Tajemnica pustego grobu i głazu, który zamykał do niego wejście

Pusty grób Jezusa; fot. Gemini Generated

Dziś już niewielu z nas wysyła świąteczne kartki, na których w wersji zlaicyzowanej były pisanki i zajączki, a w wersji pobożnej artystyczne albo kiczowate wyobrażenia Jezusa wychodzącego triumfalnie z grobu. Na odwrocie życzenia „Wesołych świąt” mówiły niewiele, ale były miłym świadectwem pamięci. A samo wyobrażenie Zmartwychwstałego? Niestety, fałszowało prawdę o tamtym wydarzeniu, bo jak było naprawdę, musimy się domyślić. Niestety, pusty grób wciąż pozostaje wielką tajemnicą…

Myśląc o zmartwychwstaniu opieramy się na Ewangelii

To, co wiemy o samym wydarzeniu zmartwychwstania Jezusa, a także o wszystkim, co bezpośrednio po nim nastąpiło, pochodzi z Ewangelii. Niestety, jak to często bywa, Ewangeliści nie do końca są tu zgodni. Nie należy ich od razu posądzać o kłamstwo. Ta różnica wersji ma zupełnie inną przyczynę. Po pierwsze jeden z nich stara się relacjonować fakty, a inny fakty te interpretuje. Jeden stara się być historykiem-kronikarzem, inny jest teologiem. Dla św. Marka najważniejszą sprawą jest fakt, że Jezus za nas umarł, więc na tym temacie się skupia, a zmartwychwstanie traktuje już nieco „po macoszemu” – tak tylko po to, żebyśmy wiedzieli, że miało miejsce i w nie uwierzyli. Podobnie Mateusz, który pisał przede wszystkim do Żydów, większy nacisk kładzie na udowodnienie, że Jezus był zapowiedzianym Mesjaszem niż na cud jego zmartwychwstania, ale z drugiej strony, aby ostatecznie ze smutkiem stwierdzić, że kłamstwo o tym, że martwe ciało wykradli uczniowie trwa „aż do dziś”, podaje nam dodatkową informację o skorumpowaniu żołnierzy, którzy trzymali straż przed grobem. Dodatkowo na te różnice w wersjach ewangelistów wpływa fakt, że każdy z nich pisał swą opowieść z perspektywy czasu, a dobrze wiemy, jak w takiej sytuacji jedne fakty nam się zacierają, a inne interpretacje się rodzą. Jednak mimo tych problemów z połączenia ewangelicznych opisów można wyciągnąć bardzo ciekawe wnioski.

DEON.PL POLECA

 

 

Nikt nie widział Jezusa wychodzącego z grobu

Ewangeliści przedstawiają tu dwie wersje zdarzeń. W każdej z nich kluczową rolę odgrywają kobiety (czasami sama Maria Magdalena), które były świadkami tego, co tam się wydarzyło w wielkanocny poranek. W pierwszej wersji kobiety, gdy przyszły na miejsce, zastały kamień odsunięty, a w środku nie było już ciała; był tylko anioł (albo dwóch aniołów). Druga wersja jest taka, że to na ich oczach kamień został usunięty (zrobił to anioł, a w wersji Mateusza towarzyszyło temu trzęsienie ziemi). Patrząc na to logicznie, to ta pierwsza wersja jest bardziej prawdopodobna, bo jeśli kobiety przeraziły się, że ciało ktoś zabrał, to musiały pojawić się na miejscu wtedy, gdy wejście do grobu stało już otworem; w wersji, w której to przy nich anioł odsuwał kamień, widziały przecież, że nikt ciała Jezusa nie wynosił (gdyby widziały, na pewno poszłyby za rabusiami i potem nie mówiły, że „nie wiemy, gdzie go położono”).

Zatem wbrew temu, co widzimy na wspomnianych kartkach z życzeniami (czasami będącymi reprodukcjami znanych obrazów) nikt nie widział momentu zmartwychwstania Jezusa. Co więcej, nikt nie widział żadnej łuny nad Golgotą, eksplozji światła itp. Powstanie Jezusa z martwych dokonało się, jak większość najważniejszych wydarzeń w historii zbawienia, w ciszy – zobaczyć można było jedynie jego efekty. Kobiety zastały pusty grób, miały widzenie aniołów, którym musiały uwierzyć na słowo, że Jezus żyje.

A zatem jak zmartwychwstał?

Tak naprawdę nie wiemy. Skoro jednak kamień został odsunięty po to, aby pokazać, że grób jest pusty, Jezus musiał z niego wyjść już wcześniej, czyli wtedy, gdy wejście było jeszcze szczelnie zamknięte. To właśnie w tym miejscu widzimy różnicę pomiędzy „zmartwychwstaniem” a „wskrzeszeniem”. Łazarz, zmarły przedwcześnie brat Marty i Marii, które w swym domu w Betanii przyjmowały Jezusa, został wskrzeszony. Pamiętamy tę poruszającą scenę z Ewangelii według św. Jana, gdy Jezus najpierw zapłakał przy jego grobie, a następnie rozkazał: „Usuńcie kamień!”. Wszyscy byli przerażeni, a Marta nawet nieśmiało zaprotestowała. W końcu jednak usunięto kamień. Jezus nie zrobił tego dla osiągnięcia większego efektu, ale ponieważ – aby zmarły wyszedł na zewnątrz – trzeba mu było zrobić miejsce, otworzyć wejście do grobu. Inaczej było ze zmartwychwstającym Jezusem: nie trzeba mu było robić miejsca, aby wyszedł na zewnątrz, ale w niepojęty dla nas sposób jego nowe uwielbione ciało, przenikało skały. Podobnie zresztą jak wtedy, gdy pojawiał się w Wieczerniku „mimo drzwi zamkniętych”. Dobrze to rozumiał autor jednej z popularnych wielkanocnych pieśni, który napisał:
Już go tutaj nie znajdziecie.
Wstał, przeniknął skalne mury,
Bóg natury. Alleluja!
Bóg jest władcą świata i stworzonej przez siebie natury, która nie stanowi dla niego żadnego ograniczenia.

Po co więc anioł odsuwał kamień, skoro w grobie nic nie było?

Prawda jest taka, że kamień został odsunięty nie po to, żeby Jezusowi było „łatwiej” (jak w przypadku powracającego do życia Łazarza), ale żeby łatwiej było nam - kamień został odsunięty ze względu na nas: żebyśmy mogli zajrzeć do środka i zobaczyć, że tam nic nie ma. To doświadczenie powinno nam wystarczyć, abyśmy od tej pory Jezusa szukali gdzie indziej, nie w grobie. Żeby jednak nie było co do tego wątpliwości, kobiety tę samą wskazówkę usłyszały z ust aniołów: „Nie szukajcie żyjącego wśród umarłych”.

DEON.PL POLECA


A poza tym to nieprawda, że w grobie nic nie było – jak piszą ewangeliści, został tam całun, w który w dzień pogrzebu owinięto ciało Jezusa oraz została chusta, która „była na jego głowie”. To właśnie ona była dla Jana „objawieniem”, bo widząc ją ładnie zwiniętą obok Jan uwierzył, że Jezus żyje.

Chorągiewka w ręce i inne pobożne bajki

Co charakterystyczne, to fakt, że choć zmartwychwstanie jest największym cudem, który też zapowiada i daje przedsmak życia wiecznego wszystkich ludzi, to według ewangelicznego przekazu sam Jezus nieszczególnie go świętował – właściwie jedynym wyrazem tego świętowania była jego radość. Ile razy pojawiał się wśród ludzi, tyle razy robił to z radością: cieszył się, odwiedzając drogich mu przyjaciół. Z naszej, ludzkiej strony, jak to zwykle bywa, wydarzenie to zaowocowało całą serią zwyczajów i przesądów (co w świadomości ludzi podnosiło rangę tego święta, ale miało się nijak do duchowego przesłania tego wydarzenia).

Pierwszym z takich nic nie znaczących „gadżetów” jest chorągiewka w ręce Zmartwychwstałego. Dalej wyobrażenia zmartwychwstania ukazują Jezusa ubranego w prześcieradło, podczas gdy Ewangelie wyraźnie mówią, że wszystko, w co było owinięte ciało Jezusa, pozostało w grobie, zatem ubranie, w którym ukazywał się ludziom, to była część całego tego cudu. Tak samo wiele ludowych przekonań i zwyczajów, przestrzeganych z okazji świąt, w rzeczywistości jest produktem wyobraźni i nie ma żadnego uzasadnienia w Ewangelii. Trudno jednak z tym walczyć – niech będą one przejawem naszej radości ze zmartwychwstania Jezusa. Mam więc nadzieję, że pierwszym gościem, który zawitał do was tydzień temu, był mężczyzna… (bo jeśli kobieta, to nie chcę nikogo straszyć, ale nieszczęście gotowe…).

Dyrektor Wydawnictwa WAM i DEON.pl. W latach 2014-2020 przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. Autor kilku przekładów i książek, m.in. "Po kostki w wodzie. Siedem katechez o wierze uczniów Jezusa" (dostępnej także jako audiobook). Po godzinach wolontariusz w krakowskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tajemnica pustego grobu i głazu, który zamykał do niego wejście
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.