Były negocjator policyjny: atak w Krakowie był zaplanowany. „Działał z premedytacją“
Zdaniem nadkomisarza Dariusza Lorantego, byłego negocjatora policyjnego, sprawca sobotniego ataku w Krakowie działał według wcześniej przygotowanego planu. Ekspert wypowiedział się w Radiu RMF24. To jego ocena, a śledztwo trwa.
„Działanie zaplanowane“
Loranty wskazał, że o premedytacji można mówić, gdy przestępstwo poprzedzają planowanie i przygotowanie, a samo działanie składa się z kilku etapów. W jego ocenie sprawca miał taki plan: wszedł w posiadanie broni, usunął przeszkody i wybrał na miejsce ataku duże miasto. Ekspert uznał to za działanie niewątpliwie zaplanowane.
Zaznaczył też, że rodzina napastnika nie miała problemów z prawem. Według niego ojciec był elektrykiem i pochodził z Waśniowa koło Ostrowca Świętokrzyskiego, a siostra studiowała w Krakowie. Michała O. – jak mówił – nikt dobrze nie znał, nie kojarzył go nawet proboszcz z parafii.
Policjant po wojsku
Loranty zwrócił uwagę na zachowanie jednego z rannych funkcjonariuszy, który wcześniej był żołnierzem. Mimo postrzału w prawe ramię policjant, według eksperta, kontynuował strzelanie, bo wiedział, że napastnik nadal stanowi zagrożenie. Następnie sam założył sobie opatrunek lewą ręką. Zdaniem Lorantego pokazuje to znaczenie przygotowania i wyposażenia funkcjonariuszy. Dodał, że nawet pocisk, który nie przebija kamizelki kuloodpornej, może spowodować poważne obrażenia, np. problemy z oddychaniem czy złamanie żeber.
Czy sprawca chciał zginąć?
Ekspert nie zgodził się z tezą, że napastnik prowokował policję do zastrzelenia go. Jego zdaniem sprawca zakładał raczej, że będzie powtarzał podobne ataki. Według Lorantego po postrzale w nogę nie mógł się przemieszczać, poddał się, uniósł ręce i odrzucił broń. Ekspert przypomniał, że w USA znane jest zjawisko tzw. samobójstwa z pomocą policji, ale w tym przypadku nie można jednoznacznie mówić o takim zamiarze.
Stan śledztwa
Prokuratura zakwalifikowała atak jako czyn o charakterze terrorystycznym i bada przeszłość oraz powiązania sprawcy. Sprawca nie został jeszcze przesłuchany ze względu na stan zdrowia.
Źródło: RMF24


Skomentuj artykuł