Przeprowadzał eutanazję na chorych, którzy wcale o to nie prosili. Był pielęgniarzem i... diakonem

(fot. shutterstock.com / felipe caparros)
KAI / mp

Praktykowana w Belgii od ponad 15 lat eutanazja doprowadziła do ukształtowania się w tym kraju prawdziwej kultury śmierci.

Przenika ona niestety również do Kościoła, o czym świadczy skandaliczna i wciąż nie rozstrzygnięta sprawa tamtejszej prowincji Braci Miłosierdzia, która zgadza się na przeprowadzanie eutanazji w należących do tego zgromadzenia szpitalach psychiatrycznych.

Jeszcze bardziej bulwersujący jest przypadek byłego pielęgniarza i diakona stałego Iva Poppe, który przedwczoraj został skazany na karę 27 lat więzienia za przeprowadzanie eutanazji na chorych, którzy o to nie prosili. Podczas procesu okazało się, że w Belgii jest to praktyka dość powszechna. Tym razem sprawa morderstw wyszła na jaw przy okazji leczenia psychiatrycznego koszmarów, jakie nawiedzały mężczyznę.

Oskarżony o zabójstwo pacjentów Poppe przyznał się do popełnienia kilkunastu z zarzucanych mu czynów; potwierdził również, że pacjenci nie prosili go o skrócenie życia. Większość domniemanych ofiar Poppe’a zmarła na skutek wstrzyknięcia powietrza do żył. Emerytowany pielęgniarz zabił także kilka osób ze swojego najbliższego otoczenia, w tym własną matkę. Podczas śledztwa oskarżony twierdził, że działał "powodowany współczuciem, żeby oszczędzić pacjentom cierpienia fizycznego i psychicznego", gdyż często byli to ludzie w końcowej fazie życia. W czasie procesu przesłuchiwany był także zwierzchnik diakona Poppe'a, ówczesny metropolita Brugii, kard. Jozef De Kesel, który zadeklarował wolę współpracy z wymiarem sprawiedliwości dla pełnego wyjaśnienia sprawy i jej okoliczności.

Jako świadek w procesie Poppe’a zeznawał również Marc Cosyns, belgijski lekarz i obrońca eutanazji. Powiedział on, że każdego roku w Belgii odbiera się życie około 1000 osobom, które ani o to nie proszą, ani nie wyrażają na to zgody. Eutanazja serwowana nie na życzenie pacjenta lub wbrew jego woli, jest nazywana kryptanazją. Dr Cosyns stwierdził, że niższy personel medyczny dyskretnie skraca życie swoich pacjentów, nie pytając ich o zdanie, ponieważ czuje się do tego zobowiązany. Dr. Cosyns zauważył ponadto, że prawo depenalizujące kryptanazję nie jest potrzebne, ponieważ w jego mniemaniu, chodzi tu o "towarzyszenie" pacjentowi w procesie umierania, a więc działanie dla jego dobra. Jak widać na tym przykładzie belgijska mentalność pro-eutanazyjna wykazuje tendencje rozwoju w kierunku poszrzania cywilizacji śmierci w tym kraju.

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Przeprowadzał eutanazję na chorych, którzy wcale o to nie prosili. Był pielęgniarzem i... diakonem
Komentarze (2)
WDR .
4 lutego 2018, 07:48
Wiemy przecież wszyscy któż to się przechwala wprowadzeniem eutanazji w Belgii: Guy Verhofstadt. Czy może dziwić, że nienawidzi Polski? Król Belgii Leopold II wymordował w Kongo 8 mln ludzi. #GermanDeathCamps
TT
Tomasz Traczykiewicz
3 lutego 2018, 21:45
Przeciez w takich krajach jak Belgia czy Holandia juz nie istnieje Kosciol Katolicki w sensie wiary i moralnosci. To, co istnieje to juz wykolejony relikt chrzescijanstwa. Diakon usmierca w imie milosierdzia. Ksiadz poczta wysyla Komunie choremu. To 'Kosciol' bez Chrystusa. A bez Chrystusa nie ma zycia, jest wegetacja i ...smierc.