Polski kościół na końcu świata. Jezuici w Tomsku od 1812 roku

Polski kościół na końcu świata. Jezuici w Tomsku od 1812 roku
Wspólnota parafialna w Tomsku - fot. jezuici.pl
https://tomsk.jezuici.pl/pl / @KanalZeroPL / pzk

W samym centrum syberyjskiego Tomska stoi kościół zbudowany przez polskich zesłańców po Powstaniach Listopadowym i Styczniowym. Nazywany do dziś „polskij kostioł”, przetrwał carat, bolszewików i czasy stajni urządzonej w prezbiterium. Dziś opiekują się nim jezuici, nie tylko polscy. W parafii większej terytorialnie niż Polska gromadzi się garstka wiernych, którzy śpiewają pełnym głosem, ściskają sobie dłonie na znak pokoju i biją w dzwony, gdy umiera papież. To opowieść o pamięci, która nie zginęła na zesłaniu, i o wierze, która w syberyjskim mrozie wciąż daje ciepło.

DEON.PL POLECA


Historia miejsca i zesłańców na Syberię
Historia katolickiej wspólnoty w Tomsku zaczyna się od dramatu polskich zesłańców. Po Powstaniu Styczniowym całe rodziny – często drobna szlachta z terenów dzisiejszej Białorusi, wówczas należących do Imperium Rosyjskiego – były przymusowo przesiedlane na Syberię. Wśród nich znaleźli się przodkowie wielu dzisiejszych parafian. Przybywali pieszo, z jednym dzieckiem na ręku, z całym dobytkiem życia w węzełku. Tu rodziły się kolejne dzieci, tu je chrzcili, tu budowali od nowa swoją tożsamość.

Jeszcze wcześniej, po Powstaniu Listopadowym, zesłańcy podjęli dzieło, które przetrwało do dziś – budowę pierwszego murowanego kościoła na Syberii. Świątynia powstała w samym centrum Tomska, za zgodą gubernatora, dzięki składkom wiernych – także tych z ziem polskich pozostających pod zaborem rosyjskim.

Do dziś w przewodnikach i na mapach widnieje jako „polski kościół” – „polskij kostioł”. Nie dlatego, że liturgia sprawowana jest po polsku (dziś niemal w całości po rosyjsku), lecz dlatego, że zbudowali go Polacy. Paradoksalnie, jak żartują jezuici, to „zasługa” carskiej, a potem sowieckiej władzy, która dbała o to, by w Tomsku Polaków nie brakowało.

Po rewolucji świątynia podzieliła los wielu miejsc kultu w ZSRR. W czasach bolszewickich mieściła się tu stajnia, psiarnia, później magazyn. W dawnym domu sierot zamieszkali funkcjonariusze NKWD. Kościół niszczał przez dziesięciolecia.
Dziś jest nie tylko zabytkiem, ale także milczącym świadkiem historii zesłania, represji i wiary silniejszej niż system. (Dowiedz się więcej!)

DEON.PL POLECA


Obecna działalność parafii w Tomsku

Parafia prowadzona przez jezuitów obejmuje terytorium większe niż Polska. Na jej obszarze mieszka około dwóch tysięcy katolików, choć w niedzielnej Mszy św. uczestniczy regularnie 200–250 osób.

Wspólnota jest w zdecydowanej większości rosyjskojęzyczna. Po polsku mówią dziś zaledwie dwie osoby, kilka rozumie język przodków. A jednak polskie korzenie powracają przy okazji pogrzebów i rodzinnych wspomnień: „Babuszka była Polką”, „ojciec miał polskie nazwisko”. Często jednak nie wiadomo już, z jakiej części dawnej Polski przybyli przodkowie. W czasach komunizmu przyznawanie się do obcego – szczególnie polskiego czy niemieckiego – pochodzenia było niebezpieczne.

Parafia jest miejscem otwartym. Msze św. odprawiane są w języku rosyjskim. Kościół jest ogrzewany z miejskiej sieci – co w syberyjskich warunkach ma ogromne znaczenie. Gdy na zewnątrz panują największe mrozy, w świątyni jest najcieplej. Wierni zdejmują kurtki i zostawiają je w szatni pod chórem.
Z myślą o rodzinach powstała „dietskaja komnata” – pokój dla matek z małymi dziećmi, z nagłośnieniem i szczelnymi drzwiami. Dzieci mogą tam swobodnie przebywać, a rodzice uczestniczą w liturgii. Na piętrze mieści się biblioteka.

Życie parafii – duszpasterstwo i plany remontowe
Kościół przechodzi pierwszy w swojej historii kapitalny remont. Dotąd wykonywano jedynie prace kosmetyczne. Zerwano starą drewnianą podłogę, odnowiono zakrystię, modernizowane są kolejne części budynku i teren wokół świątyni.

To ogromne wyzwanie finansowe. Jako zabytek – pierwszy murowany kościół Syberii – obiekt wymaga stałej troski, jednak wsparcie publiczne jest minimalne. Remont jest wyrazem szacunku wobec zesłańców, którzy go wznieśli.

Życie parafii ma charakter rodzinny. Wierni uczestniczą w liturgii z zaangażowaniem: śpiewają pełnym głosem, reagują na słowa kazania, śmieją się z drobnych pomyłek duszpasterza. Znak pokoju nie jest formalnością – to mocny uścisk dłoni i powtarzane z przekonaniem: „Pokój wszystkim”.

Świątynia mieści się w dużym, starym domu – wierni chodzą w kapciach lub skarpetkach, zostawiają buty na dole. Są tu sale spotkań, zaplecze duszpasterskie i sanitarne. To bardziej dom wspólnoty niż monumentalna katedra. Atmosfera jest prosta, serdeczna, bez dystansu.

Kosztorys remontu tomskiego kościoła opiewa na sumę ok. 68 mln rubli (ok. 4 mln złotych). Z góry dziękujemy za wszelkie możliwe wsparcie!

Pomóż wyremontować świątynię zbudowaną przez zesłanych na Sybir powstańców listopadowych!

Pomóż nam zachować i swobodnie praktykować naszą wiarę!

Pomóż nam w remoncie naszego kościoła!

Dzwony i śmierć papieża Franciszka
21 kwietnia 2025, w Poniedziałek Wielkanocny, zmarł papież Franciszek. Wiadomość dotarła do Tomska rano czasu europejskiego. Gdy potwierdziła się w internecie, decyzja była natychmiastowa – trzeba bić w dzwony.

Na zewnątrz panowała śnieżyca, typowa dla syberyjskiej wiosny. Ojciec Wojciech wbiegł na dzwonnicę, ustawił telefon i ogłosił miastu oraz światu śmierć papieża, bijąc w trzy dzwony.

Kilka dni później parafialny konserwator przyszedł poruszony: belka, na której wisiały dzwony, była spróchniała i zawaliła się. Wszystkie trzy spadły dokładnie w miejscu, gdzie wcześniej stał jezuita. Gdyby konstrukcja puściła chwilę wcześniej, doszłoby do tragedii.
Żart o „wielkim pogrzebie” szybko ustąpił miejsca dreszczowi. Świadomość, jak blisko było nieszczęście, nadała tamtemu wydarzeniu szczególną wymowę.

Relacje z ludźmi i z władzami
W codziennym życiu parafia funkcjonuje spokojnie, choć świadomość napięć politycznych jest obecna. Bywa, że na informację o polskim pochodzeniu ktoś reaguje grymasem lub pytaniem: „Dlaczego wy tak nas nienawidzicie?”. Odpowiedzią jest najczęściej prosta obecność – jedenaście lat posługi w tym miejscu.

Relacje z wiernymi są serdeczne i bezpośrednie. Pracownicy parafii, jak Wasilij – „złota rączka” – traktują duszpasterzy jak swoich. Uścisk po dramatycznym odkryciu na dzwonnicy był wyrazem autentycznej troski.

Kościół w Tomsku pozostaje miejscem dialogu i pamięci. W centrum syberyjskiego miasta stoi świątynia wzniesiona przez zesłańców – znak, że historia cierpienia może stać się fundamentem wspólnoty. Dziś jezuici, także polscy, kontynuują tę misję: nie jako strażnicy narodowej przeszłości, lecz jako duszpasterze ludzi, którzy – niezależnie od języka i pochodzenia – szukają wiary, domu i nadziei.

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Polski kościół na końcu świata. Jezuici w Tomsku od 1812 roku
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.