Kościół żywy, dynamiczny, wychodzący na peryferie

Fot. o. Grzegorz Ruszaj CSsR

Naszym priorytetem jest formacja i misja. Wyzwaniem jest dotarcie do tych, którzy się oddalili – stwierdza o. Marcin Zubik, polski redemptorysta pracujący od 13 lat w Argentynie. Jest jednym z ponad 50 członków Prowincji Warszawskiej, którzy aktualnie pracują poza granicami Polski w 9 krajach misyjnych.

Iść tam, gdzie są większe potrzeby

Dlaczego wyjechałem na misje? – o. Marcin przez chwilę zastanawia się nad odpowiedzią. „Takie było moje rozeznanie wówczas, że powinienem pracować tam, gdzie są większe potrzeby”, odpowiada.

Realia pracy misyjnej w Argentynie

„Argentyna jest ósmym co do wielkości krajem świata, prawie dziewięć razy większym od Polski”, opowiada o. Marcin. „Są duże miasta, a obok nich obszary rzadko zaludnione. Nasza parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa obejmuje 70-tysięczne miasto Villa Angela w prowincji Chaco. Razem z dwoma współbraćmi Argentyńczykami, o. Raulem i o. Sergio, obsługujemy 10 kościołów i 16 kaplic wiejskich.”

Współpraca z ludźmi świeckimi – klucz do ewangelizacji

„W Argentynie zetknąłem się z rzeczywistością Kościoła, gdzie rola ludzi świeckich w działalności ewangelizacyjnej jest ogromna. W katechezę parafialną, przygotowującą do przyjęcia sakramentów, jest zaangażowanych ponad 300 katechistów wolontariuszy. Świeccy są także animatorami i koordynatorami w grupach duszpasterskich, których w parafii mamy 40”.

Różne inicjatywy, jeden kierunek

W kaplicach na wioskach organizujemy konne pielgrzymki, które cieszą się szczególnym zaangażowaniem. Ponadto pracujemy w systemie SINE (System Integralny Nowej Ewangelizacji), w którym mamy obecnie około 50 małych wspólnot. Naszym priorytetem jest formacja i misja. Idziemy razem drogą dojrzewania chrześcijańskiego, aby tworzyć wspólnie parafię ewangelizacyjną. Wyzwaniem jest dotarcie do tych, którzy się oddalili od Kościoła, do zagubionych.”

Jezus działa i zmienia ludzkie życie

Pytany o doświadczenia pracy misyjnej, o. Marcin wspomina osoby, które Bóg postawił na jego drodze. Przytacza historię kobiety, ochrzczonej w dzieciństwie, która później przestała interesować się wiarą. Weszła w związek z mężczyzną, potem przyszło na świat dziecko. Z czasem pojawiło się w jej życiu poczucie pustki i beznadziei. „Koleżanka jej doradziła: idź do kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu”, opowiada o. Marcin. „Poszła. Na początku nie wiedziała, co ma tam właściwie robić. Zaczęła uczyć się modlitwy na różańcu. Potem przyszła na katechezę dorosłych. Razem z mężem przygotowywali się do przyjęcia I komunii świętej, bierzmowania i sakramentu małżeństwa. Dziś jest szczęśliwa i zaangażowana w pracę z dziećmi w parafii. Podobnych historii jest wiele; są piękne i poruszające, bo pokazują, jak Jezus adorowany działa i zmienia wszystko”, mówi o. Marcin.

Miejsce obecności i modlitwy

Otwarta trzy lata temu Kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu jest radością o. Marcina. „Zapisało się wówczas na dyżury adoracyjne ponad 1500 osób i wiele z nich kontynuuje. Mamy także grupę dziecięcą — to setka dzieci, które co tydzień przychodzą na swoje spotkania. To Jezus przyciąga te osoby do siebie!” – stwierdza.

Kościół dynamiczny i ewangelizujący

Co budzi nadzieję? „Co roku w innym sektorze naszej rozległej parafii organizujemy misję parafialną”, opowiada o. Marcin. „Odwiedzamy wówczas rodziny, zapraszamy na wieczorną katechezę i modlitwę. Niezastąpioną rolę odgrywają tu osoby świeckie, wcześniej przygotowane, które wędrują od domu do domu, a wieczorami prowadzą spotkania w kaplicy, na placach czy miejscowym stadionie. To piękne doświadczenie Kościoła żywego, dynamicznego, wychodzącego na peryferie. Taka misja ma kontynuację”, dodaje o. Marcin: „Na zakończenie proponujemy udział w rekolekcjach przygotowujących do wejścia do wspólnoty. Owoce takiej drogi ciągłej formacji, wtajemniczenia chrześcijańskiego, są widoczne. I Bogu niech będą za to dzięki.”

DEON.PL POLECA




Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Kościół żywy, dynamiczny, wychodzący na peryferie
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.