Egzystencja i kultura

Egzystencja i kultura
Egzystencja i kultura Wyd. WAM
Logo źródła: WAM Red. nauk. Piotr Duchliński, Marek Urban / Wyd. WAM

Książka Egzystencja i kultura jest owocem badań nad związkami, jakie zachodzą między ludzką egzystencją a różnymi tradycjami kulturowymi, jako symbolicznymi formami artykulacji ludzkiego ducha. Specjaliści reprezentujący różne dziedziny badań nad związkiem egzystencji i kultury przedstawiają pojmowanie egzystencji, dotykając kwestii takich, jak natura, kultura, wartości moralne, wolność, sens życia i istnienia, religia, śmierć, cierpienie, doświadczenia graniczne, cielesność, płeć czy system prawa, mając na uwadze wpływ określonych tradycji kulturowych na ich rozumienie.

Zaprezentowane w niniejszym tomie prace uwzględniają dorobek tak kultury zachodniej, jak i wschodniej, szczególnie japońskiej i chińskiej. Pokazują one jak odmienne tradycje kulturowe warunkują rozumienie różnych doświadczeń i fenomenów związanych z egzystencją człowieka.

W niniejszym artykule zamierzamy omówić związki zachodzące między naturą, kulturą, wartościami moralnymi a rozwojem osobowym człowieka. Podjęte zagadnienie mieści się w ramach szeroko rozumianej perspektywy ontologicznej, aksjologicznej i antropologicznej. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że związki te nie są proste do określenia. Niemniej jednak nie powinno to skłaniać do zaniechania wszelkich teoretycznych prób ich zdeterminowania. Od tego, jak pojmuje się naturę, kulturę, wartości oraz człowieka, czyli od postulowanej ontologii, aksjologii i antropologii zależy ustalenie zachodzących między nimi związków. Poniżej spróbujemy hipotetycznie, bez ostatecznego przesądzania sprawy w tejże materii, określić występujące między nimi uwarunkowania. Wstępnie możemy tylko powiedzieć, że mamy tu do czynienia z określonymi związkami ontycznego (bytowego) fundowania. W relacji tej element z poziomu niższego jest dla elementu z poziomu wyższego bytowym fundamentem. Element z poziomu wyższego, choć znajduje zakotwiczenie w niższym, to jednak nie redukuje się do niego w znaczeniu bytowym. Wyższy element odsłania jakby nowe oblicze tego niższego, będącego dla niego ontyczną podstawą. Wstępna hipoteza zakłada, że rzeczywistość ma pewne warstwy ontyczne, które są ze sobą istotowo powiązane. Oprócz tych relacji chcemy pokazać, jaki związek mają wartości, zwłaszcza wartości moralne, z człowiekiem oraz jaką rolę pełnią one w rozwoju jego egzystencji, szczególnie w procesie „stawania się" podmiotem osobowym, a także na czym polega ich internalizowanie i twórcze urzeczywistnianie w działaniu w warunkach świata realnego. Ponadto chcemy ukazać rolę, jaką pełnią one w transcendowaniu świata przyrody oraz czasu, w którym zanurzona jest egzystencja homo sapiens. Powyższe analizy ogniskują się zasadniczo na człowieku i jego moralnym rozwoju. W poniższych rozważaniach będziemy inspirowali się niektórymi etyczno-antropologicznymi przemyśleniami Romana Ingardena i jego uczniów.

Kiedy przychodzi nam mówić o naturze, czy to naturze człowieka, czy świata, zrazu stajemy wobec wielkiego bogactwa znaczeniowego tego terminu. Nie będziemy tu jednak przytaczać wszystkich możliwych znaczeń pojęcia natury ani też wdawać się w niuanse, jak kształtowało się ono w długim procesie rozwoju myśli filozoficznej oraz naukowej. Aby sensownie mówić o naturze, trzeba mieć na uwadze tak potoczne, jak i filozoficzne intuicje związane z tym terminem, ale nie można pomijać tego, co o naturze człowieka ma do powiedzenia nauka współczesna. Trzeba bowiem pamiętać, że rozwój nauk, szczególnie przyrodniczych, posługujących się obserwacją i eksperymentem, przyczynił się w znacznym stopniu do lepszego poznania i zrozumienia prawideł rządzących naturą świata i człowieka.

Pierwszymi badaczami natury i człowieka byli filozofowie, a przed nimi na sposób religijny i wyobrażeniowy starano się wytłumaczyć naturę świata i człowieka na gruncie mitologii. Doświadczając, jak powiada w swojej Metafizyce Arystoteles, zdziwienia nad otaczającym ich kosmosem, naturą bytu, jońscy filozofowie przyrody podjęli pierwsze próby wytłumaczenia go poprzez odkrycie jego arche. Jednak z biegiem czasu odkrywając naturę kosmosu i świata, człowiek starał się również zrozumieć swoje miejsce pośród nich. Tak narodził się w już okresie starożytności humanistyczny nurt filozofii (sofiści i Sokrates), który za przewodnie hasło obrał sobie wyryte w świątyni w Delfach adagium „poznaj samego siebie'". Chodziło o poznanie tego, kim człowiek jest, czyli co jest jego istotą i jakie jest jego miejsce w całości wszechświata. Filozofowie na przestrzeni wieków prześcigali się w dawaniu coraz to bardziej pomysłowych odpowiedzi na pytanie o istotę człowieka i jego stosunek do całości wszechświata. Jednakże zawsze w mniejszym lub większym stopniu towarzyszyło im przekonanie, że człowiek jest integralną częścią świata natury i kosmosu, że jest, jak powiadali niektórzy, mikrokosmosem, w którym jak w zwierciadle przegląda się całość wszechświata. Te filozoficzne przekonania zostały wzmocnione i empirycznie potwierdzone przez rozwój nauk przyrodniczych, zwłaszcza przez teorię ewolucji biologicznej odkrytą przez K. Darwina oraz kosmologię przyrodniczą. Nauki te na podstawie wiarygodnych świadectw empirycznych przyjmują, że człowiek jest częścią świata przyrody. Niezależnie od tego, czy chcą tego czy nie różni filozofowie, człowiek jest istotą przyrodniczą, biologiczną, tworem, który pojawił się na ziemi w wyniku najpierw kosmologicznej a potem biologicznej ewolucji. Z tymi faktami można się nie liczyć i nie brakowało tak obecnie, jak i w zamierzchłej przeszłości filozofów i naukowców, którzy prawdom tym starali się zaprzeczyć w imię rzekomego ratowania człowieka przed zredukowaniem go do biologicznego i materialnego wymiaru. Niezależnie od sporów i rozstrzygnięć przyjmujemy, że człowiek jest istotą przyrodniczą, biologiczną, że jest częścią świata przyrody, powstałą drogą wielomilionowej ewolucji kosmologicznej i biologicznej. Z drugiej strony zwracając człowiekowi jego biologiczny, przyrodniczy wymiar, nie zamierzamy w żadnym wypadku dokonywać jego naturalizacji, zatrzymując się tylko na tym poziomie.

Można powiedzieć, że niektóre stanowiska filozoficzne radykalnie separujące człowieka prowadzą do okaleczonych z bardzo istotnego wymiaru wizji człowieka. Trzeba mieć na uwadze to, że człowiek nie jest czystym duchem, lecz „wcielonym" w biologiczne i cielesne struktury umysłem. Już bowiem Arystoteles w oparciu o swój przyrodniczy zmysł podkreślał, że człowiek to animal rationale. Dla Stagiryty człowiek jest częścią przyrody, ale poprzez to, że posiada rozumną duszę, nie redukuje się w całości do niej. Rozum, jako najszlachetniejsza część duszy, umożliwia transcendencję świata przyrody. Z tej pozycji Arystoteles krytykował swojego poprzednika Platona, dla którego wymiar duchowy człowieka skierowany ku transcendentnym ideom był bardziej wartościowy i godny uznania niż wymiar biologiczno-cielesny. 

 

Biologiczny wymiar jest jednym z głównych wymiarów ontycznych człowieka. Można o nim powiedzieć, że jest najbardziej podstawowy i decydujący o możliwości istnienia człowieka, konstytuowania się wyższych poziomów bytowych. Faktem jest, że człowiek jest istotą złożoną z miliardów komórek biologicznych, z których każda nosi na sobie ślad kształtowania się w wielomilionowym procesie ewolucyjnym. To, co należy do biologii, umożliwia życie przez zachodzenie różnorodnych procesów chemicznych. Człowiek, czego nie należy się wstydzić, jest mieszaniną różnych procesów chemicznych, reakcji i wyładowań elektrycznych. Kiedy spojrzymy na wyciągniętą dłoń człowieka, to widzimy w niej efekt wielomilionowej ewolucji biologicznej, która doprowadziła do wykrystalizowania się takiej struktury ręki czy innych narządów, jak np. oko, po to, aby człowiek mógł jak najskuteczniej dostosować się do środowiska i przetrwać. Czy był to tylko przypadek, czy celowo uwarunkowany proces, tego tu nie rozstrzygamy. Interesująco rozjaśnia te kwestie w swoich książkach ks. M. Heller, który stale uczula nas na to, że jako homo sapiens jesteśmy częścią struktury wszechświata i nic tego nie może już zmienić. Ludzkie ciało to chemia organiczna, jego istnienie zależy od bardzo podstawowych pierwiastków chemicznych, jak np. węgiel, który powstaje w dużych skupiskach materii, przy zachodzeniu wybuchów jądrowych. Miejscem powstania węgla były gwiazdy, w których zachodziły skomplikowane reakcje chemiczne. To one doprowadziły do jego powstania. Reakcje te były przypadkowe, od przypadku zatem zależy nasze życie. To już tam, w materii gwiazd, miało miejsce przygotowanie warunków do powstania życia. Kiedy zatem patrzymy na ludzką naturę, składającą się z poszczególnych pierwiastków, w tym także z pierwiastka węgla, to możemy powiedzieć, że każdy z tych pierwiastków przeszedł ewolucję przez kilka gwiazd. Natura ludzka powstała zatem z popiołów ewoluującego wszechświata.

Biologiczna strona człowieka domaga się zaspokajania różnych potrzeb, które są podstawowymi dynamizmami bionicznymi warunkującymi przetrwanie w środowisku. I tak człowiek musi poszukiwać pokarmu, aby jego organizm miał odpowiednią ilość energii do realizowania ustrojowych procesów i reakcji chemicznych. Biologiczna strona ludzkiej natury domaga się także ochrony i pielęgnacji. Dobrze o tym wiedzieli nasi przodkowie, którzy przy pomocy dostępnych wiele milionów lat temu środków skutecznie zabiegali o realizację biologicznych potrzeb w takim celu, aby przeżyć i dostosować się do otoczenia. Ewolucja „zaprogramowała" człowieka nie po to, aby dążył do destrukcji, ale po to, aby dążył do życia i do przetrwania, niektórzy powiedzą do zachowania swoich genów w następnych pokoleniach.

W każdym człowieku przy zachowaniu optymalnych i sprzyjających warunków rozwojowych pozostaje niezakłócona inklinacja biologiczna do przetrwania i przekazywania życia. Realizacja potrzeb biologicznych jest niesamowicie ważna nie tylko dla samego życia, ale również dla realizacji wyższych potrzeb mających swoje źródło w duchowych pokładach natury ludzkiej. Biologiczne potrzeby są tak dynamiczne i silne, że niemożliwość ich zaspokojenia powoduje agresję i lęk, prowadzi do destrukcji innych członków gatunku homo sapiens. Realizacja potrzeb biologicznych jest warunkiem koniecznym realizacji wyższych potrzeb opartych na wartościach estetycznych czy moralnych, czyli na realizacji tych potrzeb, które wypływają z głębin ludzkiego ducha. Dla przykładu, możemy wyobrazić sobie człowieka niemogącego zrealizować potrzeby pożywienia. Czy taki człowiek będzie w stanie oddać się wzniosłym potrzebom duchowym urzeczywistniania wartości estetycznych, religijnych czy moralnych? Odpowiedź jest tutaj oczywista, nie będzie, gdyż pod wpływem niemożliwości zrealizowania podstawowych potrzeb, potrzeby wyższe zostaną z jego świadomości wyparte jako mniej istotne dla przetrwania, dla życia. Nie oznacza to, że taki człowiek jest zły, że należy go negatywnie wartościować. On tylko walczy o swoje przetrwanie, a potrzeba przetrwania jest silna, natarczywa i domaga się natychmiastowego urzeczywistnienia, bardziej niż realizacja wyższych wartości wyrastających z wnętrza człowieka.

Dzięki rozwojowi człowiek stopniowo pozyskiwał przewagę nad światem przyrody ożywionej i nieożywionej. Pojawienie się świadomości odegrało tutaj niebagatelną rolę. Albowiem to właśnie dzięki niej i zdolności do samo zwrotności umysłu zaczął człowiek powoli uświadamiać sobie swoją dwuznaczną sytuację egzystencjalną. Sytuację tę trafnie opisał Roman Ingarden. „Człowiek istnieje i żyje na granicy dwu istot różnych, z których jedna zdaje się stanowić jego człowieczeństwo, a druga - niestety, jakby więcej realna niż pierwsza - pochodzi z jego zwierzęcości i warunkuje tamtą. Człowiek znajduje się na granicy dwóch dziedzin bytu: Przyrody i specyficznie ludzkiego świata, i nie może bez niego istnieć, lecz świat ten nie wystarcza dla jego istnienia i nie jest zdolny mu go zapewnić. Człowiek jest przeto zmuszony do życia na podłożu Przyrody i w jej obrębie, lecz dzięki swej szczególnej istocie musi przekraczać jej granice, ale nigdy nie może w pełni zaspokoić wewnętrznej potrzeby bycia człowiekiem". Sytuacja człowieka jest egzystencjalnie trudna, można wręcz powiedzieć, że paradoksalna. W zarysowanym obrazie świata jest on jestestwem, którego egzystencja rozgrywa się w dwóch światach, przyrodniczym i ludzkim. To, że człowiek jest częścią przyrody, nie podlega wątpliwości. „(...) człowiek jako homo sapiens czy homo faber, jest taką odmianą zwierząt, która powstała w ciągu bardzo długiego procesu ewolucyjnego takich lub innych zwierząt. W każdym razie jest w człowieku coś takiego, co by można nazwać jego zwierzęcością. (...) człowiek jest pewną specjalną odmianą zwierzęcia, o pewnych specjalnych kwalifikacjach, które go odróżniają od innych zwierząt. W człowieku który jest zwierzęciem, a który zarazem ma pretensję do tego by nim nie być, jest tak, że może on być lub nie być podmiotem wartości moralnych?".

Wprawdzie człowiek wywodzi się z „królestwa przyrody", to jednak świat ten nie zaspokaja jego aspiracji, szczególnie tych wyższych, związanych ze sferą potrzeb duchowych oraz ich realizacją. Potrzeb tych nie zaspokoiło opanowywanie przyrody, które przyczyniło się do przetrwania człowieka i umocnienia jego pozycji wobec zwierząt. Opanowywanie przyrody nie mogło jednak zaspokoić wszystkich aspiracji człowieka dlatego, że odpowiadało tylko potrzebie biologicznego przetrwania, pomagało np. szybciej zdobyć pożywienie czy zbudować siedlisko lepiej chroniące przed dzikimi drapieżnikami. Z faktu, że człowiek stopniowo opanowywał przyrodę, nie wynikała jego rzeczywista wyższość nad królestwem zwierząt. Opanowywanie przyrody postępowało razem z rozwojem umysłowym człowieka. Ten rozwój był długi i stopniowy, ale z ewolucyjnego punktu widzenia przydał homo sapiens najwyższą pozycję w królestwie zwierząt. Człowiek nie opanował przyrody przy pomocy samej siły mięśni, lecz dzięki rozwojowi umysłu, wyobraźni oraz praktycznej inteligencji pozwalającej na używanie w inny niż dotychczas sposób spotykanych przedmiotów, np. kij nie służył już tylko do podpierania się, ale dzięki odkryciu jego nowego, praktycznego znaczenia, mógł posłużyć jako włócznia do szybszego upolowania dzikiego zwierzęcia. Wytwarzanie narzędzi stało się czymś rozstrzygającym w walce z dzikimi zwierzętami. Tworząc narzędzia, człowiek wykorzystał to, co miał pod ręką, czyli to, co podsuwało mu naturalne środowisko. Zastane w przyrodzie przedmioty, dzięki wykształconej inteligencji praktycznej, przekształcał w narzędzia, służące mu do jej opanowania. Jednakże człowiek nie tylko wytwarzał rzeczy przydatne z ewolucyjnego i czysto biologicznego punktu widzenia. Wytwarzał i takie, które zaspakajały budzące się w nim nowe potrzeby, psychiczne oraz duchowe. Człowiek nie jest istotą tylko biologiczną. Jego egzystencja nie sprowadza się w całości do realizacji potrzeb związanych z przetrwaniem i przedłużeniem gatunku. Pula genów nie jest jednym przedmiotem troski homo sapiens. Człowiek potrafi stawiać sobie cele, które z punktu widzenia ewolucyjnego przystosowania są zbyteczne i mogą być pojmowane jako „luksus", dopuszczany jednak przez naszą biologiczną naturę. Ślady tej „wyższej działalności" widać już na skałach jaskiń, które zamieszkiwał człowiek pierwotny. Znajdują się tam wytwory mówiące nie tylko o dobrym smaku, poczuciu piękna, ale również o żywych potrzebach artystycznych i twórczych, o ekspresji budzącego się do życia twórczego ducha ludzkiego, który zaczął urzeczywistniać się w świecie nowo odkrywanych wartości. I choć potrzeby biologiczne są ważne dla przetrwania, to jednak przetrwanie człowieka nie ogranicza się tylko do sfery czysto biologicznej. Człowiek nosi w swojej naturze pewne „potrzeby wyższe" i pragnie przetrwać na zupełnie innym poziomie egzystencji niż tylko na poziomie dostosowania do środowiska, przetrwania w walce o byt, o przekazanie genów potomstwu. W naturze ludzkiej znajdują się potrzeby, czy może lepiej powiedzieć pragnienia, radykalnie przekraczające sferę tego, co ustanowione przez biologię i jej prawidła. Mają one swoje korzenie nie w biologicznie pojętej naturze, lecz w strukturze ludzkiego ducha, który na pewnym etapie ewolucji doszedł do głosu. Ujawnił się on właśnie poprzez transcendujące biologię pragnienia. Pragnienia te, aby mogły zostać urzeczywistnione, domagają się stworzenia całkiem innego świata niż ten, z którego człowiek wyszedł drogą ewolucji. Tenże nowy świat, budowany w wielkim trudzie przez człowieka, przekracza poziom biologicznych instynktów i potrzeb. Jest światem kultury, sztuki, nauki oraz filozofii. Nie jest to jednak świat bytowo autonomiczny wobec przyrody. Ten ostatni jest z jednej strony fundamentem ontycznym (bytowym) dla niego, z drugiej zaś będzie nim ludzka twórcza świadomość, która nadaje określony sens (logos) napotykanym tworom (przedmiotom) przyrody, czyniąc z nich przedmioty całkiem nowego typu. Ten nowy świat odsłania jakby inne oblicze świata natury.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Egzystencja i kultura
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.