Szykuje dokumenty do apostazji. Po kazaniu rannego księdza napisała: „Oniemiałam”
Nie planuje wracać do Kościoła. Przeciwnie – jak sama pisze, przygotowuje dokumenty do apostazji. A jednak po przeczytaniu homilii ks. Adriana, rannego podczas brutalnego ataku w jarosławskim klasztorze, zabrakło jej słów. „Oniemiałam” – napisała. I przyznała, że w słowach księdza zobaczyła taki obraz wiary, jakiego bardzo potrzebuje dziś świat.
Jej wpis pojawił się w mediach społecznościowych po publikacji homilii ks. Adriana, kapłana który został ranny w czwartkowym ataku nożownika na jarosławski klasztor. Podczas pierwszej mszy po wypisaniu go ze szpitala duchowny mówił o przebaczeniu i przestrzegał przed przenoszeniem odpowiedzialności za czyn jednego człowieka na cały naród.
„Takiego obrazu wiary ludzkość potrzebuje”
To właśnie ten fragment szczególnie mocno poruszył kobietę, która otwarcie przyznaje, że zamierza odejść z Kościoła katolickiego. „Takiego obrazu wiary ludzkość potrzebuje”. „Oniemiałam po przeczytaniu tego kazania… Oniemiałam ja, która właśnie szykuje dokumenty do… apostazji” – rozpoczęła swój wpis.
Nie ukrywa w nim krytycznego stosunku do Kościoła. Pisze o doświadczeniach z dzieciństwa i o tym, że gdyby wtedy spotkała na swojej drodze takiego kapłana jak ks. Adrian, być może jej relacja z wiarą wyglądałaby inaczej. „Gdybym na takiego ojca trafiła w dzieciństwie, gdy zaczęto mnie indoktrynować… mniejsze spustoszenie, by zaszło w mojej głowie” – napisała.
Jednocześnie zaznacza, że nawet taki ksiądz nie zmieniłby jej stosunku do instytucji Kościoła. A jednak właśnie w tym miejscu pojawia się coś, co wykracza poza spór o Kościół jako instytucję. Kobieta dostrzegła w postawie rannego kapłana świadectwo wiary, którego – jak pisze – trudno jej było nie zauważyć. „Nie ma większego świadectwa wiary nad to właśnie kazanie księdza, dotkniętego bezpośrednio i okrutnie przez zbłąkanego grzesznika” – czytamy w jej wpisie.
„Nie umiem ubrać w słowa piękna i pokory”
Jej uwagę przyciągnęły nie tylko słowa o przebaczeniu. Wspomina także poetę Cypriana Kamila Norwida i cytat, który – jak pisze – pamięta jeszcze z pierwszej klasy liceum. „Ksiądz Adrian wydłubał z mojej pamięci cytat z Norwida, który niosę od zdaje się I klasy liceum – «Z karafki napić się można, ale kto ze źródła pije, ten uklęknąć musi i pochylić czoła»” – napisała.
To właśnie obraz źródła stał się dla niej metaforą spotkania z wiarą, które dokonało się mimo jej krytycznego stosunku do Kościoła. „Nie umiem ubrać w słowa piękna i pokory, które odebrałam od tego człowieka” – przyznała.
Na końcu wyraziła życzenie, by słowa ks. Adriana dotarły do jak największej liczby osób: „Niech jego źródlane słowa trafią do milionów” – zakończyła.
Poniżej publikujemy pełną treść wpisu:
Oniemiałam po przeczytaniu tego kazania… Oniemiałam ja, która właśnie szykuje dokumenty do… apostazji. Takiego obrazu wiary, wyznania wiary ludzkość potrzebuje. Gdybym na takiego ojca trafiła w dzieciństwie, gdy zaczęto mnie indoktrynować… mniejsze spustoszenie, by zaszło w mojej głowie. I tak odwróciłabym się od tej szkaradnej instytucji, której ten jeden piękny ksiądz by nie odmienił. Nie ma większego świadectwa wiary nad to właśnie kazanie księdza, dotkniętego bezpośrednio i okrutnie przez zbłąkanego grzesznika.
Ksiądz Adrian wydłubał z mojej pamięci cytat z Norwida, który niosę od zdaje się I klasy liceum – „Z karafki napić się można, ale kto ze źródła pije, ten uklęknąć musi i pochylić czoła”… Nie umiem ubrać w słowa piękna i pokory, które odebrałam od tego człowieka. Niech jego źródlane słowa trafią do milionów…


Skomentuj artykuł