Kościoły znowu pełne. Młodzi szukają twardego gruntu
Jacek Gniadek SVD po powrocie do Chile zastał rzeczywistość, której wielu się nie spodziewało: rekordowe tłumy w Środę Popielcową i nowe powołania wśród młodych imigrantów. Podobne sygnały docierają z Francji, gdzie młode pokolenie masowo prosi o chrzest, szukając stałego punktu odniesienia w płynnej i niestabilnej rzeczywistości. Czy stoimy u progu chrześcijańskiego odrodzenia w krajach, które jeszcze niedawno uznawano za niemal całkowicie zsekularyzowane?
Powroty z podróży bywają momentem konfrontacji z nową rzeczywistością. Dla o. Jacka Gniadka SVD, misjonarza werbisty, który od 2026 roku posługuje w Villa Alemana, powrót z Zambii stał się okazją do wysłuchania niezwykłych wieści. Swoimi obserwacjami podzielił się w serwisie X.
Proboszcz Adam, z którym misjonarz współpracuje w nowej parafii, opisał wydarzenia, które miały miejsce podczas jego nieobecności. Okazało się, że jeden z ministrantów – imigrant z Wenezueli – zdecydował się na wstąpienie do seminarium, a kościół w Środę Popielcową wypełnił się rekordową liczbą wiernych.
To zaskakujące ożywienie w kraju, który według obserwacji misjonarza sekularyzuje się szybciej niż Polska, rzuca nowe światło na kondycję duchową współczesnego świata. Chile, podobnie jak wiele innych krajów, zmaga się z gwałtownymi przemianami kulturowymi, jednak pragnienie sacrum wydaje się powracać tam, gdzie najmniej się go spodziewano.
Francuski paradoks: młodzi chcą chrztu
Zjawisko to nie ogranicza się jedynie do Ameryki Południowej. We Francji, tradycyjnie uznawanej za „najstarszą córkę Kościoła”, która od lat zmaga się z pustymi świątyniami, Środa Popielcowa również przyniosła zdumiewający napływ młodzieży. Antoine Pasquier, redaktor tygodnika „Famille Chrétienne”, zauważa, że coraz więcej młodych ludzi puka do drzwi parafii i duszpasterstw szkolnych, prosząc o przygotowanie do chrztu.
Pasquier, po przeprowadzeniu wielomiesięcznych badań, opublikował we wrześniu 2025 roku książkę „Badanie młodych ludzi, którzy chcą zostać chrześcijanami”. Choć trudno o jednoznaczne i pełne wyjaśnienie tego nagłego wzrostu, dziennikarz wskazuje na głód prawdy w pokoleniu, które dorastało na „niestabilnych fundamentach”. W świecie, w którym wszystko stało się względne, młodzi ludzie zaczynają stawiać pytania, które z filozoficznych szybko stają się duchowe.
Fundamenty na niestabilne czasy
Współczesna młodzież francuska zdaje się reagować na brak solidnych punktów odniesienia w swoim otoczeniu. Szukają czegoś trwałego, co pozwoli im odpowiedzieć na kluczowe pytania egzystencjalne, przed którymi stają w miarę dojrzewania. Znamiennym symbolem tego zwrotu jest gwałtowny wzrost sprzedaży Biblii we Francji, obserwowany od 2020 roku, szczególnie wśród młodych odbiorców.
Często jedynym łącznikiem z tradycją wiary w ich rodzinach była babcia – ostatnia osoba, która starała się przekazać im fundamenty chrześcijaństwa. Dziś to ziarno zdaje się kiełkować w sposób, którego nikt nie przewidział. Francuscy księża i zakonnicy, którzy jeszcze kilka lat temu czuli się jak „ostatni Mohikanie”, dziś z nadzieją patrzą w przyszłość, wierząc, że zostawią Francję bardziej chrześcijańską, niż była w chwili ich narodzin.
Doświadczenie Afryki i lekcja pustyni
Jacek Gniadek wnosi w tę nową rzeczywistość bogate doświadczenie misyjne. Zanim trafił do Chile w marcu 2024 roku, przez lata posługiwał w Afryce. To tam nauczył się modelu Kościoła opartego na małych wspólnotach, które spotykają się, by dzielić się Słowem Bożym poza główną liturgią. Ta tęsknota za afrykańską dynamiką wiary towarzyszy mu również w Villa Alemana.
Kluczowym momentem dla jego wizji duszpasterskiej była Ekstremalna Droga Krzyżowa na pustyni Atakama. Widok wieży kościelnej w Huara o wschodzie słońca przywołał w nim słowa Psalmu 42 o łani pragnącej wody ze strumieni. To właśnie tam narodził się plan, który misjonarz realizuje teraz w swojej nowej parafii: plan prostoty i autentyczności.
Plan na „Wodę Żywą”
Co konkretnie planuje robić polski misjonarz w kraju tak szybko tracącym religijność? Odpowiedź jest zaskakująco prosta: nie ma wielkich, skomplikowanych strategii. Zamiast tego stawia na sakrament spowiedzi i prostą katechezę biblijną. Przed każdą Eucharystią wystawia dwa krzesła przed kaplicą i po prostu czeka na ludzi. Kazania mają tłumaczyć niedzielne czytania w sposób zrozumiały dla każdego.
Misjonarz wierzy, że jeśli codzienna Eucharystia stanie się dla niego samego autentycznym źródłem „Wody Żywej”, to spragnieni ludzie sami zaczną pukać do bram Kościoła. Nie dzieli człowieka na sfery ekonomiczną i religijną, widząc w każdym tę samą fundamentalną potrzebę sensu.
Obserwacje z Chile i Francji pokazują, że po dekadach odwrotu od religii, pojawia się pokolenie, dla którego chrześcijaństwo nie jest nudną tradycją, ale odkryciem, którego dokonują na przekór trendom. To paradoksalne odrodzenie przypomina, że nawet na najbardziej jałowej pustyni może wytrysnąć źródło, jeśli tylko znajdzie się ktoś, kto cierpliwie będzie na nie czekał.
Jacek Gniadek/X/łs
Skomentuj artykuł