O naśladowaniu Chrystusa na siłowni

O naśladowaniu Chrystusa na siłowni
Fot. Gordon Cowie / unsplash.com

Jakiś czas temu, ćwicząc na siłowni, byłem świadkiem nieprzyjemnej sceny. Kilku osiłków za moimi plecami wymieniało się pomysłami, w jaki sposób poderwać kobietę, która im się spodobała. Ich słowa były chamskie, nieprzystające mężczyźnie, nienadające się do cytowania.

Siłownie stały się w ostatnich latach miejscami, do których licznie i chętnie przybywają mężczyźni. Nie ma w tym zresztą nic złego. Dobrze, że dbają o własne zdrowie. Gorzej natomiast, gdy przywiązują do swojego ciała zbyt wielką wagę, gdy otaczają je kultem i zapominają o własnym wnętrzu, duchowości. Niestety sporo jest tych, dla których najważniejsze jest ich ciało. Swoją męskość utożsamiają z mięśniami i wyglądem zewnętrznym, a głównym celem staje się podnoszenie coraz większych ciężarów. Niestety, często można zobaczyć, że skupianie się na rozwijaniu mięśni kończy się źle, a ich właściciele z czasem robią się coraz bardziej wulgarni i chamscy. Ich wnętrze jest jakby otoczone skorupą, której drugi człowiek nie jest w stanie przebić.

Dlaczego? Może dlatego, że nie chcą dzielić się swoim zranionym wnętrzem, a długie godziny spędzane na ćwiczeniach pozwalają nie myśleć o tym, co bolesne oraz zapomnieć o dręczących ich sprawach, które powinni w życiu przepracować. A wtedy miejsce ćwiczeń staje się także miejscem, do którego mężczyźni mogą uciekać przed odpowiedzialnością. Łatwiej jest przecież udać się na "siłkę" niż skupiać na przykład na budowaniu relacji z kobietą i być może założeniu z nią rodziny. Nic więc dziwnego, że we współczesnym społeczeństwie jest tak dużo niedojrzałych mężczyzn.

Nie ma nic złego w chodzeniu na siłownię, dbaniu o dobrą sylwetkę – ale siłownia nie może stać się dla mężczyzny wszystkim. I poza kuźnią ciała może też być kuźnią ducha, pomagając w budowaniu męskich relacji, dzieleniu się swoimi przemyśleniami o świecie zewnętrznym i wewnętrznym, duchowym. Można tu przecież spotkać mężczyzn inspirujących, honorowych, którzy myślą o czymś więcej niż tylko o tym, żeby wziąć "120 kilo na klatę".

DEON.PL POLECA

Gdy myślę o pozytywnych aspektach siłowni, przypomina mi się inna scena: na "siłkę" wszedł ojciec z synem. Mężczyzna pokazywał nastolatkowi, w jaki sposób odpowiednio ćwiczyć, aby nie zrobić sobie krzywdy. Obraz ojca ćwiczącego z synem był niezwykle budujący. Mężczyzna mógł przecież przyjechać sam. Z pewnością nie musiałby się trudzić, tłumacząc synowi do czego służy ten czy inny przyrząd i spędziłby na siłowni zdecydowanie mniej czasu. Ojciec jednak wziął odpowiedzialność za syna, zaprosił go do swojego świata, sprawił, by ten mógł poczuć się u jego boku jak prawdziwy mężczyzna. Jak pisał George Herbert - jeden ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli.

Tym, z którego każdy mężczyzna bez wahania może brać przykład, jest Chrystus. Nie jest co prawda nigdzie napisane, że Jezus wraz z uczniami chodził na siłownię - ale Jego odpowiedzialność za świat, poświęcenie i miłość do drugiego człowieka sprawiają, że taką samą postawę każdy mężczyzna może wprowadzić do swojego życia. Nawet wtedy, gdy ćwiczy na siłowni.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Zdzisław Józef Kijas OFMConv

Kim chcę być? Kim są ludzie wokół mnie i jaki mają na mnie wpływ? Jak oceniam ich i siebie? Co jest moim celem w życiu? Udzielenie szczerej odpowiedzi na te pytania umożliwia człowiekowi lepsze zrozumienie...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

O naśladowaniu Chrystusa na siłowni
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.