Synod: inny punkt widzenia

Synod: inny punkt widzenia
(fot. PAP/EPA/L'OSSERVATORE ROMANO/HANDOUT)
5 lat temu

Wystarczyło prześledzić relacje z dwóch pierwszych dni Synodu Biskupów, by odkleić się od tematu rozwodów i spojrzeć na problemy współczesnej rodziny z kilku innych perspektyw. Przyznaję, za bardzo w Polsce i Europie skupiliśmy się na problemie komunii św. dla osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach. To ważna sprawa, ale są też inne.

Zwracają na to uwagę nie tylko sami ojcowie synodalni, ale także świeccy uczestnicy zgromadzenia. Filipińskie małżeństwo zasygnalizowało problem z duszpasterstwem dla par pozostających w nieuregulowanej sytuacji życiowej. George i Cynthia Campos podali przykład grupy o nazwie "Jacob’s Well" (Studnia Jakubowa) działającej w ramach ruchu "Couples for Christ" (Małżeństwa dla Chrystusa), która została stworzona specjalnie dla takich właśnie osób. Niestety ten projekt nie wypalił. Po pierwsze dlatego, że ze strony opiekunów kościelnych mimo wszystko był akcent na fakt, że ruch przeznaczony jest raczej dla małżeństw sakramentalnych. A po drugie pomiędzy parami "uregulowanymi" a "nieuregulowanymi" panowało wzajemnie poczucie niezręczności, co owocowało brakiem gotowości do spotkania między nimi - tłumaczyli państwo Campos.

Wyobrażam sobie, że podobna historia mogłaby z dużym prawdopodobieństwem wydarzyć się w Polsce. My też duszpastersko nie jesteśmy gotowi na takie wyzwanie. A jednak ono istnieje. Synod o tym też dyskutuje, ponieważ takich ludzi jest we współczesnym świecie bardzo dużo. A Kościół nie może pozostawić ich bez możliwości rozwoju religijnego w parafialnych grupach czy też innych strukturach ruchów katolickich.

Jeszcze inny punkt widzenia zaprezentował kard. Carlos Aguiar Retes z Meksyku. Podczas konferencji prasowej powiedział dziennikarzom, że dla niego i jego diecezjan największymi wyzwaniami są: nierówności i wykluczenie społeczne, brak edukacji, masowe migracje, które rozbijają rodziny, samotne matki z dziećmi, przemoc domowa a nawet handel ludźmi. Znad Wisły część z tych spraw może wydawać się odległa, ale w refleksji nad rodziną po prostu nie da się uciec od stwierdzenia, iż warunki społeczne i ekonomiczne, w których żyjemy mają wpływ na nasz rozwój religijny.

W jeszcze bardziej drastyczny sposób doświadczają tej prawdy chrześcijanie w Syrii i Iraku. Podkreślił to kard. Fernando Filoni, wskazując na ich dramatyczną sytuację.  "W Iraku rodziny zostały zmuszone do ucieczki, ponieważ postawiono im ultimatum: wyrzeczenie się wiary albo wygnanie" - mówił prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Właśnie dlatego papież Franciszek zapowiedział, że zaplanowany na 20 października konsystorz zostanie poświęcony Bliskiemu Wschodowi.

By dopełnić obrazu różnorodności perspektyw, z jakich można patrzeć na problemy rodzin katolickich, przywołam jeszcze kard. Vincenta Nicholsa, prymasa Anglii i Walii. Na konferencji prasowej mówił o ekonomicznej presji, jaką wywiera na współczesną rodzinę zamożny świat. Ona też może mieć na nią destrukcyjny wpływ.

To niebezpieczeństwo jest nam, Polakom, dość dobrze znane. Ale obok arcybiskupa Westminsteru siedział kard. Béchara Boutros Raï, maronicki patriarcha Antiochii rezydujący w Libanie. Jako przedstawiciel tradycji katolickich Kościołów Wschodnich wypowiedział tylko jedno zdanie, które jakby odesłało nas do innego świata: "W Libanie nie ma ludzi bez religii, więc nie ma też ślubów cywilnych". Jakie ta sytuacja stawia przed Kościołem XXI wieku wyzwania?

To jest jedna z korzyści z takich zgromadzeń jak Synod Biskupów. Wytrąca nas z grajdołka naszych lokalnych sporów i pokazuje Kościół jako organizm uniwersalny, mierzący się z wyzwaniami całego globu.

Konrad Sawicki - absolwent teologii na UKSW, publicysta, redaktor "Więzi", współpracownik Deon.pl, "Tygodnika Powszechnego" i "W drodze", twórca projektu Kościół dla mniej praktykujących (tu link: https://www.facebook.com/KosciolDlaMniejPraktykujacych ). Twitter: @Konrad_Sawicki

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Synod: inny punkt widzenia
Komentarze (27)
Maria Łada
Maria Łada
10 października 2014, 19:11
Ja nie mogę już czytać tych zacietrzewionych nienawistnych komentarzy, gdzie używa się słowa "cudzołożnik"... Ludzie chyba boją się że Kościół im zabierze pewność że " jak mój przed ołtarzem się zaprzysiągł to utrzymywać mnie będzie do śmierci" :(. Aby uciec z tego grajdołka, zainteresowałam się jak wygląda sprawa rozwodów w Cerkwi prawosławnej. Od razu powiem, że dla mnie osobiście oni są mądrzejsi w tej kwestii. Można się tam rozwieść w przypadku zdrady ( to zgodne ze stanowiskiem Jezusa, które jest w Ewnagelii), gdy ktoś z małżonków chce wstąpić do klasztoru, a dzieci są samodzielne, gdy matka dokona potajemnej aborcji, i jeszcze kilka punktów.( za forum ekumenicznym na katolik.pl) Ja chyba jestem nietypową kobietą katolicką, ale uważam że miłość to nie jest niewolnictwo. [url]http://www.abba.blog.deon.pl[/url]
JS
jaj sobie nie robię
10 października 2014, 19:50
Nic się nie martw. Na synodzie ustalono, że takie słowa, jak cudzołożnik i cieżki grzech zostają zastąpione innymi określeniami, jak pary nieuregulowane i brak łaski. Zaraz na Deonie moderacja wykasuje wszystkie drażniące cię wyrażenia.
Y
YES
10 października 2014, 11:59
"Nowy nadzwyczajny Synod poświęcony sprawie duszpasterstwa rodzin rozpoczął się. Owoce Synodu zależą nie tylko od pracy ojców, ale i od współpracy całej wspólnoty chrześcijańskiej z Duchem Świętym" - napisał abp Stanisław Gądecki w relacji z III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. Blog na temat wyzwań duszpasterskich wobec rodziny w kontekście nowej ewangelizacji można znaleźć na stronie blog2014.archpoznan.pl. Abp Gądecki, który reprezentuje Kościół w Polsce na synodzie zwołanym przez papieża Franciszka, szczegółowo opisuje poszczególne głosy uczestników zgromadzenia. Zauważa, że "komentarze dziennikarskie roztrząsają wypowiedzi tego lub innego kardynała czy biskupa, sprawiając wrażenie, że to jest Synod", gdy tymczasem te "są tylko jakimś światłem, które w żadnej mierze nie musi mieć wpływu na sam Synod". "Nie należy się ekscytować tymi lub innymi wypowiedziami Ojców Synodalnych, w szczególności jeśli brzmią one bardzo sensacyjnie" - konkluduje abp Gądecki.  
S
sen
9 października 2014, 07:45
Jacy szefowie deonu tacy wynajmowani dziennikarze i taka pisanina. Ale to już od dawna wiadomo po co ten deon powstał i co rozsiewa
K
ka
8 października 2014, 09:29
Co za nowomoda "pary uregulowane" i "pary nieuregulowane". A nie można bez owijania w bawełnę? Małżeństwa -  i cudzołożnicy? Po co cudzołoznikom duszpasterstwa? Im potrzebne nawrócenie, konfesjonał i pokuta.
A
anonim
8 października 2014, 10:06
I sądzisz, że jak będziesz mówił o nich i do nich per cudzołożnicy, to będzie to dla nich Dobra Nowina i w ten sposób spowodujesz że się nawrócą? A Tobie, jako osobie nawróconej, to zapewne ani konfesjonał ani pokuta nie są już potrzebne? Tobie to już tylko duszpasterstwo jest zapewne potrzebne, aby dalej piielęgnować swoją świętość...
J
ja
8 października 2014, 11:05
Jonasz tam tez w bawelne nie owijal a jednak cala Niniwa sie nawrocila. Jak ktos chce sie nawrocic to sie na wroci. A jak chce byc gluchy i robic jak mu wygodnie to bedzie gluchy i bedzie stwarzal sobie pozory dobra, zeby sie lepiej poczuc.
K
ka
8 października 2014, 11:52
Czy Jezus nie używał słowa "cudzołożnicy"? On też owijał w bawełnę? T
A
autor
8 października 2014, 11:59
Niechcący sam udowodniłeś, że jak ktoś chce się nawrócić to się nawróci i wcale nie trzeba za nim latać wołając "cudzołożnik".
A
anonim
8 października 2014, 12:27
Twoje pytanie jest przewrotne, zupełnie jak te pytania zadawane przez faryzeuszy Jezusowi. Jezus oczywiście znał słowo "cudzołożnicy" i używał go. Ale sprawdź sobie w jakich sytuacjach go używał. Bo choć nie raz tłumaczył co to jest cudzołóstwo i nazywał określone zachowania cudzołóstwem, to jednak NIGDY do żadnego konkretnego człowieka nie zwrócił się nazywając go cudzołożnikiem! Sprawdź sobie! Zobacz choćby w scenie z kobietą pochwyconą na cudzołóstwie (J 8,3-11): "Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz." Jak widzisz, choć uczeni w Piśmie i faryzeusze przekazali Jeusowi informację, że tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołostwie, to Jezus nie tylko nie nazwał jej cudzołożnicą, ale nawet nie wspomniał o cudzołóstwie! I czy w związku z tym będziesz twierdzić, że Jezus owijał w bawełnę? To tylko zabetonowani fundamentaliści uznają się za mądrzejszych od Jezusa rzekomo owijającego w bawełnę i uważają, że tej kobiecie należało bez owijania w bawełnę tak długo powtarzać "dobrą nowinę": "kur** jesteś" aż się nawróci i sama przyzna "jestem kur**".
K
ka
8 października 2014, 12:47
No masz racje, mówmy tez na związki homoseksualistów  - małżeństwa nieuregulowane i bedzie git.
T
tak
9 października 2014, 10:47
A jak będziesz mówił cudzołożnikom, że dobrze robią to się nawrócą? Mów złodziejowi, że dobrze robi, że kradnie, bo w przeciwnym razie może się nie nawrócić. Nie upominaj swojego dziecka, męża, przyjaciół bo sie obrażą i nie poprawią się. Ludzie co się dzieje z Waszymi głowami?
T
tak
9 października 2014, 10:55
Jeżeli się nawróciła to pewnie sama się przed sobą przyznała, że nigdyś tą panną o lekkich obyczajach była. Poza tym sposób nawracania zależy od osobowości nawracanych i ich zatwardziałości. Przecież sam Chrystus bardzo ostro zwracał się do obłudnych faryzeuszów, a ponieważ umiał rozpoznać ludzi dla niektórych był bardzo łagodny.
A
anonim
9 października 2014, 13:36
Jeżeli się nawróciła to pewnie sama się przed sobą przyznała, że nigdyś tą panną o lekkich obyczajach była. --- Ale nie widzisz różnicy pomiędzy tym, że JEŻELI się nawróci to WTEDY PEWNIE SAMA się PRZED SOBĄ przyzna, a nawracaniem jej poprzez głoszenie jej "dobrej nowiny" w ten sposób, że będzie się jej ciągle powtarzać : "kur** jesteś" aż się nawróci i sama przyzna "jestem kur**"? Poza tym sposób nawracania zależy od osobowości nawracanych i ich zatwardziałości. --- Coś takiego :-)  A więc niekoniecznie trzeba cudzołożnicy powtarrzać że jest kur** tak długo aż się nawróci? I nie będzie to owijaniem w bawełnę? Przecież sam Chrystus bardzo ostro zwracał się do obłudnych faryzeuszów, a ponieważ umiał rozpoznać ludzi dla niektórych był bardzo łagodny. --- Już pisałem ale powtórzę po raz n-ty. Jezus potrafił bardzo ostro wypowiadać się pietnując pewne postawy i zachowania, również wśród faryzeuszy, ale NIGDY nie odnosił się w ten sposób do żadnego konkretnego człowieka! Jezus dla każdego człowieka był łagodny.
A
anonim
9 października 2014, 13:42
Człowieku! Co się dzieje z Twoją głową? :-( Już tyle razy było to wałkowane że naprawdę trzeba wyjątkowej zatwardziałości serca aby to nie docierało :-( Nie o to chodzi by mówić cudzołożnikom czy złodziejom, że dobrze robią! Nikt do niczego takiego nie nawoływał! Więc taTwoja insynuacja jest jedynie niegodziwym chwytem erystycznym :-( Nie widzisz różnicy pomiędzy nazywaniem kradzieży kradzieżą czy cudzołóstwa cudzołóstwem, a wyzywaniem człowieka "ty złodzieju!" czy "ty kur**!"?
jazmig jazmig
jazmig jazmig
8 października 2014, 07:26
Jest przykazanie: Nie cudzołóż. Pary żyjące w wolnych związkach cudzołożą, a zatem są poza Kościołem, trudno je nazywać parami chrześćijańskimi. To są ludzie niewierzący i potrzeba im nawracania, a nie organizowania jakiegoś dodatkowego duszpasterstwa. Co do nierówności społecznych, to taka jest cecha tego świata i nikt ich tutaj nie zwalczy. Te nierówności istnieją wcześniej, nim narodził się Abraham. Dlatego walka z nimi nie ma sensu i jest prostą drogą do kolejnych rewolucji i nieszczęść.
B
Bob
8 października 2014, 10:06
"Pary żyjące w wolnych związkach cudzołożą, a zatem są poza Kościołem" - Nieprawda, mimo że żyją w obiektywnym grzechu są w Kościele, Kościół składa się zarówno ze świętych jak i z grzeszników (gdzie tych drugich jest znacznie więcej); nie są poza Kościołem tylko są nadal w Kościele, potwierdza to nauczanie kliku ostatnich papieży (tak na marginesie poza Kościołem jest ktoś ekskomunikowany - nie słyszałem żeby za cudzołóstwo była taka kara), ale Ty pewnie byś tak chciał. "To są ludzie niewierzący ..." - nie do końca prawda, wielu ma większą wiarę niż niejeden tzw. "uporządkowany" katolik;  "... i potrzeba im nawracania, a nie organizowania jakiegoś dodatkowego duszpasterstwa" tak, zgadzam się, jak każdemu potrzeba nieustannego nawracania, i właśnie o to chodzi aby im ten proces umożliwić (duszpasterstwa), wspomóc ich, sprawić aby mogli wzrastać w Bogu, a On będzie ich często stopniowo oczyszczał i prowadził na drogę zbawienia. 
T
tak
9 października 2014, 11:08
To są ludzie niewierzący ..." - nie do końca prawda, wielu ma większą wiarę niż niejeden tzw. "uporządkowany" katolik; Szanowny Panie Bobie skąd Pan to wie? Nieuzasadnione opinie wprowadzają w błąd ,są zatem grzechem, bo czynią szkodę. Robi Pan krzywdę sobie i innym , których Pan w błąd wprowadza. Zamiast w ten sposób uspokajać swoje sumienie lepiej się wyspowiadać.
WD
Wujek Dobra Rada
8 października 2014, 03:33
@ Konrad Sawicki Czytałem inny Pański artykuł (nie ten na deonie), w którym uważa Pan, że cały Kościół w Polsce nie jest przygotowany do Synodu. Dał Pan tam przykład Instrumentum laboris czyli planu pracy październikowego spotkania, które nie zostało przetłumaczone na język polski. Muszę dodać, że przez "cały Kościół" nie miał Pan tylko na myśli hierarchii, ale choćby katolickie media. To rzeczywiście zastanawiające. Na deonie mieliśmy dużo przeróżnych artykułów, głównie jeśli nie wyłącznie na temat osób rozwiedzionych według świeckiego prawa i będących w nowych związkach, ale nikt nie pokusił się przetłumaczyć Instrumentum laboris.
O
ola
7 października 2014, 20:02
Jakie to są "pary pozostające w nieuregulowanej sytuacji życiowej"?
Dariusz Piórkowski SJ
Dariusz Piórkowski SJ
7 października 2014, 19:54
Konradzie, dzięki za ten tekst. Właśnie ten punkt widzenia wydaje mi się najbardziej ciekawy, ale też będzie twardym orzechem do zgryzienia. Na pierwszym soborze apostołów w Jerozolimie, po zderzeniu z chrześcijanami pogańskiego pochodzenia, apostołowie ograniczyli pewne wymagania do minimum, nie narzucili przestrzegania Prawa, chociaż były takie silne próby. Co więcej, w liście wysłanym wraz z Barnabą, pozdrawiają i umacniają swoich braci i sióstr, nie obciążając ich ciężarami ponad siły.  Przyznam, że nie mam pojęcia, jak pogodzić w sobie taką różnorodność problemów. Ale pewnie Duch Święty potrafi nas zaskoczyć.
W
wierny
7 października 2014, 20:00
No cóż - szef wynajął do napisania, najemnik napisał do czego go wynajęto. A podziękowanie - to chyba dla szef sam sobie. Raz wynajmuje sie do TP, raz jest w onecie, raz w Wyborczej - a wszystko jakby z Wyborczej - medialny Synod i manipulowanie. O Synodzie to najlepiej z wiarygodnych źródeł - chociażby z Radia Watykańskiego albo od np. abp Gądeckiego czy od kardynałów biorących udział w Synodzie
L
leszek
7 października 2014, 20:05
To po co przychodzisz tutaj i jątrzysz? Czytaj, co Ci odpowiada, a nie przeszkadzaj innym. Czy redakcja Deonu nie moderuje tych wpisów?
T
tomasz
7 października 2014, 21:32
to idź sobie czytać i nie zawracaj głowy innym
K
kate
7 października 2014, 22:00
Też osobiście stawiam na Ducha Św., że trzepnie nas nie od tej strony, o której myślimy na temat rodziny i małżeństwa. W każdym razie tekst uwydatnia to, że wielość w różnorodności to nie problem - dyskusja musi dotykać istoty funkcjonowania małżeństwa i rodziny, samych ich fundamentów. Przywołany przez Księdza sobór jerozolimski jest właśnie na to dowodem: nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.
S
strada
7 października 2014, 22:13
Jakis pomysł, żeby sobie stąd poszedł??? 
N
non
7 października 2014, 19:45
W grajdołku to może siedzi Sawicki co to manipuluje Synodem w TP czy w onecie. W deonie przecież usiłuje pełnić tę samą role - tworzenie medialnego wizerunku na wzór wyborczej - oczywiście wynajęty przez jezuickich szefów deonu

Skomentuj artykuł

Synod: inny punkt widzenia
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.