Jezus "widział" kobiety

Jezus "widział" kobiety
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu

Jedną z najbardziej rewolucyjnych nowości Jezusa było to, że "widział" kobiety, na ogół stanowiące obecność tak nieistotną, że nie były nawet dostrzegane przez mężczyzn tamtej epoki.

Nie tylko: widział ubogie wdowy, prostytutki, cudzoziemki, nieczyste, a więc właśnie te, które były najbardziej zepchnięte na margines. Była to prawdziwa rewolucja, o której dają świadectwo Ewangelie, ale której przez ponad tysiąc lat nie dostrzegała tradycja patriarchalna.

Dziś odkrycie kobiet w opowiadaniach ewangelicznych stanowi niewątpliwie jedną z najbardziej znaczących nowości egzegezy: na światło dzienne wydobyły ich zasadniczą obecność najpierw kobiety, ale potem dokonali tego również mężczyźni. Jak Enzo Bianchi, który w pięknej książce ("Jezus i kobiety", Einaudi) prowadzi czytelnika nie tylko do odkrycia ich obecności, ale również do odczytywania ich różnorodnych i głębokich znaczeń.

Jak można zrozumieć natychmiast na podstawie powtarzającego się spostrzeżenia, które przypomina fakt oczywisty, którego jednakże nikt nie brał dotąd pod uwagę: jeśli mamy dokładne relacje o śmierci Jezusa, to dlatego, że kobiety zostały u stóp krzyża, podczas gdy przestraszeni apostołowie od niego się oddalili. To one były źródłami informacji dla ewangelistów, "pamięcią o zasadniczym znaczeniu dla ukształtowania się i spisania Ewangelii". Podobnie jak to one - a w szczególności Maria Magdalena - były pierwszymi świadkami zmartwychwstania.

I już to wystarczyłoby do tego, by uznać rolę kobiet w centrum narracji ewangelicznej. Lecz są także te, które w swoich wędrówkach Jezus spotyka, uzdrawia, z którymi rozmawia. Są uczennice, które za Nim chodzą i Mu pomagają, przygotowują posiłki i słuchają Go z wielką uwagą. Kobiety prawdziwe, mające swoje kłopoty, ale też bardziej niż mężczyźni zdolne do miłości, potrafiące zrozumieć rewolucyjne przesłanie Jezusa bez pośrednictwa, a przede wszystkim do uznania kim jest, bez przeszkód. I dzieje się tak przede wszystkim w czwartej Ewangelii, kiedy Jezus po raz pierwszy mówi do Samarytanki "Ja jestem", przestawiając się świętym imieniem Boga, i gdzie w epizodzie wskrzeszenia Łazarza Marta dokonuje wyznania wiary w Syna Bożego, najbardziej kompletnego w Piśmie Świętym, wyraźniejszego nawet od wyznania Piotra.

Bianchi wyodrębnia jako specyficzną cechę kobiecą znaczenie ciała w relacji między Jezusem i spotykanymi przez niego kobietami, "istotną cechę w przyjaźni między mężczyznami i kobietami". Kobiety bowiem, jak Maria, która oblewa Go drogim pachnidłem, "potrafią dostrzec fizyczną obecność Jezusa w sposób nieznany bardzo wielu osobom, nawet uczniom".

I - można by dodać - nie jest to błahostka w takiej religii, jak chrześcijaństwo, opartej na wcieleniu.

Tej szczególnej intensywności, z którą kobiety przeżywają relację z Jezusem, Bianchi przeciwstawia nieustannie zapomnienie i zepchnięcie na margines, będące udziałem kobiet w życiu Kościoła przez wiele wieków. Chociaż to Magdalena jako pierwsza zgromadziła w sobie "warunki potrzebne do apostolatu".

Pięknie byłoby pomyśleć, że po tej niezwykle oświecającej książce, napisanej w dodatku przez człowieka tak bardzo poważanego i znanego, nic nie może pozostać bez zmiany dla kobiet w Kościele.

Lucetta Scaraffia - włoska publicystka, dziennikarka i teolożka. Publikuje na łamach Avvenire, Il Foglio, Corriere della Sera i L'Osservatore Romano

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Andrzej Draguła
19,44 zł
29,90 zł

Gdy na chwilę przystaniesz, martwa litera Pisma ożyje

Ksiądz Andrzej Draguła komentuje Ewangelię bez pośpiechu. Uważnie przygląda się pojedynczym słowom i zastanawia się, co oznaczają one dla ludzi XXI wieku. Czy język Biblii i teologii...

Skomentuj artykuł

Jezus "widział" kobiety
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.