Społeczeństwo analfabetów

Społeczeństwo analfabetów

Była już minister edukacji narodowej zostawiła po sobie "coś", o czym wielu ekspertów mówi wprost - to będzie koniec liceum ogólnokształcącego i początek analfabetyzmu.

Jeszcze nie opadły emocje i nie ucichła wrzawa wokół kontrowersyjnej umowy międzynarodowej ACTA, a już zapowiada się nam następne duże spięcie na linii społeczeństwo - rząd.

O co chodzi? Otóż kilka dni temu media obiegła informacja o kolejnym etapie reformy szkolnictwa, która ma wejść w życie po wakacjach. Eksperci, środowiska naukowe i nauczyciele podnoszą alarm - te zmiany bardzo obniżą poziom wykształcenia uczniów. Niektórzy posuwają się zdecydowanie dalej w krytyce, nie zostawiając suchej nitki na reformie autorstwa Katarzyny Hall.

Koniec z wykształceniem ogólnym

Była już minister edukacji narodowej zostawiła po sobie "coś", o czym wielu ekspertów mówi wprost - to będzie koniec liceum ogólnokształcącego i początek analfabetyzmu.

Czy nie są to zbyt mocne i przesadzone opinie? Niestety nie. Reforma, która już za pół roku ma wejść do polskich szkół, bardzo drastycznie ogranicza godziny przedmiotów na poziomie podstawowym. Zniknie 90 godzin historii, 60 godzin języka polskiego i 120 godzin przedmiotów ścisłych.

Nastolatkowie będą musieli szybko wybierać profil kształcenia. Mając zaledwie 15 lat, zdecydują czy zostaną humanistami, inżynierami, czy też ekonomistami. Wybór jednego profilu będzie automatycznie skutkował zaprzestaniem nauki przedmiotów, które nie są z nim związane. Już w pierwszej klasie licealiści będą kończyli naukę przedmiotów, którą rozpoczęli w gimnazjum. Pozostałe dwa lata będą mieli na poszerzanie wiedzy z wybranych dziedzin (więcej szczegółów tutaj).

Jeszcze na etapie przygotowań reformy Towarzystwo Fizyczne apelowało do MEN o zmianę decyzji, zwracając uwagę, że "planowana przedwczesna specjalizacja doprowadzi do praktycznego analfabetyzmu w dziedzinie biologii, fizyki, chemii, geografii większości maturzystów, a pozostałych do analfabetyzmu w dziedzinie historii".

Ogłupiający system

Gdy przypominam sobie swoje lata spędzone w liceum, zawsze na myśl przychodzi mi moja nauczycielka od matematyki. Była to starsza pani, bardzo wymagająca i budząca wśród uczniów respekt, a może nawet czasem lęk (w szczególności w mojej humanistycznej klasie, gdzie wiele osób z przedmiotami ścisłymi nie radziło sobie zbyt dobrze). Oczywiście w tamtym czasie mojej nauczycielki szczerze nie znosiłem, ale po latach okazało się, że to właśnie ją uważam za wzór nauczyciela. To banał, ale przecież od dawna wiadomo, że najlepszy nauczyciel, to nie zawsze ten, którego wszyscy lubią, ale ten, który potrafi wymagać.

Ta reguła ma zastosowanie w bardziej skomplikowanych sprawach - również w przypadku rozwiązań w szkolnictwie. Zdecydowanie lepszy dla społeczeństwa jest system edukacyjny, który kształci nastolatków bardziej wszechstronnie (co oczywiście wymaga większych nakładów pracy ze strony uczniów) i przez to wychowuje myślących oraz rozumiejących otaczającą ich rzeczywistość ludzi, niż taki, który, co prawda przygotowuje specjalistów "spełniających potrzeby rynku pracy" i pozwala uczniom na pogłębianie wiedzy w tych dziedzinach, które lubią, ale jednocześnie obniża ogólny poziom kształcenia.

W samej idei "specjalizacji" nie ma nic złego, ale nie powinna się ona odbywać na tak wczesnym etapie edukacji. To okres studiowania jest właściwym momentem na zdobywanie wiedzy i kompetencji potrzebnych do bycia ekspertem w danej dziedzinie. Jeżeli uczniowie nie zdobędą solidnego wykształcenia ogólnego przed napisaniem matury, to nie zdobędą go w ogóle, bo niby gdzie.

Po raz kolejny reforma rewolucjonizująca system edukacji w naszym kraju jest wprowadzana bez rzetelnego namysłu i konsultacji, a nawet wbrew opiniom środowiska, którego te zmiany dotyczą. Być może - tak jak przy okazji sprawy posyłania 6-latków do podstawówki - znowu dojdzie do zdecydowanego oporu społeczeństwa i rządzący wycofają się ze swoich pierwotnych planów. Pytanie tylko, czy na tym to "reformowanie" ma polegać.

Wszyscy wiemy, że system nauczania w polskich szkołach jest daleki od ideału i potrzebne są daleko idące przekształcenia. Jednak recepta autorstwa Katarzyny Hall, po raz kolejny pokazuje, że władze nie mają pomysłu na sensowne zmiany w tej dziedzinie. Oczywiście potrzebujemy "nowoczesnej edukacji", ale nie zbudujemy jej zastępując złe rozwiązania jeszcze gorszymi.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Społeczeństwo analfabetów
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.