"Nie mam już chłoniaka". Wyzdrowiał chłopiec, którego Leon XIV polecił modlitwom podczas Jubileuszu Młodzieży
15-letni obecnie Ignacio Gonzálvez w zeszłym roku z rodzeństwem przybył do Rzymu na Jubileusz Młodzieży i rozchorował się. Stwierdzono złośliwy nowotwór - chłoniaka dróg oddechowych. Ignacio został przewieziony do słynnego watykańskiego szpitala Bambino Gesu, gdzie lekarze określili jego stan jako bardzo ciężki.
Papież prosił o modlitwy
Leon XIV, który dowiedział się o chorobie chłopca od wspólnych znajomych, podczas spotkania z młodzieżą w Tor Vergata na peryferiach Rzymu prosił o modlitwy za Ignacia. 4 lipca zeszłego roku, gdy chłopiec leżał na wyizolowanym oddziale intensywnej terapii papież przybył do szpitala, by spotkać się z jego rodzicami przybyłymi z Hiszpanii. O geście Papieża donosiły wszystkie światowe media, co skłoniło miliony ludzi do modlitwy o zdrowie dla hiszpańskiego chłopca.
Wyzdrowienie i spotkanie z papieżem w Castel Gandolfo
Po wielu miesiącach walki z cierpieniami i terapii Ignacio całkowicie wyzdrowiał. Opuścił szpital w poniedziałek. Chciał osobiście przekazać tę wiadomość papieżowi. Wczoraj wraz z rodziną udał się do Castel Gandolfo, gdzie Leon XIV zwyczajowo odpoczywa, a we wtorek wieczorem, przed powrotem do Watykanu, odpowiada na pytania dziennikarzy zgromadzonych przed papieską rezydencją w Villa Barberini. "Chciałem osobiście powiedzieć papieżowi, że wyzdrowiałem. Lekarze powiedzieli mi, że wszystko jest w porządku. Nie mam już chłoniaka - powiedział dziennikarzom Ignacio - chciałem podziękować mu za modlitwy. Bardzo się o mnie martwił i wypytywał". Jak się okazało, Leon XIV kilkakrotnie kontaktował się z chłopcem. Wczoraj też się spotkali na krótko w Castel Gandolfo. Ignacio powitał papieża słowami: "Będę oczekiwał na Ojca Świętego w Madrycie!". Papież wybiera się na pielgrzymkę do Hiszpanii w dniach 6-12 czerwca.
Ignacio Gonzálvez powiedział mediom w Castel Gandolfo, że uważa swoje wyzdrowienie za cud wyproszony modlitwami: "Gdy się wybudziłem w szpitalu, czułem bliskość św. Klary. Lekarka, która się mną opiekowała w szpitalu Bambino Gesu, też miała na imię Klara. Wiem, że bardzo wielu ludzi modliło się za mnie".
Źródło: Piotr Kowalczuk / Vatican News / pk
Skomentuj artykuł