Jezus wybrał życie bezdomnego

Jezus wybrał życie bezdomnego
(fot. youtube.com)
2 lata temu
bp Grzegorz Ryś

To jest mocne doświadczenie: odkrywać tę prawdę o Jezusie w gronie bezdomnych. Jeszcze raz można wtedy przeżyć całą prawdę o Jego przyjściu, o jego sensie i znaczeniu dla człowieka.

Przy wszystkich wahaniach nie mogę jednak tego nie napisać. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia dwa razy odprawiałem Eucharystię dla bezdomnych, którzy znaleźli schronienie u braci albertynów. I dwa razy jako pierwsze czytanie liturgia podaro­wała nam fragment z 7 rozdziału Drugiej Księgi Samuela: oto Dawid, po uzyskaniu szczęśliwej stabilizacji (wewnątrz i na ze­wnątrz swojego państwa), zdradza się przed prorokiem Nata­nem, iż zamierza postawić Bogu świątynię w Jerozolimie.

Pro­rok w pierwszej chwili jest zachwycony, następnego dnia jednak - pouczony przez Boga - przychodzi powiedzieć królowi: nie!

Bóg nie chce, by Dawid stawiał Mu dom z kamienia i drew­na, woli "mieszkać" - jak do tej pory - w namiocie. Jak nomada. Jak Izrael z czasów Wyjścia - wędrujący po pustyni. Pielgrzym wśród pielgrzymów. Bez stałego domu.

Rzadko zwraca się uwagę na ten fragment mesjańskiego pro­roctwa Natana. Uwagę komentatorów z reguły przykuwają dal­sze jego słowa: o Potomku Dawida ("Ja będę mu ojcem, a on bę­dzie Mi synem"), dzięki któremu dom i królestwo Dawida będą "trwać na wieki" (zob. 2 Sm 7, 15-16).

Tymczasem również ten pierwszy fragment Natanowej od­powiedzi w niezwykły sposób wypełnia się w Jezusie. Mówi o tym zdanie, być może najczęściej przez nas wyśpiewywane w okresie Bożego Narodzenia: "Słowo stało się ciałem i zamiesz­kało między nami" (J 1, 14). W oryginalnym tekście greckim pada tam słowo eskenosen - to znaczy (dosł.) "rozbiło namiot"!

Wiemy, że to nie jest wcale przenośnia literacka. Jezus uro­dził się "nie u siebie". Chociaż między swoimi - w rodowej miej­scowości Józefa - ale w grocie, zabrakło bowiem miejsca dla Niego w którymkolwiek z domów. Bezdomny u zarania życia, już jako dorosły człowiek, w swej publicznej działalności, wybrał (!) życie bezdomnego. Mówi o tym wyraźnie do ucznia, który deklaruje swoją wolę pójścia za Nim: "Lisy mają nory, a ptaki powietrzne gniazda; Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł skłonić...".

Bezdomny. Ciągle w drodze. Ciągle nie "u siebie". To ude­rzające, że do dziś "Miastem Jezusa" nie jest nazywany Nazaret (skąd pochodził), ale raczej Kafarnaum (gdzie kątem zatrzymy­wał się u św. Piotra).

To jest mocne doświadczenie: odkrywać tę prawdę o Jezu­sie w gronie bezdomnych. Jeszcze raz można wtedy przeżyć całą prawdę o Jego przyjściu, o jego sensie i znaczeniu dla człowieka. Jezus nie jest czarodziejem.

Nie przychodzi do naszego życia po to, by machnięciem różdżki i dwoma słowami zaklęcia usunąć z niego wszystkie problemy. Nie usuwa ich, ale w nie wchodzi. Jakiekolwiek by nie były. Staje się Bezdomnym z bezdomnymi, Ubogim z ubogimi, Opłakującym śmierć bliskich z płaczącymi z tego samego powodu, Zdradzonym ze zdradzonymi, Oplutym z oplutymi, Zabitym z zabijanymi...

Jest blisko, jest razem z nami, jest Emmanuelem w samym środku naszych problemów. Jego bliskość, miłość i zrozumienie przeprowadza nas przez nie. Jego obecność wszystko zmienia. Od samego Jego poczęcia i narodzenia jest paschalna!

Tekst pochodzi z książki bp. Rysia, "Moc Słowa".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jezus wybrał życie bezdomnego
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Jezus wybrał życie bezdomnego
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.