Obecność abp. Rysia w Kaliszu daje nam zranionym nadzieję

Obecność abp. Rysia w Kaliszu daje nam zranionym nadzieję
Jakub Pankowiak / fot. Kadr z filmu "Zabawa w chowanego"
2 tygodnie temu

Dla mnie ważne jest, że administratorem diecezji kaliskiej został arcybiskup Ryś. To człowiek wobec którego sporo osób zranionych w Kościele ma oczekiwania, ale i nadzieje - pisze Jakub Pankowiak, bohater filmu "Zabawa w chowanego".

Decyzja papieża Franciszka o zawieszeniu biskupa Edwarda Janiaka w kierowaniu diecezją kaliską była dla mnie niespodziewana. Myślałem, że cała procedura potrwa co najmniej rok i wtedy zapadną rozstrzygnięcia w Watykanie.

Wydaje się, że ostatnie zachowania biskupa, znane z doniesień medialnych, mogły przyczynić się do szybszej reakcji Ojca Świętego, który wykonał ten ruch pewnie w obawie przed kolejnymi zgorszeniami.

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest wyrok ani osąd poczynań biskupa Janiaka związanych z tuszowaniem pedofilii, ale wybieg mający na celu ochronę pozostałej części wspólnoty w diecezji przed kolejnymi kompromitacjami hierarchy.

Żałuję, że podobne decyzje nie zapadły na samym początku sprawy, kiedy Prymas Wojciech Polak zdecydował się na zawiadomienie stolicy apostolskiej o prawdopodobnych nadużyciach ze strony biskupa Janiaka. Niestety musieliśmy śledzić przykry spektakl w diecezji kaliskiej, podczas którego jej hierarchowie prześcigali się w nieprzyzwoitych zachowaniach.

Dla mnie ważne jest, że administratorem diecezji kaliskiej został arcybiskup Ryś. To człowiek wobec którego sporo osób zranionych w kościele ma oczekiwania, ale i nadzieje. Decyzja papieża Franciszka o powołaniu właśnie tego hierarchy napawa mnie optymizmem i pozwala sądzić, że w Watykanie dość dobrze rozeznają się w sytuacji związanej z polskim episkopatem i jego trudną walką z pedofilią wśród duchownych.

Odbieram to również jako sygnał, że możemy w końcu liczyć na poważne traktowanie osób poszkodowanych seksualnie w Kościele i koniec bezkarności poszczególnych hierarchów wobec ich zaniedbań.

Jako osoba zraniona w Kościele mogę czuć zadowolenie z powodu zmian, które się dokonują w naszej wspólnocie. Publiczna dyskusja na ten temat, zaangażowanie dziennikarzy znacznej części mediów, wreszcie zmiana postrzegania przez wielu księży problemu pedofilii jest ogromnym wsparciem dla nas. Jedna z ważniejszych osób w Watykanie powiedziała - „błogosławione media” i trudno się z nią w naszej rzeczywistości nie zgodzić.

Przed nami trudny czas, pewnie przez kilka następnych lat będziemy musieli mierzyć się z kilkudziesięcioletnimi zaniedbaniami ze strony polskich hierarchów wobec przestępstw seksualnych wśród duchownych. Z jednej strony to przykre i bolesne, a z drugiej daje nam szanse na to, że za jakiś czas problem zostanie rozwiązany, a my będziemy już żyli w lepszej rzeczywistości. Dziennikarze nie będą musieli zajmować się problemem pedofilii w Kościele, a ten będzie mógł świecić przykładem.

Do tego potrzebna jest jednak zmiana mentalności i zachowania hierarchów kościelnych. Bez niej będzie wybuchać afera za aferą, co niestety negatywnie wpływa na zranionych, jak również na Kościół katolicki w Polsce.

 

Muzyk instrumentalista , nauczyciel akademicki.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Adam Żak SJ
16,14 zł
26,90 zł

Rozliczenie z problemem pedofilii w polskim Kościele

Ujawnienie skali wykorzystywania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne wstrząsnęło Kościołem w Polsce i na świecie. Reakcje hierarchów były skrajne: od lęku przed ujawnieniem długo skrywanej prawdy po chęć...

Skomentuj artykuł

Obecność abp. Rysia w Kaliszu daje nam zranionym nadzieję
Komentarze (5)
KD
~Karol Dymski
28 czerwca 2020, 23:08
Jakub, dajesz siły innym. Dajesz nadzieje ze jest jeszcze wyjscie, ze nie trzeba tego dusic w sobie... 5... 10.. 15 lat.
WS
~Wojciech Sobolski
26 czerwca 2020, 16:37
Jaki normalny facet chce publicznie pokazywać swoją twarz i być rozpoznawalny z takiego powodu jak ten koleś? Mam wrażenie, że chłopczyk jest coraz bardziej obecny w mediach i świetnie się czuje jako ........ dopiszcie sobie co chcecie. Nie wzruszam się jego historią. Prawdziwa ofiara nie ma parcia na szkło. Tyle w temacie!
IK
~In Kab
26 czerwca 2020, 22:55
Normalny? Czy normalny oznacza nieskrzywdzony? Proszę Pana, to jest normalny mężczyzna. Spotkało go coś, co wpływa i będzie nada w jakiś sposób wpływało na jego życie. A to, ze potrafi teraz stanąć przed nami, pokazać twarz, jest nadzieją, że kiedyś pozbędzie się tamtej traumy, przynajmniej w części. Może uruchomi Pan swoją wyobraźnię i postawi się w jego sytuacji, ale nie tej dzisiejszej lecz sprzed lat. A potem zapraszam do napisania ponownie komentarza na ten temat. Pański lekceważący sposób wyrażania się o nim per chłopczyk, budzi we mnie grozę!
TJ
~Tylko Ja
27 czerwca 2020, 12:06
Ja bym to nazwała odwagą, bo zgodził się być widzialną twarzą całej niewidzialnej masy zranionych. Poza tym, dlaczego nie ma prawa istnieć w mediach? Skrzywdzony może tylko zamknąć dziób na cale życie, bo inaczej inni osądzą, że wcale nie cierpi?
RW
Robert Wiktor Fidura-Porycki
28 czerwca 2020, 15:55
Koleś, chłopczyk... "Prawdziwa ofiara nie ma parcia. Albo jest pan nieujawnioną ofiarą albo ma pan deficyt człowieczeństwa.

Skomentuj artykuł

Obecność abp. Rysia w Kaliszu daje nam zranionym nadzieję
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.