Przekształcenie Funduszu Kościelnego to szansa na reformę finansowania Kościoła

Fot. depositphotos.com
KAI / tk

Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj rozpoczęcie prac nad przekształceniem Funduszu Kościelnego w dobrowolny odpis podatkowy przekazywany przez wiernych. Zapowiedź ta stanowi szansę na wprowadzenie w Polsce nowoczesnych rozwiązań w zakresie finansowania Kościołów, dobrze sprawdzonych w wielu demokratycznych krajach Europy.

Premier poinformował, że opracowaniem zasad, które mają być skonsultowane z Kościołami i związkami wyznaniowymi, ma się zająć specjalny międzyresortowy zespół, a ponadto zapewnił, że zależy mu „na uczciwych i otwartych konsultacjach przede wszystkim z zainteresowanymi Kościołami”.

W tej sytuacji odtworzona winna zostać szybko Komisja Wspólna rządu i Episkopatu, komisje konkordatowe oraz inne miejsca dialogu z poszczególnymi związkami wyznaniowymi, co służyć może odbudowie zdrowego modelu relacji między państwem a Kościołami. W Polsce został on zbudowany wokół konkordatowej zasady wzajemnej autonomii i niezależności pomiędzy Kościołem a władzą świecką, zarazem umożliwiającą im współpracę dla dobra wspólnego. Te same zasady zostały powtórzone w Konstytucji RP (art. 25)  oraz innych ustawach wyznaniowych. 

Czym jest Fundusz Kościelny?

Fundusz Kościelny jest jedną z pozostałości systemu komunistycznego, która z pewnością wymaga reformy i dostosowania do aktualnych, obowiązujących w demokratycznych państwach form finansowania Kościołów. Zatem postulat jego likwidacji i zastąpienia inną formą jest całkiem na miejscu. Fundusz ten  został powołany w okresie stalinowskim, w czasie najostrzejszej walki z Kościołem. Powstał na mocy ustawy z 1950 r. o przejęciu przez państwo tzw. dóbr martwej ręki, której celem było pozbawienie Kościoła katolickiego i innych związków wyznaniowych nieruchomości ziemskich wraz ze wszystkimi znajdującymi się tam budynkami, czyli beneficjów dostarczających środków na działalność kościelną. 

Komuniści nie chcieli jednak całkowicie uniemożliwić działalności Kościoła  i innych związków wyznaniowych, natomiast ich celem było podporządkowanie ich dyrektywom władzy. Jednym ze środków to gwarantujących miał być właśnie Fundusz Kościelny. Dlatego dokonując konfiskaty dóbr kościelnych zdecydowali, że dochody z nich uzyskiwane przez państwo, powinny być wpłacane na specjalny fundusz, który potem przekazywałby je instytucjom wyznaniowym. W praktyce dochody z zabranych Kościołom nieruchomości nigdy nie zostały wyliczone ani nie były przekazywane na Fundusz Kościelny, a był on dotowany z budżetu państwa.  Przy czym zdecydowana większość jego środków szła na finansowanie wewnątrzkościelnej działalności kolaboranckiej i  rozłamowej, choćby tzw. księży patriotów.

Zwrot w funkcjonowaniu Funduszu Kościelnego nastąpił po odzyskaniu wolności w 1989 r. i przyjęciu nowych regulacji w sferze wyznaniowej. Początkowo największą pozycję w jego wydatkach zajmowało wspomaganie kościelnej działalności charytatywnej, opiekuńczej i oświatowo-wychowawczej oraz remonty i konserwacje kościelnych zabytków. W kolejnych latach trend ten uległ zmianie na rzecz pokrywania składek duchownych na ubezpieczenie emerytalne i rentowe.  Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych Fundusz Kościelny finansuje od lat składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i wypadkowe duchownych pracujących w duszpasterstwie, a nie zatrudnionych w innej formie -  w wysokości 80 proc. najniższej składki, a za członków zakonów kontemplacyjnych i misjonarzy w 100 proc. Fundusz jest dotowany w całości z budżetu państwa, w 2023 r. w wysokości 216 mln zł. O wysokości tej dotacji decyduje w gruncie rzeczy wysokość składki emerytalnej płaconej od najniższego gwarantowanego wynagrodzenia, pomnożona przez ilość duchownych uprawnionych do ich otrzymywania. Jest to jedyna przyczyna dlaczego w ostatnich latach dotacje na ten fundusz musiały szybko rosnąć, w ślad za wzrostem najniższego wynagrodzenia.

Zdaniem ks. prof. Dariusza Walencika z Uniwersytetu Opolskiego, jednego z najlepszych kościelnych ekspertów w sprawach finansowych, dotacja na Fundusz Kościelny powinna być znacznie wyższa. A to dlatego, że w swym zamyśle miał on rekompensować Kościołom dochody z upaństwowionych nieruchomości. Tymczasem do dziś w rękach polskiego państwa pozostaje 62 tys. 357,6 ha ziemi zabranej Kościołowi katolickiemu, nie mówiąc o innych wyznaniach. W związku z tym na Fundusz Kościelny – zgodnie z państwowymi szacunkami dochodów z tzw. hektara przeliczeniowego – powinno wpływać 334 mln zł. rocznie. „Nie chodzi tu o żadną darowiznę, ale o to, co Kościołowi się należy zgodnie z obowiązującym prawem” – podkreśla ks. prof. Walencik.

Prawne warunki likwidacji Funduszu Kościelnego

W świetle obowiązującego w Polsce prawa władze państwa nie mogą jednostronnie zlikwidować Funduszu Kościelnego. A to dlatego, że wszelkie decyzje regulujące działalność Kościołów i innych związków wyznaniowych, w tym kwestie finansowe,  muszą być z nimi uzgadniane. A ustawy tego dotyczące powinny być poprzedzane umowami z poszczególnymi Kościołami. Konkordat pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską mówi o tym w art. 22, a – jeśli chodzi o inne Kościoły - gwarancje takie widnieją w art. 25 Konstytucji, który stwierdza, że "Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami".  Ponadto Konstytucja RP gwarantuje równe traktowanie wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych.

Echo tej zasady znaleźliśmy we wczorajszej wypowiedzi Donalda Tuska, który zdaje sobie sprawę, że jeśli koalicja rządząca pragnie doprowadzić do likwidacji Funduszu Kościelnego, musi podjąć na ten temat rozmowy z Kościołem katolickim, Kościołami zrzeszonymi w Polskiej Radzie Ekumenicznej oraz innymi, zarejestrowanymi na terytorium RP związkami wyznaniowymi. Jeśli chodzi o rozmowy z Kościołem katolickim to naturalnym forum dialogu jest Komisja Wspólna rządu i episkopatu a w sprawach regulacji finansowych, Komisje Konkordatowe, rządowa i kościelna.

Pomoc państwa w zakresie finansowania Kościołów w Europie

W większości krajów Unii Europejskiej obowiązuje model, który nazwać możemy modelem „partycypacyjnym”, bowiem państwo partycypuje w utrzymaniu działających na jego terenie Kościołów i związków wyznaniowych. Finansowanie Kościołów przez państwo ma swą genezę w sekularyzacji dóbr kościelnych jaka była przeprowadzana przez europejskie monarchie poczynając od XVIII stulecia. Kościołowi zabrano  wówczas większość dóbr ziemskich, a w zamian za skonfiskowane dobra ustanawiano różne formy pomocy państwowej np. w formie wynagradzania duchowieństwa czy „podatku kościelnego”.

Na skutek tych regulacji, obwiązujących do dziś, są  w Europie kraje, gdzie wynagrodzenia duchownym wypłaca państwo. Tak jest w Grecji, Belgii, Danii, na Słowacji i w Czechach. W niektórych innych krajach wierni płacą podatki na Kościół, a ściągane są one za pośrednictwem państwowego aparatu fiskalnego. Obowiązkowy podatek kościelny istnieje w Niemczech, Austrii,  Szwecji,  Finlandii  i Szwajcarii, a dobrowolne podatki we Włoszech, Hiszpanii, na Węgrzech i w Portugalii. W Niemczech obowiązkowy podatek kościelny wynosi 8 – 9 % zeznania podatkowego od osoby fizycznej będącej wiernym danego Kościoła. Podatki dobrowolne są niższe. Np. we Włoszech każdy obywatel może odprowadzić 0, 8 % (otto per mille) swego zobowiązania podatkowego na rzecz wybranego Kościoła lub na charytatywne działania państwa. W Hiszpanii oraz Portugalii jest to 0, 7 % a na Węgrzech 1 %.

Jedynym krajem, który nie przewiduje dotowania instytucji religijnych przez państwo jest konstytucyjnie laicka Francja. Ale nawet tam zasada ta jest omijana, a ok. 90% budynków sakralnych utrzymywanych jest i remontowanych przez lokalne gminy, bowiem w sensie prawnym są one własnością państwa.

Pomijając racje historyczne, współczesne argumenty na rzecz finansowego wspierania Kościołów wynikają z zasady pomocniczości. Kościoły wyręczają bowiem państwo w części ich zadań na rzecz społeczeństwa, np. świadczą pomoc ludziom w trudnych sytuacjach czy troszczą się o zachowanie dziedzictwa kulturowego. A ponadto w swym nauczaniu  przyczyniają się do kształtowania postaw etycznych, niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania jakiegokolwiek społeczeństwa.

Potrzeba zasadniczej reformy w Polsce

Polska jest jednym z nielicznych krajów w Europie, gdzie – pomimo odzyskania wolności - nie została uregulowana kwestia finansowania Kościoła katolickiego i innych związków wyznaniowych. Nie został tu stworzony żaden jasny i przejrzysty model w tej dziedzinie. W Polsce – w odróżnieniu od innych krajów - podstawowe dokumenty regulujące sferę wyznaniową, czyli  ustawa o stosunku państwa do Kościoła katolickiego z 1989 r., Konkordat oraz  inne ustawy wyznaniowe, nie regulują spraw finansowania działalności Kościołów. Konkordat odsyła tę sprawę do późniejszych regulacji. Z raportu na temat finansów Kościoła w Polsce wydanego przez Katolicką Agencję Informacyjną wynika, że Kościół katolicki w Polsce utrzymuje się w 80 % z ofiar wiernych, a w 20% z dotacji ze środków publicznych.

Z budżetu państwa  pokrywane są koszty funkcjonowania pięciu wyższych uczelni katolickich i tych szkół podstawowych lub średnich, które uzyskały status publicznych. Także koszty duszpasterstwa w wojsku, systemie więziennictwa oraz szpitalach, czyli w tych instytucjach, gdzie wierzący mieliby ograniczony dostęp do posług religijnych. Kościół jako największy w kraju kustosz zabytków kultury narodowej otrzymuje dotacje na ten cel. Prowadzone przez Kościoły placówki pomocowe, np. Domy Pomocy Społecznej, po spełnieniu określonych rygorów, są dofinansowywane na równi z państwowymi. Finansowane też są lekcje religii w szkołach, z tej racji, że jest to element powszechnego systemu edukacji. Warto zauważyć, że żadne środki publiczne nie są przeznaczane na bieżącą działalność Kościoła w tym pracę duszpasterską.

Niezbędność dialogu Kościoła i rządu

Wobec politycznych deklaracji o potrzebie likwidacji Funduszu Kościelnego i zastąpienia go dobrowolnym odpisem podatkowym, należy pilnie wznowić rozmowy miedzy Kościołem  a władzami państwowymi na forum Komisji Wspólnej oraz Komisji Konkordatowych. Sprawa ta zastała praktycznie zarzucona w okresie rządów PiS. W ciągu 8 lat Komisja Wspólna spotykała się raz na kilka lat, a Komisje Konkordatowe ani razu. Zresztą regularne rozmowy z rządem konieczne są w wielu innych sprawach jak chociażby lekcji religii w szkole.

Przypomnijmy, że w marcu 2012 r. rząd koalicji PO-PSL poinformował, że planuje likwidację Funduszu Kościelnego. Rozpoczęto rozmowy, które odbywały się na forum Komisji Konkordatowych: rządowej i kościelnej. Minister Michał Boni, prowadzący rozmowy w imieniu rządu zaproponował odpis w wys. 0, 3% zeznania podatkowego osoby fizycznej, natomiast przedstawiciele Kościoła stali na stanowisku, że powinno być to co najmniej 0,5 lub 0,6 %. W końcu jesienią 2013 powstał roboczy projekt umowy, w którym nastąpiła zgoda obu stron na dobrowolny odpis w wysokości 0,5% podatku. Po likwidacji Funduszu Kościelnego osoby duchowne same miały opłacać składki na ubezpieczenie społeczne. Jednak projekt ten nie został sfinalizowany w Parlamencie. Nigdy nie wyjaśniono jaka była tego przyczyna, ponoć nie zgodziły się niektóre inne związki wyznaniowe, obawiając się, że na tym stracą ze względu na małą ilość wiernych oraz ich niewielki związek z macierzystym Kościołem. 

Dziś likwidacja Funduszu Kościelnego jest przesądzona. Warto więc jak najszybciej zadbać o odtworzenie w nowym kształcie Komisji Wspólnej przedstawicieli rządu i Konferencji Episkopatu jak również Komisji Konkordatowych. A mając w pamięci brak wspólnego stanowiska z Kościołami mniejszościowymi w tej sprawie, należałoby także pilnie z nimi podjąć rozmowy i ustalić jakieś wspólne, satysfakcjonujące wszystkich stanowisko.

Trzeba też być świadomym, że w ramach kampanii wyborczej obiecywano wprowadzenie kwoty wolnej od podatku w wysokości 60 tys. zł. Jeśliby to nastąpiło, to duża część niezamożnych wiernych nie będzie miała możliwości odprowadzania części swego podatku ani na OPP, ani na wybrany Kościół. W takiej sytuacji jedynym korzystnym rozwiązaniem powinna byś troska o przyjęcie takiego wskaźnika procentowego, który rekompensowałby tę stratę. Najlepiej aby była to kwota równa odpisowi na organizacje pożytku publicznego, czyli 1, 5 % PIT. A jeśli chodzi o szczegółowe rozwiązania, to najlepiej wziąć za przykład system włoski, gdyż jest on najlepiej funkcjonującym systemem dobrowolnych podatków kościelnych w Europie. 

Zastąpienie Funduszu Kościelnego inną, bardziej nowoczesną formą finansowania, wymagać również będzie stworzenia w ramach Kościoła instytucji zajmującej się dystrybucją tych środków pomiędzy diecezje, zakony i inne kościelne podmioty. Jest to szansą na profesjonalizację działań Kościoła w tej sferze. Dalsza reforma finansów Kościoła powinna objąć wewnątrzkościelną redystrybucję przychodów z ofiar czy danin płaconych przez parafie wyższym szczeblom kościelnej machiny. Jest to konieczne, gdyż obecny system finansów Kościoła katolickiego w Polsce jest archaiczny i różny w zależności od regionu, zawiera bowiem wiele pozostałości jeszcze z okresu zaborów. Ponadto jest wysoce niesprawiedliwy, gdyż zarobki przeciętnego duchownego nie zależą od jakości jego pracy duszpasterskiej, ale głownie od tego, gdzie zostanie on skierowany przez swojego biskupa, czy trafi do parafii bogatej czy biednej.

Źródło: KAI / tk

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Przekształcenie Funduszu Kościelnego to szansa na reformę finansowania Kościoła
Komentarze (3)
KS
~Ka Sia
28 grudnia 2023, 18:53
Jasne, zmienny na system e którym państwo trzyma informacje do jakiego kościoła należę. Może jeszcze dołożymy podatek od ilości Mszy w miesiącu na których jestem i jak często się spowiadam? Ech. To że coś jakoś działa w Europie zachodniej, nie oznacza że trzeba to kopiować. Jakby Państwo oddało majątek Kościołowi, to Kościół utrzymywał by się sam.
TH
~Teresa Huryn
28 grudnia 2023, 18:11
"nieruchomości ziemskich wraz ze wszystkimi znajdującymi się tam budynkami, czyli beneficjów dostarczających środków na działalność kościelną." Jaka tam działalność kościelną. To był ich osobisty dochód, na żadną działalność nie szedł. Moja babka mieszkała przed wojną na wsi. Dzieci ze wsi były zaganiane przez księdza do pracy na jego polu. Ciężko pracowały, a wynagrodzenia nie dostawały. To był typowy wyzysk, który trwał przez wieki. Ci ludzie jeśli żyją powinny żądać odszkodowania za ciężką pracę, za wyzysk małoletnich. Moja babka pracowała u księdza od 6 roku życia. Dodam, że taka praktyka wyzysku była również po wojnie, przez długie lata.
OP
~Ola Pyrkosz
28 grudnia 2023, 15:44
Wreszcie !