Sezon ogórkowy i wojna

Jan Lorek

Pierwszy zbiór ogórków następuje 12 tygodni po wysiewie. Dlatego fachowcy radzą, aby ci, którzy chcą je chrupać jak najwcześniej, umieścili nasiona w ziemi już pod koniec marca. Łatwo wyliczyć, kiedy pojawi się szansa pierwszych zbiorów. Mnie więcej wtedy, gdy rozpoczynają się wakacje. Inaczej mówiąc, sezon ogórkowy.

Od dziesięcioleci, gdy na polach rozpoczynał się zbiór ogórków, w miastach zamykano teatry, sale koncertowe i kabarety, a artyści wyruszali "do wód". Każdy polski dzisiejszy intelektualista, który zapragnie poszerzyć swą wiedzę o zagadnienie sezonu ogórkowego, dowie się, na przykład z Wikipedii, że "Dzisiaj sezon ogórkowy kojarzy się również ze zwolnieniem biegu życia politycznego, małą atrakcyjnością programów stacji telewizyjnych i radiowych (częste powtórki), a także pojawiającymi się w sezonie ogórkowym przeróżnymi "sensacjami" prasowymi mającymi na celu podniesienie spadającej poczytności gazet. W sporcie sezon ogórkowy kojarzy się głównie z przerwą międzysezonową (latem bądź zimą) w rozgrywkach ligowych i pucharowych".

W ubiegłym tygodniu z ust znajomych dziennikarzy kilkakrotnie usłyszałem, że mamy wyjątkowo gorące medialne lato i nie ma dorocznego problemu z brakiem tematów do wypełniania szpalt, ramówek oraz internetowych serwisów. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że faktycznie tak jest. Ale gdy się przyjrzeć uważniej, okazuje się, że zgodnie z tym, co wyczytałem w jednym z serwisów na temat sezonu ogórkowego "dziennikarze wypisują/paplają o czymkolwiek (często o czymś zabawnym lub zmyślonym) żeby utrzymać uwagę odbiorców".

Na przykład od kilku tygodni dowiaduję się z krajowych mediów o grożącej nam, a według niektórych już trwającej, "wojnie ideologicznej" lub "wojnie światopoglądowej", a nawet "religijnej". Batalia miałaby swoim zasięgiem obejmować coraz więcej dziedzin życia społecznego: służbę zdrowia, system prawny, a ostatnio również edukację.

A skoro wojna, no to pełna mobilizacja i zwieranie szeregów, nazywane raz po raz odzyskiwaniem rozmytej jedności. To powiększanie armii o żołnierzy własnych i zaciężnych. To szukanie sprzymierzeńców i zawieranie - czasami zdumiewających - sojuszy i porozumień. To gromadzenie arsenałów, budowanie umocnień i twierdz nie do zdobycia, poświęcanie czasu i wysiłku na manewry i ćwiczenia, lansowanie (niejednorotnie samozwańczych) wodzów i harcowników, wyszukiwanie pola na potyczki i bitwy, wytyczanie potencjalnych linii frontu. A nade wszystko, to wskazywanie, nazywanie po imieniu i obrzydzanie na wszelkie możliwe sposoby wrogów. To uruchamianie rozbuchanego aparatu propagandy wojennej, której pierwszą ofiarą jest zawsze prawda. W której fakty się nie liczą, a ich miejsce zajmują interpretacje, zmyślenia i wyobrażenia.

Toż to duby smalone, jakby powiedzieli nasi przodkowie. To absurdalne wymysły i bzdury. To kreowanie nierzeczywistości. Ale też ryzykowne igranie z ludzkimi emocjami i systemami wartości. Bo od wydumanej wojenki do rzeczywistego wybuchu nienawiści czasami tylko jeden krok. Merkantylne podkręcanie nastrojów od realnych przejawów nieopanowanej agresji dzieli czasami jedno nieopatrznie wypowiedziane zdanie.

Wbrew temu, co rozpowszechniają media rozmaitej proweniencji, w Polsce podczas tegorocznych wakacji nie ma wojny światopoglądowej ani ideologicznej, a tym bardziej wojny religijnej. Jest sezon ogórkowy i epatowanie odbiorców treściami odwołującymi się do uczuć i emocji, tematami, które - jak już wielokrotnie zostało sprawdzone - gwarantują duże zainteresowanie i zaangażowanie sporej części widzów, słuchaczy, czytelników. Jest nieodpowiedzialna zabawa i pozbawione refleksji manipulowanie sprawami oraz kwestiami domagającymi się wielkiej delikatności i wrażliwości, a zwłaszcza namysłu i szacunku dla godności drugiego człowieka.

W Polsce w wakacje Anno Domini 2014 nie ma wojny ideologicznej, światopoglądowej, religijnej. Ale są ludzie, którzy chętnie by ją wywołali. Nie tylko i nie przede wszystkim ze względu na sezon ogórkowy. Warto i trzeba tym ludziom patrzeć na ręce, zanim doprowadzą do tragedii.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Sezon ogórkowy i wojna
Komentarze (2)
A
adi
31 lipca 2014, 02:25
Mordują się, bo uważają, że z ludźmi wierzącymi w innego boga nie da się zamieszkiwać tego samego - wspólnego terytorium - więc się mordują.
T
TOMI
30 lipca 2014, 18:38
U nas trwa wojna switopogladowa, a za nasza granica na Ukrainie, Syrii, w Ziemi Świetej prawdziwa wojna. Sa zabijani ludzie. Czlowiek, dzielo Boga, stworzone na Jego obraz i podobienstwo, jest traktowany jak nic nieznaczaca rzecz. Jest rok 2014. A na Ukrainie, w Afryce, Syrii, Palestynie codziennie pod gruzami walacych sie domow gina ludzie tacy jak my. Inni ludzie wkladaja pociski do luf czolgow i samolotow i naciskaja kolorowe przyciski, ktore wystrzelone trafiaja w domy, mosty drogi, przygniatajac, zbijajac, raniac kazdego kto jest w promieniu tragedii. Czlowiek, jest zbierany jak chrust na na opal i wkladany do czarnego worka, a czasem i bez na ciezarowke i wrzucany w wykopany dol. Czlowieczenstwo, cywilizowany czlowiek. Prowadzi sie wojne, zabija, w imie czego i po co? W dzien w dzien ginie tyle ludzi, z jakiego powodu? Bez sensu, bez celu, niepotrzebnie. Czy zauwazamy wogole to? Czy umiemy przeciwdzialac, czy umiemy ragowac? Przy wszystkich srodkach, w tym srodkach nacisku na tych od ktorych to zalezy, nie potrafimy zatrzymac przelwu krwi, smierci nie winnych ludzi. Czy beczka ropy, skrzynka jablek, sprzedane kilka polowek wieprzowiny, jakis dron czy czolg sa wazniejsze od zycia Mariny, Pawla, Alberta czy jakiekolwiek czlowieka ktory chce normalnie zyc. Czy spoleczenstwa, ktore maja tak duzy wplyw na tych co sa u wladzy nie sa w stanie wymoc tego, czy nie sa w stanie zaprotestowac, czy nie w stanie krzyknac DOSC, SKONCZCIE TO!