"Zagrożenie małe, ale dmuchamy na zimne"
- Zagrożenie powodzią nie jest duże, ale musimy dmuchać na zimne. W weekend spodziewamy się dużych opadów. Najpilniejszą rzeczą jest wypłata zasiłków i pomoc poszkodowanym w powodzi - powiedział na konferencji prasowej premier Donald Tusk.
Po posiedzeniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego premier przyznał, że istnieje "pewien margines ryzyka, że poziom wody w rzekach się mocno podniesie".
- Dlatego dzisiaj dyskutowaliśmy o tym, jak najskuteczniej odbudować tzw. rezerwę powodziową na zbiornikach, żeby mogły one przyjąć maksymalną ilość wody. W porównaniu do sytuacji przed drugą falą, jest tej rezerwy powodziowej, czyli miejsca w zbiornikach, o ok. 100 milionów metrów sześciennych więcej - ocenił Tusk.
Premier poinformował, że wkrótce rozpocznie się pomoc osobom z terenów, na których wystąpiły osuwiska. Te projekty ocenił jako najbardziej skomplikowane, gdyż są one związane z przenoszeniem całych osad w inne miejsca.
- Pod koniec tygodnia powinienem pojechać do jednego z tych miejsc, na południu kraju, gdzie zdarzyły się te najbardziej dramatyczne rzeczy jak osuwiska, żeby ostatecznie z mieszkańcami przedyskutować model pomocy. Podobnie rzecz ma się z Sandomierzem czy Wilkowem, choć tam jeszcze odbudowa nie jest możliwa, ponieważ woda wciąż tam stoi - mówił premier.
Dodał, że coraz więcej ludzi decyduje, że chce zamieszkać w innym miejscu - w takich sytuacjach, w zamian za opuszczenie dotychczasowego miejsca zamieszkania, rząd będzie finansować zakup mieszkań, jeśli obecne nie nadaje się do ponownego zasiedlenia.
- Kończymy szacowanie strat, w ciągu kilku dni Komisja Europejska otrzyma od nas wstępny, ale kompletny rachunek strat, abyśmy mogli wystąpić o tę nieodpłatną pomoc z UE - zapowiedział Tusk.
Skomentuj artykuł