Wypalenie zawodowe uderza w Polaków. "Czasami chciałabym zemdleć w pracy"
Coraz więcej Polaków doświadcza wypalenia zawodowego. Zmęczenie, chroniczny stres i obawa przed utratą pracy sprawiają, że nawet urlop nie przynosi oczekiwanej regeneracji. Eksperci i statystyki pokazują, że problem narasta, a pracownicy coraz częściej korzystają ze zwolnień lekarskich z powodów psychicznych - czytamy w Onecie.
Kaja od ośmiu lat pracuje jako menedżerka ds. reklamy w dużej międzynarodowej korporacji. Choć mogłaby pracować zdalnie, wybiera model hybrydowy - jak twierdzi, tylko w biurze czuje, że wszystko jest pod kontrolą. Dzień zaczyna od cappuccino z mlekiem migdałowym i ksylitolem, a jej gabinet z widokiem na Pałac Kultury i Nauki wydaje się spełnieniem dawnych marzeń. Jednak, jak przyznaje, coraz trudniej jej doceniać swoje osiągnięcia - jest przemęczona i boi się, że jeśli weźmie urlop, straci pozycję.
"W pracy spędzam po 13 godzin dziennie"
Pracuje znacznie dłużej, niż przewiduje etat. Do biura przychodzi już po godz. 7 rano, a wychodzi wieczorem. Po powrocie do domu ponownie sprawdza służbowe maile i wyniki zespołu. - W pracy spędzam po 13 godzin dziennie, pracuję nawet w weekendy, chociaż nikt tego ode mnie nie wymaga. Sama narzuciłam sobie taki tryb pracy - mówi Kaja w rozmowie z Onetem.
Zmęczenie zaczęło być nie tylko psychiczne, ale i fizyczne - pojawiły się kołatania serca i ból w klatce piersiowej. Mimo to nie decyduje się na wizytę u lekarza. - Boję się, jak zwolnienie zostałoby odebrane w pracy - tłumaczy. Wspomina sytuację, gdy inny pracownik poszedł na L4 i pojawiły się komentarze o "przedłużaniu urlopu". - Czasami myślę, że chciałabym stracić przytomność w pracy. Wtedy ciało podjęłoby za mnie decyzję - przyznaje.
Statystyki: rośnie liczba zwolnień lekarskich z powodu problemów psychicznych
Z najnowszego raportu Antal wynika, że aż 43 proc. specjalistów i menedżerów w Polsce odczuło w ostatnim roku pogorszenie samopoczucia psychicznego, a tylko 18 proc. zauważyło poprawę. Najczęstsze przyczyny wypalenia to: chroniczne zmęczenie (59 proc.), emocjonalny dystans do pracy (49 proc.) i negatywne emocje (46 proc.).
Według danych ZUS, w 2025 r. wystawiono 1,8 mln zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń zdrowia psychicznego - aż o 51 proc. więcej niż w 2019 r. Liczba dni nieobecności w pracy z tego powodu wzrosła o 69 proc., osiągając 34,1 mln. Najczęstsze powody: ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne (37 proc.), zaburzenia lękowe (19 proc.) oraz epizody depresyjne (17 proc.).
"Czułam się jak menedżer AI". Wypalenie dotyka także branż kreatywnych
Weronika pracuje jako specjalistka ds. social mediów we wrocławskiej korporacji. Początkowo praca dawała jej satysfakcję, ale z czasem rutyna i powtarzalność zadań zaczęły ją przytłaczać. - Zaczęłam dostawać zlecenia, które powinna robić AI. Czułam się bardziej, jak menedżer AI niż kreatywna specjalistka - wspomina w rozmowie z Onetem.
Problemy zawodowe nałożyły się na trudną sytuację prywatną. Pojawiły się zaburzenia snu, brak apetytu i utrata koncentracji. Momentem przełomowym był atak płaczu w biurowej łazience. Weronika długo wahała się przed wzięciem L4, obawiając się reakcji przełożonych. Ostatecznie psychiatra zalecił jej dwumiesięczną przerwę. - Największa presja istniała wyłącznie w mojej głowie - przyznaje.
Dopiero bezczynność i odcięcie od pracy przyniosły jej ulgę. - Jedyne, co zadziałało, to święty spokój - mówi.
Eksperci: wypalenie nie dotyczy tylko tych, którzy nie lubią swojej pracy
Psycholożka Dorota Minta podkreśla, że wypalenie zawodowe często dotyka najbardziej zaangażowanych pracowników, zwłaszcza tych pracujących z ludźmi - dziennikarzy, lekarzy, PR-owców czy medyków. - Wypalenie dotyka także tych, którzy wykonują pracę nudną, powtarzalną lub niezgodną z kompetencjami. Brak poczucia sensu bywa równie obciążający, jak nadmierna odpowiedzialność - tłumaczy.
Pierwsze objawy pojawiają się często w życiu prywatnym - drażliwość, utrata cierpliwości do bliskich, zaburzenia snu i koncentracji. W zaawansowanym stadium mogą pojawić się zachowania ucieczkowe: alkoholizm, zakupoholizm czy kompulsywne imprezowanie.


Skomentuj artykuł