Kościół w Polsce w komfortowej sytuacji (jeszcze)

(fot. Gog Llundain / flickr.com / CC)
poldek34 / artykuł nadesłany

No pewnie, że w komfortowej, bo ludzie ciągle przychodzą do Kościoła, dzieci przychodzą na katechezę, a Bierzmowańcy czują obowiązek wstawienia się na zbiórkę...

I to jest olbrzymia szansa.

Niedawno gościłem w swoim domu księdza, który był czasowo oddelegowany do pracy w Wielkiej Brytanii. Tam z frekwencją to jest ogromny problem. Trzeba się naprawdę napracować, by zachęcić kogoś do przyjścia na Mszę do parafii katolickiej.

W Polsce? Miodzio!!! Ludzie jeszcze chodzą, mimo że stanowi to 1/3 czy może ciut więcej części ochrzczonych parafian. Ale są i to bez wysiłku.

Skoro przyszli, to można wspólnie z nimi wiele zrobić. Czy jednak ta szansa jest wykorzystywana? Mam wątpliwości. A tego najlepszym przykładem jest "nowatorstwo", z jakim przygotowuje się młodzież do przyjęcia Sakramentu Bierzmowania. Nowatorstwo jest tak szczególne, że sakrament ten jest nazywany sakramentem na pożegnanie z Kościołem.. - to usłyszałem od Katechety w mojej parafii.

A przecież można im zafundować rekolekcje, które zaowocują nawiązaniem relacji z Bogiem. Niestety, jedyne, co musza zrobić, to opanować ileś tam regułek, zaliczyć różaniec i spowiedź. Szkoda, że tylko tyle.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kościół w Polsce w komfortowej sytuacji (jeszcze)
Komentarze (8)
SM
Stanisław Młynarski
18 października 2012, 11:21
@Joan SAm fakt, że w Polsce jest dużo ludzi w KOsciołach jest o tyle optymistyczny, że stanowi dobry punkt wyjścia dla działań Ewangelizacyjnych. Kto kiedykolwiek zakładał duszapsterstwo, wie ile należy się napracować abyu stworzyć wspólnotę/grupę ludzi którzy wspólnie przeżywają swoją wiarę. Nasz Kościół w POlsce jest liczebny "na sztuki" a nie jest taki pręży jeśli chodzi o dawanie świadectwa na codzień. Potrzebne jest przejście do pogłębionej relacji z Bogiem aby życie codzienno spoiło się z życiem duchowym. Gdyby założyć sobie taki cel, to właśnie fakt wielu ludzi w Kościele jest dobrym punkyem wyjścia by zacząć działania od nich.. . Mówi się dużo o nowej Ewangelizacji. Właśnie ową ewangelizację należy zacząć od siebie, a więc od siebie w sensie indywudualnym od siebie - w sensie parafialnym, od siebie - diecezjalnym, itp.. . Bierzmowańcy potrzebują - jak powietrza - świadków a nie administratorów którzy będą ich przxepytywali z regułek.. . To staramy się robić w naszej parafii - nie jestem księdzem, ale świeckim katechetą. Pozdrawiam.
J
joan
17 października 2012, 23:32
@Joan, (...) Zaś przywoływany przykład służył temu, że luksus wiernych w Kościele nie musi wcale trwać "wiecznie".. - wziąwszy pod uwagę dane dotyczące liczby ochrzczonych i liczby korzystających z życia sakramentalnego regularnie. Dane mówią o 35% ( średnio ) praktykujących. Pozdrawiam. Ale czy sama obecność wiernych w kościele to już luksus? Czy obecnie możemy mówić o luksusie? No i czy przykłady z Zachodu są dobre? Tam chodzi mniej osób do kościoła nie dlatego, że odeszli ale dlatego, że od początku byli innego wyznania albo niewierzący, a ci którzy chodzą, to można brać z nich przykład naprawdę. Tak, że moim zdaniem dawanie za przykład UK- jak tam źle z wiarą i czy tak będzie w Polsce- jest niewskazane, bo sytuacja wyjściowa była inna, a i teraz nie jest oczywiste, że oni są "gorsi". Co do zadowolenia, że "bierzmowańcy" przychodzą na spotkania i na Mszę, to polecam lekturę pytań do ojców jezuitów na ich stronie coś w stylu: "poszłam tylko po podpis" albo "rodzice mnie zmusili". Nie wiem, czy ów ksiądz był w takim regionie/parafii, gdzie wiara kuleje. Nie chcę przypisywac złej woli, ale czasami spotykm się z naciąganymi opiniami. Np. ksiądz mówi, że polski kościoł (w UK) przepełniony, a w angielskim o wiele mniej ludzi. Tyle, że polski kościoł jest jeden na kilka miejscowości, a angielskich kilka w jednym mieście. To tyle refleksji i doświadczeń.
SM
Stanisław Młynarski
17 października 2012, 16:39
@teresa wbrew pozorom doskonałośc moralna nie jest tym, co jest najwazniejsze w życiu chrześcijańskim. Gdyż gdyby z niej uczynic kryterium świętości, nikt ( oprócz Maryi i Jezusa ) nie zostałby zbawiony. Ważniejsze od doskonałości moralnej jest co innego, a co stanowi zarazem motywem do unikania zła i czynienia dobra.. .
SM
Stanisław Młynarski
17 października 2012, 16:36
@wer Krytyka pewnych zjawisk w Kosciele nie oznacza wrogości wobec Kościoła. Osobiście przygotowuję do Biermowania  kilkunastoosobową grupę młodych a także katechizuję. Wiem więc o czym piszę.
SM
Stanisław Młynarski
17 października 2012, 16:28
@Joan, znajomy Ksiądz był oddelegowany do jednej z diecezji, pracował również w Szkocji. Już nie pamiętam o jaki region chodziło. Zaś przywoływany przykład służył temu, że luksus wiernych w Kościele nie musi wcale trwać "wiecznie".. - wziąwszy pod uwagę dane dotyczące liczby ochrzczonych i liczby korzystających z życia sakramentalnego regularnie. Dane mówią o 35% ( średnio ) praktykujących. Pozdrawiam.
T
teresa
16 października 2012, 10:12
Nie kradnę.Nie zabijam. Prawo uniwersalne,które pomija chrześcijańskie korzenie owocuje zerwaniem tak na prawdę z Miejscem Naszego Przeznaczenia. Wśród wielu nacji,przekonań,żniwo zbiera owocnia- mam prawo się nikogo nie bać,wszystkiego żądać i zaciemniać obraz Dobra. Tak to jest ,jak rządzi w kościele doczesnym Ziemiańska kobieta. Ciekawe, gdzie się uda wylądować po śmierci... Polskim piłkarzom życzę ,by mieli mocne łydki, sprężyste buty i grali na wzór mereżki.
J
joan
14 października 2012, 22:20
Mieszkam w Wielkiej Brytanii i moje obserwacje są inne niż księdza, na którego autor się powołuje. Kościoły katolickie w UK wcale nie świecą pustkami, wręcz przeciwnie- są pełne. Fakt, że jest ich może mniej niż w Polsce i Mszy niedzielnych zazwyczaj nie ma kilku, ale dwie albo jedna w sobotę wieczorem i jedna w niedzielę. Tak jest przynajmniej w mojej miejscowości. Ale i katolików zadeklarowanych jest przecież w UK mniej, wiec trudno żeby było tyle osób na Mszy, co w Polsce, gdzie jest ok 97% ochrzczonych. Ale co do katolików w UK, to (mówię o moich osobistych doświadczeniach) ci którzy chodzą do koscioła, to są to naprawdę prawdziwi katolicy, nie tylko "niedzielni". Bardzo angażują się w życie parafii, są bardzo życzliwi dla innych. Zresztą tak samo angielscy kapłani, to naprawdę wspaniali zaangazowani księża. Tak, że nie ma co pokazywać palcem na innych rzekomo gorszych tylko brać się za siebie.
W
wer
14 października 2012, 18:54
 Autor trzęsie sie z niecierpliwości. kiedyz to  wreszcie ludzie w Polsce przestana chodzić do Koscioła....:) Vivat Deon!:) Daleko panowie SI odeszli od Loyoli... Zreszta, była kasata,dzisiejsi"jezuici" nie maja nic wspólnego z zakonem założonym przez Baska....