Najważniejsza wspólna sprawa państwa i Kościoła? Odpowiada Rzecznik Praw Obywatelskich

Najważniejsza wspólna sprawa państwa i Kościoła? Odpowiada Rzecznik Praw Obywatelskich
(fot. AP)
2 miesiące temu

Państwo i związki wyznaniowe powinny ze sobą współgrać dla dobra wspólnego - mówi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w głośnym wywiadzie-rzece "Obywatel PL". Odnosi się w nim m. in. do filmów braci Sekielskich.

Bartosz Bartosik: Mówiliśmy o antagonizowaniu różnych grup społecznych przez polityków. Doszliśmy do momentu, w którym trudno jest nam rozmawiać z osobami o innych poglądach, a sympatie polityczne czasem dzielą całe rodziny. Jakie widzi pan drogi wyjścia z rosnącej polaryzacji?

Adam Bodnar: Uważam, że najbardziej zrównoważoną odpowiedź na problemy społeczne, polityczne i cywilizacyjne, przed którymi stoimy jako państwo, może nam dać synteza racjonalnego, opartego na nauce humanizmu z wrażliwym społecznie chrześcijaństwem. Oba te nurty mają istotne miejsce w polskiej tradycji i historii, jest się więc do kogo i czego odnosić, a jednocześnie taka synteza daje nadzieję na pogodzenie ze sobą kilku opcji, które w dzisiejszej dynamice stoją często w przeciwnych narożnikach debaty publicznej. A nie muszą i nie powinny.

To odważna teza, biorąc pod uwagę, że jednym z wymiarów polaryzacji w Polsce jest podział na wierzących i niewierzących, na którym różne partie polityczne po obu stronach sporu zbijają kapitał.

Zgadza się, ale ten podział nie musi być aż tak polaryzujący. Mówiliśmy w rozmowie o tożsamości wspólnoty o tym, że polski patriotyzm czerpie zarówno z tradycji lewicowej, jak i chrześcijańskiej, a nurty wrażliwego społecznie chrześcijaństwa zawsze odgrywały istotną rolę w polskim życiu publicznym. Dziś, żeby doprowadzić do współpracy obu nurtów, trzeba sporego wysiłku opartego na szczerym dialogu i uznaniu istniejących różnic. Sądzę jednak, że tworzenie nici porozumienia między lewicą a chrześcijaństwem leży w interesie ogółu społeczeństwa. Dałoby to chrześcijaństwu szansę na wyzwolenie się ze szkodliwego dla uniwersalnego przekazu religii sojuszu z jedną stroną sporu światopoglądowego, a lewicy okazję do wyzbycia się religijnych uprzedzeń.

Porozmawiajmy zatem o roli Kościoła w polskim życiu publicznym. Zacznijmy od tematu, który raz po raz wraca w debacie, a wciąż budzi duże kontrowersje, od rozdziału Kościoła i państwa

Zacznę od tego, że z perspektywy prawniczej nasza Konstytucja daje solidne gwarancje rozdziału Kościoła od państwa. Uważam, że nie należy tego rozumieć wyłącznie w aspekcie wyznaczania granic, ale chodzi również o zapewnienie przyzwoitych, autonomicznych relacji między państwem a każdym z istniejących Kościołów i związków wyznaniowych. W pewnych aspektach te autonomie powinny ze sobą współgrać dla dobra wspólnego. Powinniśmy docenić, że przez ostatnie lata w Polsce nie mieliśmy przykładów drastycznych sporów między państwem a różnymi Kościołami i związkami wyznaniowymi, jak również między samymi Kościołami. Udało się nam w Polsce doprowadzić do sytuacji względnego spokoju religijnego. Pojawiły się od tego wyjątki, takie jak napięcia na wschodnich krańcach kraju w stosunku do społeczności prawosławnej i greckokatolickiej w Hajnówce czy Przemyślu, choć miały one w moim odczuciu charakter bardziej narodowościowy niż religijny. Poza tym pojawiły się doniesienia dziennikarzy, że w Przemyślu pewien wpływ mogły mieć działania rosyjskie.

Doceniłbym również fakt, że nasze prawodawstwo stworzyło odpowiednią przestrzeń działania dla Kościołów mniejszościowych i innych związków wyznaniowych. Dla przedstawicieli tych mniejszościowych grup to niezwykle ważne, że są zapraszani na różne uroczystości państwowe na równych prawach z hierarchami katolickimi, mają prawo zabierania głosu, dysponują też oczywiście prawem organizowania lekcji religii. Przy okazji tak zwanego kryzysu uchodźczego mieliśmy okazję przypomnieć sobie o tym, że mamy w Polsce rdzenną, bo żyjącą tu od wieków, ludność muzułmańską i tatarską – to też część religijnego obrazu Polski. Co prawda, w III RP powstało kilka niebezpiecznych sekt, związanych zarówno ze skrajnym buddyzmem, jak i z katolicyzmem – choćby grupa skupiona wokół Piotra Natanka – ale z perspektywy trzydziestolecia to przypadki marginalne.

Tworzenie nici porozumienia między lewicą a chrześcijaństwem leży w interesie ogółu społeczeństwa

Czyli rozdział Kościoła i państwa, postulowany zarówno w społecznym nauczaniu Kościoła, jak i w teorii demokratycznej, działa według pana sprawnie?

Nie do końca, ponieważ czynnikiem destabilizującym konstytucyjną bezstronność światopoglądową państwa jest dominująca rola Kościoła katolickiego. Problem, jaki się z tym wiąże, trafnie ujęła prof. Ewa Łętowska w zdaniu odrębnym do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wliczania oceny z religii lub etyki do średniej ogólnej (wyrok TK z 2 grudnia 2009 r., U 10/09). Odpowiadając na argument, że uprzywilejowanie Kościoła katolickiego jest naturalne ze względu na przytłaczającą liczbę wiernych w stosunku do innych Kościołów i  związków wyznaniowych, napisała:

„Zasada bezstronności wymagałaby powstrzymania się przez władzę od działania uprzywilejowującego wyznanie dominujące faktycznie. Zasada: «Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma» (Łk 19,26), jest wszak dyrektywą postępowania w imię maksymalizacji korzyści wynikających z nierówności faktycznej. W warunkach dominacji faktycznej wzmacnianie środkami prawnymi dominanta nie jest bezstronnością. Bezstronność traktowania i równouprawnienie podmiotów faktycznie nierównych (a to jest przedmiotem regulacji art. 25 Konstytucji) nie jest wszak tym samym, co dalsza maksymalizacja korzyści z już istniejącej nierówności faktycznej”.

W polskich warunkach Kościół nie powinien dążyć do poszerzania swojego wpływu na legislację, który i tak jest w naturalny sposób duży.

Konstytucja II Soboru Watykańskiego o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes w 76. punkcie mówi o tym, że Kościół nie tylko nie powinien pokładać nadziei w przywilejach państwowych, ale wręcz będzie rezygnował nawet ze słusznie wywalczonych przywilejów, o ile ich realizacja miałaby oznaczać spadek wiarygodności Kościoła w  pełnieniu uniwersalnej misji głoszenia Ewangelii.

A zatem, przynajmniej na poziomie teoretycznym, zgoda na autonomię państwa i Kościoła jest po obu stronach. Rzecz w tym, że w praktyce widzimy bardzo bliską współzależność między partią rządzącą a przynajmniej niektórymi biskupami, jak również narracyjną jedność polityków i hierarchów. (...)

Jaka sprawa jest zatem kluczowa z perspektywy relacji państwo–Kościół?

Rozliczenie Kościoła z przestępstw seksualnych. W tej sprawie widać najwyraźniej skutki partyjnego uwikłania Kościoła. Prokuratura nie jest zainteresowana dostępem do dokumentacji kościelnej, biskup odsyła dokumenty do Watykanu, a państwo – dla zachowania pozorów w trakcie kampanii wyborczej – powołuje komisję, która od wielu miesięcy w ogóle nie zaistniała. Prawdziwej, niezależnej komisji nie widać na horyzoncie.

Bracia Tomasz i Marek Sekielscy w swoich filmach rzetelnie i niezwykle przejmująco pokazali system ukrywania przestępców seksualnych przez biskupów i przełożonych kościelnych. Mijają lata od podjęcia działań przez organizacje zrzeszające ofiary, kolejne miesiące od premiery pierwszego filmu Sekielskich i jakoś nie słyszymy o dymisjach biskupów. Widzimy, że bez państwowej interwencji się nie obejdzie. Trzeba zbadać i wyjaśnić skalę przemocy, o której mówimy, wyciągnąć wnioski, by nie doszło do kolejnych przestępstw, zatroszczyć się o ofiary i zadbać o zadośćuczynienie ze strony Kościoła.

* * *

Cały wywiad z Adamem Bodnarem znajdziesz w książce "Obywatel PL" (Wydawnictwo Mando)

* * *

Przeczytaliście już wszystkie książki na czas kwarantanny? Szukacie dobrych tytułów religijnych albo lifestylowych? Świetnie się składa - wybraliśmy dla Was najlepsze propozycje z wydawnictwa WAM! Szukajcie ich na naszej stronie, Facebooku i Instagramie pod hashtagiem #książkatygodnia.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Bartosz Bartosik, Adam Bodnar
23,94 zł
39,90 zł

Obywatel PL to Ty

  • Czy nasza demokracja jest zagrożona?
  • Skąd w nas tyle podziałów?
  • W którą stronę zmierza reforma sądownictwa?
  • Kim są najbardziej wykluczone osoby?

O coraz mocniejszych pęknięciach w społeczeństwie, próbach manipulacji Polakami i...

Skomentuj artykuł

Najważniejsza wspólna sprawa państwa i Kościoła? Odpowiada Rzecznik Praw Obywatelskich
Komentarze (4)
30 maja 2020, 20:35
Skoro ta nieszczesna książka jest dalej przez Was promowana, to napiszę, że elementarna uczciwość i reguły warsztatu dziennikarskiego nakazują wspomnieć o powtarzających się od lat licznych zarzutach wobec Rzecznika Praw Obywatelskich o dyskryminowanielub brak zainteresowania obywatelami będącymi katolikami lub mającym prawicowe poglady. Ze swej strony dopisałbym kontrowersyjny, delikatnie rzecz ujmując, charakter jego niektórych działań patrząc z prawnego punktu widzenia.
20 maja 2020, 07:41
"Przyzwyczailiśmy się do hejtowania wszystkiego, co nie leży w kanonie PiS". Jacy "my"? Proszę nie wypowiadać się w moim imieniu.
LL
Luki Luck
19 maja 2020, 08:15
Powtórzę się, za bardzo przyzwyczailiśmy się do hejtowania wszystkiego co nie leży w kanonie PISu. Dzięki DEON jest jeszcze szansa na pluralizm i szerszy horyzont. DZIĘKUJĘ Redaktorowi DEONU!!! Wolność jest cnotą chrześcijaństwa, a wiara nie może być nakazem ustawowym - choć pewnie niedługo tak się stanie... jeśli będziemy przyzwalać na ograniczanie wolnej myśli.
RF
~Robert Forysiak
19 maja 2020, 17:59
Powoli się przyzwyczajamy do pluralizmu, jakby w nim było cokolwiek wartościowego. A w Kościół powinien być zjednoczony w Duchu Św. a nie rozpluralizowany. A jedność w Duchu Ś. ma bardzo wymierne, konkretne przełożenie w danym czasie, w danej rzeczywistości. Przykładowo, w czasie pierwszego powstania żydowskiego w Imperium Romanum zasada jedności odnosiła się do rezygnacji z udziału w powstaniu przeciw Rzymianom i wycofaniu się.

Skomentuj artykuł

Najważniejsza wspólna sprawa państwa i Kościoła? Odpowiada Rzecznik Praw Obywatelskich
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.