"Rzeczpospolita": Błędy Platformy, wina PiS

(fot. PAP/Radek Pietruszka)
„Rzeczpospolita” / PAP / drr

Opozycja odpowiada za setki milionów złotych utraconych w Amber Gold, ona też jest winna sprzedaży siedziby IPN - wynika z tzw. przekazów dnia dla posłów PO, które przygotowuje Paweł Olszewski, rzecznik prasowy klubu. Dotarła do nich "Rzeczpospolita".

Są w nich instrukcje, jak rozmawiać z mediami, by prezentować jednolite stanowisko. I tak np. 11 sierpnia, gdy trwało zamieszanie wokół syna premiera, posłowie mieli mówić: "Pierwsze wyroki w sprawie Marcina P. zapadły w czasie rządów Jarosława Kaczyńskiego. PiS nadzorował wówczas służby specjalne oraz prokuraturę i miał możliwość podjęcia odpowiednich kroków". Z kolei gdyby organy państwa w czasie rządów PiS oraz SLD działały prawidłowo - nie byłoby dzisiaj "afery Amber Gold".

Politycy PO tłumaczą, że przekazy są jedynie pomocą dla parlamentarzystów. Chodzi o to, by byli na bieżąco - powiedział gazecie Paweł Olszewski.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

"Rzeczpospolita": Błędy Platformy, wina PiS
Komentarze (4)
P
Piotr
13 września 2012, 00:25
Jakież to PRL-owskie.
A
antyPOda
12 września 2012, 10:58
Dla PO nie ważna jest prawda, a tylko odpowiednia interpretacja faktów. Odwracanie kota ogonem to ich ulubione i doprowadzone do perfekcji zajęcie. Ale nie ma się temu co dziwić skoro te SMS-owe "informacje" przesyła kolegom "złotousty" rzecznik prasowy P.Olszewski syn prominentnego działacza SLD wiesława Olszewskiego.
12 września 2012, 09:56
Dzisiaj większość parlamentarzystów jest ubezwłasnowolniona i dopóki w jakiejś kwestii nie wypowiedział się któryś z wodzów to ,,szarzy"członkowie będą kluczyć i unikać konkretów i ocen.To żenująca rzeczywistość i karykatura parlamentaryzmu dlatego trzeba zlikwidować senat i zmniejszyć sejm bo po co opłacać ubezwłasnowolnione maszyny. 
M
mlody
12 września 2012, 09:41
 To oni nie potrafią samodzielnie się wypowiedzieć czy jak? Nie rozumiem. Nawet jeśli tam się wszyscy popierają i ważniejsza jest partia niż dobro wspólne i prawda, to mimo wszystko dziwne jest, żeby aż trzeba było im takie komunikaty wysyłać (bo to nie jest informacja, ale też interpretacja faktów, dokładna instrukcja co mówić). A może takimi kolegami z klubu łatwiej jest zarządzać? Co o tym myślicie, bo ja sięw tym gubię.