Misterium tremendum et fascinosum

Misterium tremendum et fascinosum
Depositphotos.com (17009599)

Wielki czwartek to wigilia śmierci Jezusa. Jezus wielokrotnie zapowiadał dramatyczne wydarzenia ostatnich dni swego życia. Z niepokojem czekał na nie. Pragnął wypełnić do końca wolę swojego Ojca. Miłował Ojca ponad własną śmierć, ale jednocześnie doświadczał przed nią trwogi. Jezus miłował także swoich uczniów, których powierzył mu Ojciec. Był świadom konieczności opuszczenia ich. Miał świadomość, że jest to: ostatnia wieczerza; ostatnia wspólna modlitwa; ostatnie pouczenie; ostatnie spotkanie i pożegnanie. Mówił uczniom: „gorąco pragnąłem spożyć z wami tę Paschę”.

Aby poznawać, miłować i naśladować Jezusowe Serce, trzeba by kontemplować nie tylko Ostatnią Wieczerzę, umycie nóg, ale także rozważać wielką mowę pożegnalną w Wieczerniku oraz wielką mowę arcykapłańską w Ewangelii św. Jana. Niemal połowę Ewangelii Ewangelista Jan poświęca ostatnim trzem dniom życia Jezusa.
Zanim Jezus dopuścił, w swojej Boskiej Opatrzności, przebicie swego Serca przez żołnierza rzymskiego, sam otworzył swoje Serce przed uczniami. Odsłonił uczniom największą tajemnicę swego Boskiego Serca: jego związek z Ojcem. Apostoł Filip prosi Jezusa: „Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. Jezus mu odpowiada: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze mnie nie poznałeś. Kto mnie zobaczył, zobaczył i Ojca. Dlaczego mówisz, pokaż nam Ojca. Czy nie wierzysz, że ja jestem w Ojcu a ojciec we Mnie”.

DEON.PL POLECA

Misją Jezusa jest bycie Twarzą Ojca niebieskiego, Wcieleniem Jego miłości. W modlitwie arcykapłańskiej Jezus modli się za uczniów: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu, będą wierzyć we mnie”. My uwierzyliśmy w Jezusa, dzięki słowu Apostołów. Jezus modli się za nas w Wieczerniku. Byliśmy, jesteśmy i będziemy zawsze w Jego Boskim Sercu.
Doświadczeniu „fascinosum” Jezusowego Serca, jego mistycznej jedności z Ojcem oraz jego nieskończonej miłości do uczniów, towarzyszy doświadczenie „tremendum”. Doświadczeniu miłości Ojca towarzyszy Jezusowi ból zdrady Judasza. „Jeden z was mnie zdradzi” – mówi uczniom. Zdrada dogłębnie ugodziła w Jezusowe Serce. Ale także zdrada Piotra i Apostołów, którzy Go opuścili, choć w mniejszym wymiarze, dotknęła Jezusowego Serca.

Jezus przywołuje w czasie modlitwy w Ogrójcu, wszystkie ludzkie zdrady.  W wigilijny wieczór przed swoją śmiercią, Jezus dotknął każdej ludzkiej zdrady, każdego grzechu, każdego sprzeciwu wobec Jego miłości i miłości Jego Ojca, każdego nieposłuszeństwa.
Ojciec Ignacy zachęca nas w rozważaniu Męki Jezusa, aby modlić się o uczestnictwo w bólu Jezusa. Pan idzie na mękę za nasze grzechy, za nasze zdrady, małe i wielkie, wszystkie zdrady. Wszystkie.  

Kryzysy Kościoła, od czasów Jego powstania, można ująć w kluczu zdrady: odrzucenia miłości Jezusa, które jest równoznaczne z odrzuceniem miłości Ojca. Odrzucenie miłości Ojca – oto istota cierpienia Jezusa w Ogrójcu. My prości ludzie, zjadacze codziennego chleba, nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. Jezus doświadcza bolesnej samotności w modlitwie, ponieważ nikt nie jest w stanie pojąć destrukcyjnej siły zdrady. Możemy Jezusowi towarzyszyć w Jego cierpieniu i bólu, ale nie możemy go zastąpić w dźwiganiu zdrady ze strony tych, których kocha.

To właśnie owa dramatyczna samotność w dźwiganiu ludzkiej zdrady wycisnęła na obliczu Jezusa krwawe krople krwi. Jezusowe słowa: „To jest moje ciało za was wydane” oraz „To jest moja krew, za was wylana”, wypełniły się już w czasie modlitwy w Ogrójcu. Doświadczenie zdrady, jaka była udziałem Jezusa, jest kluczowe, centralne, dla poznania, miłowania i naśladowania Go. „On był do nas podobny we wszystkim, oprócz zdrady Ojca”. Każdy grzech jest zdradzą miłości Jezusa i miłości Jego Ojca.

Przyjęcie ludzkiej zdrady przez Jezusa staje się źródłem unicestwienia, „zmiażdżenia” Syna Człowieczego. Izajasz powie: „Spodobało się Panu, zmiażdżyć Go cierpieniem”. Ojcu niebieskiemu nie podobał się ból Sługi Jahwe – Jezusa, ale jego zgoda na przyjęcie na siebie ludzkiej zdrady. To ona Go zmiażdżyła.

Zdradę Jezusa mogą przeczuć, w minimalnym stopniu, zdradzone kobiety, zdradzeni mężowie, porzucone, zdradzone dzieci przez ojca – matkę. Jeden z polskich terapeutów wydał książkę o mężczyznach zranionych w rodzinach: „Zdradzeni przez Ojca”. Ból zdradzonego Jezusa przeczuwają nieletnie ofiary wykorzystania seksualnego w rodzinach, przez bliskie osoby, przez duchownych. Ale nieraz po wielu, wielu latach.  

Święty Karol de Foucauld na kilka godzin przed swoją męczeńską śmiercią dnia 1 grudnia 1916 roku napisał list do Mari de Bondy, kuzynki osiem lat starszej od niego, z którą związany był głęboką przyjaźnią. Przed nią najpełniej odsłaniał swoje duchowe doświadczenia.
Karol był zakochany w Jezusie. Całe życie – po swoim nawróceniu – poświęcił Jemu i miał tylko jedno pragnienie, by zajmować razem ze swoim Mistrzem ostatnie miejsce. Dzięki swojej radykalnej miłości do Jezusa „wniknął” w Jego Boskie Serce. Jezusowe Serce nosił na swoim mniszym habicie oraz umieszczał w każdym liście, który wysyłał najpierw z Nazaretu, a później z Sahary.

Oto Jego słowa napisane w dniu jego śmierci do Marii. Niech będą one dla nas umocnieniem i pociechą w naszych zmaganiach o wierność Jezusowi, w walce przeciwko pokusom zdrady.
„Nasze unicestwienie jest najpotężniejszym sposobem, jakim dysponujemy, by zjednoczyć się z Jezusem i czynić dobro duszom; święty Jan od Krzyża powtarza to niemal w każdej linijce [swych pism]. Kiedy człowiek może cierpieć i kochać, to znaczy, że może bardzo wiele, może najwięcej z tego, co można w ogóle czynić na ziemi. Człowiek czuje, że cierpi, lecz nie zawsze czuje, że kocha i to jeszcze bardziej wzmaga jego cierpienie! Wie jednak, że chce kochać a samo pragnienie, by kochać, już jest miłością. Wciąż widzi, że nie dość miłuje; i to jest prawda, bo nigdy nie będziemy dość miłowali, lecz dobry Bóg, który wie, z jakiego błota nas ulepił i który kocha nas bardziej niż matka może miłować swoje dziecko, powiedział – a On nie kłamie – że nie odepchnie tego, kto do Niego przychodzi”.

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Józef Augustyn SJ
Północ. W nocnej ciszy rozlega się miejski zegar. Wybija rytmicznie dwanaście uderzeń. Minął kolejny dzień. Zaczyna się nowy. Ile ich było już w moim życiu? A ile ich jeszcze będzie? Wszystkie, o Panie, policzone są...

Skomentuj artykuł

Misterium tremendum et fascinosum
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.