Duchowa pielgrzymka do Lourdes

"Sanktuaria zazwyczaj powstają tam, gdzie Bóg, wkraczając w czas, w sposób szczególny daje poznać ludziom, że się nimi interesuje." (fot. flickr.com / cyntalist)

Jeszcze kilka lat temu nie przykładałem zbyt wielkiej wagi do pielgrzymowania po sanktuariach, choć wędrowałem na Jasną Górę czy na Górę św. Anny. Co za różnica, myślałem, Bóg wszędzie taki sam, nieograniczony przez przestrzeń i czas.

Potem z mądrych ksiąg dowiedziałem się, że właściwie chrześcijaństwo zniosło starodawny podział na miejsca święte i świeckie, co do dziś kultywują niektóre religie naturalne. A stało się tak za sprawą Chrystusa, który swym przyjściem całą ziemię zamienił w sanktuarium. Sam Jezus mówi, że każdy wierzący jest żywą świątynią Boga. Wprawdzie nadal budujemy kościoły z kamienia, ale nie są one wydzielonym "rezerwatem" Boga, poza którym trudno się na Niego natknąć. W świętej przestrzeni gromadzi się wspólnota, która zazwyczaj rozproszona jest w świecie. Tam łatwiej się jej modlić i skupić.

Zawsze mnie intrygowało to, że Jezus każe zamknąć się w "izdebce i modlić się do Ojca, który jest w ukryciu". Zaleca, aby stworzyć odpowiednie warunki, nastroić się do tego spotkania, opuścić przynajmniej na chwilę pracę, troski i obowiązki. Ponieważ jesteśmy istotami cielesnymi, materialność odgrywa w naszym życiu ogromną rolę. Bóg przemawia do nas za pośrednictwem widzialnego stworzenia. To prawda, że On zawsze jest, wszelako nie na każde zawołanie jak baśniowy dżin w butelce. My również musimy wycisnąć z siebie trochę potu, by Go zauważyć i przyjąć pod swój dach.

Fenomen miejsca świętego w chrześcijaństwie nie polega na tym, że Bóg działa w nim mocniej i skuteczniej, nawet jeśli ludzie nawracają się i doznają uzdrowień. Sanktuaria zazwyczaj powstają tam, gdzie Bóg, wkraczając w czas, w sposób szczególny daje poznać ludziom, że się nimi interesuje. Znalazłszy się na ziemi świętej wypada zdjąć sandały, szpilki, adidasy, chodaki. W miejscu świętym podejmuje się ryzyko. Staje się na bosaka, bezbronnie, trochę niepewnie, aby powierzyć się temu, kto tę ziemię trzyma w swej ręce. Brak obuwia wymusza delikatne stąpanie po ziemi, aby przypadkiem nie zahaczyć o kamień i uniknąć starcia z jakimś dokuczliwym małym zwierzem. Trzeba zwolnić tempa i wyostrzyć uwagę. Niektórzy nazywają te specjalne miejsca "dodatkowymi okazjami, by intensywniej doświadczyć Bożego towarzystwa na ziemi" albo dostrzegają w nich "przestrzeń głębszego wzruszenia". Wybierając się do Fatimy, Lourdes, Częstochowy, podejmuję pewne zmiany: opuszczam dom, przemieszczam się, pakuję do plecaka wiarę, swoje pragnienia i oczekiwania, intencje i prośby ludzi. Sakralne miejsce przez swoją materialność odwołuje się także do sfery przeżyć i uczuć; pomaga skupić uwagę na tym, co boskie w zwyczajności.

Na pierwszy rzut oka Lourdes wcale nie wygląda jak arcyszczególny zakątek na ziemi. A na pewno nie było nim w połowie XIX wieku. Leżało na zapyziałej prowincji. Dzisiaj nadal jest miasteczkiem, które nie robi oszałamiającego wrażenia. Dumnie czuwa nad nim staruszek zamek, przypominający o jakiejś zamierzchłej przeszłości. Jedyne co odróżnia Lourdes od innych miast tego typu, to niespotykana wręcz liczba hoteli, w dodatku niemal każdy jest pod jakimś świętym wezwaniem. Powyrastały tam jeden przy drugim jak drzewa w lesie, a nazbierało się ich już bez mała 250. Powiadają, że we Francji - po Paryżu - to małe miasteczko pomieści najwięcej gości.

Święte stało się z racji szczególnej interwencji Boga. Tutaj właśnie otworzyło się niebo, a z niego jak po drabinie zstąpiła Matka Chrystusa i jednocześnie nasza, czyli Matka Kościoła. Bez grzmotów, błyskawic i trzęsień ziemi. Jak ciche nadejście wiosny. Dlatego tutaj trzeba łapać chwile, które magazynuje się na zapas, gdy znowu trzeba się będzie rzucić w objęcia szarej zwyczajności.

Tekst pochodzi z książki ojca Dariusza Piórkowskiego SJ DUCHOWA PIELGRZYMKA DO LOURDES - zobacz więcej

 DUCHOWA PIELGRZYMKA DO LOURDES

 

życie się upraszcza
wiara się odmładza
ziemia się przybliża
niebo się otwiera
Bóg się uśmiecha
człowiek wraca inny

27 osobistych refleksji wskazuje szlak duchowej wędrówki dla każdego, kto tęskni za prostotą, szuka uzdrowienia, kocha życie...

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Duchowa pielgrzymka do Lourdes
Komentarze (5)
E
ewa
17 grudnia 2013, 22:47
Rzeczywiście jest to duchowa pielgrzymka. Głębokie przeżycie autora. Nie byłam tam, ale poczułam się w trakcie lektury bardzo blisko tego miejsca. Gorąco wszystkim polecam.
M
Maria
4 listopada 2012, 12:10
Ja też przeczytałam. Jakoś zupełnie inaczej opisuje to miejsce. Wszyscy tylko o tych uzdrowieniach i świętej wodzie. Ale to rzeczywiście nie jest tam najważniejsze. I ta postać św. Bernadetty - prosta dziewczyna, wcale nie została uzdrowiona z choroby, ale dojrzała do świętości. Również polecam książkę - doskonała na Rok Wiary, można wziąć sobie każdy rozdzialik na rozważanie, a jest co rozważać.
lucy
4 listopada 2012, 12:06
Ja nie byłam,- ale po przeczytaniu tej książki zapragnęłam tam pojechać.Szczerze ją polecam.
M
magda
4 listopada 2012, 07:38
Tak, byłam tam, ciekawa jestem tej książki. Zapowiada się interesująco.
M
marek
14 stycznia 2012, 17:21
No proszę, taki "liberalny" ksiądz, a jeździ do Lourdes i pisze o tym książki...