Co powie katecheta uczniom po Strajku Kobiet?

Co powie katecheta uczniom po Strajku Kobiet?
(fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Kiedy dziś słyszę, że niektórzy katecheci świeccy lub księża wykreślają swoich uczniów z religii lub przygotowania do bierzmowania, to chcę mi się krzyczeć! Ludzie, co wy robicie?!

W poniedziałek znów „wróciliśmy” do szkoły i o godz. 8.00 rano wielu katechetów włączyło komputer i zalogowało się na panel edukacyjny. Czy tam zastali tam swoich uczniów? Czy nie otrzymali kilkadziesiąt wiadomości, w których napisano: „z dniem 2 listopada wypisuję się z lekcji religii”? Oby nie! Ale niepokój jest, zwłaszcza że dochodzą z różnych stron Polski wieści, że niektórzy uczniowie, a nawet całe klasy wypisują się z religii, bo nie mogą zrozumieć stanowiska Kościoła wobec Strajku Kobiet.

Łatwo zauważyć, że większość protestujących to osoby młode. Bardzo często są to uczniowie, którzy chodzą na religię lub absolwenci, którzy kiedyś uczestniczyli w katechezie szkolnej. Mnóstwo osób na swoich profilówkach w  mediach społecznościowych wlepiło nakładkę z piorunem – symbolem Strajku Kobiet lub podobne znaki. Nie dziwi fakt, że na początku protestów wielu katechetów było oburzonych z powodu działań swoich uczniów. Wśród pierwszych postulatów była przecież nawet legalizacja aborcji na życzenie. Pojawiły się więc głosy, że osoba, która wspiera Strajk Kobiet grzeszy ciężko, ponieważ popiera aborcję. Oczywiście, że katolik nie może popierać aborcji, a jeśli tak robi, to faktycznie ciężko grzeszy! Jednak jest pewien problem, który skomplikował sytuację. Strajk Kobiet bardzo szybko poszerzył swoje postulaty. Pojawiły się postulaty dotyczące m.in. obrony praw człowieka, nowelizacji budżetu, w którym powinna się znaleźć kasa na ochronę zdrowia, pomoc dla pracowników, przedsiębiorców, kultury i prawdziwe wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami. Nikt nie zaprzeczy, że są to godziwe żądania. Wiadomo też, że pojawiły się również inne postulaty, które są sprzeczne z nauczaniem Kościoła, jak szeroka legalizacja aborcji czy antykoncepcji, lub kontrowersyjne, jak usunięcie religii ze szkół.  Co więcej, pojawiły się akty wandalizmu, wykrzykiwania pod kościołami haseł antyklerykalnych i zakłócanie Mszy. Spór o wyrok Trybunału Konstytucyjnego jakby został odstawiony na bok.

W ten sposób pojawiło się rozdarcie w sercach wielu młodych ludzi. Gdy pytałem moich uczniów, dlaczego idą strajkować, to najczęściej odpowiedź była taka: „Z powodów politycznych. My, proszę księdza nie utożsamiamy się ze wszystkimi postulatami. Nikt nie chce aborcji na życzenie. A na pewno nie chcemy mieć nic wspólnego z aktami wandalizmu!” Trudno im nie wierzyć. Serce młodego człowieka jest pełne ideałów, ale często jest ono nikczemnie wykorzystywane przez różne opcje polityczne. Jak jestem katechetą od 2012 r., to pamiętam dwa wielkie Strajki Kobiet, które odbyły się w 2016 i 2017 r. Były to tzw. „Czarne Piątki”. Wtedy większość młodzieży, także nauczycieli w szkole ubrała się na czarno i po szkole uczestniczyła w protestach. Nie komentowałem ich zachowań. Czekałem na poniedziałek, kiedy na lekcji religii mogliśmy spokojnie porozmawiać o tym, co się wydarzyło. Wysłuchałem ich, podzieliłem się również moimi obawami. Skutek był taki, że nikt nie wypisał się z religii i mogliśmy przez kolejne lata formować się po chrześcijańsku.

Kiedy dziś słyszę, że niektórzy w katecheci świeccy lub księża wykreślają swoich uczniów z religii lub przygotowania do bierzmowania, to chcę mi się krzyczeć! Ludzie, co wy robicie?! Od tego jest czas nauki religii i roczny lub dwuletni kurs przygotowania do bierzmowania, aby tę kwestię omówić i dać młodzieży pewne drogowskazy. Serce mi krwawi, gdy słyszę opinie, że taką mamy złą młodzież, wychowaną bezstresowo w „pluszowym chrześcijaństwie”. I pada krytyka na przygotowanie do sakramentów, organizowanie Mszy dla dzieci, rekolekcji, nabożeństwa, wyjazdów młodzieżowych. Czy niektórzy w swojej ostrej ocenie nie zagalopowali się? Serce mi drży na myśl, że w najbliższy poniedziałek ktoś może się wypisać z religii, a nawet deklarować dokonanie apostazji, a są tacy, którzy lekką ręką wykreślają całe klasy z formacji chrześcijańskiej, bo to są kolejni chrześcijanie kulturowi? Jakże trzeba mieć zerowe pojęcie o rozwoju psychicznym i duchowym młodego człowieka! Prawdziwy katecheta to taki, który kocha swoich uczniów i naprawdę mu zależy na nich, nawet jeśli gdzieś pobłądzili. Nie wystarczy, żeby być wymagającym ojcem lub matką dla nich, trzeba być jeszcze wyrozumiałym i cierpliwym. Na szczęście jest całkiem sporo katechetów, którzy już w tym gorącym od emocji tygodniu potrafią rozmawiać z uczniami. Jest nadzieja! I ja mam taką nadzieję, że w na kolejnej katechezie o ósmej rano usłyszę moich uczniów, którzy zawołają: „Szczęść Boże! Szczęść Boże, proszę księdza! Szczęść Boże, księciuniu!”      

  

należy do Zgromadzenia Misji założonego przez św. Wincentego a Paulo. Filozof i teolog, doktorant w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Duszpasterz młodzieży i katecheta – najpierw w Pabianicach, obecnie przy warszawskiej parafii Świętego Krzyża. Kapelan wspólnot ruchu „Wiara i Światło”
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Damian Wyżkiewicz CM, Dawid Gospodarek
35,00 zł

Temat lekcji religii raz po raz wchodzi do debaty publicznej, za każdym razem rozpalając społeczne emocje.

W wielu z nas narasta irytacja na obecny stan rzeczy - oddalenie treści przekazywanych podczas katechezy od faktycznych wyzwań,...

Skomentuj artykuł

Co powie katecheta uczniom po Strajku Kobiet?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.