Recepta na niebo Budziaszka ze Skaldów
Perkusista zespołu "Skaldowie" był kapitanem wczorajszego rejsu ewangelizacyjnego przy Wiśle. Obecność prawd wiary w swoim, pełnym muzyczno-rekolekcyjnych wydarzeń, życiu, przedstawił w perspektywie całkowitego oddania się Matce Bożej.
Jak na perkusistę przystało, wczorajsza prelekcja rozpoczęła się od rytmicznego bębnienia. Na tle tego rytmu Jan Budziaszek spytał zebranych czy chcą posłuchać dobrej muzyki. - To sobie zagrajcie sami - bo człowiek może być w pełni szczęśliwy tylko jak coś zrobi własnymi rękami! - odpowiedział wskazując, że jedynie dobrowolne i samodzielne wybory czynią drogę życiową pełną sensu i spełnienia.
Jednocześnie prelegent dowodził, że bez oddania się w opiekę Bogu i Matce Bożej, nawet mimo dobrych chęci, człowiek nie jest sam w stanie niczego osiągnąć. - Ja, gdziekolwiek jestem na świecie, nie odważę się powiedzieć ani pół słowa bez modlitwy do Matki Bożej - bo tam gdzie Ona, tam też jest Duch Święty, który prowadzi! - dał świadectwo Budziaszek, podkreślając istotną rolę Maryi w jego życiu.
Perkusista słynnego rockowego zespołu dużo mówił o własnych doświadczeniach, sytuacjach trudnych, nawróceniu i życiu pełnią z Bogiem. Budziaszek zaznaczył, że każdy człowiek, którego wierzący spotyka powinien być traktowany jako dar, nawet ten który w pierwszym odruchu wywołuje odrazę lub strach. - Trzeba jednak zawsze pamiętać, żeby wysłuchać go do końca. Bo zbyt często zatrzymujemy się na ocenie samego upadku i problemu, a nie widzimy tego, co było ich przyczyną - przestrzegł.
Nawiązując do ostatnich dni życia swojej matki oraz częstych rekolekcji na oddziałach szpitalnych przywołał potrzebę zauważania, że każda istota ludzka jest wyjątkowa i niepowtarzalna w jakimś fragmencie swojego życia. - Choćby ta unikatowość miała być ofiarą ułomności, niepełnosprawności czy leżenia na szpitalnym łóżku przez całe życie, na rzecz przyszłych pokoleń - uwrażliwiał muzyk.
Jan Budziaszek mówił także o potrzebie pokory przy równoczesnym dbaniu o relacje z bliźnimi. - Do nieba idzie się nie dlatego, że się było księdzem czy napisało się kilka religijnych książek - ale dlatego, że było się dla innych dobrym jak chleb - zakończył.
Spotkanie na barce zakończyła wspólna modlitwa przed krzyżem i ofiarowanie życia Jezusowi.
Organizatorami rejsów są Radio nowohuckie.pl wraz z Pallotyńską Wspólnotą Ewangelizacyjną oraz Krakowska Żegluga Pasażerska.


Skomentuj artykuł