Biskupi: to są znamiona prawdziwej katastrofy

(fot. PAP/Grzegorz Jakubowski)
KAI / drr

W sytuacji kryzysu kulturowego i ideowego budzą nasz niepokój wszystkie ataki na rodzinę i próby jej przedefiniowania jako luźnego związku - piszą polscy biskupi w liście na tegoroczny Dzień Papieski, który przebiegać będzie pod hasłem "Jan Paweł II - Papież Rodziny", 14 października. Episkopat Polski przypomina, że Polska pod względem przyrostu naturalnego spadła na 209. pozycję spośród wszystkich 222 państw świata. Zjawisko to nosi znamiona prawdziwej katastrofy - ubolewają hierarchowie.

List czytany będzie w kościołach w całej Polsce 7 października.

"W tym roku błogosławiony Jan Paweł II zaprasza nas do pochylenia się nad chrześcijańską prawdą o rodzinie" - napisali biskupi. Zwracają uwagę, że refleksja nad rodziną jest najważniejszą sprawą w kontekście przemian ekonomiczno-ideowych we współczesnym świecie, które często prowadzą do negowania wartości małżeństwa i rodziny, marginalizowania czy nawet wyśmiewania małżeństwa jako nierozerwalnego związku mężczyzny i kobiety.

Biskupi zaznaczają, że w sytuacji kryzysu kulturowego i ideowego ich niepokój budzą wszystkie ataki na rodzinę i "próby przedefiniowania pojęcia rodziny jako luźnego związku". Przejawami tego kryzysu są: osłabienie więzi rodzinnej, patologie, plaga rozwodów, "wolne" związki praktykowane już od młodości, często za zgodą rodziców oraz brak otwarcia małżonków na dar życia. Biskupi ubolewają również z powodu coraz większego przyzwolenia społecznego na te zjawiska i często brak jakiejkolwiek reakcji ze strony bliskich osób.

Hierarchowie wskazują, że Polska pod względem przyrostu naturalnego spadła na 209. pozycję spośród wszystkich 222 państw świata. "Zjawisko to nosi znamiona prawdziwej katastrofy" - alarmują. Polska starzeje się a w młodych rodzinach często pojawia się tylko jedno dziecko albo rezygnuje się w ogóle z potomstwa. Polskie dzieci rodzą się natomiast w krajach Zachodu, ponieważ tam rodzice znajdują lepsze warunki materialne dla ich wychowania.

Jedną z konsekwencji kryzysu demograficznego jest również wydłużenie wieku emerytalnego, które nie likwiduje przyczyn zaistniałej sytuacji a jedynie próbuje walczyć ze skutkami. "Potrzebne jest ustawodawstwo szanujące i wspierające rodzinę, szczególnie wielodzietną, oraz pomoc samorządów lokalnych" - zwracają uwagę biskupi.

Sygnatariusze listu przypominają naukę Jana Pawła II odnośnie do rodziny i małżeństwa. Papież podkreślał, że rodzina poprzez sakramentalne małżeństwo jest "wspólnotą najpełniejszą z punktu widzenia więzi międzyludzkiej". W oparciu o sakrament małżeństwa jest możliwe wzajemne trwanie w miłości, przebaczenie i pojednanie, i "nie ma więzi, która by ściślej wiązała osoby, niż więź małżeńska i rodzinna". Naruszenie więzów małżeńskich rani głęboko i boleśnie wzajemne relacje między mężem i żoną, między rodzicami i dziećmi oraz relacje społeczne.

Jan Paweł II przestrzegał także, by niezależnie od warunków zewnętrznych i trudności, jakie pojawiają się w życiu, zarówno tych ekonomicznych jak i społecznych, dziecko nie było traktowane jako ciężar czy zagrożenie dla ojca lub matki, bądź dla ich rodziny. Podstawą miłości małżeńskiej jest bowiem otwarcie na życie, mądre i odpowiedzialne rodzicielstwo, które wynika ze świadomego przyjęcia każdego życia, którym Bóg zechce małżonków obdarzyć. Jest to możliwe wtedy, gdy opierają się oni w swojej miłości na wierze w Boga.

Biskupi zachęcają, by 14 października modlić się o świętość polskich małżeństw i rodzin, o otwartość na dar życia, o mądrość dla ustawodawców, odwagę dla samorządów, aby wzmocnić rodzinę jako podstawową komórkę życia społecznego.

Proszą też o wspieranie Fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia", która przyznaje stypendia zdolnej, lecz ubogiej młodzieży. Obecnie jest ponad 2500 stypendystów z całej Polski, głównie z rodzin wielodzietnych. Dzięki ofiarności Polaków w kraju i poza jego granicami mogą oni realizować swoje marzenia edukacyjne. Kwesty będą prowadzone przed kościołami i na ulicach miast.

 

List Episkopatu Polski na XXVII niedzielę zwykłą zapowiadający obchody XII Dnia Papieskiego - 14 października 2012 roku

Już za tydzień, 14 października, będziemy obchodzili kolejny, dwunasty Dzień Papieski, pod hasłem Jan Paweł II - Papież Rodziny. W tym roku błogosławiony Jan Paweł II zaprasza nas do pochylenia się nad chrześcijańską prawdą o rodzinie. Refleksja nad rodziną jest bowiem najważniejszą sprawą w kontekście przemian ekonomiczno-ideowych we współczesnym świecie, które często prowadzą do negowania wartości małżeństwa i rodziny, marginalizowania czy nawet wyśmiewania małżeństwa jako nierozerwalnego związku mężczyzny i kobiety. W publikacjach książkowych, w popularnych czasopismach, w programach radiowych i telewizyjnych pojawiają się treści świadczące o pogardzie dla rodziny. Rodziny chrześcijańskie poddawane są wpływom prądów myślowych "nowego wieku" (New Age) i ostatnio bardzo modnej ideologii gender, która zaciera różnice pomiędzy mężczyzną i kobietą. Nasze rodziny przeżywają zagubienie oraz wątpliwości w odniesieniu do podstawowego znaczenia życia małżeńskiego i rodzinnego. Na nowo pojawiają się próby podważania prawdy o rodzinie i wprowadzenia "związków partnerskich" w miejsce małżeństwa rozumianego jako jedność mężczyzny i kobiety.

Zbliżający się Dzień Papieski stwarza okazję do zastanowienia się nad rodziną, nad jej istotą i misją we współczesnym świecie. Rodzina - jak pisał Ojciec Święty w Adhortacji Familiaris consortio - jest znakiem nadziei dla współczesnego świata, z niej bowiem wywodzą się przyszłe pokolenia, które przekazują wiarę w jedynego Boga i objawiają w pełni miłość Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Odkupiciela, do człowieka.

Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli ukazuje nam Boga, który stworzył człowieka jako mężczyznę i niewiastę przekazując im dar życia, dzięki któremu mężczyzna staje się ojcem a kobieta matką (por. Rdz 2,18-24). Mężczyzna i kobieta złączeni węzłem miłości otwartej na życie tworzą rodzinę - podstawową komórkę życia społecznego (por. Familiaris consortio 11).

Obraz stworzenia mężczyzny i kobiety, pochodzący z Księgi Rodzaju, przypomina nam o bardzo ważnej prawdzie, że kobieta i mężczyzna są sobie równi, chociaż różnią się od siebie swoim ciałem. Opis stworzenia człowieka, jak powiedział bł. Jan Paweł II, podejmuje jeszcze jedną bardzo ważną sprawę: Bóg stwarzając człowieka jako mężczyznę i niewiastę obdarzył ich różnicą płci, które wzajemnie się uzupełniają (por. Katechezy środowe Mężczyzną i niewiastą stworzył ich). Bóg tak podzielił się życiem z człowiekiem, że mężczyzna i kobieta, w akcie małżeńskim stają się zdolni do przekazywania życia swojemu potomstwu, a przez to są najbliższymi współpracownikami Boga. W zamyśle Bożym obydwoje, mężczyzna i kobieta, mają tę samą ludzką godność. Posiadając odmienną strukturę cielesno-psychiczną, wzajemnie się uzupełniają, są sobie potrzebni, wręcz niezbędni i w swych rolach niezastąpieni.

Najważniejszym obszarem ukazującym głęboki sens stworzenia człowieka jako mężczyzny i kobiety jest małżeństwo, rozumiane od samego początku jako związek dwojga ludzi, którzy w miłości otwierają się na życie. Małżeństwo nierozerwalne i wierne do końca jest fundamentem rodziny - podstawowej komórki społecznej, w której człowiek realizuje Boży plan. Dobro małżeństwa i rodziny wymaga więc nieustannej troski ze strony samych małżonków, Kościoła i państwa.

Drodzy Bracia i Siostry!

W sytuacji kryzysu kulturowego i ideowego budzą nasz niepokój wszystkie ataki na rodzinę i próby przedefiniowania pojęcia rodziny jako luźnego związku. Przejawami tego kryzysu są: osłabienie więzi rodzinnej, przeróżne patologie rodzinne, plaga rozwodów, tak zwane "luźne" czy "wolne" związki praktykowane już od młodości, często za zgodą rodziców, oraz brak otwarcia małżonków na dar życia. Obserwujemy także coraz większe przyzwolenie społeczne na te niewłaściwe zjawiska i często brak jakiejkolwiek reakcji ze strony bliskich osób.

Zjawiska te powodują w konsekwencji wspomniany kryzys rodziny i poważne problemy demograficzne. Episkopat Polski ze smutkiem przyjął informację, że Polska w dziedzinie przyrostu naturalnego spadła na 209. pozycję spośród wszystkich 222 państw świata. Zjawisko to nosi znamiona prawdziwej katastrofy. Polska na naszych oczach starzeje się, a w młodych rodzinach często pojawia się tylko jedno dziecko albo rezygnuje się w ogóle z potomstwa. Polskie dzieci rodzą się natomiast w krajach Zachodu, ponieważ tam rodzice znajdują lepsze warunki materialne dla ich wychowania.

Jedną z konsekwencji kryzysu demograficznego jest również wydłużenie wieku emerytalnego, które nie likwiduje przyczyn zaistniałej sytuacji, a jedynie próbuje walczyć ze skutkami. Trzeba bezzwłocznie poszukać prawdziwych przyczyn wspomnianego kryzysu i znaleźć odpowiednie rozwiązanie problemu. Nasze działania powinny cechować mądrość i dalekosiężna perspektywa. Potrzebne jest szanujące i wspierające rodzinę, szczególnie wielodzietną, ustawodawstwo oraz pomoc samorządów lokalnych.

Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii (por. Mk 10,2-16) ukazuje nam najpierw prawdziwy zamiar Boży dotyczący małżeństwa. Małżonkowie są "jednym ciałem", to znaczy, że stanowią nierozerwalną jedność. Dlatego Jezus przypomina o jedności i wierności małżeńskiej: "Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela" (Mk 10,10). W przykazaniu miłości i wierności małżeńskiej chodzi bowiem nie tylko o perspektywę doczesności, ale także o wieczne zbawienie (por. Mt 18,15).

Bł. Jan Paweł II w Adhortacji Familiaris consortio mówiąc o kryzysie rodziny, wskazał na potrzebę pomagania rodzinie w jej skutecznym realizowaniu misji dawania świadectwa o miłości Boga do człowieka. Ojciec Święty podkreślił, że przez rodzinę człowiek przychodzi na świat i w rodzinie staje się człowiekiem, ucząc się podstawowych zachowań i postaw. W rodzinie człowiek poznaje świat i wartości, uczy się kochać i przebaczać.

Ojciec Święty Jan Paweł II zaznaczył, że rodzina poprzez sakramentalne małżeństwo jest "wspólnotą najpełniejszą z punktu widzenia więzi międzyludzkiej". Więź małżeńska łączy dwoje ludzi, mężczyznę i kobietę, jako męża i żonę, stając się jednocześnie podstawą wzajemnego oddania, które znajduje najpełniejszy wyraz we wzajemnej miłości i we współżyciu małżeńskim. W oparciu o sakrament małżeństwa jest możliwe wzajemne trwanie w miłości, przebaczenie i pojednanie. Bł. Jan Paweł II wyraźnie stwierdził, że "nie ma więzi, która by ściślej wiązała osoby, niż więź małżeńska i rodzinna" (Kielce 1991). Naruszenie więzów małżeńskich rani głęboko i boleśnie wzajemne relacje między mężem i żoną, między rodzicami i dziećmi oraz relacje społeczne.

 Podczas pielgrzymki do Ojczyzny w 1991 roku, w Kielcach, Ojciec Święty podjął refleksję nad czwartym przykazaniem Dekalogu - "Czcij ojca swego i matkę swoją". Zwrócił wtedy uwagę na fakt, że zachowanie tego przykazania jest możliwe, jeśli rodzice będą przyjmować każde dziecko jako dar Boga. Niezależnie od warunków zewnętrznych i trudności, jakie pojawiają się w życiu, zarówno tych ekonomicznych jak i społecznych, dziecko nie może być traktowane jako ciężar czy zagrożenie dla ojca lub matki, bądź dla ich rodziny. Byłoby źle, gdyby "małżonkowie dobrze sytuowani widzieli w dziecku niepotrzebny a kosztowny dodatek życiowy" (Kielce 1991). Podstawą miłości małżeńskiej jest otwarcie na życie, mądre i odpowiedzialne rodzicielstwo, które wynika ze świadomego przyjęcia każdego życia, którym Bóg zechce małżonków obdarzyć. Jest to możliwe wtedy, gdy opierają się oni w swojej miłości na wierze w Boga.

 Podobnie podczas pielgrzymki w roku 1997, w Kaliszu, przed sanktuarium św. Józefa, Jan Paweł II po raz kolejny radykalnie stanął w obronie życia nienarodzonych, podkreślając, że "miarą cywilizacji — miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury — jest jej stosunek do życia. Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne, naukowe". Ojciec Święty przytoczył także słowa bł. Matki Teresy z Kalkuty wypowiedziane w Kairze, podczas Konferencji ONZ, w 1994 roku: "Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego".

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Za tydzień, podczas XII już Dnia Papieskiego, obchodzonego pod hasłem Jan Paweł II - Papież Rodziny będziemy słuchali słów Ojca Świętego, będziemy się modlili o świętość polskich małżeństw i rodzin, o otwartość na dar życia, o mądrość dla ustawodawców, odwagę dla samorządów, aby wzmocnić rodzinę jako podstawową komórkę życia społecznego. Będziemy mieli okazję wspomóc także dzieło, które od lat nazywane jest żywym pomnikiem Jana Pawła II. Fundacja "Dzieło Nowego Tysiąclecia" poprzez stypendia wspiera materialnie i duchowo ponad 2500 stypendystów z całej Polski, głównie z rodzin wielodzietnych. Dzięki ofiarności Polaków w kraju i poza jego granicami mogą oni realizować swoje marzenia edukacyjne. W duchu wartości, którym służył Błogosławiony Papież, stypendyści pragną dobrze przygotować się do zadań czekających ich w dorosłym życiu. Tę inicjatywę Kościoła w Polsce Jan Paweł II określił już za życia, jako pomnik najbliższy jego sercu. Tym bardziej zachęcamy do wspierania jej modlitwą, dobrym słowem, cierpieniem i ofiarą. W przyszłą niedzielę podczas kwesty przy kościołach, na ulicach i w miejscach publicznych będziemy mogli wesprzeć także materialnie ten wyjątkowy pomnik wdzięczności budowany Błogosławionemu Papieżowi.

Na czas przeżywania XII Dnia Papieskiego i podejmowania trudu przemiany polskiej rodziny udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce obecni na 358. Zebraniu Plenarnym

Konferencji Episkopatu Polski we Wrocławiu w dniu 23 czerwca 2012 r.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Biskupi: to są znamiona prawdziwej katastrofy
Komentarze (26)
AP
apel Papieża
18 stycznia 2013, 01:49
Trzeba się modlić, ażeby małżonkowie pokochali drogę swego powołania, także wówczas, gdy staje się ona trudna, gdy staje się wąska i stroma, pozornie nie do pokonania" - apeluje Papież.
ZO
zgniłe owoce
6 października 2012, 12:23
Znamiona katastrofy zaczęły się pojawiać wiele lat temu, ale biskupi tego nie widzieli, Powstawały duszpasterstwa dla niesakramentalnych, rekolekcje dla niesakramentalnych, książki: "Niesakramentalna miłość, wierność i uczciwość", Spotkania Małżeńskie dla niesakramentalnych, artykuły w prasie, wypowiedzi księży, biskupów, pielgrzymki niesakramentalnych do grobu Jana Pawła II w podzięce za Familiaris Consortio, usprawiedliwienia cudzołóstwa dobrem dzieci... itp. W końcu okazało się że cudzołożnicy to nie grzesznicy tylko "małżeństwa" i też mogą być święci żyjąc w grzechu. A poza tym Jezus "przyszedł do grzeszników", więc o co chodzi tym "faryzeuszom'", którzy tak piętnują niesakramentalnych? . Teraz zbieramy owoce tych działań. Niech sobie każdy odpowie, czy są to dobre czy złe owoce.
O
owoce
6 października 2012, 10:36
Znamiona katastrofy zaczęły się pojawiać wiele lat temu, ale biskupi tego nie widzieli, bo zajmowali się innymi sprawami, np. walką z komuną i polityką. Drugim błędem była wzrastająca tolerancja dla ludzi - katolików rozwodzących się i wchodzących w ponowne związki. Kościół tak bardzo się o nich zaczął troszczyć, że zapomniano całkowicie o małżeństwach. Powstawały duszpasterstwa dla niesakramentalnych, rekolekcje dla niesakramentalnych, książki: "Niesakramentalna miłość, wierność i uczciwość", Spotkania Małżeńskie dla niesakramentalnych, artykuły w prasie, wypowiedzi księży, biskupów, pielgrzymki niesakramentalnych do grobu Jana Pawła II w podzięce za Familiaris Consortio, usprawiedliwienia cudzołóstwa dobrem dzieci... itp. W końcu okazało się że cudzołożnicy to nie grzesznicy tylko "małżeństwa" i też mogą być święci żyjąc w grzechu. A poza tym Jezus "przyszedł do grzeszników", więc o co chodzi tym "faryzeuszom'", którzy tak piętnują niesakramentalnych?  . Teraz zbieramy owoce tych działań. Niech sobie każdy odpowie, czy są to dobre czy złe owoce.
5 października 2012, 19:15
Ślub z dzieckiem w drodze wcale nie musi byc ślubem pod przymusem, a może być jak najbardziej ślubem z miłości i to wielkiej. Znam małżeństwa które zostały tak zawarte i są bardzo trwałe, żyją ze sobą w zgodzie już od kilkudziesięciu lat. Opowiadanie że takie małżeństwa częściej bądż łatwiej się rozpadają, jest kamstwem i czyst demagogią. Już to pisałem, ale powtórzę: jeżeli jedynym powodem zawarcia małżeństwa jest ciąża, to należy się głęboko zastanowić nad podejmowanymi decyzjami. Wręcz często warto sobie dać trochę czasu na ochłoniecie z emocji w celu dokładnej oceny sytuacji. Ciąża nie może być nigdy jakąś karta przetargową. I o ile dwoje kochających się ludzi może pod wpływem ciąży ślubować sobie dozgonną miłość i wierność małżeńską, to nie można traktować ciąży jako obowiązku zawarcia małżeństwa. Stąd oczywistą i uczciwą jest sytuacja, iż współżycie podejmuje się po ślubie. Wtedy nie ma ani takich dylematów, ani ludzie nie wplątuja sie w tragedię małżeńśtw zawieranych z obowiązku, a nie z miłości.
P
proponuję
5 października 2012, 17:25
Ślub z dzieckiem w drodze wcale nie musi byc ślubem pod przymusem, a może być jak najbardziej ślubem z miłości i to wielkiej. Znam małżeństwa które zostały tak zawarte i są bardzo trwałe, żyją ze sobą w zgodzie już od kilkudziesięciu lat. Opowiadanie że takie małżeństwa częściej bądż łatwiej się rozpadają, jest kamstwem i czyst demagogią.
5 października 2012, 16:10
Kościół utrudnia młodym ludziom małżeństwo jak tylko może i oczekuje, że oni te bariery włącznie z finansowymi pokonają, tzmczasem bardzo często po prostu nie mają na slub i skromne przyjęcie, nie mówiąc już o innych kosztach z tym związanych. Fascynuje mnie ten argument finansowy – nie stać mnie na ślub , bo ksiądz za dużo weźmie. Za dużo tzn. ile ? Najlepiej, jakby był ślub za darmo. Bo utrzymanie kościoła nic nie kosztuje, a i ksiądz asystujący tez zapewne jedzenie otrzymuje za darmo. I ważna uwaga – nie mają problem ci parafianie, którzy aktywnie uczestniczą w życiu swojej społeczności parafialnej. Księża doskonale wtedy znają sytuacje materialną i jak kogoś nie stać aby złożyć ofiarę za ślub pomogą rozwiązać ten „problem”. Ale jak ktoś przychodzi i od progu domaga się za darmo, a nic wcześniej od siebie parafii nie dał, to trudno wymagać zrozumienia ze strony proboszcza. A doprowadzanie do tego żeby dziewczyna w ciąży została sama "bo mogą się rozwieść" jest czystą manipulacją sakramentem. To nie Kościół udziela sakramentu małżeństwa, tylko młodzi go sobie nawzajem udzielają. Pary zawierające ślub bez dziecka w drodze, równie często się rozwodzą. Jeśli na świecie pojawiło sie dziecko (a dziecko nienarodzone jest człowiekiem, nieprawdaż?) to Kościół ma obowiązek zrobić wszystko, żeby to dziecko miało pełną rodzinę czyli obydwoje rodziców.  Po pierwsze rodzicami się jest bez względu na fakt zawarcia małżeństwa. Po drugie ślub kościelny to nie jakieś czary mary i powstaje nagle rodzina. Nie, tak to nie działa. Owszem formalnie dwoje ludzi będzie małżonkami, tylko że jak nie ma prawdziwej miłości, to taki ślub pod „przymusem” jest skazywaniem się na tragiczne życie. Aż do śmierci. To co się stało (czyli ciąża) ślub i tak nie przykryje, a czasami lepiej jest spokojnie i powoli dojrzeć do małżeństwa, niż robić wszystko tylko po to, aby ludzie krzywo nie patrzyli.
P
proponuję
5 października 2012, 15:30
Listy i apele nie pomogą. Młodzi Polacy stali się egoistami, dla których pojęcie rodzina i dzieci są mało ważne.Kasa, brak zobowiązań, luz – to są teraz kierunki myślenia. I oczywiście miliony tłumaczeń – brak mieszkań, brak żłóbków i przedszkoli itd. Nie było i mieszkań i nie było nic w sklepach, a dzieci się rodziły. A teraz ? Nie jestem młoda i nie wiem dlaczego rodzi się mniej dzieci. Za to wskazuję powody, dla których coraz trudniej jest założyć rodzinę katolicką. Kościół utrudnia młodym ludziom małżeństwo jak tylko może i oczekuje, że oni te bariery włącznie z finansowymi pokonają, tzmczasem bardzo często po prostu nie mają na slub i skromne przyjęcie, nie mówiąc już o innych kosztach z tym związanych. A doprowadzanie do tego żeby dziewczyna w ciąży została sama "bo mogą się rozwieść" jest czystą manipulacją sakramentem. To nie Kościół udziela sakramentu małżeństwa, tylko młodzi go sobie nawzajem udzielają. Pary zawierające ślub bez dziecka w drodze, równie często się rozwodzą. Jeśli na świecie pojawiło sie dziecko (a dziecko nienarodzone jest człowiekiem, nieprawdaż?) to Kościół ma obowiązek zrobić wszystko, żeby to dziecko miało pełną rodzinę czyli obydwoje rodziców. Odmawianie w takim wypadku ślubu, postulowane zwłaszcza przez niektórych świeckich faryzeuszy, jest krzywdzące dla całej trójki, a najbardziej dla kobiety która ze swoim macierzyństwem pozostanie sama. Zresztą po co o tym piszę, nie jest to moja sytuacja a różnych samozwańczych moralistów też nie obchodzi co przezywa taka samotna matka, przecież to jej wina bo zgrzeszyła. A sami jesteście jak groby pobielane.
5 października 2012, 07:32
Listy i apele nie pomogą. Młodzi Polacy stali się egoistami, dla których pojęcie rodzina i dzieci są mało ważne.Kasa, brak zobowiązań, luz – to są teraz kierunki myślenia. I oczywiście miliony tłumaczeń – brak mieszkań, brak żłóbków i przedszkoli itd. Nie było i mieszkań i nie było nic w sklepach, a dzieci się rodziły. A teraz ?
5 października 2012, 07:26
żeby jeszcze bardziej wydłużyć tak zwany okres przygotowania do małżeństwa czyli kursy przedmałżeńskie, w ich trakcie zniechęcać młodych do założenia rodziny (są duszpasterze którzy się w tym specjalizują), rzucać im kłody pod nogi we wszystkim, odmawiać ślubu dziewczynom w ciąży (nie, nie byłam w takiej sytuacji co nie zmienia faktu że denerwuje mnie dulszczyzna) Jezli jedynym powodem do ślubu jest ciąża, to naprawde warto dogłednie sie zastanowć nad nieodwracalnym krokiem, bo małżeńśtwo jest nierozerwalnym sakramentem. Aby za kilka lat nie było płączu nad tragedią rozstania. oraz podwyższyć opłaty za śluby i chrzty, wszystko w imię troski o rodzinę i o przyrost naturalny. W tym materialistycznym podejściu do życia pieniądz wyznacza co dla danego człowieka jest ważne. Więc pytanie, gdzie wiecej wyda - w kościele, czy restauracji, sklepie z sukniami i garniturami ?
OL
obłudny list
5 października 2012, 03:56
Znowu będzie list. Pytam, po co pisać i czytac listy, które nic nie wnoszą? Czy biskupi mają lekarstwo na kryzys i rozpady małzeństw? jeśli nie mają, to samo biadolenie naprawdę NIC nie daje. Poza tym List nie może zastępowac homilii w czasie Mszy świętej. Homilia ma wyjaśniać słowo Boże na dany dzień. Listy działają na mnie usypiająco. "Czy biskupi mają lekarstwo na kryzys i rozpady małżeństw? jeśli nie mają, to samo biadolenie naprawdę NIC nie daje". Mają i to b. skuteczne ! Przede wszystkim nie układając się z ludźmi i strukturami wyrządzającymi wielorakie zło (zwodząc tym samym wiernych) - pookrągłostołowa osłona układu "politycznego" sprawującego do dziś władzę. Jeśli się ten wielki błąd już popełniło - to nie uparte w nim trwanie, tworząc nawet dalej idące jeszcze porozumienia - ostatnie "pojednanie", tym razem z tronem kremlowskim, kosztem już niemal oficjalnego odwracania się od wiernych. Gdyby nie ta dwudziestoletnia osłona ze strony hierarchów KK w Polsce układ ten nie wyrządziłby tylu szkód (najprawdopodobniej przestał by już dawno istnieć) i nie trzeba by dziś pisać obłudnych listów pełnych troski o rodzinę. Ustanowili jakiś superdogmat miłosierdzia bez prawdy i już niczego, nawet Boga, się nie boją ! To bardzo znamienne, że ten kryzys całego układu władzy stał się zarazem kryzysem hierarchicznego KK w Polsce. Widać te dwa naczynia są bardziej połączone, niż mogło by się wydawać.
P
proponuję
5 października 2012, 00:23
żeby jeszcze bardziej wydłużyć tak zwany okres przygotowania do małżeństwa czyli kursy przedmałżeńskie, w ich trakcie zniechęcać młodych do założenia rodziny (są duszpasterze którzy się w tym specjalizują), rzucać im kłody pod nogi we wszystkim, odmawiać ślubu dziewczynom w ciąży (nie, nie byłam w takiej sytuacji co nie zmienia faktu że denerwuje mnie dulszczyzna) oraz podwyższyć opłaty za śluby i chrzty, wszystko w imię troski o rodzinę i o przyrost naturalny.
P
Polak
5 października 2012, 00:11
Znowu będzie list. Pytam, po co pisać i czytac listy, które nic nie wnoszą? Czy biskupi mają lekarstwo na kryzys i rozpady małzeństw? jeśli nie mają, to samo biadolenie naprawdę NIC nie daje. Poza tym List nie może zastępowac homilii w czasie Mszy świętej. Homilia ma wyjaśniać słowo Boże na dany dzień. Listy działają na mnie usypiająco. "Czy biskupi mają lekarstwo na kryzys i rozpady małżeństw? jeśli nie mają, to samo biadolenie naprawdę NIC nie daje". Mają i to b. skuteczne ! Przede wszystkim nie układając się z ludźmi i strukturami wyrządzającymi wielorakie zło (zwodząc tym samym wiernych) - pookrągłostołowa osłona układu "politycznego" sprawującego do dziś władzę. Jeśli się ten wielki błąd już popełniło - to nie uparte w nim trwanie, tworząc nawet dalej idące jeszcze porozumienia - ostatnie "pojednanie", tym razem z tronem kremlowskim, kosztem już niemal oficjalnego odwracania się od wiernych. Gdyby nie ta dwudziestoletnia osłona ze strony hierarchów KK w Polsce układ ten nie wyrządziłby tylu szkód (najprawdopodobniej przestał by już dawno istnieć) i nie trzeba by dziś pisać obłudnych listów pełnych troski o rodzinę.
P
pytam
4 października 2012, 21:30
 Dlaczego za chrzty pobierane są opłaty w kościele?? Przecież to jest sakrament i powinien być za darmo. Tylko nie poszcie, że to ofiarę składają rodzice, bo czym ona różni się od opłaty?
ZL
znowu list?
4 października 2012, 20:11
Znowu będzie list. Pytam, po co pisać i czytac listy, które nic nie wnoszą? Czy biskupi mają lekarstwo na kryzys i rozpady małzeństw? jeśli nie mają, to samo biadolenie naprawdę NIC nie daje. Poza tym List nie może zastępowac homilii w czasie Mszy świętej. Homilia ma wyjaśniać słowo Boże na dany dzień. Listy działają na mnie usypiająco.
TS
troszczyć się o Małżeństwo
4 października 2012, 19:41
Biskupi się martwią że są ataki na rodzinę, a dlaczego się nie martwią zdeprecjonowaniem małżeństwa sakramentalnego? Rodzina to szersze pojęcie, bo rodzinę tworzą rodzice i dzieci, a więc i takie są rodziną, które nie mają ślubu kościelnego, ani cywilnego, ani nawet żadnego ślubu. Przydałoby się więcej troski o małżeństwo, bo gdy silne i wierne jest małzeństwo to i rodzina się nie rozpadnie.
M
mb
4 października 2012, 19:20
Zupełnie nie rozumiem tego listu ! Trzeba przebaczyć i się pojednać z tymi co atakują, rozbijają i niszczą ! To chyba oczywiste. Taki list tworzy tylko kolejne podziały. Zupełny brak konsekwencji. Za wspaniały wzór trzeba mieć "pojednanie" podpisane z Cyrylem. No i niecierpliwie czekam na kolejny apel w stylu: "Młodzi Europejczycy dla Świata Bez Podziałów", jako konsekwencja apelu: "Młodzi Europejczycy dla Świata Bez Przemocy". vide: http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,839,mlodzi-przeciw-nienawisci.html No i proszę, co się porobiło ! Podziały zawsze były, są i będą ! Nie można wszystkiego (dobro i zło - prawda i kłamstwo) wrzucać do jednego worka w imię utopii (fałszywego założenia) "braku podziałów". I po drugie - nie można selektywnie (obłudnie) stosować różnej miary dla zachowania jedności i pojednania zależnie od POlitycznych (utylitarnych) okoliczności. Tym sposobem robi się wiernym przysłowiową sieczkę z mózgu - drodzy Biskupi Episkopatu Polski.
P
Pacy_fiq
4 października 2012, 18:23
        No, jeżeli trzymać się faktów, to Jezus z Nazaretu była klasycznym nieślubnym dzieckiem; Jego Matka - Panną z Dzieckiem, a model Świętej Rodziny to ewidentnie "2+1". Tyle odnośnie wzorców ewangelicznych... A czy może mi ktoś KONKRETNIE i W LICZBACH wskazać, jak kształtuje się pomoc Kościoła w Polsce dla rodzin i w jaki sposób Kościół poza słowolejstwem wspiera politykę pronatalistyczną?
jazmig jazmig
4 października 2012, 17:52
" rodzina poprzez sakramentalne małżeństwo jest "wspólnotą najpełniejszą z punktu widzenia więzi międzyludzkiej" a poprzez niesakramentalne? Nie istnieje małżeństwo niesakramentalne.
RR
rodzina, rozwód, rodzina
4 października 2012, 16:27
Podstawową nauką na temat małżeństwa, którą ogłosił Pan Jezus, jest zasada, że „co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!” (Mk 10,9). Żeby zaś zasada ta nie przemieniła się w ogólnik, Pan Jezus doprecyzował: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (Mk 10,11n). Rozwód jest dopuszczalny tylko w wypadku związku, którego Bóg nie połączył, a który w Ewangelii nazwany jest „nierządem” (Mt 19,9). Nawet kiedy małżonkowie są skłóceni i nie potrafią już ze sobą mieszkać, obowiązuje ich wierność, przy czym od samego początku w Kościele podkreślano, że tak właśnie nauczał Pan Jezus: „Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony” (1 Kor 7,10n). Jednak tylko śmierć rozwiązuje małżeństwo i uprawnia osieroconego małżonka do poślubienia kolejnej osoby: „Żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej mąż. Jeżeli mąż umrze, może poślubić, kogo chce, byleby w Panu” (1 Kor 7,39, por. Rz 7,2n).
T
tak
4 października 2012, 16:22
Jeszcze się przyczepcie ., że przecinek jest nie w tym miejscu co trzeba.
R
Rodzic
4 października 2012, 14:56
 Proponuję dbać o każde dziecko, z wielodzietnej czy nie wielodzietnej rodziny. To sformułowanie szczególnie wielodzietni może być przykre dla tych, którym się po prostu udało mieć tylko jedno dziecko i budzić demony podziałów i po co? Mam troje dzieci, ale może być różnie.
?
?
4 października 2012, 14:36
" rodzina poprzez sakramentalne małżeństwo jest "wspólnotą najpełniejszą z punktu widzenia więzi międzyludzkiej" a poprzez niesakramentalne?
G
generał
4 października 2012, 14:00
A gdzie tu nienawistne podziały? Trzeba czytać ze zrozumieniem. Rodzina w Polsce i na świecie ledwo zipie, a grubość własnego portfela każdy może sprawdzić. Jaki koń jest każdy widzi. Wypada przywołać wypowiedź ks. Zieji: "Miłość bez prawdy jest iluzją, prawda bez miłości okrucieństwem". Dobrze, że pojawia się czasem głos rozsądny i prorocki tzn. ostrzegawczy (por. Księga Proroka Ezechiela). I jeszcze jedno: różne opinie na dany temat ni jak nie uchybiają miłości bliźniego. Miłość to nie zawsze jednomyślność. Prezentowanie swojego stanowiska jest ze wszech miar istotnym elementem demokracji. 
M
mr
4 października 2012, 13:46
Zupełnie nie rozumiem tego listu ! Trzeba przebaczyć i się pojednać z tymi co atakują, rozbijają i niszczą ! To chyba oczywiste. Taki list tworzy tylko kolejne podziały. Trzeba się pojednać i nie szerzyć podziałów.   Katolicyzm jest ze swej istoty otwarty. I to nasza umiejętność miłowania Boga i bliźniego, jakikolwiek by nie był, ("Miłujcie nieprzyjacioły wasze) określa nas jako katolików. To definiuje każdego z nas w naszym sumieniu i przed Bogiem, a nie jakieś listy szerzące nienawistne podziały.
4 października 2012, 13:18
 Biskupi mocno się mylą, pisząc: Jedną z konsekwencji kryzysu demograficznego jest również wydłużenie wieku emerytalnego, które nie likwiduje przyczyn zaistniałej sytuacji a jedynie próbuje walczyć ze skutkami. W najbliższych latach istnieje problem nadmiaru rąk do pracy i wysokiego bezrobocia, a nie brak pracowników. Dlatego podniesienie wieku emerytalnego nie ma żadnego związku z problemami demograficznymi w najbliższych 10 latach. Natomiast co się będzie działo za 10 lat, tego nikt nie wie, dlatego opinia KEP w  tej materii jest nieuzasadniona merytorycznie. KEP nie powinna powtarzać za rządem jego kłamstw, uzasadniających łamanie umowy społecznej, jaką był wiek emerytalny. Moim zdaniem, KEP powinna skrytykować to posunięcie rządu, jako nieuzasadnione łamanie praw pracownika do godziwego odpoczynku w starszym wieku. To posunięcie powoduje bowiem, że pogorszy się sytuacja demograficna państwa, albowiem babcie nie będą mogły się zająć wnukami, pracując do 67 roku życia, a nie do 60, jak obecnie.
T
TW
4 października 2012, 12:48
Zupełnie nie rozumiem tego listu ! Trzeba przebaczyć i się pojednać z tymi co atakują, rozbijają i niszczą ! To chyba oczywiste. Taki list tworzy tylko kolejne podziały.