Czy kościelne dzwony w Bydgoszczy zamilkną? Parafia na celowniku urzędników

Fot. Facebook/Marek Gralik
Tygodnik Bydgoski/Ekspres Bydgoski/łs

Po ponad stu latach dzwony kościoła Świętej Trójcy w Bydgoszczy mogą zostać uciszone z powodu skarg mieszkańców na hałas. Choć przetrwały niemiecką okupację i uniknęły przetopienia na cele wojenne, dziś muszą zmierzyć się z rygorystycznymi normami ochrony środowiska. Urzędnicy miejscy otrzymali zgłoszenie o uciążliwości dźwiękowej, co zmusiło ich do podjęcia działań wyjaśniających zgodnie z ogólnopolskimi przepisami. Spór o decybele w sercu Bydgoszczy staje się pytaniem o miejsce religijnej tradycji w nowoczesnej przestrzeni publicznej.

Sytuacja wokół dzwonów nabrała tempa 8 lipca tego roku, gdy do Wydziału Ochrony Środowiska wpłynęło zgłoszenie przekazane przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie. Jak podaje oficjalny serwis Bydgoszczy, miasto nie wydało jeszcze formalnego zakazu bicia dzwonów, ale poinformowało parafię o możliwych konsekwencjach przekroczenia norm. Dopuszczalny poziom hałasu dla terenów śródmiejskich w dzień wynosi 55 decybeli.

Redakcja Tygodnika Bydgoskiego zauważa, że dla litery prawa dzwon jest traktowany jako „instalacja”, a parafia jako „zakład” emitujący dźwięk. Jeśli pomiary wykażą przekroczenie limitów, organ ochrony środowiska będzie musiał wydać decyzję administracyjną określającą dopuszczalny poziom emisji dźwięku. Praktyczny skutek takich działań często oznacza konieczność wyłączenia dzwonów, których konstrukcja nie pozwala na cichszą pracę.

DEON.PL POLECA

Historyczne dziedzictwo na celowniku

Dzwony Świętej Trójcy mają swoje imiona: Wojciech, Józef i Stanisław. Zostały poświęcone w 1911 roku i od tamtej pory, z przerwą na czasy wojenne, wyznaczają rytm życia parafii. Andrzej Bogucki w mediach społecznościowych przypomina, że po wojnie odnalazł je na terenie Niemiec i sprowadził z powrotem do Bydgoszczy proboszcz Mieczysław Skonieczny.

Dla wielu mieszkańców ironią losu jest fakt, że dzwony przetrwały hitlerowską grabież, a mogą zamilknąć w wolnej Polsce z powodu administracyjnych kalkulacji. Michał Jędryka z Tygodnika Bydgoskiego podkreśla, że dzwony nie są przypadkowym urządzeniem emitującym hałas, lecz elementem krajobrazu kulturowego. Według niego prawo w obecnym kształcie nie odróżnia tradycyjnego bicia dzwonów od stałego hałasu przemysłowego czy pracy klimatyzatorów.

Podwójne standardy akustyczne

W debacie publicznej często pojawia się argument o nierównym traktowaniu różnych źródeł dźwięku w mieście. Piotrek Książkiewicz na Facebooku zwraca uwagę, że wielogodzinna muzyka z Wyspy Młyńskiej bywa tolerowana, podczas gdy minuta dzwonienia dwa razy dziennie budzi protesty. Dane z mapy akustycznej Bydgoszczy pokazują, że hałas drogowy w wielu punktach miasta drastycznie przekracza normy, osiągając nawet 82 decybele przy ulicy Fordońskiej.

Urzędnicy wyjaśniają jednak, że procedury interwencyjne są standardowe i realizowane w wielu miastach, gdzie parafie często same decydują się na modyfikację pracy urządzeń. Prezydent Bydgoszczy zapowiedział, że zwróci się do biskupa z prośbą o rzetelne informowanie wiernych o sytuacji, aby uniknąć szerzenia nieprawdziwych informacji o rzekomym zakazie.

Efekt domina i przyszłość tradycji

Sprawa parafii Świętej Trójcy nie jest odosobniona, ponieważ wcześniej podobne problemy dotknęły kościół na bydgoskim Miedzyniu. Tygodnik Bydgoski ostrzega przed „efektem domina”, w którym skargi pojedynczych mieszkańców mogą doprowadzić do wyciszenia kolejnych dzwonnic w całym kraju. Prawo ochrony środowiska, na które powołują się urzędnicy, zostało przyjęte w 2021 roku.

Rozwiązaniem problemu mogłaby być nowa regulacja uwzględniająca kulturową funkcję dzwonów. Proponuje się, aby prawo odróżniało krótkotrwałe, tradycyjne nabożeństwa od uciążliwego hałasu technicznego. Jak twierdzi redakcja Tygodnika Bydgoskiego, postulat ochrony kościelnych dzwonów powinien stać się elementem debaty publicznej, a prezydent mógłby skorzystać z konstytucyjnej inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany przepisów.

DEON.PL POLECA

Miasto w poszukiwaniu ciszy

Obecnie w Bydgoszczy najgłośniej jest przy dużych centrach handlowych, warsztatach rzemieślniczych na osiedlach oraz głównych arteriach komunikacyjnych. Choć jakość wody w mieście jest dobra, a stężenia pyłów zawieszonych zazwyczaj nie przekraczają norm, hałas pozostaje jednym z głównych problemów mieszkańców.

Zanim zapadną ostateczne decyzje dotyczące dzwonnicy przy ul. Św. Trójcy, parafia ma szansę na podjęcie działań ograniczających emisję dźwięku. Jeśli jednak pomiary potwierdzą złamanie prawa, dzwony Wojciech, Józef i Stanisław mogą na dobre przejść do historii jako milczące eksponaty. Bez zmiany ustawy polskie miasta może czekać – jak pisze Michał Jędryka – doskonała, zgodna z normami cisza.

Tygodnik Bydgoski/Ekspres Bydgoski/łs

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy kościelne dzwony w Bydgoszczy zamilkną? Parafia na celowniku urzędników
Komentarze (8)
E(
~Ekonomista (po prostu ekonomista)
28 lipca 2026, 23:31
Prezydent może skorzystać z inicjatywy ustawodawczej ale ktoś tę inicjatywę musi przegłosować. Bez zmiany części posłów raczej nie ma co liczyć na zrozumienie tradycji i kultury (vide Marsz Powstania Warszawskiego)
AB
~Adam Bojdoł
28 lipca 2026, 11:55
Już dawno Episkopat powinien zgłosić dzwony do ochrony Dziedzictwa Kulturowego. Wszystko jest możliwe jeśli tylko się chce.
PR
~Ppp Rrr
28 lipca 2026, 11:37
Teren koncertowy na Wyspie Młyńskiej jest osłonięty od terenu zabudowanego Młynami Rothera i pasem drzew za nimi. Kościół św. Trójcy stoi bliżej bloków i nie jest od nich niczym osłonięty. Różnicę słychać od razu. Pozdrawiam.
JS
~Józef Szewczyk
27 lipca 2026, 22:01
A meczety tez to obowiazuje
EK
~Ewa Kowalska
27 lipca 2026, 12:17
Przepisy przepisami, ale prawda jest taka, że jakiś "oświecony" i "uśmiechnięty" Bydgoszczanin musiał zgłosić ten fakt jako uciążliwość. Śmiem przypuszczać, że najprawdopodobniej zalicza się do grona tych, którym absolutnie nie przeszkadzałby śpiew przez głośnik muzeina wzywającego do modlitwy 5 razy dziennie.
AK
~Agnieszka Kwiatkowska
27 lipca 2026, 15:42
Nie ma pani żadnych podstaw aby tak twierdzić
SW
~Sendzia Wesołowska
27 lipca 2026, 16:21
Nie rozumiesz Ewa, że tu nie chodzi wcale o żadnych "oświeconych" i "uśmiechniętych". Wielu mądrych inaczej duchownych traktuje wściekłe walenie w dzwony jako element swojej walki z "bezbożnictwem" i "ateizmem" Kiedy są pozywani do sądu i zmuszani aby przestrzegali norm, które obowiązują wszystkich obywateli - nadymają się i od razu wchodzą na ton jacy to z nich męczennicy. Dobrze, możesz się uważać za męczennika, jak sobie chcesz - ale jeśli nie wykonasz polecenia sądu, to oddasz na grzywny najpierw samochód, potem swoją plebanię, a potem wylądujesz w pace. I tam sobie dzwoń o kraty do oporu.
EK
~Ewa Kowalska
29 lipca 2026, 16:07
To nie twierdzenie, to przypuszczenie. Co prawda oparte na obserwacji rzeczywistości, ale jednak przypuszczenie. I bardzo chciałabym się mylić.