#Ewangelia: Sposób na wewnętrzną pustkę

(fot. shutterstock.com)
Mieczysław Łusiak SJ

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: "Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem". Lecz On mu odpowiedział: "Człowieku, któż mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?"

Powiedział też do nich: "Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia".

I opowiedział im przypowieść: "Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: «Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów». I rzekł: «Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj».

Lecz Bóg rzekł do niego: «Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?» Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem".

DEON.PL POLECA

Komentarz do Ewangelii

Jezus nie występuje przeciwko bogaceniu się. Głupotą nazywa jedynie gromadzenie dóbr dla siebie. Dobrze jest więc pomnażać dobra materialne, bo jak sama nazwa wskazuje, są dobre. Winniśmy jednak je pomnażać, by móc więcej dać innym. Jak mawiał A. de Saint-Exupery, człowiek karmi się i nasyca tym, co daje innym, a nie tym, co otrzymuje. Nic tak bardzo nie uczyni nas szczęśliwymi, jak właśnie dawanie innym tego, co osiągnęliśmy ciężką pracą. Dawanie tego, co nas niewiele kosztowało nic nam nie daje, nie uszczęśliwi nas, bo nie zapełni pustki, która jest w każdym z nas, a którą może zapełnić tylko Miłość - bezinteresowny dar z siebie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

#Ewangelia: Sposób na wewnętrzną pustkę
Komentarze (5)
AC
Anna Cepeniuk
19 października 2015, 08:22
Z pustego, to i Salomon nie jest w stanie nic dać.... Żeby cokolwiek dać trzeba to najpierw mieć... Łącznie z miłością... Mieszanie pojęć... i ucinanie "niewygodnych" części takich jak w przykazaniu miłości, by miłować bliźniego swego jak siebie samego... Nie inaczej... nie więcej.... Tylko tyle ile sami siebie kochamy....
A
Adam
19 października 2015, 14:02
Przytoczone przykazanie miłości - to przykazanie starotestamentowe "będziesz miłował bliźniego jak siebie samego" (Kpł 19,18) Jezus zostawił nam nowe przykazanie miłości: "abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 15, 12), a więc bezgranicznie. A z miłością nie jest jak z rzeczami materialnymi - nie ubywa jej kiedy ją 'dajemy' i w jej przypadku może powstać z niczego...tak przynajmniej mi się wydaje
AC
Anna Cepeniuk
19 października 2015, 14:12
To się tylko tak wydaje, że jest inaczej... Jest w tym niesety wiele analogii... Bardziej przekonuje mnie wypowiedź (chyba o. A. Gruna), która potwierdza równowagę: "Ten, kto nie umie brać... niech nie daje!".. bo kończy się tzw. "wypaleniem" a ujawnia: zgorzknieniem, złośliwością i frustracją skierowaną do siebie i do innych...
19 października 2015, 14:15
Zgadzam się, pięknie napisałeś. :-) Dodam jeszcze, że miłość jest w nas samych, więc dzielać się nią de facto ją mnożymy. Taka antylogiczna Boża matematyka. :-)
19 października 2015, 14:24
Tak mnie się jeszcze teraz skojarzyło z Jezusowym rozmnożeniem chleba - ten tzw. cud, to nic innego jak piękna symbolika duchowości przełożona na materialny wymiar. A materialnymi rzeczami się dzieląc - kiedy coś komuś dajemy w prezencie, to i tak rzecz od nas dana, też ma i swojego pierwszego i drugiego (i być może jeszcze kolejnego :) właściciela.