Takie ludzkie pielgrzymowanie

Takie ludzkie pielgrzymowanie
Prof. Jan Hartman (fot. YouTube/Reset Obywatelski)

Nienawiść zaślepia, czyni głuchym na emocje innych, a niekiedy odbiera rozum. Tekst prof. Jana Hartmana, w którym oskarża on biskupów i księży, a także Fundację Kornice o odpowiedzialność za dramat pielgrzymów w drodze do Medjugorie jest tego smutnym przykładem.

I nie jest to przesada. Profesor Hartman w tym tekście pokazuje nie tylko kompletny brak znajomości faktów, brak zrozumienia symboliki katolickiej, a nawet całkowitą ignorancję w sprawach religijnych. Zacznijmy od tego pierwszego. Odpowiedzialność za dramat pielgrzymów ma, jego zdaniem, ponosić Fundacja Kornice, bowiem przygotowała akcję plakatową „Pokój, pokój, pokój”, która - zdaniem Hartmana - miała zachęcać do odwiedzenia Medjugorie. „Wymowa jest jasna – obawiasz się, że wojna z Ukrainy przeniesie się do Polski? Jedź do Medjugorie, aby wymodlić pokój!” - oznajmił Hartman.

I parafrazując słowa z plakatu można tylko powiedzieć: „bzdura, bzdura, bzdura”. Polskich (i nie tylko polskich, ale również włoskich, austriackich, słowackich i innych) katolików wcale nie trzeba zachęcać do pielgrzymek do Medjugorie. To jeden z najpopularniejszych kierunków pątniczych w Europie. I choć autentyczność objawień wciąż nie jest uznana przez Kościół, to jest to niewątpliwie miejsce (sam mogę o tym zaświadczyć), w którym modlitwa przychodzi łatwiej, gdzie dokonują się cuda spowiedzi i gdzie rzeczywiście trwa Boża cisza. Akcja plakatowa Fundacji nie ma więc nic wspólnego z wyruszeniem w drogę. Jakby tego było mało akcja ta jest powtórzeniem wezwania do modlitwy o pokój jakie kierowane ma być podczas objawień w Medjugorie. Modlitwa ta zaś ma się dokonywać w dowolnym miejscu, a nie w bośniackim miasteczku.

Ale to tylko jeden z elementów fałszu i niezrozumienia rzeczywistości, jaki prezentuje Hartman. Innymi oskarżonymi są księża i biskupi, bowiem głoszą katolicką doktrynę o świętych obcowaniu. „… setki tysięcy biskupów i księży katolickich w całym świecie od wielu stuleci wmawiają ludziom, że Bóg jest kimś, do kogo trzeba zwracać się przez pośredników („orędowników”), a najbardziej niezawodną spośród nich jest Maryja” - przekonuje Hartman. I znowu zarzut ten dotyczy wielu z religii, bowiem nie tylko katolicy są przekonani, że kontakt z Absolutem ułatwiają pośrednicy. Identycznie tak samo wierzą prawosławni, ale także chasydzi, którzy nie tylko proszą o modlitwę swoich cadyków, ale także pielgrzymują do ich grobów. Nie inaczej jest z islamskimi sufi. Powód jest zaś dość oczywisty. Ludzie mają świadomość wielkości Boga i swojej małości i szukają tych, którzy na drodze do Boga są bliżej. Oskarżanie biskupów czy księży o to, że głoszą wiarę, lub ludzi o to, że szukają bliskości sacrum dowodzi wyłącznie braku zrozumienia religijności.

A dalej jest tylko gorzej. Hartman przekonuje bowiem, że - według katolickich księży i biskupów - modlitwy do Matki Bożej są „niezawodnie skuteczne, o czym świadczą liczne cuda, takie jak uzdrowienia”. „Jeśli owe cuda przemawiają za skutecznością modłów do Maryi, to chyba najbardziej elementarna uczciwość intelektualna nakazuje – symetrycznie – uznać, że skoro modlitwy nie zostały wysłuchane, to Maryja czasami zawodzi. Tego jednakże od biskupów i księży nie słyszymy nigdy” - przekonuje filozof. To bardzo wygodne rozumowanie, tyle że kompletnie nieprawdziwe. Nikt i nigdy nie twierdzi, że modlitwy za wstawiennictwem Maryi są niezawodnie skuteczne, bowiem nic takiego jak niezawodnie skuteczne modlitwy nie istnieje. Niezawodnie skuteczna jest - w swoich obietnicach - magia, ale nie modlitwa. Ta ostatnia zawsze jest ograniczona istotnymi słowami z Modlitwy Pańskiej, czyli sformułowaniem „bądź wola Twoja”. To Bóg decyduje, które modlitwy zostają wysłuchane, a które nie, bo On jest suwerenny. Co więcej nie modlimy się po to, by zostać wysłuchanym, ale by być bliżej Boga. I wreszcie kwestia ostatnia. Sam termin cud oznacza coś, co wydarza się nieczęsto, co jest wyjątkowe, a zatem nie może się stać wymagalnym. I już tylko to pokazuje, jak absurdalna jest argumentacja Hartmana.

Nie będę już polemizował z dalszą częścią tekstu filozofa, bo ona jest równie słaba jak wcześniejsza. Oczekiwanie, że księża i biskupi przeproszą za to, że ludzie chcą pielgrzymować dowodzi, najdelikatniej rzecz ujmując, niezrozumienia już nie tylko religii, ale w ogóle natury ludzkiej. Pielgrzymowanie jest wpisane w ludzką religijność od wieków, i także nie jest cechą jedynie chrześcijańską czy tym bardziej katolicką. Ludzie pielgrzymują od zawsze, zazwyczaj do takich właśnie świętych miejsc. Można to wyśmiewać, ale tak właśnie jest, a tradycja pielgrzymowanie przetrwała (choć zmieniła swój charakter) w turystyce, w odwiedzaniu muzeów, w szukaniu inspiracji w drodze. Nikt nie jest w stanie tego pragnienia ludzkich istot zatrzymać, i naprawdę nie trzeba go pobudzać. Wypadek (ani pierwszy, ani ostatni) nie zatrzyma ludzi, tak jak codzienne wypadki na drogach nie sprawiają, że ludzie przestają jeździć samochodami. Winy za te wypadki nie ponoszą biura turystyczne, które oferują wypoczynek w pięknych miejscach.

To wszystko pokazuje, jak bardzo antyklerykalizm, antykatolicka fobie ogranicza zdolność do używania rozumu. Szkoda, bo o wiele ciekawsze byłoby polemizowanie z czymś, co ma ręce i nogi, a nie jest tylko antyreligijnym hejtem, intelektualnym bełkotem.

Doktor filozofii, publicysta Telewizji Republika i felietonista Plusa Minusa, autor wielu książek, a prywatnie mąż i ojciec.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Tomasz P. Terlikowski

Częstochowa jest domem Matki Polaków – Czarnej Madonny. Jak dobrze go znamy?

Tysiące cudownych uzdrowień, pielgrzymi z najdalszych zakątków świata i legendy, które rozpalają wyobraźnię milionów wierzących.

Czy klasztor w Częstochowie nawiedził sam Mesjasz? Kto...

Skomentuj artykuł

Takie ludzkie pielgrzymowanie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.