Odpowiedzialność za ziemię

Odpowiedzialność za ziemię
Akcja oczyszczania Odry ze śniętych ryb (fot. Marcin Bielecki/PAP)

Czy jesteśmy wierni wezwaniu jakie Księga Rodzaju kieruje do nas w odniesieniu do troski o przyrodę? Katastrofa ekologiczna na Odrze stawia przed nami chrześcijanami takie właśnie pytanie.

Pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju, ze szczególnym uwzględnieniem opowieści (mitu) o stworzeniu świata odgrywają szczególną rolę w katolickiej antropologii i etyce. To właśnie ze słów skierowanych przez Boga do Adama i Ewy wyprowadzamy katolickie rozumienie płci, małżeństwa, znaczenia płodności, a szerzej etykę seksualną. Z kilku zaledwie cytatów i kilku - nie ma co ukrywać niezmiernie mocnych obrazów - wyprowadzamy głęboką i mądrą teologię i wizję człowieka. Niestety umykają nam przy tym inne, nie mniej istotne elementy tej opowieści, inne zadania i słowa, jakie Bóg przed nami postawił. Skupieni na słowach „bądźcie płodni” pomijamy często inne element tego samego przykazania jakim jest „czyńcie sobie ziemię poddaną” (względnie „podporządkowujcie ją sobie”). A przecież, jeśli historia stworzenia świata jest matrycę antropologiczną to nie można i nie należy tak postępować, należy wyciągać z tego opisu równie głębokie wnioski, jak w przypadku etyki płciowości.

Franciszek, a przed nim Jan Paweł II i Benedykt XVI ruszyli zresztą tą drogą. „'Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną' (Rdz 1,28) - mówi Bóg do człowieka. Tych słów nie należy jednak traktować jako wezwania do eksploatacji i wyzysku, do zniszczenia, ale jako wezwanie do odpowiedzialnego gospodarzowania. (...) Stwórca chciał, aby człowiek obcował z przyrodą jako jej rozumny i szlachetny 'pan' i 'stróż', a nie jako bezwzględny 'eksploatator'” - wskazywał św. Jan Paweł II w encyklice „Redemptor hominis”.  „(…) Prawdziwym sensem początkowego nakazu Boga, jasno ukazanym w Księdze Rodzaju, nie było po prostu nadanie władzy, lecz raczej wezwanie do odpowiedzialności. Zresztą starożytni w swej mądrości uznawali, że przyroda nie jest do naszej dyspozycji jako stos bezładnie rozrzuconych odpadków, a Objawienie biblijne pozwoliło nam zrozumieć, że przyroda jest darem Stwórcy, który ustanowił jej wewnętrzne prawa, aby człowiek mógł czerpać z nich wskazania potrzebne do tego, by jej doglądać i ją uprawiać” - wskazywał Benedykt XVI w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju z roku 2010. A myśl tę w pełni rozwinął Franciszek. „Opisy stworzenia w Księdze Rodzaju zawierają w swoim symbolicznym i narratywnym języku głęboką naukę na temat ludzkiego istnienia i jego rzeczywistości historycznej. Sugerują one, że ludzka egzystencja opiera się na trzech podstawowych relacjach ściśle ze sobą związanych: na relacji z Bogiem, z innymi ludźmi i z ziemią. Według Biblii te trzy istotne relacje uległy zerwaniu nie tylko zewnętrznie, ale również w nas samych. Tym zerwaniem jest grzech. Harmonia między Stwórcą, ludzkością a całym stworzeniem została zniszczona, ponieważ człowiek usiłował zająć miejsce Boga, odmawiając uznania siebie za ograniczone stworzenie. Fakt ten wypaczył także naturę przykazania, by 'panować' nad ziemią (por. Rdz 1, 28) oraz 'uprawiać ją i doglądać jej' (por. Rdz 2, 15). W rezultacie pierwotnie harmonijna relacja między człowiekiem a naturą przerodziła się w konflikt” - zauważa papież Franciszek w encyklice „Laudato si”.

Co z tego wynika w praktyce działania człowieka? Po pierwsze uświadomienie sobie, że - jak zauważa Franciszek - „nie jesteśmy Bogiem. Ziemia istniała wcześniej niż my i została nam dana”. „(…) musimy dziś stanowczo stwierdzić, iż z faktu bycia stworzonymi na Boży obraz i nakazu czynienia sobie ziemi poddaną nie można wywnioskować absolutnego panowania nad innymi stworzeniami. Ważne jest odczytywanie tekstów biblijnych w ich kontekście, we właściwej hermeneutyce, i przypominanie, że zachęcają nas one do 'uprawiania i doglądania' ogrodu świata (por. Rdz 2, 15). Podczas gdy 'uprawianie' oznacza oranie i kultywowanie, to 'doglądanie' oznacza chronienie, strzeżenie, zachowanie, bronienie, czuwanie. Pociąga to za sobą relację odpowiedzialnej wzajemności między człowiekiem a naturą. Każda wspólnota może wziąć z dóbr ziemi to, czego potrzebuje dla przeżycia, ale ma również obowiązek chronienia jej i zapewnienia, by nadal była ona płodna dla przyszłych pokoleń” - rozwija Franciszek swoją myśl.

To jednak tylko początek długiej drogi. Współczesna biologia uświadamia nam coraz mocniej, jak bardzo jesteśmy zjednoczeni z naturą. Jesteśmy nie tylko zwierzętami (oczywiście filozof doda rozumnymi, a teolog uduchowionymi), ale też jesteśmy ściśle od natury zależni. Nasze działania są określane - przynajmniej w części - przez teorię ewolucji, a nasze istnienie zależne jest od innych istot. Istniejemy wewnątrz pewnego układu, a stworzenie zachodziło wewnątrz niego. I już choćby to stawia przed nami niezmiernie istotne pytania o to, czy mamy świadomość odpowiedzialności za to, co nas współtworzy? Czy rzeczywiście staramy się postrzegać zanieczyszczenie i zniszczenie klimatu w kategoriach grzechu (Franciszek akurat to robi, ale mnie raczej chodzi o przenikanie tego myślenia do życia konkretnych chrześcijan)? Czy nauczanie ekologiczne przechodzi do kazań i  nauczania biskupów i księży?

Te pytania stawia przed nami ze szczególną mocą katastrofa ekologiczna na Odrze. Niedobrze by się jednak stało, gdybyśmy skupili się wyłącznie na poszukiwaniu winnych. Ołów czy jakaś inna jasno określona trucizna wpuszczona do Odry przez jakąś jasno określoną firmę byłaby wybawieniem dla wszystkich. Dzięki niej byłby konkretny odpowiedzialny, na którego można zrzucić winę za to, co się stało. A to by oznaczało, że nie trzeba myśleć o naszej, wspólnej odpowiedzialności za zanieczyszczenie tej rzeki, za dziesięciolecia trwające jej systematyczne niszczenie i wreszcie za ocieplenie klimatu. Wskazanie winnego jest wygodniejsze dla wszystkich (nie wspominając o politykach, którzy mogą na tym kręcić swoje interesy), uświadomienie sobie wspólnej odpowiedzialności i winy za brak szacunku dla natury jest czymś o wiele trudniejszym. Łatwiej jest zażądać surowej kary, trudniej zmienić nawyki. Chrześcijańską odpowiedzią na to, co się stało, powinno być właśnie zmienianie nawyków, ekologiczne nawrócenie, odmienne postrzeganie natury.

Doktor filozofii, publicysta Telewizji Republika i felietonista Plusa Minusa, autor wielu książek, a prywatnie mąż i ojciec.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Tomasz P. Terlikowski

Częstochowa jest domem Matki Polaków – Czarnej Madonny. Jak dobrze go znamy?

Tysiące cudownych uzdrowień, pielgrzymi z najdalszych zakątków świata i legendy, które rozpalają wyobraźnię milionów wierzących.

Czy klasztor w Częstochowie nawiedził sam Mesjasz? Kto...

Skomentuj artykuł

Odpowiedzialność za ziemię
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.