Powstał Sąd Biskupi w diecezji bydgoskiej

(fot. Wikimedia Commons)
KAI / slo

Biskup Jan Tyrawa erygował Sąd Biskupi dla diecezji bydgoskiej. Będzie to trybunał pierwszej instancji dla wszystkich spraw spornych i karnych, związanych przede wszystkim z procesami o nieważnie zawarte małżeństwo.

Dekret ordynariusza bydgoskiego został wydany 25 marca, czyli w siódmą rocznicę powstania diecezji.

Do tej pory funkcję sądu dla diecezji bydgoskiej spełniał Trybunał Metropolitalny w Gnieźnie, na podstawie dekretu Sygnatury Apostolskiej z dnia 28 września 2004 r. – Dzisiaj sąd biskupi pełni przede wszystkim jedną, ale bardzo ważną rolę, mianowicie orzeka o nieważności małżeństwa. Od tak dawna, jak kształtowało się prawo małżeńskie, które określało warunki godziwości małżeństwa, istniał także problem jego nieważności. To znaczy, określano pewne przeszkody i wady, których istnienie już w momencie zawierania małżeństwa sprawiało, że faktycznie było ono nieważne od samego początku, właściwie nigdy nie zaistniało – tłumaczy bp Tyrawa.

Przeszkody bardzo jasno określa prawo kanoniczne. – Jeśli takowe były, małżeństwo jest nieważne, a stwierdzić to może właśnie proces sądowy.

Dopiero wyrok pozytywny sądu umożliwia dalsze działanie zainteresowanym stronom. Owe strony to małżeństwo powtarzają, uzdrawiają lub – jako osoby wolne – zawierają nowy związek z innymi osobami. Tych spraw dzisiaj jest bardzo dużo. Aby można orzec nieważność małżeństwa, potrzeba dwóch pozytywnych wyroków – w pierwszej i w drugiej instancji – dodał bp Tyrawa.

Hierarcha wskazał również na problem, o którym mówił ostatnio Benedykt XVI, a mianowicie na słabą świadomość duszpasterską i prawną narzeczonych. Ojciec Święty zauważył, że należy kłaść mocny nacisk na to, aby już podczas przygotowywania do małżeństwa zwracać uwagę na mogące się pojawić problemy, a także starannie przeprowadzić badanie kanoniczne narzeczonych, czyli spisywanie tzw. protokółu przedmałżeńskiego.

– Należy już wtedy stawiać pewne wymagania, które albo uniemożliwią zawarcie małżeństwa, albo pozwolą usunąć przeszkody, które – gdyby trwały – mogłyby spowodować nieważność małżeństwa. Dzisiaj przyczyny problemów są różne, łącznie z niedojrzałością psychiczną młodych ludzi. Chociaż spraw jest dużo, to jednak nie oznacza to, że w każdej sytuacji sąd orzeka o nieważności małżeństwa. Często okazuje się, że przeszkody istnieją w rozumieniu małżonków, a w istocie okazują się być tylko pozorne – zakończył bp Tyrawa.

Wikariuszem sądowym, czyli oficjałem sądu w diecezji bydgoskiej został ks. dr Zenon Niemczyk, dotychczasowy sędzia Trybunału Metropolitalnego w Gnieźnie. – Myślę, że ta instytucja jest bardzo potrzebna. Do tej pory sprawy rozpatrywane były przez sąd w Gnieźnie. W ciągu roku nawet 60 proc. wniosków wpływało tam z terenu diecezji bydgoskiej. To była większość, jeśli chodziło o pierwszą instancję. Na pewno nie będziemy narzekali na brak pracy – powiedział duchowny.

Dodał jednocześnie, że ilość spraw, które wpływają, jest znakiem trudności i kryzysu małżeństw. Najczęściej kończy się to ich rozpadem. – Z drugiej strony wzrost tych spraw ma również aspekt pozytywny. Osoby, które zgłaszają się do sądu, chcą uregulować swój stosunek do wiary, Kościoła, sakramentów – dodał przewodniczący sądu.

Sądy opierają swoje wyroki na prawie kanonicznym. W 1983 r. Jan Paweł II zatwierdził nowy kodeks, uwzględniający zmiany prawa kanonicznego w XX w. Najniższą instancję sądów kościelnych stanowią sądy biskupie, związane z daną diecezją. Najwyższym sędzią jest biskup, który pełni równocześnie funkcje wykonawcze i prawodawcze. Swoją władzę jednak ceduje na wikariusza sądowego. Apelacje z sądów diecezjalnych są rozpatrywane w metropolii odpowiadającej każdej diecezji. Z kolei od wyroków sądów metropolitalnych można się odwołać do Roty Rzymskiej.

W Sądzie Biskupim w Bydgoszczy oprócz przewodniczącego pracę będą podejmowali sędziowie, notariusz oraz obrońca węzła małżeńskiego.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Powstał Sąd Biskupi w diecezji bydgoskiej
Komentarze (2)
N
nk
28 marca 2011, 13:25
Pytam się grzecznie: kto tak źle zbiera wywiad,że można zawrzeć nieważnie małżeństwo? Są sprawy, które ludzie ukrywają albo o nich nie wiedzą. Istnieje też złośliwość ludzka, niezdolość, które dopiero wychodzą z czasem na jaw, jeśli w ogóle wychodzą. To sprawa bardzo złożona i nie jest to bynajmniej sprawa złego wywiadu.
T
teresa
28 marca 2011, 10:42
Pytam się grzecznie: kto tak źle zbiera wywiad,że można zawrzeć nieważnie małżeństwo?