Papież: nie można konserwować doktryny Kościoła i nie pozwalać jej iść naprzód

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl
PAP / KAI / kw

- Nie można konserwować doktryny i nie pozwalać jej iść naprzód, ani nie można łączyć jej ze sztywnym i niezmiennym odczytywaniem jej bez pokornego działania Ducha Świętego - powiedział papież Franciszek.

Jego słowa padły w czasie audiencji w Watykanie 11 października dla uczestników spotkania zorganizowanego przez Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji z okazji 25. rocznicy ukazania się Katechizmu Kościoła Katolickiego.

Papież przypomniał na wstępie, że już św. Jan XXIII, otwierając 55 lat temu - 11 października 1962 - Sobór Watykański II, pragnął, aby przede wszystkim nie potępiał on, ale aby umożliwił Kościołowi ukazanie, za pomocą odnowionego języka, piękna jego wiary w Jezusa Chrystusa.

"Naszym obowiązkiem jest nie tylko strzec tego bezcennego daru, jakbyśmy się troszczyli wyłącznie o jakiś antyk, ale też oddać się z żywą wolą i bez strachu temu dziełu, którego wymagają nasze czasy, krocząc w ten sposób drogą, którą Kościół podąża od prawie dwudziestu wieków" - przywołał Ojciec Święty słowa Jana XXIII sprzed ponad pół wieku.

DEON.PL POLECA

Strzeżenie i kroczenie naprzód jest zadaniem Kościoła z samej jego natury, aby prawda odciśnięta przez Jezusa w głoszeniu Ewangelii mogła się wypełnić przy końcu wieków - tłumaczył mówca. Zaznaczył, że jest to łaska, udzielona ludowi Bożemu, ale jednocześnie zadanie i misja, za które jesteśmy odpowiedzialni, aby głosić ciągle na nowo i coraz pełniej wieczną Ewangelię naszym współczesnym.

"Z radością wywodzącą się z nadziei chrześcijańskiej i ożywiani «lekarstwem miłosierdzia» zbliżajmy się coraz bardziej do ludzi naszych czasów, aby umożliwić im odkrycie niewyczerpanego bogactwa zawartego w Osobie Jezusa" - podkreślił papież.

Franciszek przywołał też słowa św. Jana Pawła II, który zaznaczył, że należy zdawać sobie sprawę, jak zmieniały się wyjaśnienia doktryny, jakie w ciągu wieków Duch Święty podpowiadał Kościołowi.

Konieczne jest też, aby KKK pomagał rozświetlać światłem wiary nowe sytuacje i problemy, których dawniej jeszcze nie było. W tym kontekście papież zwrócił uwagę, że nowy Katechizm jest ważnym narzędziem nie tylko dlatego, że ukazuje wierzącym odwieczne nauczanie tak, aby wzrastało rozumienie wiary, ale także a nawet przede wszystkim dlatego, że pragnie zbliżyć współczesnych nam ludzi, z ich nowymi i różnymi problemami, do Kościoła.

A zatem nie wystarczy znaleźć nowy język, aby mówić o wiecznej wierze, ale palącą koniecznością jest, aby Kościół w obliczu tych nowych stojących przed nim wyzwań i perspektyw, mógł zamknąć w Słowie Bożym to, co jeszcze nie wyszło na światło dzienne - apelował gospodarz spotkania. W tym kontekście przypomniał słowa Jezusa do Jego uczniów przed swoją męką, gdy mówił o swym posłuszeństwie w pełnieniu misji, powierzonej Mu przez Ojca i modlił się, "aby wszyscy byli jedno".

"Poznanie Boga to nie przede wszystkim teoretyczne ćwiczenie umysłu ludzkiego, ale niezatarte pragnienie, wyciśnięte w sercu każdej osoby" - przypomniał Franciszek. Dodał, że poznanie to staje się coraz silniejsze, z każdym dniem, wraz z pewnością wiary, że czujemy się kochani, a przez to włączeni w plan Boży.

- Dlatego Katechizm jawi się w świetle miłości jako doświadczenie poznania, zaufania i całkowitego oddania się tajemnicy - podkreślił Ojciec Święty.

Zauważył też, że wiele uwagi KKK poświęca karze śmierci, wykazując jej sprzeczność z nauczaniem Bożym. Franciszek po raz kolejny zaapelował o jej zniesienie.

Franciszek oświadczył: problematyka kary śmierci "nie może być sprowadzona do zwykłego przypomnienia nauczania z przeszłości bez uwzględnienia postępu w nim za sprawą wypowiedzi ostatnich papieży, a także rosnącej samoświadomości ludu chrześcijańskiego, który odrzuca postawy przyzwolenia wobec kary ciężko raniącej godność osobistą".

"Należy z mocą stwierdzić, że kara śmierci jest środkiem nieludzkim, który w każdej formie, w jakiej zostaje wykonany, upokarza godność ludzką. Sama w sobie jest ona sprzeczna z Ewangelią, ponieważ dobrowolnie postanawia się pozbawić życia ludzkiego, które jest zawsze święte w oczach Stwórcy, będącego jedynym i prawdziwym sędzią" - mówił papież. Jak zaznaczył, "żaden człowiek, nawet morderca nie traci swej godności osobistej".

"Nikomu zatem nie można nie tylko odebrać życia, ale i samej możliwości odkupienia moralnego i egzystencjalnego" - dodał Franciszek.

Zauważył następnie: "W minionych wiekach, gdy brakowało narzędzi obrony, a dojrzałość społeczna nie zaznała jeszcze pozytywnego rozwoju, odwoływanie się do kary śmierci wydawało się logiczną konsekwencją wymierzenia sprawiedliwości".

"Niestety także w Państwie Papieskim odwoływano się do tego skrajnego i nieludzkiego środka pomijając prymat miłosierdzia nad sprawiedliwością. Bierzemy odpowiedzialność z przeszłości i przyznajemy, że środki te były podyktowane przez mentalność bardziej legalistyczną niż chrześcijańską" - oświadczył papież.

Jak ocenił, "troska o zachowanie władzy i bogactw materialnych doprowadziła do przeceniania wartości prawa, co uniemożliwiło zagłębienie się w wyrozumiałość Ewangelii".

"Pozostanie dzisiaj obojętnymi wobec nowych potrzeb potwierdzenia godności ludzkiej uczyniłoby nas bardziej winnymi" - powiedział Franciszek.

Wyjaśnił zarazem, że w kwestii kary śmierci nie ma żadnej sprzeczności z nauczaniem w przeszłości, bo obrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci zawsze zajmowała ważne miejsce w doktrynie Kościoła.

Papież podsumował, że niezależnie od tego, jak ciężkie może być popełnione przestępstwo, "kara śmierci jest niedopuszczalna, bo jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby".

Czy katolik może popierać karę śmierci? >>

Na zakończenie Franciszek zwrócił uwagę, że Katechizm ofiarowuje ludziom wierzącym nie tylko w nauczaniu, ale też w życiu i kulcie zdolność bycia Ludem Bożym. - Słowa Bożego nie można konserwować w naftalinie jak w jakimś starym opakowaniu przed szkodnikami. Słowo Boże jest rzeczywistością dynamiczną, zawsze żywą, która rozwija się i wzrasta, gdyż dąży do wypełnienia się, którego ludzie nie mogą powstrzymać - powiedział Ojciec Święty. Dodał, że to "prawo postępu", według "udanego sformułowania św. Wincentego z Lerynu, należy do szczególnej właściwości prawdy objawionej w swym bycie przekazanym przez Kościół, ale nie oznacza zmiany nauczania".

- Nie można konserwować doktryny i nie pozwalać jej iść naprzód, ani nie można łączyć jej ze sztywnym i niezmiennym odczytywaniem jej bez pokornego działania Ducha Świętego - przestrzegł papież.

"Jesteśmy wezwani do utożsamiania się z postawą religijnego słuchania, aby nasze istnienie w Kościele mogło postępować naprzód z tym samym entuzjazmem, jak na początku dziejów, ku nowym horyzontom, które Pan chce, abyśmy osiągali" - zakończył swą wypowiedź Ojciec Święty.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Papież: nie można konserwować doktryny Kościoła i nie pozwalać jej iść naprzód
Komentarze (4)
12 października 2017, 18:25
I to są skutki zaniechania potępiania przez Kościół błędów i herezji. Dziś nawet papież głosi tezy sprzeczne z dotychczasowym nauczaniem Kościoła i uznaje to za rzecz wręcz pożądaną.
abraham akeda
12 października 2017, 17:38
Nie ma wątpliwości że obecny papież jest wielkim zmartwieniem katolików. W jego nauce nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości nadprzyrodzonej, niezmiennej. Jest za to relatywizm, postęp jako wyznacznik modyfikujący doktrynę KK, mentalność jako wytłumaczenie modyfikacji i ubóstwienie człowieka, nawet zupełnego zwyrodnialca, gwałciciela dzieci i mordercy. Wszystko podlane sosem ewangelii chrystusowej której ducha jak papież kiedyś powiedział obecnie najlepiej oddają komuniści.
abraham akeda
12 października 2017, 17:38
Bardzo smutny obraz Kościoła pod wodzą watykańskiego masona.
KT
k t
12 października 2017, 12:34
Nie chodzę na msze po łacinie ani nie jestem święty, ale takie słowa wydają mi się co najmniej dziwne. Po pierwsze nie wiem jak to "prawo postępu" ma się łączyć z brakiem zmiany nauczania, bo kolejny akapit mówi nam, że "nie można konserwować doktryny i nie pozwalać jej iść naprzód". Dla mnie, prostego wierzącego, brzmi to jak herezja. Pewnie teraz tysiąc mądrych głów będzie dumało co Franciszek miał na myśli, a i tak się tego nie dowiemy. Od początku się za niego modliłem i dalej to robię, ale jego zachowanie jest dla mnie coraz bardziej zagadkowe.