Francja szpieguje szkoły katolickie. Tornistry, notatki i życie religijne pod nadzorem
Niezapowiedziane wizyty inspektorów, ingerencja w życie religijne szkół, a nawet działania wobec samych uczniów – takie praktyki wobec szkół katolickich we Francji opisuje najnowszy raport Sekretariatu Generalnego ds. Edukacji Katolickiej (SGEC), działającego przy episkopacie. Dokument alarmuje, że pod hasłem walki z nadużyciami wobec dzieci dochodzi do poważnych nadużyć władzy, również kosztem samych nieletnich.
Raport o "natarczywych" kontrolach
Czternastostronicowe opracowanie SGEC wskazuje na liczne przypadki agresywnych i nieproporcjonalnych kontroli prowadzonych przez państwowych inspektorów w szkołach katolickich. Autorzy raportu mówią wprost o praktykach naruszających godność uczniów i nauczycieli oraz przekraczających standardy kontroli administracyjnej.
Inspekcje miały charakter masowy i często odbywały się bez zapowiedzi. Urzędnicy wchodzili do klas w grupach, nie zawsze przedstawiali się, a nauczyciele byli przesłuchiwani w obecności uczniów.
Sprawa, która uruchomiła lawinę
Bezpośrednim impulsem do zaostrzenia kontroli była głośna sprawa szkoły prowadzonej przez zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusowego w Bétharram, w departamencie Pirenejów Atlantyckich. Według ustaleń śledczych, od lat 50. XX wieku do początku XXI wieku miało tam dochodzić do znęcania się nad uczniami oraz przypadków molestowania.
Afera odbiła się szerokim echem także z powodów politycznych. Bétharram znajduje się w regionie, z którego pochodzi były premier François Bayrou. Jego dzieci uczęszczały do tej szkoły, a żona prowadziła tam zajęcia z religii. Sam Bayrou był ministrem edukacji w latach 90., czyli w okresie, gdy miały miejsce nadużycia.
Sprawą zajęła się parlamentarna komisja śledcza, która zaleciła zintensyfikowanie kontroli w szkołach prywatnych.
Kontrole wymierzone w szkoły katolickie
W praktyce oznaczało to masowe wejścia inspektorów do szkół katolickich, które stanowią aż 96 procent prywatnych placówek edukacyjnych we Francji. Jak podkreśla SGEC, działania szybko przestały mieć charakter ochronny, a zaczęły przypominać systemową presję wobec całego środowiska.
Raport opisuje przypadki, w których inspektorzy:
-
fotografowali uczniów bez jasnego uzasadnienia,
-
robili zdjęcia ich prywatnych notatek i zeszytów,
-
przeszukiwali tornistry w trakcie lekcji,
-
zadawali pytania dotyczące praktyk religijnych, w tym uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej.
Zdaniem autorów dokumentu, są to działania szczególnie niepokojące, ponieważ uderzają w dzieci, które rzekomo miały być chronione.
Presja na "większą świeckość"
Kontrole nie ograniczały się jedynie do kwestii bezpieczeństwa. W wielu szkołach inspektorzy domagali się ograniczenia lub usunięcia elementów religijnych, argumentując to zasadą świeckości państwa.
W raporcie wymieniono m.in. żądania usuwania krzyży i religijnych obrazów z sal lekcyjnych, demontażu kącików modlitewnych, eliminowania z materiałów dydaktycznych odniesień do stworzenia świata czy zwrotów biblijnych, a nawet zakaz "rozwijania życia wewnętrznego" szkoły.
Zdaniem SGEC są to działania bez precedensu, które ingerują w tożsamość placówek działających legalnie w ramach francuskiego systemu edukacyjnego.
Coraz więcej pytań o granice władzy
Autorzy raportu podkreślają, że nikt nie kwestionuje konieczności ochrony dzieci ani wyjaśniania realnych nadużyć. Ostrzegają jednak, że zbiorowa odpowiedzialność i presja ideologiczna wobec szkół katolickich prowadzą do naruszania podstawowych praw – prywatności, wolności sumienia i autonomii wychowawczej.
Dokument SGEC stawia pytanie, czy walka z dawnymi patologiami nie stała się pretekstem do systemowego ograniczania obecności katolickiej edukacji we Francji – kosztem uczniów, rodziców i nauczycieli.


Skomentuj artykuł