Przesłanie Zuckerberga (dla katolików?)

Przesłanie Zuckerberga (dla katolików?)
(fot. Debubuntu. / Foter / CC BY-SA)

Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, podzielił się informacją, że po trzech poronieniach jego żona znów oczekuje dziecka. To świadectwo może nas, katolików, czegoś nauczyć.

Niektórzy ludzie, czy się z nimi zgadzamy, czy nie - inspirują. Sądzę, że informacja, wysłana światu przez Zuckerberga była jedną z najlepszych, które pojawiły się ostatnio w Internecie. I to nie tylko dlatego, że niebawem Mark i Priscilla zostaną rodzicami.

Rzadko się zdarza, by ludzie mówili o poronieniach, choć dane wskazują że może się nim kończyć nawet połowa ciąż. Utrata dziecka jest zatem powszechnym problemem, ale - jak wskazał Zuckerberg - jednocześnie jest też tematem tabu.

Rzadko się też zdarza, by celebryta, człowiek śledzony przez media, decydował się na takie świadectwo. Podobnie jest w naszym "szarym" świecie. Wydaje się, że w Polsce temat poronienia również jest tematem tabu. Rzadko kiedy można porozmawiać na ten temat. Bo przecież "nie wypada", bo "co sobie inni pomyślą".

Jak powiedział Zuckerberg - radzenie sobie z utratą dziecka jest samotną walką. Nie tylko dla kobiet. Dlatego też podzielenie się tym doświadczeniem było dla niego początkiem nowej drogi, w której chce się skupić na pomnażaniu dobra na świecie. Czasem jednak wiąże się to z mówieniem o rzeczach trudnych.

Zuckerberg tak opisał swoje oczekiwanie na dziecko przed jego utratą: "Czujesz tak wiele nadziei, gdy wiesz, że będziesz miał dziecko. Zaczynasz wyobrażać sobie, kim będzie w przyszłości, marzyć o tym, co osiągnie. Robisz plany, a wtedy już go nie ma. Jesteś w tym sam".

Również wiele par w Polsce przeżywa taki problem - dane wskazują, że ok. 15% rozpoznanych ciąż w naszym kraju kończy się poronieniem. W skali roku jest to aż ok. 40 tysięcy kobiet. Jest to też jeden z pierwszych poważnych problemów, którym muszą stawić czoła młodzi małżonkowie. Bardzo często powoduje on kłopoty ze zdrowiem i to zarówno na podłożu fizycznym, jak i (o czym mówi się rzadziej) psychicznym.

Zmierzenie się z problemem poronienia w trudnym środowisku polskiego szpitala i polskich rodzin, jest bardzo często ponad siły młodych. Niejednokrotnie uciekają - przemilczają to, co powoduje jeszcze głębsze zranienia. Tym bardziej przesłanie Marka Zuckerberga niesie nadzieję, jest dla takich osób prawdziwie dobrą nowiną.

Poronienia nie muszą być będą tematem tabu - Zuckerberg chce dać przykład, że mówienie o tym z bliskimi nie musi wcale dystansować. Rozmowa z mądrymi przyjaciółmi zawsze pomaga odzyskać nadzieję, dostrzec, że w tej trudnej sytuacji nie jest się samemu.

Mówienie o tym jest wręcz koniecznością, bo zamknięcie się w sobie, przemilczenie bólu to najgorsze rozwiązanie. Tymczasem do milczenia zmusza nas współczesna kultura i stereotypy dotyczące młodych małżeństw. Często dużą rolę odgrywają też wygórowane rodzinne oczekiwania, by młodzi małżonkowie mieli szybko potomstwo.

W Polsce - w szpitalach, ale i w naszych wspólnotach rodzinnych czy kościelnych - jest jeszcze wiele do zrobienia w tym względzie. Bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę ze skali tego problemu, przez co nie ma też mowy o odpowiedniej pomocy fachowców.

Kobiety często skarżą się na brak empatii w szpitalach, których personel wcale nie pomaga w tym, by doświadczenie poronienia i towarzyszące temu "zabiegi" (jak się je eufemistycznie nazywa) były przyczyną jak najmniejszego cierpienia.

Wiele relacji i świadectw matek, które poroniły, świadczy o tym, że nie zachowuje się odpowiednich procedur, nie mówiąc o prawach pacjenta, np. do rzetelnej informacji. O pomocy psychologów w szpitalach można w tej chwili pomarzyć - ich rolę najczęściej pełnią, lepiej lub gorzej, pielęgniarki i położne.

Należy jednak wspomnieć, że istnieją placówki "pionierskie" w tym zakresie - np. Warszawskie Hospicjum Perinatalne - które organizują pomoc psychologiczną. Również przy niektórych kościołach powstają gabinety konsultacji psychologicznej. Wciąż jednak zbyt rzadko się o tym mówi i trudno dowiedzieć się o istnieniu takich placówek.

Jedną z niewielu okazji do przypomnienia problemu poronień jest obchodzony od 2004 roku Dzień Dziecka Utraconego (corocznie 15 października). Warto też, aby w polskich kościołach mówiono o tym częściej, Kościół bowiem niemal od początku rozpoznawał ten problem.

Św. Grzegorz z Nyssy, niewątpliwie jeden z najlepszych biskupów i autor znakomitych tekstów duchowych, już w IV wieku napisał pomocny tekst na ten temat. Zamiast zajmować się "grubą teologią", poświęcił swój czas na napisanie krótkiego traktatu - O dzieciach, które umarły przedwcześnie.

Być może sam doświadczył tego problemu, wiadomo bowiem, że w młodości był żonaty. Poza tym nie zdarzyło się chyba, by jeszcze któryś z Ojców Kościoła pisał na ten temat.

Tekst biskupa Nyssy ma przekonać czytelnika, że z tego zła, jakim jest przedwczesna śmierć dziecka, Bóg może, a przede wszystkim chce wyprowadzić dobro. Święty Grzegorz pokazuje również, że wcale nie jest tak - jak sądzono w IV wieku - że życie przed narodzeniem nic nie znaczy. Święty chciał nieść Kościołowi nadzieję.

Choć Zuckerberg zapewne nie czytał św. Grzegorza, to z obu wspomnianych tekstów płynie głęboka mądrość. Obaj autorzy pokazują bowiem, że problemu konkretnego poronienia nie warto analizować: nie trzeba w to wnikać i rozważać, dlaczego tak się stało. Analizy własnego cierpienia nie rozwiązują problemu, nie przynoszą nam odpowiedzi, a mogą tylko pogłębić rany. Jest to wskazówka, jak należy postępować, dla bliskich osób, które straciły dziecko.

Święty Grzegorz podkreśla, że nie trzeba "racjonalizować", dochodzić, dlaczego to nam przydarzyła się taka sytuacja. Zuckerberg podkreśla: "kiedy zaczęliśmy dzielić się tym z naszymi przyjaciółmi, zobaczyliśmy, że to zdarza się często, że wielu znajomych też miało podobne problemy, ale że prawie wszyscy mieli potem zdrowe dzieci".

Nie trzeba też w rozmowach z cierpiącymi rodzicami straconego dziecka ciągle dopytywać - ufajmy, że sami powiedzą, co czują i czego potrzebują. Z pewnością gest Zuckerberga jest bardzo dobrym przykładem odwagi i nadziei. Żeby jednak "zadziałał", musimy pójść jego śladem - nie bójmy się mówić o tym, co nas boli i mądrze wspierajmy tych, którzy cierpią.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Przesłanie Zuckerberga (dla katolików?)
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.