Ewangelia w czterech słowach - według abp. Grzegorza Rysia

Ewangelia w czterech słowach - według abp. Grzegorza Rysia
Fot. Archidiecezja Łódzka / Youtube

- Wiara i niewiara; pokora i nieposłuszeństwo; pewność siebie i poczucie grzechu są w nas tak blisko siebie - pisze abp Grzegorz Ryś w książce "Moc wolności".

Abp Grzegorz Ryś: dramat w czterech słowach

Wszyscy synoptycy opisują uzdrowienie trędowatego przez Jezusa (Mk 1,40–45; Mt 8,24; Łk 5,12–15). Wersja Markowa jest najdłuższa i najbardziej „detaliczna”. Marek starannie dobiera słowa, których nie odnajdujemy w pozostałych redakcjach

„Przyszedł do Jezusa trędowaty i (...) prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. „Prosił” – Marek używa tutaj słowa: parakaléo, to znaczy „przywoływał”. „Przyszedł”, ale nie odważył się podejść „blisko”. Wie, że mu nie wolno. Jako trędowaty ma obowiązek zachować odległość bezpieczną dla swojego Rozmówcy. Nie ma w nim zuchwałości ani natarczywości; jest pokorny i całkowicie otwarty na wolę Pana. To piękne i rzadkie. Również w naszych postawach.

Słowo drugie: „Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go”. „Zdjęty litością” – splagchnizomai – św. Hieronim tłumaczył: „poruszony miłosierdziem” – co dosłownie znaczy „dotknięty do samych wnętrzności (splagchna)”. Jezus – zgodnie z pragnieniem chorego – skraca dystans. Wcale nie do odległości na „wyciągnięcie ręki”. Wpuszcza go do swojego wnętrza! Do swojego „łona” (rehem) – co jeszcze lepiej oddaje myślenie hebrajskie. Z Jezusowego miłosierdzia ma nie tylko być uzdrowiony, ale narodzić się na nowo.

Na tym jednak nie koniec. Pojawia się słowo trzecie: „Jezus zaraz go odprawił (...) na świadectwo dla nich”. Tu pada słowo ekbállo – dosłownie: „wyrzucić” (!), „wypędzić”. Może znaczyć ównież „posłać”, ale właśnie z jakąś gwałtownością wynikającą np. z rozeznania sytuacji czy potrzeby. Tak użyte jest w sławnym zdaniu Jezusa: „Proście Pana żniwa, aby posłał (hopos ekbale) 138 robotników na swoje żniwo”. Co można przeczytać i tak, że robotnicy „są”, ale „nie chce się im ruszyć” – trzeba ich „wygnać”.

„Zaraz go wygnał” – zdaje się kłócić z poprzednią serdecznością i bliskością. A może jednak chodzi o przekonanie nas do misyjnej dyscypliny naszej wiary. Spotkanie i uzdrowienie nie jest do kultywowania narcystycznego „ciepełka”.

I tu pojawia się słowo czwarte: „On jednak zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać (...) tak, że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta”. „Jednak” – greckie dè – brzmi wręcz szokująco. Posłany na „świadectwo” (z zakazem „mówienia” o tym, co się stało), wychodzi i „gada”. Marek używa tu niezwykle ważnego słowa kerysso (ogłaszać – stąd słowo: kerygmat). Jakby chciał nam powiedzieć: „Uważajcie!”. Można nawet kerygmat sprowadzić do gadaniny, która działa wbrew Jezusowi. Zamiast Mu otwierać przestrzenie do działania – zamyka. W tym miejscu to nie Jezus, lecz uzdrowiony przezeń człowiek zdumiewa. Jak to możliwe, że – będąc trędowaty – miał w sobie tak piękne poddanie się woli Bożej, a będąc uzdrowiony zaczyna kierować się swoją własną? Wiara i niewiara; pokora i nieposłuszeństwo; pewność siebie i poczucie grzechu są w nas tak blisko siebie.

Więcej przeczytaj w książce autorstwa abp Grzegorza Rysia "Moc wolności".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
abp Grzegorz Ryś
32,82 zł
46,89 zł

Pan stworzył nas wolnymi – i dzięki temu zdolnymi do miłości

Cudowność działania Boga w naszym życiu nie polega „jedynie” na tym, że czyni nas On wolnymi (zewnętrznie, wewnętrznie); chodzi o to, że czyni nas...

Skomentuj artykuł

Ewangelia w czterech słowach - według abp. Grzegorza Rysia
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.