Wypadek i zadośćuczynienie za śmierć bliskiego

7 lat temu
Katarzyna Jędrzejewska / PAP / slo

W Polsce od ponad pięciu lat istnieje w kodeksie cywilnym przepis, na podstawie którego można żądać zadośćuczynienia za śmierć najbliższego członka rodziny w wypadku drogowym. Sądy zasądzają różne kwoty - najczęściej jest to kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Zadośćuczynienie nie ma naprawić szkody, bo temu służy odszkodowanie, tylko zrekompensować krzywdę moralną, osobistą. Mówi o tym art. 446 par. 6 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

Przepis ten wszedł w życie w sierpniu 2008 r., ale nawet jeśli wypadek miał miejsce wcześniej, najbliższy członek rodziny zmarłego również mógł domagać się zadośćuczynienia - było to wywodzone z innych przepisów kodeksu, co potwierdził Sąd Najwyższy w uchwałach z 22 października 2010 r. i z 13 lipca 2011 r.

Nie da się jednoznacznie powiedzieć, jak wysokie ma być zadośćuczynieniem, tak jak nie da się oszacować cierpienia wywołanego utratą bliskiej osoby. W takim wypadku sądy uznają przede wszystkim, że doszło do naruszenia dóbr osobistych w postaci "prawa do życia w rodzinie tworzonej przez wszystkich jej członków" i "utrzymywania więzi rodzinnych".

Z reguły żądający zadośćuczynienia wskazują w sądzie na poczucie pustki, osamotnienia, bezsensu, na cierpienia moralne, wstrząs psychiczny, niezdolność do odnalezienia się w nowej rzeczywistości i zaakceptowania nowej sytuacji. Sądy biorą pod uwagę także to, czy osoba, która domaga się zadośćuczynienia, prowadziła ze zmarłym - za jego życia - wspólne gospodarstwo domowego i jaka była jego rola w rodzinie.

W wyroku z 11 października br. Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał, że śmierć w wypadku drogowym dwóch bliskich osób: ojca i siostry oznacza nie tylko utratę członków rodziny, ale również osób, na które zawsze można liczyć i to zarówno w zakresie wsparcia finansowego, jak również psychicznego. "Gdyby nie doszło do feralnego zdarzenia można zakładać, że jeszcze przez wiele lat tworzyliby szczęśliwą rodzinę i realizowali wspólne zamierzenia na przyszłość" - orzekł sąd, podwyższając łączną wysokość zasądzonego już w I instancji zadośćuczynienia z 45 tys. zł do 75 tys. zł.

Inny białostocki sąd - Sąd Okręgowy przyznał w lutym br. matce, której córka zginęła w wypadku samochodu, prowadzonego przez nietrzeźwego kierowcę, 80 tys. zł zadośćuczynienia. Matka domagała się 150 tys. zł, lecz sąd uznał, że byłaby to kwota nadmierna.

W lipcu br. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w mocy wyrok I instancji zasądzający wypłatę 90 tys. zł kobiecie, która straciła męża w wypadku drogowym. W apelacji towarzystwo ubezpieczeniowe chciało obniżenia tej kwoty o połowę, wskazując, że wypłaciło już poszkodowanej 20 tys. zł odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej i 25 tys. zł tytułem skapitalizowanej renty. Sąd Apelacyjny przypomniał jednak, że zadośćuczynienie to całkiem inne roszczenie niż odszkodowanie i renta. Uznała też, że zasądzona kwota 90 tys. zł nie jest rażąco zawyżona do doznanej krzywdy.

80 tys. zł zadośćuczynienia dla żony i 95 tys. zł dla córki zasądził w czerwcu br. Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Sąd wziął pod uwagę to, że rodzina była ze sobą zżyta; widywali się codziennie, w niedzielę jadali wspólnie posiłki, razem spędzali wakacje, święta i inne uroczystości, zmarły robił za życia żonie zakupy, a córce pomagał finansowa, zatrudniał też u siebie zięcia.

Sądy nie zawężają pojęcia "najbliższych członków rodziny zmarłego" do męża, żony, rodzica czy rodzeństwa. W sierpniu br. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w mocy wyrok I instancji zasądzający na rzecz wujka 40 tys. zł. Chłopiec w chwili śmierci w wypadku drogowym miał zaledwie dwa lata, a wujek pracował w Irlandii i przyjeżdżał do Polski tylko raz na miesiąc, czasem raz na dwa miesiące. Tęsknił jednak za siostrzeńcem, kupował mu prezenty, a gdy był w Polsce, zajmował się nim, karmił go, przewijał pieluchy, bawił się z nim, rozpieszczał i poświęcał mu większość swojego czasu. Po śmierci dziecka porzucił pracę w Irlandii, odciął się od rodziny i znajomych, zaczął pić alkohol. Dopiero po trzech latach od śmierci dziecka zaczął wracać do życia.

Zadośćuczynienie w tej sprawie dostali też dwa inny wujkowie - jednemu są przyznał 35 tys. zł, drugiemu - łącznie z kwotą wypłaconą mu przedsądowo - 20 tys. zł.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wypadek i zadośćuczynienie za śmierć bliskiego
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.