"W II turze zadecydują głosy elektoratu lewicy"
W drugiej turze wyborów prezydenckich główni kontrkandydaci będą musieli odwołać się do elektoratu lewicowego - uważa politolog Aleksander Smolar z Fundacji im. Stefana Batorego, komentując dla PAP pierwsze sondażowe wyniki wyborów prezydenckich.
- Wyniki sondażowe głównych kandydatów na urząd prezydenta nie są zaskakujące, chociaż są one bardzo rozbieżne w zależności od ośrodka badawczego - powiedział Smolar.
- Jeżeli ta różnica będzie wynosić 12 proc. to niezależnie od wakacji, różnych okoliczności jest to różnica, której praktycznie nie można zmienić w drugiej turze; wówczas można powiedzieć, że I tura nie wyłoniła prezydenta, ale wyraźnie wskazała, kto wygra, ale jeżeli ta różnica wynosi 5 proc., to wtedy poziom niepewności jest znacznie wyższy - tłumaczył politolog.
Jak podkreślił, na szczególną uwagę zasługuje wynik Grzegorza Napieralskiego, który otrzymał wg wstępnego sondażu MB SMG/KRC ponad 13 proc. głosów. - To znakomity wynik, tym bardziej, że w punkcie wyjścia szef SLD miał bardzo trudną sytuację związaną z
krytycznym stosunkiem do jego własnej partii oraz z poparciem, które Komorowskiemu udzielali wybitni przywódcy lewicy - zauważył Smolar.
- W drugiej turze, główna walka między Komorowskim a Kaczyńskim będzie toczyć się o elektorat lewicowy. To on ostatecznie zadecyduje o wynikach wyborów - uważa Smolar. Jego zdaniem, w drugiej turze wyborów prezydenckich apel do wyborców lewicowych w Polsce wystosują dwaj kontrkandydaci.
W ocenie politologa, pozytywnie wypadła frekwencja wyborcza, która kształtuje się na poziomie ok. 50 proc. - To zupełnie przyzwoity wynik zważywszy dramatyczne okoliczności kampanii wyborczej - uznał politolog.


Skomentuj artykuł