Możliwości Boga są wielkie

(fot. jorgemejia/flickr.com)

Przyznajmy, że – w tak zwanej szarej codzienności – chyba często zapominamy o naprawdę wielkich możliwościach Boga. Nie dość olśniewa nas to, że możliwości Boga są nieskończone; i że Bóg nie zachowuje tych możliwości tylko dla siebie samego, ale i nam wielkodusznie proponuje, byśmy zechcieli skorzystać z Jego Boskich możliwości!

 

Część 1.

[-konferencja_1_cz1.mp3-]

Część 2.

[-konferencja_1_cz2.mp3-]

Jest to pierwszy odcinek rekolekcji: Zobaczyć siebie oczami Chrystusa. Kolejne część pojawi się za tydzień.

***

Krzysztof Osuch SJ podejmuje kilka tematów podwyższonego ryzyka i przedstawia je, być może, wbrew dyktatowi "poprawności". Chętnie rozważą je ci, którzy nie chcą być manipulowani ani przez małodusznych ludzi, ani przez złośliwe demony. Do trudnych tematów należą prorockie upomnienia, gniew i karanie Boga, który zawsze i przez wszystko naprowadza na swe nieskończone Miłosierdzie. Lekcja cierpienia skojarzona jest z …tańcem.

Rozważania adresowane są do różnych osób - zarówno do (już) wierzących, jak i do (jeszcze) czekających "na kamieni nagłe przebudzenie" i "na głębie co u stóp naszych legną".

Zobacz książki autorstwa o. Krzysztofa Osucha SJ:

Książka składa się z kilkudziesięciu rozważań. Autor porusza problem kondycji człowieka, jego pragnień, słabości i grzechów. Jednocześnie wskazuje dar największy, o który nie trzeba zabiegać - bezwarunkową miłość Boga. Jej odkrycie nadaje sens wszystkiemu co, nas spotyka. Bóg kocha grzesznika, a to przecież Dobra Nowina dla każdego.

 

"I ciebie chce On wybawić z nieszczęść, przed tobą jest dal". Te natchnione słowa, jakie do cierpiącego Hioba skierował przyjaciel, wciąż niosą nadzieję na Bożą pomoc i szczęśliwy finał życia. W podobnym duchu utrzymane są niniejsze rozważania. Pomogą one dostrzec miłość Boga, której doświadczanie jest przedsmakiem Nieba.

Przyznajmy, że – w tak zwanej szarej codzienności – chyba często zapominamy o naprawdę wielkich możliwościach Boga. Nie dość olśniewa nas to, że możliwości Boga są nieskoń­czone; i że Bóg nie zachowuje tych możliwości tylko dla siebie samego, ale i nam wielko­dusznie proponuje, byśmy zechcieli skorzystać z Jego Boskich możliwości!

Możliwości Boga i Jego wielkoduszność wobec nas dobrze znał Psalmista, skoro tak się modlił:

Panie, Boże mój, wiele uczyniłeś cudów

i w Twoich zamiarach wobec nas nikt Ci nie dorówna.

A gdybym chciał je głosić i opowiadać,

byłyby liczniejsze, niż można to wyrazić (Ps 40, 5-6) .

Tak, możliwości Boga są nie do ogarnięcia, a Jego zamiary i propozycje wobec nas są zawrotne! Niektóre z nich poznaliśmy i już z nich korzystamy, choć niekoniecznie mamy tego świadomość. Z wdzięcznością też bywa różnie.

– To tytułem wstępu, a teraz poproszę o uruchomienie wyobraźni.

Pomyślmy: sto lat temu była (jedynie) możliwość, że my tu obecni (każdy i każda) zaistnie­jemy jako mężczyzna lub kobieta – z konkretną twarzą, talentami, zdolnościami, imieniem! I że zajmiemy określone miejsce, podejmiemy różne zadania, np. w rodzinie, w innych powołaniach – kapłańskim, zakonnym…

Te wszystkie możliwości, …sprzed 100 lat są już w trakcie realizacji. Najdo­słowniej!

Tu święty Paweł pewno by mnie skorygował, przypominając o tym, że Bóg nie dopiero sto lat temu, ale już przed założeniem świata wybrał nas i z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów (por. Ef 1, 4 n). Przypomniałby i o tym, że to Bóg Stwórca – dysponujący nieprawdopodobnie wielkimi możliwościami – przygotował nam Ziemię jako środowisko życia. I co jest najważniejsze: „to”, co kiedyś (przez wieki) było tylko myślą i pragnieniem Wielkiego Boga, stało się już faktem – … w moim przypadku, a także w „przypadku” twojej osoby – nas wszystkich!

Tak. Właśnie od niedawna jesteśmy! Istniejemy. Urzeczywistniają się osoby o konkretnych imionach i twarzach. Choć są nas miliardy, to każdy i każda ma prawo czuć się kimś oryginalnym, jedynym i niepowtarzalnym. Istniejemy i stajemy się. Stopniowo, i przez całe życie, objawia się dana nam potencjal­ność, dane nam możliwości! Oto ujawniają się możliwości – wszystkie (a przynajmniej niektóre), wpisane w moją i twoją duszę, stworzoną (i wciąż stwarzaną) przez Stwórcę!

 

Ale odnieśmy się – tytułem przykładu – do paru konkretów. Czy nie fascynujące są możliwości ludzkich umysłów, które w długim łańcuchu badań i odkryć doszły do skonstruowania np. komputerów i programów kompute­rowych, dzięki którym można pisać teksty, projektować, rysować czy błyskawicznie wykonywać niezliczone działania matematyczne. Podziwiamy tyle dzieł ludzkiego umysłu, który tworzy, np. maszyny i urządzenia wszelkiego rodzaju… (Wiele by o tym mówić.) Ale czy jasno zdajemy sobie sprawę z tego, że w tym wszystkim ujawniają się, tak naprawdę i przede wszystkim możliwości samego Boga Stwórcy, który tym wszystkim, co Sam potrafi, podzielił się z nami ludźmi. W nas ludziach, jako osobach Bogu podobnych, po prostu ukonkretniają się wspaniałe i nieogar­nione możliwości samego Boga!!!

Te wielkie możliwości Boga widać na każdym kroku i na każdym poziomie bytu: w strukturze każdego atomu, w różnorodności pierwiastków, w minerałach, metalach, A co powiedzieć o nieprawdopodobnie precyzyjnym funkcjonowaniu organizmów żywych (znakomite informacje o cudzie życia można znaleźć tu: www.wiara.us ); a jest ich niezliczona ilość i nieprzejrzana różnorodność… Dobre filmy przyrodnicze wprawiają nas nieraz w zdumienie, podziw i zachwyt. Ale czy także w modlitwę? W stan adoracji i wdzięczności? 

Przeżywając zdumienie i podziw w kontakcie z bogactwem przyrody i w ogóle wszech­świata, tak naprawdę podziwiamy (a przynajmniej powinniśmy podziwiać) nie tyle te różne organizmy (same w sobie wzięte), ale – najpierw, a przynajmniej na końcu – ich Stwórcę! Czyli Tego, który nadał im (potrafił im nadać!) tak nieprawdopo­dobne sprawności, instynkty, służące ich funkcjonowaniu i przeżyciu przez tysiąclecia.  

Podobny zachwyt „spada” na nas, gdy wglądamy w bezmiar kosmosu – w jego ogrom i, zda się, nieskończoność. Jeśli coś nas nie „zmanierowało” (by nie powiedzieć: nie znieprawiło intelektualnie), to w zdumienie wprawiać nas powinny potężne siły i możliwości Tego, który sprawia, że nasza planeta Ziemia porusza się z tak wielką precyzją wokół własnej osi i wokół Słońca.

Niestety, do wielu możliwości Boga Stwórcy, widocznych we wszystkim, co jest wokół nas i w nas, przyzwy­czailiśmy się. Chyba nazbyt często traktujemy to wszystko, jako zwyczajne i oczy­wiste. Kto nauczył nas fatalnego – tj. pozbawionego zdumienia i zachwytu – patrzenia na wszystkie Boże stworzenia?

Gdy one krzycząc, zaświadczają o swoim Stwórcy, to my (być może) nakazu­jemy im milczenie lub udajemy, że nic nie słyszymy! A może już rzeczywiście NIC nie słyszymy? Ale to byłby koniec!

Niektórzy chcą się wykręcić pseudonaukową „mową trawą”. Tak nazwałbym np. pewien typ gadania o hipotezie ewolucji jako czymś, co niby eliminuje konieczność pokłonienia się przed geniuszem Stwórcy. 

To naprawdę żałosne, nie móc, a tym bardzie nie chcieć, dojrzeć i uznać możliwości samego Boga, które On zechciał zainwestować i uwidocznić w Swoich wielkich dziełach! Pomyślmy: jeśli „byle” ludzkie dzieło „coś” jednak mówi o człowieku – o autorze, o twórcy; i wywołuje podziw, pobudza do chwalenia i nagradzania, to czy wielkie dzieła Boga miałyby nic, nikomu nie mówić?!

Fatalną tępotę niektórych ludzi znakomicie „namierzył” i wypunktował św. Paweł w znakomitym i przejmującym wywodzie, pomieszczonym w jego Liście do Rzymian. Kto zechce, niech sobie przemedytuje pierwszy rozdział Listu do Rzymian.

Przecież ze stworzeń – z ich istnienia, z ich wspaniałości, z ładu w nie wpisanego i z danych im możliwości – nasz nie zmanipulowany rozum (i nie ogłupiona błędnymi założeniami inteligencja) potrafi bardzo wiele wywniosko­wać o ich Stwórcy, o Jego Boskim potencjale, o Jego niebywałych możliwościach.

Niedawno, w Uroczystość Objawienia Pańskiego, w dniu 6 stycznia 2011 roku, Benedykt XVI wypowiedział taką wspaniałą myśl: „Wszechświat nie jest wynikiem przypadku, jakby niektórzy chcieli nam wmówić. – Patrząc nań, jesteśmy wezwani, by odczytać w nim coś głębokiego: mądrość Stworzy­ciela, niewyczerpaną wyobraźnię Boga, Jego bezgra­niczną miłość do nas. Nie powin­niśmy pozwolić, by nasz umysł ograniczały teorie, które dochodzą tylko do pewnego punktu i które, gdy dobrze się przyjrzeć, wcale nie rywalizują z wiarą, ale nie są w stanie ostatecznie wyjaśnić rzeczywistości. W pięknie świata, jego tajem­nicy, wielkości i rozumności musimy dostrzec wieczną rozumność. Nie możemy się obyć bez tego, by prowadziła nas ona do jedynego Boga, stworzyciela nieba i ziemi. Wtedy zobaczymy, że Ten, kto stworzył świat, i Ten, kto narodzony w betlejemskiej grocie nadal mieszka wśród nas w Eucharystii, jest tym samym Bogiem żywym, który się do nas zwraca, kocha nas, chce nas prowadzić do życia wiecznego”.  

Powtórzmy zatem, wszystkie stworzenia, a zwłaszcza my ludzie, „kryjemy” w sobie i zarazem ujawniamy „coś” z możliwości samego Boga Stwórcy. Żywe komórki nie funkcjonują tak wspaniale, bo same na to „wpadły” i same siebie tak wspaniale ukształto­wały. Podobnie jest z całym kosmosem i z każdym człowie­kiem!

Powiem to jeszcze tak, może nieco szokująco: przecież możliwości uwidaczniające się w każdej pszczole i w roju pszczół, w długich wędrówkach ptaków, a także w każdej mrówce i w całej ich zorganizowanej społeczności – są tak naprawdę, najpierw i przede wszystkim, możliwościami Boga Stwórcy, który je (te różne stworzenia, organizmy żyjące) w to wszystko wyposażył.

Nasze pytanie – najbardziej nas interesujące – brzmi tak: A jakie możliwości wpisał Bóg Stwórca w ludzką osobę?! Do czego Bóg uzdalnia człowieka? Do czego go stwarza? Jakie horyzonty Bóg przed nami otwiera? Co człowiek – na gruncie danych mu możliwości – potrafi jeszcze wymyślić, skonstruować, stworzyć?

Pomijam w tej chwili całą złość i zło, do których człowiek jest także zdolny. Pomijam fatalne dzieła destrukcji i autodestrukcji; choć i w tym widać swoisty „geniusz” człowieka (tyle że potworny i demoniczny). Imponujące i wspaniałe są przede wszystkim pozytywne dokonania ludzi w różnych dziedzinach… Jest to fascynujące, że ludzie od wieków podejmują dzieło Stwórcy i wydobywają z tego dzieła – także z siebie samych – nieprawdopodobne możliwości. – Kto ma za sobą, powiedzmy, kilkadziesiąt lat życia, ten zdaje sobie sprawę z różnych tzw. skoków cywilizacyjnych, np. w możliwościach komunikacji na odległość itd. Niestety, z powodu grzechu i szatańskich kuszeń – te możliwości i zdobycze – jawią się wciąż (już o tym wspomniałem) jako dwuznaczne. Mogą bowiem zostać wykorzystane – do niszczenia, do nieuprawnionej inwigilacji, do totalitarnej dominacji jednych nad drugimi, a także do zniewalania i manipulowania.

Ale te wszystkie – od Boga pochodzące – możliwości naprowadzają nas na wielką nadzieję – w tym sensie, że budzą nas pewną „fantazję” i wyobraźnię, która po Stwórcy i Ojcu spodziewa się, że ma On dla nas jeszcze inne dary, wspanialsze, większe; takie, o jakich nie śniło się nam ani żadnym filozofom i uczonym!

O tym, co Bóg dla nas „wymyślił ” i jeszcze przygotowuje, nie potrafimy nawet „odpowiednio” marzyć, czy wyobrazić sobie tego…  

– Tu znów mógłby się włączyć św. Paweł i zapewnić nas, że Bóg ma nam do dania jeszcze bardzo dużo; dużo więcej niż już dał: „głosimy […] to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9).

Tu docieramy do „punktu" (poniekąd) kluczowego.

Otóż – powiedzmy to jeszcze raz – powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że Bóg ujawnił wobec na razie (raczej) małą cząstkę swoich możliwości, którymi postanowił podzielić się z nami. Ta mała cząstka – to jest to wszystko, co dotąd pokrótce przywołałem, mówiąc o możliwościach Boga, oglądanych w każdym atomie, komórce; w całej przyrodzie, kosmosie, a także w osobie ludzkiej i w jej dokonaniach. Ale co jest tą „wielką częścią” możliwości, właściwych samemu Bogu, którymi Bóg jeszcze zechce się z nami podzielić? Odpowiedź na to pytanie daje Bóg w swoim Objawieniu, czyli w Historii Zbawienia i w Biblii. A mówiąc najprościej, powiedzmy, że Bóg – objawiając stopniowo swe wielkie i wielko­duszne zamiary wobec ludzi – coraz wyraźniej komunikował, że oprócz ziemi ma też dla nas Niebo! Bóg coraz wyraźniej mówił ludziom przez wieki, zwłaszcza w dziejach Narodu wybranego, że obecny widzialny świat i obecna egzystencja człowieka na ziemi – absolutnie nie wyczerpuje możli­wości Boga w odniesieniu do nas ludzi.

Bóg przygotował dla nas i chce nam dać dużo więcej, nieskończenie więcej.

– Na owo „dużo więcej” i „nieskończenie więcej” Bóg naprowadza ludzi właśnie w całej Historii Zbawienia, także w przenikliwych intuicjach wielkich religii i kultur!

Najdobitniej owo „dużo więcej” i „nieskończenie więcej” konkretyzuje się i objawia we Wcielonym Synu Bożym, w całym życiu Jezusa Chrystusa, w Całym Jezusie Chrystusie!

Poznać i już, tu i teraz, (jakoś) przyjąć owo „dużo więcej” i „nieskończenie więcej” – może­my jedynie w akcie wiary. Wierzyć, wypowiedzieć akt wiary, to bardzo ważny czyn ludzkiej osoby. W pewnym sensie najważniejszy!

Ale … najpierw pewna dygresja i odniesienie do ludzkich relacji.

Wszyscy jesteśmy zdolni wierzyć i ufać drugiej osobie – w międzyludzkich relacjach. Bez wiary nie dałoby się żyć! Tyle rzeczy przyjmujemy od siebie nawzajem z wiarą i „na wiarę”! Wierzymy w czyjeś kompetencje, w dobrą wolę, w prawość.

„Na wiarę” – czyli bez niepokoju, ciągłego niedowierzania i sprawdzania – przyjmujemy wszelkie usługi naszych bliźnich: fryzjera, piekarza, różnych producentów. Nikt się nie obawia, że fryzjer podetnie mu gardło, a kucharz czy kelner dosypie trucizny do zupy. Wierzymy i ufamy, że kierowca autobusu czy maszynista pociągu dołożą wszelkich możliwych starań, by bezpiecznie dowieźć nas do celu podróży.

A jak traktujemy zapewnienia Boga, że On – dysponujący Boskimi możliwoś­ciami – naprawdę chce nas szczęśliwie „dowieźć” do Nieba? Czy Mu wierzymy, że Jego gorącym pragnieniem i Boską pasją jest to, żeby nas uszczęśliwić w najściślejszej komunii z Nim?

Czy owo „dużo więcej” i „nieskończenie więcej”, o którym mówi Bóg w Chrystusie, przyjmujemytakże z wiarą, z zaufaniem, z niezachwianą na­dzieją, z radością, z wdzięcz­noś­cią, z zachwytem, z uwielbieniem...?

I czy czekamy na owo „dużo więcej”, na owo „nieskończenie więcej” – z wypiekami na twarzy? Czy na śmierć (już) patrzymy, jako na otwierającą się bramę do Niebios – i do poznania nieskończonych możliwości Boga?

Czy wreszcie oczyma wiary widzimy już otwarte ramiona Ojca, w które wpadniemy jak maleńki dzie­ciak?

Czy Bogu, który już zechciał „wykazać się” tak wiel­kimi możliwościami, powiemy tak, czy nie. Stoi przed nami alternatywa. Gdy Bóg składa nam obietnice obdarowań dużo większych, to możemy Mu wierzyć albo nie! Można zachować się małodusznie i wykrętnie, mówiąc Bogu mniej więcej tak: „dotąd” traktowaliśmy Cię ufnie i poważnie, ale „odtąd” (gdy tak wiele nam obiecujesz), to już Ci nie ufamy i nie wierzymy! To, co nam dotąd stworzyłeś i dałeś – to jest jasne i oczywiste. Tu widzimy, że naprawdę wiele potrafisz! Ale jeśli mówisz o więk­szych darach i o wiecznej DALI, to ...? Właśnie! To co? Czy nadal i niezachwianie Ci wierzymy? Czy też (błyskawicznie) zamie­niamy się w sceptyków, „mistrzów podejrzeń”, w agnostyków wątpiących i „ględzących ucze­nie” (jak powiedziałby ks. Jan Twardowski).  

Jeszcze inaczej zapytam: Czy zamkniemy się na „oferowane” nam możliwości Boga, które są nieskończe­nie większe od tych, które dotąd nam objawił i dał (w atomie, w każdej żywej komórce, w kosmosie i ludzkim umy­śle, etc)?

Czy jednak otworzymy się na ofertę Boga – „nieskończenie większą”, pamiętając o wszystkim, co nas do tego motywuje. A motywuje nas także to, o czym Bóg zapewnił Abrahama: Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? (Rdz 18, 14).

Podobnymi słowami Archanioł Gabriel wzbudził bezgraniczną ufność i wiarę w sercu Maryi: Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)!

Zechciejmy to wszystko rozważyć na modlitwie i z radością nasycać się nieskończonymi możliwościami Boga. Radujmy się i tym, że Bóg zaprasza nas do udziału w Jego Życiu, w Jego Boskich możliwościach, które są wielkie (i powtórzmy to jeszcze raz:) nieskoń­czone!

***

Jest moją radością, mój Boże, czynić Twoją wolę,

a Prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu.

Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu †

i nie powściągałem warg moich, *

o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twej nie kryłem w głębi serca, *

głosiłem Twoją wierność i pomoc.

Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności *

przed wielkim zgromadzeniem.

A Ty nie odmawiaj mi, Panie, swego miłosierdzia, *

niech łaska Twoja i wierność zawsze mnie strzegą Ps 40, 9-12).

Niech się radują i weselą w Tobie *

wszyscy, którzy Ciebie szukają.

A ci, którzy pragną Twojej pomocy, *

niech zawsze mówią: "Pan jest wielki!"

Ja zaś jestem ubogi i nędzny, *

ale Pan troszczy się o mnie.

Tyś moim wspomożycielem i wybawcą, *

Boże mój, nie zwlekaj!

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen. (Ps 40, 17-18).

***

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Możliwości Boga są wielkie
Komentarze (4)
Alicja Snaczke
12 marca 2011, 16:10
Ojcze Krzysztofie! Serdecznie dziękuję za te piękne, pełne miłości i ducha naukę. Treść skłania do głębokiej refleksji nad zaistnieniem i życiem. Spojrzeć na siebbie oczami Chrystusa to patrzeć z miłością i troską, ale nie tylko na siebie. Żyję bowiem w konkretnym środowisku, w konkretnych relacjach z ludźmi, swoimi cierpieniami i problemami. Jezus uczy mnie patrzeć z miłością, troską, staję wobec Niego w prawdzie, ze swoimi talentami i wadami. Taką akceptuje mnie Jezus i to jest dla mnie pociecha i radość. Jezus uczy mnie przebaczania i sensu wiary, bym zdążała swoim świadectwem życia do życia wiecznego. Chcę na tej drodze wytrwać. Panie zmiłuj się nade mną.Amen.
E
ewa
12 marca 2011, 10:13
Mozliwości Boga są naprawdę wielkie i nieskończone. Bóg stworzył cały wszechświat na trzy słowa: " NIECH SIĘ STANIE" Ulepił człowieka z prochu ziemi ( pierwiastki), uczynił kobietę  na bazie kosci mężczyzny, decydował o długości zycia człowieka  ( ADAM żył 930 lat, Noe 840) Dał człowiekowi swoje Boskie przymioty. Otworzył wody Morza, wskrzesił Jezusa. Ale przede wszystkim powołuje ludzi do zbawienia. Nie ma dla Boga rzeczy niemożliwych, choćby nie wiem jak człowiek próbował manipulować SŁOWEM BOŻYM.
O
ok
10 marca 2011, 20:40
Może maleńki przykład - cytat z: <a href="http://www.wiara.us">www.wiara.us</a> Nie tak dawno, bo w roku 2000, znany naukowiec, szef instytutu do spraw badań Genomu Ludzkiego w U.S.A. (Human Genome Project)sponsorowanego przez rząd Stanów Zjednoczonych, a obecnie dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia w U.S.A. w rządzie Prezydenta Obamy, - lekarz oraz genetyk i jeden z czołowych naukowców (genetyków) na świecie zajmujących się tymi badaniami, a zarazem jeszcze do niedawna były twardy ateista i agnostyk, dr. Francis S. Collins - zakomunikował publicznie światu w obecności prezydenta U.S.A., że tzw. kod życia czyli ludzkie DNA został już rozpracowany i jest w jego przekonaniu „Językiem Pana Boga”. – No istny szok! Prezydent U.S.A., Bill Clinton, zaś w swoim przemówieniu oświadczył wtedy, że: „bez wątpienia jest to najważniejsza, najcudowniejsza mapa [zapis] kiedykolwiek stworzony przez gatunek ludzki...” „Dzisiaj”, jak powiedział:, „ uczymy się języka, w którym to Bóg stworzył życie. Zdobywamy tym większy jeszcze respekt dla złożoności, piękności i cudu najbardziej Boskiego i świętego daru.”
O
OKSJ
10 marca 2011, 17:40
Chciałbym gorąco polecić w poqiązaniu z rozważaniem znakomitą stronę, gdzie m.in. pokazane są "mozliwości Boga" i Jego celowe działanie w przyrodzie. Znakomita strona: <a href="http://wiara.us/">http://wiara.us/</a>