Dariusz Piórkowski SJ: Nikt nigdy nie będzie miał w pełni uformowanego sumienia

Fot. Letizia Bordoni / Unsplash
Facebook.com / mł

Formowanie sądu sumienia polega na tym, że jeśli nie wiem, co zrobić, rozpoczynam właśnie proces kształtowania sądu przez odwołanie do zdobytej wiedzy, poszerzenie wiedzy związanej z tym, czego dotyczy wybór lub ocena przeszłych wyborów, modlę się, radzę się innych, pytam, bo nie mam wszechwiedzy moralnej. I ani Pismo Święte za mnie nie zdecyduje, ani ksiądz, ani psychoterapeuta - pisze Dariusz Piórkowski SJ na swoim facebookowym profilu.

Przy okazji synodu i dyskusji o tzw. dubiach dużo się mówi w internetach i nie tylko o sumieniu. Niestety często w sposób odbiegający od tradycyjnej nauki katolickiej. Moim najbardziej ulubionym "straszakiem", który ma zamknąć usta tym, którzy bronią prymatu sumienia jest stwierdzenie: "Ale ktoś powołując się na sumienie może je mieć nieuformowane".

I to może być prawdą, ale w jakim wypadku i znaczeniu? Nie ma człowieka, który ma nieuformowane sumienie w sposób bezwzględny.

Sumienie ma dwie "warstwy"

Przede wszystkim, samo sumienie ma, jeśli tak można powiedzieć, dwie warstwy. Św. Tomasz z Akwinu, a tę naukę znajdziemy w Katechizmie, rozróżnia " synderezę" , czyli nakierowanie sumienia na dobro i wiedzę o tzw. pierwszych zasadach moralnych. Człowiek z natury chce dobra. I z tym się rodzimy. Niezależnie czy wierzący czy niewierzący. Te pierwsze zasady to coś analogicznego do praw fizyki czy matematyki jak liczba Pi czy stała Plancka, np. unikaj zła, czyń dobro. I tu nic nie podlega formowaniu, bo wszyscy tę "warstwę" już mają uformowaną.

DEON.PL POLECA

Natomiast tym, co stosuje ogólne zasady do szczegółowych sytuacji jest sumienie jako akt, działanie, które używa rozumu, wiedzy nabytej, i różnych cnót. Ta "warstwa" to "conscientia" czyli "wiedza z". To dzięki niej, mając światło sumienia jak w kompasie azymut (pierwsze zasady) poszukujemy, zastanawiamy się, radzimy się, ponieważ sumienie nakazuje coś lub ocenia wybory z przeszłości w oparciu o aktualną wiedzę, ogląd sytuacji itd. Ta "wiedza z" nie jest nam podana na tacy. Nieprawdą jest, że w sumieniu mamy taki zbiór wartości, zasad, reguł, które tylko należy wyszukać i zastosować. Tego, co należy zrobić, szuka się w konkretnej sytuacji.

Nie ma gotowych odpowiedzi rozwiązujących wszystkie przypadki

W tym sensie Katechizm rozumie najpierw wychowanie i formację sumienia jako współwiedzy. Pismo Święte, nauczanie Kościoła, ludzka wiedza, otwarcie na doświadczenie to pomoce, światło, drogowskazy, których znajomość znacznie nam ułatwi decyzje i ocenę tego, co zrobiliśmy. Popełnimy mniej błędów. Ale nawet gdybyśmy znali na pamięć całe Pismo Święte i nauczanie Kościoła, to i tak nie znajdziemy tam odpowiedzi na wszystkie możliwe przypadki i sytuacje. To niemożliwe. Bo jest ich wręcz nieskończona liczba. Tyle, ile ludzi i sytuacji.

Nikt nigdy nie będzie miał i nie ma w pełni uformowanego sumienia jako "wiedzy z". Nie dojdzie do takiego stanu, ze będzie wyciągał wszystkie rozwiązania jak królika z kapelusza.

Formowanie sądu sumienia polega na tym, że jeśli nie wiem, co zrobić, rozpoczynam właśnie proces kształtowania sądu przez odwołanie do zdobytej wiedzy, poszerzenie wiedzy związanej z tym, czego dotyczy wybór lub ocena przeszłych wyborów, modlę się, radzę się innych, pytam, bo nie mam wszechwiedzy moralnej. I ani Pismo Święte za mnie nie zdecyduje, ani ksiądz ani psychoterapeuta.

Dlaczego w ogóle mamy sumienie?

Ta wiedza, którą otrzymuję, jest wypadkową tego procesu, gdzie mierzę się z konkretną sytuacją i w powiązaniu z prawem zewnętrznym, z innymi ludźmi, z wewnętrzną intuicją moralną, z wieloma uwarunkowaniami otrzymuję uformowane sumienie dane na ten moment. Przy kolejnej decyzji znowu będę miał nieuformowane sumienie, bo sytuacja, problem jest inny. Właśnie dlatego mamy sumienie, bo w Piśmie Świetym i nauczaniu Kościoła nie ma wszystkich rozwiązań i przypadków.

Sumienie nie grzeszy, lecz może pobłądzić

Więc trzeba uważać z owym sloganem, że jeśli ktoś nie ma uformowanego sumienia, to lepiej niech się na nie nie powołuje. To jest błędne założenie. Bo nikt nie ma raz na zawsze uformowanego sumienia w znaczeniu współwiedzy. Sumienie musi tę wiedzę w danym przypadku odkryć. Co więcej, wynikiem każdorazowego uksztaltowania sumienia może być błędny sąd. Sumienie nie grzeszy, lecz może pobłądzić. Ale nie błądzi ta pierwsza warstwa, lecz ta, która musi szukać wiedzy i prawdy. Bo człowiek nie jest Bogiem.

Mamy być posłuszni błędnemu sądowi, dopóki on trwa. Często o jego błędności przekonujemy się dopiero po doświadczeniu jego skutków w życiu. Ale to też jest element formacji sumienia. Błąd nie zawsze jest zawiniony, wbrew obiegowym opiniom. Po prostu wypływa z ludzkich ograniczeń. I nawet jeśli ktoś z boku mówi, że się mylę, chociażby był to papież, ale ja po przejściu procesu formowania, także przez zdanie Papieża, uznaję, że jednak muszę tak zrobić - to powinienem tak zrobić.

Źródło: Facebook.com

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dariusz Piórkowski SJ: Nikt nigdy nie będzie miał w pełni uformowanego sumienia
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.