"Syria umiera, a świat zwleka z decyzją"

(fot. EPA/Youssef Badawi)
PAP / drr

Syria umiera, a świat zwleka z podjęciem decyzji - pisze niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Według gazety kryzys będzie trwał, a niedawny wybór Kurda Abdula Baseta Siedy na szefa Narodowej Rady Syryjskiej niewiele zmieni.

Narodowa Rada Syryjska (NRS) jest skłóconym wewnętrznie, zdominowanym przez islamistów przedstawicielstwem syryjskiej opozycji na emigracji - pisze komentator "SZ". Podkreśla, że gremium to jest "za bardzo zajęte wewnętrzną walką oraz realizacją własnych ambicji, aby mogło zapewnić powstańcom skuteczne wsparcie".

Zdaniem komentatora niedawna zmiana na stanowisku przewodniczącego NRS będzie miała niewielki wpływ na sytuację w kraju. Sieda, jako Kurd, będzie miał "ciężkie życie" nie tylko z sunnickimi przeciwnikami prezydenta Baszara el-Asada, lecz także z syryjskimi Kurdami. Tereny kurdyjskie kontrolowane są przez Partię Pracujących Kurdystanu (PKK), która jest "na służbie Asada". Gdyby także na tych terenach doszło do wybuchu powstania przeciwko władzom w Damaszku, nie można byłoby wykluczyć bratobójczych walk między Kurdami - ostrzega "SZ".

Syryjskie organizacje działające na emigracji tracą zdaniem niemieckiego komentatora wpływ na przebieg wydarzeń w Syrii. Wolna Armia Syryjska twierdzi, że dowodzi z terenu Turcji powstańcami w Syrii. W rzeczywistości oddziały te działają na własną rękę, mają własnych religijnych przywódców i własne więzienia - czytamy w komentarzu. Nawet szwadrony śmierci Asada, osławione milicje Szabiha, działają w coraz większym stopniu samodzielnie.

"Uzbrojeni mężczyźni podporządkowani wyłącznie własnemu przywódcy" stanowią ogromne zagrożenie dla społeczeństwa. Sytuacja w Libii dowodzi, że cierpienia ludności cywilnej nie kończą się wraz z przerwaniem działań wojennych - czytamy w konkluzji komentarza w "Sueddeutsche Zeitung".

Nie ustają starcia reżimu i opozycji; zginęło ponad 50 osób

Dziś syryjskie siły bezpieczeństwa zaatakowały kilka miast w całym kraju, w tym opierające się siłom reżimu miasto Rastan. W atakach w tym dniu zginęło 52 ludzi - poinformowało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie. W atakach sił rządowych zginęło co najmniej 28 cywilów, 20 żołnierzy i czterech członków sił powstańczych - podali działacze.

Armia, przy wsparciu śmigłowców bojowych, przypuściła atak na miasto Rastan w prowincji Hims. Wojsko od miesięcy próbuje odbić je z rąk powstańców. - Obecnie reżim częściej wykorzystuje śmigłowce na skutek strat, jakie poniosły oddziały lądowe. Od końca maja zniszczonych zostało kilkadziesiąt pojazdów - powiedział szef Obserwatorium Rami Abdel Rahman.

Agencja AP przypomina w tym kontekście niedawną wypowiedź rzecznika syryjskiego MSZ Dżihada Makdissiego, że powstańcy w atakach na cele rządowe od pewnego czasu korzystają z zaawansowanych technologicznie pocisków przeciwpancernych.

Szósty dzień z rzędu kontynuowano także ostrzał Haffy, miasta w północno-zachodniej prowincji Latakia. Według mieszkańców, którzy przekazali swe relacje agencji AFP za pomocą programu Skype, sytuacja na miejscu jest "straszna, a czołgi stoją u bram"; w mieście jest tylko jeden lekarz, większość ze 130 tys. mieszkańców zbiegła przed starciami.

Celem poniedziałkowej ofensywy wojsk było także kilka miejscowości w prowincjach Hama (w środkowej Syrii), Dajr az-Zaur (północny wschód) oraz Idlib (północny zachód). Lokalne Komitety Koordynacyjne mówią też o zajściach w północnej prowincji Aleppo oraz w południowej Darze. Niepokoje dotarły także do Damaszku i okolic.

Przemoc między stronami syryjskiego konfliktu nasiliła się w ostatnich tygodniach mimo formalnie obowiązującego od 12 kwietnia rozejmu, na który zarówno władze w Damaszku, jak i ich przeciwnicy wyrazili zgodę.

Zaniepokojenie kolejnymi atakami, w tym na miasta Hims i Haffa, wyraził pomysłodawca planu, specjalny wysłannik ONZ i Ligi Arabskiej do Syrii Kofi Annan. - Docierają do nas sygnały, że w obu tych miastach uwięzionych jest wielu cywilów - podkreślił rzecznik Annana, Ahmad Fawzi.

Zażądał też od obu stron konfliktu, by dopuściły do Haffy obserwatorów ONZ przebywających w Syrii, którzy mają za zadanie nadzorować przestrzeganie rozejmu.

Zaledwie dwa tygodnie temu Annan spotkał się z prezydentem Baszarem el-Asadem, starając się - jak pisze Reuters - ratować kruche porozumienie pokojowe, które sam wynegocjował.

Według najnowszych danych Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka liczba zabitych w Syrii w ciągu 15 miesięcy powstania przekroczyła już 14 tys.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

"Syria umiera, a świat zwleka z decyzją"
Komentarze (1)
G
Grzesiek
11 czerwca 2012, 21:12
Potrzeba wspólnej, powszechnej modlitwy o pokój... Ojciec może wylać Ducha Miłości i Pokoju na tych którzy go pragną.