Bareja by tego nie wymyślił

Bareja by tego nie wymyślił
(fot. Wydawnictwo WAM)
2 miesiące temu

Nabijanie się z tyrana może być interpretowane jako owoc bezsilności, ale także daje poczucie mocy.

„Armia Radziecka będzie walczyć o pokój do ostatniego żołnierza”. Taki humor urodził się wobec perspektywy zagłady atomowej. Kukliński potwierdził, że była realna. Czuliśmy się bezradni, bo bez wpływu na decyzje władz ZSRR. Co nas podnosiło na duchu? Właśnie taki humor.

Odnajdujemy go i teraz w udostępnianych memach, gdzie m.in. mają swoje poczesne miejsce przeróbki z tekstów Barei.

Nie chodzi o to, by lekceważyć zagrożenia. One są realne (jak pandemia) i trzeba się im przeciwstawiać. Chodzi o wyśmianie propagandy, która potęguje paraliżujący efekt nadciągającej zagłady, oraz o rozbrojenie śmiechem naszych nonsensownych reakcji, często tak głupich, że aż niebezpiecznych: antyszczepionkowcy, antymaseczkowcy, antynaukowcy, antydemokraci…

Dawniej zarazom towarzyszyły pochody biczowników, polowania na czarownice i pogromy. I dziś „czasom apokalipsy” towarzyszą teorie spiskowe. Tak jak wtedy próbowano odczarować atmosferę kończącego się świata poprzez satyrę, tak i teraz potrzebujemy dużej dawki memów i filmików, by nabrać dystansu, by nie dać się zwariować. Nie chodzi o robienie sobie jaj z pogrzebu, ale o robienie sobie jaj z tych, którzy już wiedzą dokładnie, „za co zmarły umarł”, kogo ta śmierć pokarała, jaki spisek za tym stoi… Nie chodzi o to, by wyśmiewać ofiary Covid-19, ale by wyśmiać tych, którzy na ich grobach głoszą swoje teoryjki bez żadnego związku z przyczynami zakażeń.

Humor może być ucieczką od strachu przed nadciągającym kataklizmem. To prawda. Ale broni nas też przed poddaniem się zdziczałemu od strachu tłumowi. Pomaga nie ulegać panice (choćby tylko zakupowej). Dowcip może dodawać otuchy, gdy upadamy na duchu.

Nabijanie się z tyrana może być interpretowane jako owoc poczucia bezsilności, ale też daje poczucie mocy, bo skoro potrafimy się z niego nabijać, to on nie jest już aż taki straszny, nie jest poza naszym zasięgiem. Skoro nasz humor może go dosięgnąć, to i inne środki go w końcu dopadną. Sprytna satyra rozbraja propagandę chroniącą reżim. Za satyrę na okupanta karano, więziono, zabijano. To był mały sabotaż. To była broń. Zamalowywano ją na murach, zamykano za jej drukowanie, a teraz zamyka się FB w krajach rządzonych na modłę azjatycką.

Zdobędę się na apel o wdzięczność dla twórców satyrycznych. W czasach, gdy różni „wojownicy kulturowi” chcą, by ludzie mdleli ze strachu, satyrycy pokazują im ich miejsce. Dziękujemy Wam, bo jak Laskowik i Smoleń, jak Fedorowicz i wielu innych rozbrajacie nienawiść. Natomiast powinniśmy już podziękować tym, którzy na zamówienie propagandy walą w bęben wrogości. Zasługują na satyrę z ich „satyry”. 

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Jacek Siepsiak SJ
10,14 zł
16,91 zł

Masz nieraz problem z nazwaniem swoich czynów grzechami. Gdy stajesz przed Bogiem, łatwiej Ci dziękować za dobro, którego doświadczasz, niż żałować za to, co uważane jest za grzech. Chcesz się pojednać, ale uczciwie, bez fałszywych...

Skomentuj artykuł

Bareja by tego nie wymyślił
Komentarze (13)
MN
~Maria N.
24 listopada 2020, 16:02
Gdzie jest mój komentarz do postu p. Oriany Bianki, księże Jacku?
AS
~Andrzej Subdaszewski
24 listopada 2020, 15:41
Karuzela, Szpilki, Krokodyl, w każdej niemal gazecie kącik z humorem. 60 minut na godzinę, powtórka z rozrywki, właśnie leci kabarecik, kabarety tey, elita, filmy jak rozpętalem ... pawlak i kargul, miś, poszukiwany, poszukiwana, można by wymieniać bez przerwy, na sali kinowej śmiech do łez i to nie były żarty polityczne, to były żarty z nas samych. Jak słyszę szare lata socjalistyczne to żal mi ludzi, którzy to wypowiadają. Dzisiaj - czasopism satyrycznych nie ma, kabarety - ktoś wychodzi na scenę robi miny mające świadczyć o jego niedorozwoju umysłowym - sala się śmieje, później jest już tylko gorzej, ale sala dalej rozbawiona, filmy - coś co ma być komedią, zawiera może dwie, trzy scenki wywołują lekki uśmiech, reszta to walka z czasem. Trochę golizny, wulgaryzmów i leci. Dlaczego? Może nie mamy powodów do śmiechu, nie mamy na to czasu pracując na kolejne tysiącem. Lubię obserwować ludzi. Gdy widzę jak się zachowują w urzędach, sklepach itp to myślę, że Bareja miałby co kręcić.
Oriana Bianka
Oriana Bianka
24 listopada 2020, 01:44
Tyrani i przeróżni dyktatorzy byli tacy straszni, że aż śmieszni. "Dyktator"– film Charliego Chaplina z 1940 roku był satyrą na temat Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego. "Śmierć Stalina" to całkiem nowa czarna komedia, z 2017 r., w której występują śmieszne postacie takie jak Chruszczow i reszta politbiura walczący o przejęcie władzy po Stalinie. Dyktatorzy są okrutni, ale też cechuje ich zazwyczaj śmieszna megalomania. Niektórzy pamiętają jeszcze absurdalne czasy PRL i pytanie: "Czymu ni ma dżymu?", które stało się tytułem pierwszego kabaretu poznańskiego "Teya". Zenon Laskowik zauważył pozytywną zmianę i skomentował ją: "Odbiliśmy się od dna....i dno się oberwało!" No tak, a ostatnio "wstaliśmy z kolan i uderzyliśmy się w głowę". Nasz Zenek zauważył też aktualne powody do radości: "Jemu stoi, ona leży-500 złotych się należy." Satyrycy obśmiewają nadętych dyktatorów, a nawet krwawych tyranów. Śmiech rozładowuje napięcie i dodaje kolorów szarej rzeczywistości.
TN
Teresa Novak
24 listopada 2020, 18:56
Oglądałam "Śmierć Stalina"; to chyba najlepsza komedia ostatnich lat. Szkoda, że nie była bardziej rozreklamowana, bo wbrew pozorom pokazuje też okropność tamtych czasów, tyle że w prześmiewczy sposób.
Oriana Bianka
Oriana Bianka
24 listopada 2020, 01:41
Tyrani i przeróżni dyktatorzy byli tacy straszni, że aż śmieszni. "Dyktator"– film Charliego Chaplina z 1940 roku był satyrą na temat Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego. "Śmierć Stalina" to całkiem nowa czarna komedia, z 1918 r., w której występują śmieszne postacie takie jak Chruszczow i reszta politbiura walczący o przejęcie władzy po Stalinie. Dyktatorzy są okrutni, ale też cechuje ich zazwyczaj śmieszna megalomania. Niektórzy pamiętają jeszcze absurdalne czasy PRL i pytanie: "Czymu ni ma dżymu?", które stało się tytułem pierwszego kabaretu poznańskiego "Teya". Zenon Laskowik zauważył pozytywną zmianę i skomentował ją: "Odbiliśmy się od dna....i dno się oberwało!" No tak, a ostatnio "wstaliśmy z kolan i uderzyliśmy się w głowę". Nasz Zenek zauważył też aktualne powody do radości: "Jemu stoi, ona leży-500 złotych się należy." Satyrycy obśmiewają nadętych dyktatorów, a nawet krwawych tyranów. Śmiech rozładowuje napięcie i dodaje kolorów szarej rzeczywistości.
TO
~Tomasz Ostański
23 listopada 2020, 18:18
- Tatusiu! Co to jest "propaganda"?? - To taka drzazga w oku bliźniego, którą powinieneś mu wydłubać. - A "bęben wrogości" tatusiu, to co to jest? - To też taka drzazga, tylko w jego drugim oku.
JD
~Józef Danielczyk
22 listopada 2020, 23:36
Ale bełkot.
JB
~John Bober
23 listopada 2020, 16:35
Bełkot ? czyj ? Proszę czytać ze zrozumieniem. POzdrowienia
BR
~Bob Robinson
22 listopada 2020, 16:16
A może nikogo nie wyśmiewać tylko szukać dialogu i śmiać się razem z sytuacji w której się wspólnie znaleźliśmy?
WJ
Wojciech Jan Dróżdż
22 listopada 2020, 17:33
Co w wypadku gdy jedna ze stron nie chce dialogu a druga nie ma odpowiedniej pozycji negocjacyjnej aby wywrzeć na nią wpływ?
BR
~Bob Robinson
23 listopada 2020, 06:39
Szukać dialogu tak długo jak to będzie potrzebne, pozostawać w gotowości. Na pewno nikogo nie wyśmiewać...Z resztą samo mówienie o pozycjach to już nieporozumienie.
M*
Monika * Monika
28 listopada 2020, 15:28
ale druga strona nie chce dialogować już 5 lat; ile można czekać??? a państwo upada
RD
Robert Dolecki
22 listopada 2020, 11:47
W piórka przystrojony jesteś Jużci odrosły Wnet gotowy będziesz

Skomentuj artykuł

Bareja by tego nie wymyślił
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.