Kryzys kapłańskiej tożsamości

Kryzys kapłańskiej tożsamości
fot. Łukasz Głowacki / MaskacjuszTV

Zamiast szukać winnych, oskarżać nieprzychylne media czy złe środowisko rodzinne, warto zmierzyć się z pytaniem o wewnętrzne przyczyny radykalnego spadku liczby powołań do kapłaństwa i życia zakonnego.

Seminaria świecą pustkami. Jakby nie filtrować danych, jakby nie próbować ich pudrować, to nie da się ukryć tego, że za kilka (w niektórych diecezjach za kilkanaście) lat trzeba będzie zacząć łączyć parafie, likwidować mniejsze punkty duszpasterskie, a kto wie, czy nie tworzyć wielkich ośrodków duszpasterskich na wzór niemiecki. Z nieoficjalnych jeszcze danych wynika, że do kilku diecezjalnych seminariów nie zgłosił się w tym roku żaden kleryk, do kilku zgłosiło się po jednym, i zaledwie w kilku można mówić o dwucyfrowej liczbie nowych kleryków. To zjawisko, radykalnego spadku liczby powołań, utrzymuje się od kilku lat, i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek miało się zmienić. I choć można szukać źródeł we wrogości mediów, negatywnym obrazie kapłaństwa prezentowanym przez popkulturę, zmniejszającej się dzietności i migracji (wszystkie te elementy mają oczywiście swoje znaczenie), to jak sądzę warto zatrzymać się nad innym problemem: zanikającą świadomością tego, co oznacza bycie kapłanem w Kościele, co oznacza bycie pasterzem. Kościół, w tym sami duchowni, stracili samorozumienie kapłaństwa, wizje tego, co miałoby oznaczać bycie duchownym w Kościele, bo dotychczasowe modele życia kapłańskiego rozpadły się, a nowe jeszcze się nie utworzyły. Młodzi, którzy chcieliby wejść w kapłaństwo nie do końca wiedzą więc na co mieliby się zdecydować, bo sam Kościół nie prezentuje jasnej wizji życia kapłańskiego.

Wiem oczywiście, że jeśli chodzi o sakramentologie to nic się nie zmieniło. Kapłaństwo jest niezbędne, związane jest z władzą sakramentalną, nauczania i zarządzania w Kościele, bez niego nie ma sakramentów pokuty i Eucharystii. To wszystko są rzeczy oczywiste, ale już to, jak ma wyglądać życie kapłana, czy ma on być wyjęty poza wspólnotę i postawiony ponad nią czy też zakorzeniony we wspólnocie i z niej czerpiący swoje soki? Czy ma żyć osobnym życiem, czy w pełni wejść w relacje? Jak mają wyglądać jego relacje z biskupem - jak w monarchii absolutnej, korporacji, czy może rodzinie? Jak wyglądać ma wspólnota, z którą związany jest kapłan - czy ma on jej przewodzić czy towarzyszyć? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w Polsce nawet mniej, wszystko było jasne. Społeczny status księdza, nawet jeśli był on różny w różnych miejscach, był oczywisty, dość znany był także model życia kapłańskiego, a nawet najczęstszy model duszpasterski. Tyle, że tamta rzeczywistość już nie istnieje. Gdzieniegdzie w Polsce są jeszcze duchowni uformowani w tamtych czasach i żyjący według tamtych reguł, ale są oni coraz mniej liczni. Młodsi szukają albo powrotu do tradycyjnych form życia kapłańskiego, trochę rekonstruując (częściej według własnych wyobrażeń, niż według tamtej rzeczywistości) życie sprzed Soboru, niekiedy szukają nowych modeli, ale często pozostając zagubionymi. Sprawę komplikuje jeszcze papież Franciszek, który promuje i rozwija model nieklerykalnego Kościoła, ale i nieklerykalnego przeżywania kapłaństwa.

Proces przemiany przeżywania, modeli społecznych kapłaństwa, ale także nowych duchowości życia będzie oczywiście trwał i trudno z góry przewidzieć dokąd nas zaprowadzi. Po Soborze Trydenckim życie księży - w ciągu kilkudziesięciu lat - głęboko się zmieniło, przekształciło, i w wielu kwestiach nie przypominało juz funkcjonowania księdza za czasów Średniowiecznych czy nawet Reformacji. Teraz będzie - wiele na to wskazuje - podobnie.

Myśląc o kapłaństwie, rozważając jego znaczenie (ze świadomością, że kapłaństwo hierarchiczne jest istotnym elementem struktury Kościoła, ale także katolickiej sakramentologii) warto jednak sięgać także po teksty ludzi spoza Kościoła, do myślenia filozofów, którzy o religii, religijności, duszpasterstwie piszą niejako z zewnątrz. W taki sposób na posługę duchowną spogląda nominalny protestant, w rzeczywistości wyznający raczej jakąś formę wiary filozofów, niż chrześcijaństwo Karl Jaspers. W swojej polemice (bardzo ostrej i prowadzonej ad personam) z Rudolfem Bultmannem i jego demitologizacją chrześcijaństwa formułuje on kilka bardzo ciekawych spostrzeżeń na temat tego, na czym powinna opierać się posługa duszpasterza. Jaspers wychodzi w swojej analizie oczywiście od analizy mitu, jako szyfru, w jakim objawia nam się transcendencja, szyfru, który ujawnia ją na moment, i nie jako obiektywy fakt, ale jako pewne odkrycie zewnętrzności w podmiocie, które nie może i nie powinno prowadzić do przyjęcia dogmatów religijnych, co oznacza, że istota jego myślenia jest nie do zaakceptowania przez tradycyjnie myślącego chrześcijanina. A jednak jego rozważania na temat relacji duszpasterza do mitu, do języka religijnego są niezwykle pouczające.

„Język jest autentyczny, gdy przemawia nim ktoś, kto w nim żyje, nieautentyczny w ustach człowieka, który tylko za jego pomocą myśli, albo co gorsza, używa pochodzących z tego języka słów. Gdy jest autentyczny, a co za tym idzie efektywny - jak to się dzieje przy łożu śmierci, podczas zaślubin, pogrzebów, w czasie smutku - wówczas wypełnia swoje przeznaczenie. W takich momentach ów język uświadamia nam naszą skończoność i pomaga uzyskać pewność” - wskazuje Jaspers. I zostawiając na moment dość minimalistyczne cele, jakie stawia językowi religijnemu niemiecki psychiatra i filozof, warto zatrzymać się nad prawdą zawartą w tych słowach. Kluczowe wydaje się w nich przypomnienie, że istotą Ewangelii nie jest jej język, nie jest system myślowy jaki się z niej wywodzi, ale życie nią. Prawda o Zmartwychwstaniu (sam Jaspers, co wielokrotnie podkreśla, nie wierzy, że się ono w znaczeniu fizycznym dokonało), o Bożym miłosierdziu ma być nie tylko wypowiadana, ale przeżyta, doświadczona. Tam, gdzie jest ona jedynie elementem systemu teologicznego, tam gdzie jest jedynie częścią doktryną, tam nie dokonuje się prawdziwe zwiastowanie Słowa, a jedynie wykład teologiczny czy filozoficzny. Piotr mógł zacząć głosić bezwarunkowe Boże Miłosierdzie, dopiero, gdy najpierw w ogrodzie arcykapłana doświadczył zdrady i upadku, zdrady pozbawionej sensu, pozbawionej uzasadnienia, przypadkowej, ale realnej, a potem nad Jeziorem Genezaret sam doświadczył bezwarunkowego przebaczenia. Bez tych dwóch wydarzeń, bez życia zmartwychwstaniem nie tylko Jezusa, ale także własnym, jego zwiastowanie Słowa Bożego byłoby nie tylko nieautentyczne, ale pozbawione znaczenia.

Doświadczenie, przeżycie bezwarunkowego przebaczenia, a wcześniej niekiedy własnego upadku, przeżycie zmartwychwstania nie tylko jako istotnej prawdy teologicznej, ale także jako własnej drogi jest jedną z tych rzeczy, która czyni głoszenie Ewangelii nie tylko autentycznym, ale przede wszystkim skutecznym. Dlatego tak istotne, zarówno w wychowaniu dzieci, jak i formacji duchownych, jest doprowadzenie ich nie tylko do poznania (głębokiego) teologii, ale przede wszystkim do spotkania z żywym Bogiem, doświadczenia, że język, opowieść, mit Biblii to coś, co dokonuje się w naszym życiu. Bez tego katolicyzm kulturowy, albo niekiedy katolicyzm teologiczny będzie wydawał kulturowe albo teologiczne kapłaństwo (a niekiedy kapłaństwo rekonstrukcyjne) w miejsce posługi Słowa, które nie tylko stało się Ciałem, ale które staje się ciałem nieustannie w naszym życiu. Model formacji Ruchu Światło-Życie opierał się właśnie na takim prowadzeniu do doświadczenia.

Tyle, że przy takim modelu warto zadać sobie pytanie o rolę i miejsce seminariów duchownych, jakie ukształtowały się po Soborze Trydenckim. Wtedy były one odpowiedzią na inne kryzysy, i to odpowiedzią skuteczną. Teraz warto zadać sobie pytanie, o to, co trzeba zrobić z obecnym modelem formacji. Wiele zakonów czy zgromadzeń już to próbuje robić wprowadzając kleryków w głęboką służbę, wydłużając formację czy prowadząc ją - w wymiarze intelektualnym - z ludźmi świeckimi. W innych wyznaniach coraz częściej proponuje się wejście w posługę pastorską mężczyznom starszym, dojrzałym, takim, którzy przeszli niekiedy trudną drogę, ale to oznacza, że często żonatym i dzieciatym, co oczywiście w Kościele łacińskim nie jest możliwe. Warto jednak szukać takich modeli, które będą rzeczywiście formować do mniej klerykalnego przeżywania kapłaństwa, a jednocześnie takich, które umożliwiając głębokie studia teologiczne i filozoficzne, będą także prowadzić do przeżycia i doświadczenia prawdy teologicznych i doktrynalnych prawd.

Doktor filozofii, publicysta Telewizji Republika i felietonista Plusa Minusa, autor wielu książek, a prywatnie mąż i ojciec.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Tomasz P. Terlikowski
32,90 zł

Ostatnie miesiące pokazały wyraźnie, że potrzebny jest zupełnie inny sposób mówienia o Kościele - o jego słabościach, o sprawach, które wymagają wyjaśnienia, o trudnych momentach jego historii. W najnowszej książce ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wraz z...

Skomentuj artykuł

Kryzys kapłańskiej tożsamości
Komentarze (39)
ZK
~Zibik Kowalski
24 września 2020, 21:58
Zastanawiam się - jakie są rzeczywiste intencje autora i tych komentatorów?..... którzy ograniczają się do formułowania krytycznych uwag nt. Kościoła RK i jedynie diagnozy tzn. jak jest?...Natomiast ignorują remedium i zalecenia - jak i co należy czynić?...., aby przezwyciężyć ów "kryzys kapłańskiej tożsamości".
JJ
~Jan Jan
25 września 2020, 10:32
Pan zechce zrozumieć, że nie ma żadnego remedium zatem i zalecenia są zbędne. Chyba, że przyjmiemy treść apokalipsy św. Jana za NIEPRAWDZIWĄ, dlatego należy wołać co mają czynić ludzie aby zostać zbawionym. 38 «Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa9 na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. 39 Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz». Proszę zwrócić uwagę na czytelną mowę bez remediów ( środki zaradcze) i jakiś szczególnych zaleceń. A Pan , o jakich to środkach zaradczych pisze co są ignorowane?
IW
~Ireneusz Warciak
25 września 2020, 11:03
Przepraszam, ja daję konkretne wskazówki.
ZK
~Zibik Kowalski
25 września 2020, 18:08
@ Ireneusz Warciak - proszę zauważyć, że treść, czy zastrzeżenia z poprzednich moich wpisów nie dotyczą Pana, a tym bardziej wszystkich. Ponieważ Pan "przeprasza" i....., a więc usiłuje być uprzejmym i OK. To proszę łaskawie wyjaśnić na tym forum jeszcze choćby to : dlaczego intencją i "troską" autora i przedmiotem jego tekstu, oraz tej dyskusji ma być wyłącznie "KRYZYS kapłańskiej tożsamości"?....., A nie np: również, a nawet przede wszystkim dziennikarskiej, publicystycznej, lekarskiej, sędziowskiej lub innych służebnych profesji.
ZK
~Zibik Kowalski
25 września 2020, 19:23
@ ~Jan Jan - wg. mnie "remedium" jest w słowie Boga, a "zalecenia" są konieczne i pożądane, ale uprawnionych osób - nie świeckich, lecz duchownych. Natomiast rzecz nie jest w "chceniu i zrozumieniu", lecz przede wszystkim w rzetelności i wiarygodności udostępnianych na forum treści. Ponieważ ufam Panu Bogu w Trójcy Jedynemu, a nie wszystkim ludziom, lecz wybranym osobą i jedynie w sposób ograniczony. Dlatego nadal mam wątpliwości, czy autora i jego sprzymierzeńców intencje są szlachetne, a nie subiektywne i tendencyjne. Natomiast "troska" o Kościół RK jest naprawdę szczera, oraz treści tekstu autora i wybranych wpisów komentatorów odnośnie owego KRYZYSU prawdziwe i dostatecznie obiektywne. Kiedy dotyczą wyłącznie "tożsamości kapłańskiej", a co z innymi?.....
JJ
~Jan Jan
23 września 2020, 16:58
Przypomniał mi się taki opis, co jeden bogacz mówił ''to mam, tamto mam itd'' zatem będę się bawił i żył pełną piersią. ALE W NOCY ZMARŁ. Podobnie jest z Waszymi wpisami ( poniżej). Dlaczego? Dlatego, że żaden z was nie zwraca uwagi na treść apokalipsy św. Jana. Jak myślisz jeden z drugim , który to Kościół jest nierządnicą? Zastanawiacie się co zrobić z KK w czasie, kiedy wyrok na niego jest już ogłoszony. ''4 A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu. ''
KS
Konrad Schneider
24 września 2020, 06:45
Wie Pan, przypominaja mi sie teraz slowa piosenki: "Jeszcze w zielone gramy". Swiadomosc zblizajacej sie smierci pozwala mi na kosztowanie kazdej chwili zycia!
JJ
~Jan Jan
24 września 2020, 14:15
Jak mam połączyć moją wypowiedź z Pana wypowiedzią?
KS
Konrad Schneider
24 września 2020, 20:35
Uwazam, ze nie ma co straszyc ludzi Apokalipsa, tylko cieszyc sie kazda chwila zycia. Czy moze zle Pana zrozumialem? Bo jesli tak, to przepraszam.
JJ
~Jan Jan
25 września 2020, 05:20
Moja wypowiedź dotyczy bezsensownych działań nad ''obiektem''który ma już określony los. Wynika to z treści apokalipsy. Prędzej spodziewałbym się słów ''4 I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: «Ludu mój, wyjdźcie z niej2, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli: 5 bo grzechy jej narosły - aż do nieba, i wspomniał Bóg na jej zbrodnie.'' Co do cieszenia się z życia, to byłem i jestem ''ZA''
MC
~Marek Czerwiński
23 września 2020, 10:25
No i po tym, co się obecnie dzieje w liceach, warto się zastanowić jeszcze nad jedną sprawą - co z nawróconymi elgiebetami. Współcześni nastolatkowie bardzo często buntują się właśnie w ten sposób, co rzecz jasna pozostawi w ich duszach dużo głębsze rany niż wszystkie wypalone przez nasze pokolenie papierosy czy też długie włosy albo irokezy. Czy ich przyjmować (bo przecież w pewnym momencie znaczna część z nich jednak dojrzeje i się nawróci, siłą rzeczy wychodząc z tego)? Z jednej strony warto mieć za kapłanów poranionych, nawróconych grzeszników (jak Zacheusz czy Mateusz) czy "byłych wrogów" jak Paweł z Tarsu, tym bardziej, że lepiej będą rozumieli młodzież, także w konfesjonałach. Z drugiej strony - jak sprawdzić szczerość ich nawrócenia? No chyba, że będziemy mieli III wojnę światową, wtedy i tak wszystko się przewartościuje...
IW
~Ireneusz Warciak
24 września 2020, 14:32
Najpierw trzeba zatrzymać i wynagrodzić szkody wyrządzone przez ideologię rzekomo bezgrzesznych skłonności (lecz przecież eliminujących z małżeństwa, kapłaństwa itd…) i grzesznych czynów. Innymi słowy ideologii przyzwolenia na eliminację (przygłaskanego politowaniem: „szacunek, delikatność, współczucie” ), złożenie całego ciężaru konsekwencji („krzyża Pana”) na tych elgiebetów, przy całkowitym zrzuceniu z siebie i wyznawców odpowiedzialności za prawidłowe włączenie ich do podstawowych wspólnot życia: rodziny, pracy/szkoły… A przecież to jest najbardziej oczywiste, co należy zrobić. Trzeba przestrzec przed naśladowaniem najgorszych wzorów: reguła Ratzingera-Amato, propaganda Józefa Augustyna SJ, obłuda biskupów, którzy jakoby „nie pozostawiają ich samotnych w obliczu życiowych zmagań” itd.
MC
~Marek Czerwiński
23 września 2020, 10:22
Kwestia łączenia parafii póki co nie wydaje się jakimś ciężkim problemem - może trochę inaczej wygląda to w górach (acz wątpię), gdzie wrażliwość na zimę jest większa, ale zasadniczo nie ma w tej chwili potrzeby, by parafii (tzn. fizycznie kościołów) było tak dużo jak kiedyś w sytuacji, gdy praktycznie wszyscy mają samochody. Moim zdaniem główne przyczyny braku chętnych do kapłaństwa to z jednej strony zanik w ogóle etosu służenia drugiemu (a do tego powołany jest każdy chrześcijanin) oraz letniość Kościoła - jestem przekonany, że droga do odrodzenia kapłaństwa wiedzie przez zakony i to te najbardziej rygorystyczne. To takie kapłaństwo przyciągnie najbardziej wartościowych ludzi, którzy z kolei staną się potem wzorem dla kolejnych.
KS
Konrad Schneider
24 września 2020, 06:56
Chcialbym podjac z Panem pewna polemike. Chodzi mi o ten "etos sluzenia drugiemu". Mysle konkretnie o ludziach prawdziwie zaangazowanych w swoja prace, ktora spelniaja jako sluzbe czlowiekowi: pielegniarki, lekarze, nauczyciele, pracownicy socjalni. Gdyby z nimi porozmawiac, to nie traktowaliby swojego zaangazowania jako konsekwencji rygorystycznego sposobu zycia. Dlatego nie widze powodu, zeby jakies szczegolnie rygorystyczne zgromadzenia zakonne mialy teraz odnowic oblicze ziemi.
SP
~Się Przyglądam
23 września 2020, 09:23
Nadchodzi wasz kres. Sami sobie to robicie. Pięknie.
AS
~Antoni Szwed
22 września 2020, 11:05
Jaspers " formułuje kilka bardzo ciekawych spostrzeżeń na temat tego, na czym powinna opierać się posługa duszpasterza." - pisze Terlikowski. Niestety, odwoływanie się do Jaspersa jest chybione. Po pierwsze, niemiecki filozof w ogóle nie uznaje Chrystusa za Boga, lecz za „ostatniego z żydowskich proroków”. Dla niego Chrystus nie jest Mesjaszem. Nie jest Założycielem Kościoła, ani nie jest Tym, który ustanowił Eucharystię. Dla Jaspersa Jezus to jeszcze jeden szyfr obok mnóstwa innych szyfrów czyli swoistych wzorców egzystencji. Po drugie, Bóg jest "ukryty", jest tajemnicą, która nie objawiła się w Chrystusie. O Bogu, tak naprawdę, nic ogólnie ważnego nie da się powiedzieć. Po trzecie, Jaspers pojmuje transcendencję zupełnie inaczej niż wielu teologów chrześcijańskich. Niemiec może być, do pewnego stopnia, interesujący dla filozofów, ale absolutnie nie nadaje się do formacji seminaryjnej.
KR
~Kazimierz Robertowski
22 września 2020, 10:50
Czy musimy się martwić kryzysem Kościoła i tożsamości kapłańskiej, skoro wiadomo że dla Pana Boga nie jest ważna żadna sinusoida stanu Kościoła, że za kilka - kilkanaście lat znowu będzie w Kościele rozkwit i wielkość? My patrzymy z perspektywy obecnej, ale to tak, jakby ktoś żyjący w X wieku myślał, mówił i pisał że jeszcze rok, dwa a nastąpi kompletny upadek Kościoła, bo to co się wokół dzieje jest chore i beznadziejne.
KO
~Kt Oś
23 września 2020, 11:01
No z drugiej strony Bóg posługuje się ludźmi wyciągając Kościół czy też poszczególne osoby z kryzysów. Jeśli każdy "zostawi Bogu" dany problem, to kim Bóg ma ten problem rozwiązać?
AS
~Antoni Szwed
22 września 2020, 10:46
Brak powołań ma oczywiście wiele różnych przyczyn, to prawda. Jedną z nich jest dosyć niechętny, by nie powiedzieć deprecjonujący charakter licznych wypowiedzi Franciszka przeciw duchowej posłudze księży. Franciszek chciałby w nich widzieć jedynie pracowników pomocy społecznej, a tymi bardzo dobrze mogą być osoby świeckie. Poza tym biskup Rzymu od początku swojego pasterzowania z pogardą odnosi się do wielowiekowej nauki Kościoła, w tym także względem kapłaństwa. Trzeba powrócić do takiego nauczania Kościoła, wedle którego kapłan to "drugi Chrystus", człowiek wybrany przez Boga, który nie jest przypadkowym świeckim, mającym zainteresowania teologiczne. Trzeba wrócić do solidnej formacji seminaryjnej sprzed II Soboru Watykańskiego. Wtedy uwrażliwiano na osobistą pobożność, pogłębione życie duchowe, dyscyplinę moralną, a przede wszystkim na to, że kapłan jest PRZEWODNIKIEM w parafii a nie jednym spośród grona świeckich. Kapłana trzeba szanować, a nie ciągle o wszystko oskarżać.
J2
Jerzy 2
23 września 2020, 11:06
@Antoni Szwed. I wedle tego kapłan który gwałci lub wykorzystuje dziecko też byłby "drugim Chrystusem" ? A ci kapłani, którzy żyją z kobietami lub kolegami na boku też ? Obawiam się, że Chrystus prędzej by ich przepedził na 4 wiatry niż nazwał w ten sposób. Czy Jezus w Piśmie Świętym coś mówił, że jego uczniowie mają być jego alter-ego ? Nie zauważyłem, można jakiś cytat prosić ?
KO
~Kt Oś
23 września 2020, 11:08
Tak, tak, jak ksiądz coś zdecyduje to trzeba się pokornie podporządkować, bo to "drugi Chrystus". A jak się okaże, że ksiądz coś wywinął, to nie można wymagać od niego bardziej moralnego życia, bo to "grzesznik jak wszyscy".
AS
~Antoni Szwed
23 września 2020, 18:49
Grube nieporozumienie!! Kapłan jest "drugim Chrystusem" nie mocą swoich zasług (cnót), lecz mocą BOŻEJ ŁASKI, którą otrzymuje NA ZAWSZE w sakramencie kapłaństwa. Kapłan może mieć grzechy na sumieniu tak, jak każdy z nas, ale to NIE POWODUJE, że udzielane przez niego sakramenty są nieważne. SĄ WAŻNE! W każdej Mszy Świętej Jezus Chrystus w sposób bezkrwawy ofiaruje się za nas Bogu Ojcu. By ta ofiara doszła do skutku, Pan Jezus potrzebuje kapłana. Gdyby więc kapłanów zabrakło (oby się to nigdy nie stało), to na ziemi ustałaby Ofiara Mszy Świętej, i potężny strumień Bożej łaski zostałby przerwany. Świat niesłychanie boleśnie by to odczuł, ponieważ beznadziejnie pogrążyłby się w złu, bez porównania większym niż obecnie. Godność kapłana nie bierze się od niego samego, lecz od Boga. To jest wiedza katechizmowa, którą jednak nie wszyscy mają.
J2
Jerzy 2
24 września 2020, 10:30
@Antoni Ale ja nie napisałem nigdzie, że sakramenty udzielane przez takiego grzesznika są nieważne. Napisałem coś innego. Czy dla dziecka byłaby to jakaś pociecha że go wykorzystuje osoba mieniąca się wspaniałą godnością "drugiego Chrystusa"... ? Obawiam się, że marna to pociecha. Natomiast znany jest fakt, że to właśnie grzeszników krzywdzących dzieci Chrystus potępił w Piśmie Świętym. Myślisz, że życzyłby sobie mieć pedofilów jako swoich przedstawicieli tu na ziemi ?
AS
~Antoni Szwed
24 września 2020, 14:47
No przecież nie uznaję tego, za normalne, naturalne i dopuszczalne, aby duchowny żył w grzechach ciężkich (świecki zresztą TEŻ!!!) i spokojnie sprawował święte sakramenty. Ksiądz żyjąc w takich grzechach (świecki TEŻ!!!) daje innym bardzo zły przykład. To oczywiste.
J2
Jerzy 2
25 września 2020, 08:43
To jakie remedium proponujesz ? Uznać wszystkich za "drugiego Chrystusa" ? Myślisz, że to pomoże wytępić zboczeńców ze stanu duchownego ?
JJ
~Jan Jan
26 września 2020, 16:04
@Antoni Szwed. Napisał Pan :''Kapłan jest "drugim Chrystusem" nie mocą swoich zasług (cnót), lecz mocą BOŻEJ ŁASKI, którą otrzymuje NA ZAWSZE w sakramencie kapłaństwa. Kapłan może mieć grzechy na sumieniu tak, jak każdy z nas, ale to NIE POWODUJE, że udzielane przez niego sakramenty są nieważne. ''........Ręce opadają. Pan Jezus usiadł i zapłakał.
JJ
~Jan Jan
27 września 2020, 03:37
@Antoni Szwed. Jak Pan rozumie słowa:''22 I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia [grzechów]11'' oraz:''24 Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej [świątyni], ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga, 25 nie po to, aby się często miał ofiarować jak arcykapłan, który co roku wchodzi do świątyni z krwią cudzą. 26 Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków13 na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie. 27 A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, 28 tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia14 grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują. ''
TK
~Tomasz Kwiecinski
22 września 2020, 10:11
U mnie z kolei księża żyją z kobietami na wsiach i nikt nic z tym nie robi. Wszyscy wiedzą i cisza. Biskup się nie zainteresuje a inni "koledzy" Też ignoruja.
AN
~Anba Nata
21 września 2020, 19:02
Panie Terlikowski, pan jest dziennikarzem, niech pan zapyta każdego biskupa co ma seminarium co robi by zwiększyć ilość kandydatów? Pewnie coś konkretnie robi tylko kilku. I nic więcej. I tak jest z każdym tematem dotyczącym władzy biskupów, bo to na nich spoczywa odpowiedzialność za struktury. Ale seminarium to pół biedy, po seminarium ksiądz zostaje sam i po kilku latach rezygnuje - bo po kilku latach rozumie, że jest tylko trybikiem z którym jego pan- biskup może zrobić co chce, no i po co to wszystko jak można życ na wolności? Ksiądz ma jakiś życiowy problem? Niech sie modli. Z księdzem jest problem? Niech sie parafianie modlą. - Szukałam w internecie co stało sie z księdzem, który pijany jechał pod prąd kilka miesięcy temu, o czym oczywiście pisały oburzone media. Nie żyje. - W jednym z sanktuarium jest chory psychicznie i agresywny ksiądz - pomimo zmiany biskupa, ksiądz dalej terroryzuje turystów. Moze niech biskupi zaczna dbać o Kościół?
KP
~katolik pomniejszego płazu
21 września 2020, 15:38
"dotychczasowe modele życia kapłańskiego rozpadły się" - powiedzmy, że niektóre doprowadzono do upadku. a jeśli przetrwały lub odrodziły się, to nie borykają się z brakiem powołań
KS
Konrad Schneider
22 września 2020, 05:56
A tak konkretnie, to ktore nie borykaja sie z brakiem powolan?
KP
~katolik pomniejszego płazu
23 września 2020, 09:58
@ Konrad Schneider - tradycjonalistyczne. nie mogę podać które, bo Deon kasuje
MT
~Mario Trads
23 września 2020, 15:39
Do polskich dominikanów przyjęto w tym roku 40 postulantów.
KS
Konrad Schneider
23 września 2020, 18:14
Zaryzykujmy, a co tam! Niech Pan sprobuje podac konkretne modele. Moze Deon nie wykasuje...
KS
Konrad Schneider
24 września 2020, 20:37
Prosze podac mi zrodlo tej informacji o tych 40 postulantach. Nigdzie jej nie moge znalezc.
KS
Konrad Schneider
25 września 2020, 08:53
Znalazlem potwierdzenie o tych 40 postulantach. Fajnie!
MS
~Marcin Stradowski
21 września 2020, 11:43
Ludzie idą za autorytetami. Oczywiście Bóg powołuje, ale człowiek jest człowiekiem i potrzebuje żywego wzorca. Chce kogoś naśladować. Ilu jest dziś księży katolickich, którzy w swoich tekstach wyrazaja watpliwosc co do slusznosci Kosciola w wielu sprawach, a nawet podwazaja Pismo Swiete w wielu kwestiach. Juz slyszalem, ze sw. Pawel sie mylil. Kogo wy chcecie przekonac do oddania zycia Bogu i Kosciolowi, jak widac, ze wielu z was to zycie w Kosciele meczy. Można budować kolejne kościoły, ale po co? Ważniejsze jest, aby pojawili się ksieza-swiadkowie. Bez nich ludzi w kościele będzie coraz mniej. Jeden JP2 i Kościół żył i przyciągał do siebie. Taka siłę przyciągania ma autentyczna świętość, bez niej to będzie niestety du..a blada, mówiąc otwarcie.
KO
~Kt Oś
23 września 2020, 11:13
Pan ma wiele wątpliwości co do papieża Franciszka, mimo że Kościół twierdzi, że przy wyborze papieża działa Duch Święty.
ZK
~Zibik Kowalski
24 września 2020, 15:58
@ Marcin Stradowski i inni - kwestia jest bardziej złożona, bo deficyt "autorytetów", czy pożądanych "wzorców" - nie dotyczy tylko osób duchownych. ale również świeckich. W tym przede wszystkim ich coraz większy brak wśród rodziców, czy pedagogów i innych osób dorosłych wobec dzieci i młodzieży. Ponadto prezentowana i komentowana sprawa nie powinna ograniczać się, do ilości (frekwencji) ludzi w Kościele RK, lecz i jakości tj. przede wszystkim ich wiarygodności, serdeczności, pobożności, wierności, odpowiedzialności, etc. , czy choćby elementarnej kultury, przyzwoitości i wzajemnego szacunku. Szczęść Boże w Trójcy Jedyny

Skomentuj artykuł

Kryzys kapłańskiej tożsamości
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.