Kijów musi zapłacić za gaz dla separatystów

(fot. shutterstock.com)
PAP / psd

Rosja może złagodzić warunki dostaw gazu na Ukrainę, ale Kijów będzie musiał zapłacić za surowiec dostarczany na obszary kontrolowane przez separatystów na wschodzie kraju - oświadczył w środę rosyjski minister energetyki Aleksandr Nowak.

Uzgodniona pod koniec ubiegłego roku umowa dotycząca dostaw w okresie zimowym wygasa 31 marca, wraz z redukcją ceny surowca o 100 dolarów za 1000 metrów sześciennych i zawieszeniem zasady "bierz lub płać" (take-or-pay), zgodnie z którą Kijów miał płacić za surowiec niezależnie, czy go odbierał, czy nie.

W wywiadzie dla agencji Reutera Nowak oświadczył, że jest otwarty na przedłużenie tych ustępstw nawet bez nowej umowy, dotyczącej okresu po końcu marca.

"Zniżka jest możliwa również w ramach kontraktu. Nie są konieczne żadne osobne (letnie) pakiety, jeśli Ukraina i Rosja osiągną porozumienie. Zawieszenie zasady "bierz lub płać" także jest możliwe, zależy od rozmów między koncernami" - powiedział Nowak.

W piątek udało się uniknąć kryzysu, gdy rosyjski koncern Gazprom otrzymał 15 mln dolarów od ukraińskiego Naftohazu, co wystarczy na dostawy surowca do 15 marca.

Nowak sprecyzował, że jeśli ceny gazu w drugim kwartale będą wynosić co najmniej 330 dolarów za 1000 metrów sześciennych, wówczas maksymalny rabat dla Kijowa może wynosić 100 dolarów, natomiast jeśli cena będzie niższa, zniżka wyniesie najwyżej 30 proc. ceny. Dla porównania w bieżącym kwartale cena wynosi 329 dolarów za 1000 metrów sześciennych surowca.

Rosyjski minister podkreślił, że gaz dla separatystycznych regionów na wschodzie Ukrainy jest dostarczany po tej samej cenie, jaką Naftohaz płaci za dostawy do reszty kraju. "Realizujemy dostawy na wschód Ukrainy na podstawie kontraktu z 2009 roku. Gazprom nie dostarcza za darmo. Rachunki, faktury są przygotowywane" - ostrzegł.

Powiedział, że nie jest jasne, w jaki sposób rachunki mogą zostać uregulowane przez Ukrainę. "Może na drodze sądu arbitrażowego, może na drodze negocjacji" - oznajmił.

19 lutego ukraiński Naftohaz wstrzymał tłoczenie gazu do Donbasu, tłumacząc to uszkodzeniem infrastruktury przesyłowej w czasie działań wojennych. Tego samego dnia Rosja rozpoczęła bezpośrednie dostawy gazu do tej części Ukrainy przez punkty pomiaru w Prochorowce i Płatowie.

Naftohaz uprzedzał, że nie jest w stanie weryfikować podawanych przez rosyjski koncern danych o wielkości tych dostaw. Podkreślił, że nie zamierza opłacać rachunków, które będzie wystawiać Gazprom za "domniemane dostawy" do strefy operacji przeciwko separatystom.

W październiku 2014 roku przedstawiciele KE, Rosji i Ukrainy podpisali porozumienie w sprawie warunków dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę przez okres zimowy do końca marca 2015 roku. Ustalono cenę i warunek, że Kijów będzie musiał dokonywać przedpłat, aby móc odbierać gaz. Ukraina kupuje też gaz od krajów UE w ramach tzw. rewersu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Kijów musi zapłacić za gaz dla separatystów
Komentarze (3)
11 marca 2015, 13:16
[url]http://kresy24.pl/65152/klamka-zapadla-europa-buduje-wlasny-gazociag-koniec-z-rosyjskim-dyktatem/[/url]
jazmig jazmig
11 marca 2015, 16:37
Ukraina nie dostanie z tego rurociągu gazu za darmo, ktoś będzie musiał za ten gaz zapłacić normalną cenę. Oby Polska nie płaciła za ukraińskich oligarchów i banderowców.
11 marca 2015, 16:58
W artykule do którego wkleiłem link nie chodzi o Ukrainę. Masz jakąś manię prześladowczą?