Bp Artur Ważny: jeśli zobaczycie, że "głupieję", chowam się za biurkiem, szarpnijcie mnie za rękaw
Mijają dwa lata od objęcia posługi bpa Artura Ważnego w Sosnowcu. Duchowny opublikował na platformie X poruszający wpis, w którym podsumował czas spędzony w diecezji sosnowieckiej.
"Jeśli zobaczycie, że zaczynam «głupieć» - że uciekam w bezpieczne procedury, chowam się za biurkiem zamiast wyjść do człowieka, albo gdy lęk przed bolesną prawdą Ewangelii weźmie we mnie górę nad miłością - szarpnijcie mnie za rękaw. Proszę, nie pozwólcie mi zasnąć w wygodzie schematów" - napisał w swoim podsumowaniu bp Artur Ważny. Poniżej publikujemy pełną treść jego wpisu:
Mijają dwa lata. Dla jednych to tylko kartki z kalendarza, dla mnie - skrzyżowania wspólnych dróg. Tysiące śladów stóp, które zostawiliśmy razem na sosnowieckiej ziemi i na ścieżkach naszej Ojczyzny. Podnoszę wzrok ku niebu i dziękuję Bogu, Maryi i św. Stanisławowi, że pozwolili mi iść właśnie w Waszym rytmie.
Dziękuję, że JESTEŚCIE. Dziękuję każdemu z osobna: tym z pierwszej ławki i tym, którzy stoją niepewnie w kruchcie. Wierzącym mocno i tym, którzy o wiarę walczą. Jestem wdzięczny za Waszą obecność - czasem cichą jak szept modlitwy, a czasem trudną i wymagającą. Dziękuję Osobom Skrzywdzonym za zaufanie.
Dziękuję nawet za Waszą nieobecność, która boli i nie pozwala mi zasnąć w samozadowoleniu. Dziękuję za Wasze "natręctwo" - to ono jest dla mnie Bożym budzikiem, który nie pozwala mi przestać szukać nowych dróg.
Staję przed Wami także czasem bezbronny, z pustymi rękami. Przepraszam za każdą chwilę, gdy moje serce okazało się zbyt ciasne, by pomieścić Wasz ból, a ucho zbyt głuche na wołanie o pomoc. Wiem, że bywałem dłużnikiem Waszych poszukujących serc. Moja empatia bywa ułomna, ale moja wola bycia dla Was - pozostaje szczera.
Nie zostawiajcie mnie samego. Drogę wiary i nadziei przejdziemy tylko razem. Potrzebuję Waszego "modlitewnego plecaka", bym nie zgubił kroku w marszu Kościoła.
I proszę: bądźcie moimi stróżami. Jeśli zobaczycie, że zaczynam "głupieć" - że uciekam w bezpieczne procedury, chowam się za biurkiem zamiast wyjść do człowieka, albo gdy lęk przed bolesną prawdą Ewangelii weźmie we mnie górę nad miłością - szarpnijcie mnie za rękaw. Proszę, nie pozwólcie mi zasnąć w wygodzie schematów.
Wierzę, że Pan przez wstawiennictwo Maryi i naszych Patronów uleczy to, co w nas pęknięte i złoży nas w jedno. Chcę, byśmy wspólnie stali się żywym listem o miłości, która nie stawia murów, ale zasypuje rowy, buduje przynajmniej kładki i uzdrawia.
Z serca Wam błogosławię. Idźmy dalej - pokornie, odważnie i razem.
Źródło: Bp Artur Ważny / X / pk
Skomentuj artykuł