"Zagrożenie małe, ale dmuchamy na zimne"

(fot. PAP/Radek Pietruszka)
PAP / wab

- Zagrożenie powodzią nie jest duże, ale musimy dmuchać na zimne. W weekend spodziewamy się dużych opadów. Najpilniejszą rzeczą jest wypłata zasiłków i pomoc poszkodowanym w powodzi - powiedział na konferencji prasowej premier Donald Tusk.

Po posiedzeniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego premier przyznał, że istnieje "pewien margines ryzyka, że poziom wody w rzekach się mocno podniesie".

DEON.PL POLECA

 

 

- Dlatego dzisiaj dyskutowaliśmy o tym, jak najskuteczniej odbudować tzw. rezerwę powodziową na zbiornikach, żeby mogły one przyjąć maksymalną ilość wody. W porównaniu do sytuacji przed drugą falą, jest tej rezerwy powodziowej, czyli miejsca w zbiornikach, o ok. 100 milionów metrów sześciennych więcej - ocenił Tusk.

Premier poinformował, że wkrótce rozpocznie się pomoc osobom z terenów, na których wystąpiły osuwiska. Te projekty ocenił jako najbardziej skomplikowane, gdyż są one związane z przenoszeniem całych osad w inne miejsca.

- Pod koniec tygodnia powinienem pojechać do jednego z tych miejsc, na południu kraju, gdzie zdarzyły się te najbardziej dramatyczne rzeczy jak osuwiska, żeby ostatecznie z mieszkańcami przedyskutować model pomocy. Podobnie rzecz ma się z Sandomierzem czy Wilkowem, choć tam jeszcze odbudowa nie jest możliwa, ponieważ woda wciąż tam stoi - mówił premier.

Dodał, że coraz więcej ludzi decyduje, że chce zamieszkać w innym miejscu - w takich sytuacjach, w zamian za opuszczenie dotychczasowego miejsca zamieszkania, rząd będzie finansować zakup mieszkań, jeśli obecne nie nadaje się do ponownego zasiedlenia.

DEON.PL POLECA


- Kończymy szacowanie strat, w ciągu kilku dni Komisja Europejska otrzyma od nas wstępny, ale kompletny rachunek strat, abyśmy mogli wystąpić o tę nieodpłatną pomoc z UE - zapowiedział Tusk.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Zagrożenie małe, ale dmuchamy na zimne"
Komentarze (7)
DP
do PO
16 czerwca 2010, 12:04
trzeba by zapytać poszkodowanych powodzian, dlaczego tak niewiele mają pomocy - trzeba mieć tupet i nie mieć cywilnego wstydu... ...te słowa tych polityków nic nie znaczą... ...wyszkolone słowa, które odeprą każdą prawdę...
!
!
16 czerwca 2010, 03:44
cd. cytatów  z tekstu byłego dowódca GROM Sławomira Petelickiego << To Komorowski jako minister obrony narodowej obniżył pensję komandosów GROM i zaakceptował wykreślenie z etatu jedynych w naszych Siłach Zbrojnych pilotów śmigłowców przeszkolonych w USA do nocnych lotów na niskich wysokościach. W wyniku tej decyzji odeszło z GROM kilkudziesięciu świetnie wyszkolonych specjalistów. Wcześniej Bronisław Komorowski próbował przekazać GROM pod dowództwo gen. Jerzego Słowińskiego – szefa Żandarmerii Wojskowej, z którym polował na terenie zamkniętego ośrodka wojskowego Omulew. A generał Słowiński, powołując się na decyzję ministra Komorowskiego, zażądał od dowództwa GROM zaprezentowania sobie karabinów snajperskich, bo chciał sprawdzić, czy nadają się one do polowań. W koszmarnym współzawodnictwie o to, kto bardziej zaszkodził naszym Siłom Zbrojnym, Bronisław Komorowski pozostaje jednak daleko w tyle za obecną ekipą rządzącą z ministrem Bogdanem Klichem. >>
!
!
16 czerwca 2010, 03:39
Cytat z tekstu byłego dowódca GROM Sławomira Petelickiego: (był on pomysłodawcą i organizatorem Jednostki Wojskowej GROM, którą dowodził w latach 1990 – 1996 i 1997 – 1999. Otrzymał za to stopień pułkownika, a następnie generała brygady Wojska Polskiego oraz Krzyż Oficerski i Komandorski Order Odrodzenia Polski, Krzyż Zasługi za Dzielność i amerykańskie odznaczenie bojowe For Military Merit.) << Tragicznym symbolem nieudolności aktualnej władzy  są zdjęcia pokazywane w TVN 24. Na pierwszym samotna kobieta klęczy i modli się przy przerwanej tamie, a na drugim czterech żołnierzy na łodzi kręci się wkoło, bo każdy wiosłuje w inna stronę, a mieszkańcy, których mają ratować, krzyczą „O rany! Oni nie umieją wiosłować! Za chwilę rozwalą nam płot!”.  ...  Elementarną zasadą jest, że premier i ministrowie kierują akcją ratowniczą ze sztabu. Na miejsce kataklizmu wolno im przyjechać dopiero po zakończeniu tragedii, żeby ocenić straty. Przyjazd w czasie akcji ratowniczej ma charakter czysto piarowski i dezorganizuje pracę miejscowych służb ratowniczych, które zamiast zajmować się ratowaniem dobytku mieszkańców, w tym ich zwierząt, muszą zajmować się premierem i jego świtą. Wystarczy się zastanowić, ile koni, krów i innych zwierząt domowych mogłyby uratować amfibie przewożące terenowe bmw premiera, ministra spraw wewnętrznych i ministra obrony narodowej. Użycie w pierwszym etapie katastrofy tylko 700 żołnierzy i brak ciężkich śmigłowców przystosowanych do przenoszenia specjalnych wielkich worków z gruzem, które mogą szybko uszczelnić duże wyrwy w przerwanych tamach, stanowić może nawet podstawę do wnioskowania o postawienie przed Trybunałem Stanu odpowiedzialnego za to ministra.  >>   
B
BRAT-ROBOTECZEK
15 czerwca 2010, 23:05
życie POspolite to tylko opowieść idioty pełna wrzasku, wściekłości i nic nie znaczaca.. Boże, naucz mnie pogody i spokoju gdy nachodzą mnie myśli złe... A ścieżka Prawych i Sprawiedliwych jak jasna swiatłość wschodzi i rośnie aż do pełnego dnia... Boże, naucz mnie takiej wiary zuchwałej, która wierzy w najbardziej ciężkie zwycięstwa i w ocalenia najsłodsze...
15 czerwca 2010, 19:05
Cwaniaczek pazerny na wladzę! Udaje, ze mu zależy na ludziach, a jemu zalezy na władzy! Tylko i wyłacznie, to cecha komuchów! I Jarosława Kaczyńskiego:  Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać mając lat 34, a skończyć rząd, mając lat 91. To byłby rok 2040. To jeszcze strasznie dużo czasu. (Źródło: Wywiad dla Wprost, 15 stycznia 2007)
D
DNA
15 czerwca 2010, 18:48
Cwaniaczek pazerny na wladzę! Udaje, ze mu zależy na ludziach, a jemu zalezy na władzy! Tylko i wyłacznie, to cecha komuchów!
D
Donaldinio
15 czerwca 2010, 18:46
"musimy dmuchać na zimne" - tylko nie ciepłym lub gorącym powietrzem, bo wtedy mogą pojawić się burze i gwałtowne zjawiska atmosferyczne ;) min.Jerzy Miller mówił niedawno w Sejmie, że piątego dnia powodzi pieniądze były na kontach gmin, a szóstego już wypłacano zasiłki 6 tys. zł i większość już je dostała. Skąd więc jeszcze jakieś opóźnienia i potrzeby dokończenia wypłat, czyżby ludzie nie chcieli lub nie potrzebowali pomocy?! Ciekawe czy powodzianie dostają 6 tys. czy do 6 tys., co ktoś się wypowiada w mediahc to pada inne sformułowanie? 100 zł to też jest do 6 tys.