Archimedes, tsunami i melancholia...

(fot. audi_insperation/flickr.com)
tajemnica bardzo wielka :)

Archimedes, genialny matematyk, rysował właśnie na piasku kolejny wzór. Pochłonięty nowym odkryciem nie dostrzegł, że tuż przy nim stoi groźny i uzbrojony żołnierz. W końcu żołnierz rzucił swój cień na zapiski na piasku. Archimedes ocknął się i zakrzyknął: odsuń się! Po chwili przeszył go miecz. Tak według legendy dokonał żywota słynny Archimedes.

Wybrałem jego przykład aby uleczyć samego siebie z naiwnego pozytywizmu. By zdać sobie sprawę, że tuż obok talentów, geniuszy, pięknych perspektyw rozwoju człowieka, jest także to natrętne coś, co ma dziką satysfakcję ze sprawiania bólu, zabijania i niszczenia. Np. brat Roger, starszy pan, siedział i medytował, aż go szaleństwo po prostu zadźgało... w XXI, "nowoczesnym", wieku.

To żadne odkrycie, że w świecie działają siły Zła. To żadne odkrycie, że w przedziwny sposób dotyka ono całej natury. Nas, ludzi, chyba jednak najbardziej. Zwierzęta są w tych mechanizmach zabijania naturalne. Zabijają, żeby zjeść. My, ludzie, z uwagi na swój potencjał potrafimy czynić zło dla samego zła, w sposób wyrafinowany, dosłownie okrutnie demoniczny. Niestety... Kolejne przykłady chyba nie są potrzebne.

Można i trzeba żyć z tą świadomością, by poszukać nadziei. Łatwo nasiąkam bowiem lękiem, goryczą i tym czymś, co nazwałbym udawanym życiem. Faktyczny materializm, maksymalne "wyciskanie" przyjemności i doznań są niejako wyciem głodnego wilka, głodnej duszy. Paradoksalnie nasycanie tym, co mamy pod ręką, potęguje głód...

DEON.PL POLECA

Mityczni Hiperborejczycy, zamieszkujący daleką północ, według starożytnych Greków żyli w owej krainie wiecznej szczęśliwości. Byli tak szczęśliwi, tak nasyceni, tak bardzo pełni, że nacieszywszy się życiem, kończyli je, rzucając się ze skał do morza. Doznali już zapewne wszystkiego, dotknęli, polizali i nacieszyli się tak bardzo, że pozostało im już tylko umrzeć....

Gdy zobaczyłem setki aut niesionych przez wody tsunami, przyszło mi na myśl jak nonsensowny jest nadmiar przedmiotów. Jak nonsensownie i łatwo biorę na nie kredyty, oraz jak bezczelnie przedmioty stają się zbyt ważne w moim życiu.

Po co to piszę ? Sam nie wiem... chyba to jakaś autoterapia. Nie szukam skały by z niej skoczyć, ale by na niej odpocząć... by gdy nadejdzie facet z mieczem, koltem, groźną miną albo z jakimś kolejnym idiotycznym przepisem prawa, zaśmiać się na cały głos.

Na początku było Słowo. Logos czyli Sens. Nasze małe sensy trawi jednak jeszcze Nonsens. Jeśli historia zatoczy koło, a tak mawiają, to wróci do Sensu. Do Słowa. Od Słowa do Słowa. Początek i Koniec. Alfa i Omega.

Ups... i znowu jesteśmy w Grecji. Cześć!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Archimedes, tsunami i melancholia...
Komentarze (1)
Bogusław Płoszajczak
18 marca 2011, 06:07
Jeżeli w lgendzie o śmierci Archimedesa jest ziarno prawdy to umarł szczęśliwy. Zginął robiąc to co kchał zamiast meczyć się na łóżku.