Możemy robić rzeczy niemożliwe, Łk 17, 1-6

Mieczysław Łusiak SJ

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych.

Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: «Żałuję tego», przebacz mu".
Apostołowie prosili Pana: "Przymnóż nam wiary". Pan rzekł: "Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna".

Aby nie być przyczyną zgorszenia, to znaczy nie czynić tego świata jeszcze gorszym niż jest. By umieć przebaczać, trzeba mieć wiarę „jak ziarno gorczycy”, to znaczy wiarę w Bożą Miłość. Ziarno gorczycy jest małe (chodzi o gorczycę występującą w Palestynie, która ma ziarna mniejsze od maku), ale ma wielki potencjał – w ciągu paru tygodni wyrasta z niego spore drzewko.

Tak samo jest z wiarą w Bożą Miłość – może być mała, ale jeśli jest prawdziwa, to w zetknięciu ze złem (z pokusą, albo z doznaną krzywdą) staje się szybko czymś wielkim, wręcz „cudownym”. To wiara w Bożą Miłość „przenosi góry”, to znaczy uzdalnia człowieka do rzeczy niemożliwych po ludzku.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Możemy robić rzeczy niemożliwe, Łk 17, 1-6
Komentarze (6)
S
sapiens
8 listopada 2010, 21:37
We fragmencie z Zapisków doczytuję się proroctwa. Kardynał Wyszyński, który przyznaje, że NIE WIERZYŁ, iż to on mógłby być tym, którym Bóg posłużyłby się by "wyprowadzić wodę ze spieczonej skały  umęczonej duszy narodu", cytuje " To mowa do kogoś innego, To mowa głodnych do Nieznanego, który ma przyjść i odnowić  oblicze ziemi". Tak się spełniło. Nieznanany kardynałowi wówczas a i później też w dość dużym stopniu Karol Wojtyła jako papież-Polak wymodlił słowami "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi,...tej ziemi" to, przed czym uchyłał się kardynał. Niesłychanie znamienne wypowiedzi, powiązane ze sobą. gdzież by się śniło w komunistycznym uwięzieniu kardynałowi to wszystko co zaczęło się dziaćw 20 lat później. Byliśmy w tym, uczestniczyliśmy a dziś?
M
Maria
8 listopada 2010, 15:12
Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński w "Zapiskachwięziennych" 24.V. 1956.  zanotował: "Tak często przesuwa się przez duszę cień Mojżeszowego odczucia rozdroża: Audite...numquid possum deducere aquam vivam de petra hac? Tak często mówisz do mnie przez ludzi pragnących  Żywej  Wody i mówiących mi, że mam ją dać, że muszę ją dać. Bo któż mógłby to uczynić? Ale wszystko, co ludzie mówią mi jest tak wielkie, że wprost trudno mi przypuścić, że mogłoby mieć jakiś związek ze mną."To mowa do kogośinnego, to mowa głodnych do  Nieznanego, który ma przyjść i odnowić oblicze ziemi". - Ale nie do mnie! Może dlatego,że zbyt dobrze znam nędzę swoją, bronię się odruchowo przed wielkimi słowami. Wiem, że to jest grzech pychy, wielkiej pychy, która myśli, że ma wyręczyć Boga. Boję się wielkich słów, ilekroć ludzie wiążą je ze mną. Jestem zbyt realistyczny, nadmiernie trzeźwy, zbyt dobrzepoinformowany, zbyt dokładnie znający sytuację, bym mógł przeskoczyć to w swoim przewidywaniu. Właśnie grzech mój jest grzechem trzeźwości, w której brak miejsca na to "niemożliwe słowo", które Bóg jeden zawsze wypowiedzieć może. Oskarżam się z grzechu trzeźwości.(...) Moim największym grzechem jest realizm, wróg oczu nadprzyrodzonych. Wierzę, że Bóg może wszystko i zawsze uczynić, ale nie przeze mnie. Wierzę, że Bóg może wyprowadzić wodę ze spieczonej skały umęczonej duszy Narodu, ale żeby to miał uczynić przeze mnie? Brak mi jeszcze tej pokory, która pozwoliłaby mi uwierzyć w to. Grzech Mojżesza powtarza się we mnie."
M
MXD
8 listopada 2010, 14:18
Piękne słowa.
P
pyza
8 listopada 2010, 14:08
WIELKI jest człowiek który przebacza.
BJ
Bóg jest miłością
8 listopada 2010, 10:00
Ileż nadziei z tych słów:" Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: "Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze", a byłaby wam posłuszna." Ileż nadziei dla mnie stojącej w obliczu zadań i stresów, niemożliwych po ludzku. Ileż porządku w dramacie życia ze słów: "Jeśli twój brat zawini, upomnij go; jeśli żałuje, przebacz mu." Szarpanina wewnętrzna, że reagowałam na niesprawiedliwość wobec mnie, "pyskowałam", buntowałam się...Że nie okazywałam przebaczenia, nie zachowywałam się jak ta, która przebaczyła. Przecież nie było na przebaczenie zapotrzebowania. Owszem doszło się do niedochodzenia "zadłużenia". Tylko tyle. Ale nie było pewności, czy to nie za mało? Bóg nie każe zadawać sobie uczuciowego/moralnego gwałtu. Tylko wzajemnie sobie to narzucamy. Także i osoby duchwne, które zasiadają w konfesjonale.
T
teresa
8 listopada 2010, 08:47
Rzeczywiście,trafiłam z tym ogniem w dziesiątkę i to bez podglądania.