Babcie nie są aniołami

Babcie nie są aniołami
(fot. shutterstock.com)
Eduard Martin / slo

Ludzie mogą robić różne rzeczy. Babcie nie. Ludzie mogą też robić brzydkie rzeczy. Babcie nie mogą.

Wnuk ma wszystko pięknie poukładane i nie przychodzi mu do głowy, że taki obraz świata mógłby się zmienić.
Nasza sąsiadka Agnieszka jest bardzo "ostrą" kobietą. Właściwie nie jest to nawet sąsiadka, bywa tu sporadycznie.
Teściowa...
Od czasu do czasu przyjeżdża do młodych i "uszczęśliwia" ich swoją obecnością, chociaż obawiam się, że na określenie tego, co u nich wyrabia, jeden, w dodatku zwyczajny cudzysłów, jakiego użyłam, by nie wystarczył.

Kiedyś wnuk usłyszał, jak ta kobieta wrzeszczy na swego zięcia w ogrodzie: - Życzę wam okropnej śmierci, tobie i twojej matce...
Był to taki ryk, jakby do sąsiadów przyjechał w odwiedziny... wulkan.
Nawet gdybym nie chciała słuchać, to i tak bym musiała.

Nie sposób nie usłyszeć wulkanu, który wybucha. Nawet gdyby się człowiek pozamykał, i do tego jeszcze uszczelnił okna...
Niektórych teściowych nie da się nie usłyszeć, tak jak nie można nie usłyszeć wybuchającego wulkanu. Wyjrzałam przez okno, zanim je zamknęłam. Nie muszę być przy wszystkim.
Wnuk natomiast wybiegł do ogrodu, więc ja... wybiegłam za nim, ale sporo i tak już zdążył usłyszeć. Prowadziłam go do domu, żeby mu oszczędzić "poznawania".

Na takie kobiety, które wrzeszczą jak Agnieszka, ma, miejmy nadzieję, jeszcze dość czasu... a może nigdy się z nimi nie spotka. Oby...
- Babciu - szeptał po chwili przerażony, gdy trzasnęły drzwi od domu, a sąsiadka biegła na stukających obcasach.
Milczałam.
- Babciu, to jest baaaaardzo wstrętna pani. Milczałam.
- Babciu, ona mówiła: (...................).
Nie chcę powtarzać wszystkiego, co ta pani, w dodatku była nauczycielka, wywrzaskiwała, zanim wyszła, i co wnuk powiedział, zanim udało mi się powstrzymać jego szpiegowski meldunek.
Nie, nie mogłam mu powiedzieć, że to jest baaaaardzo dobra pani.
Czy by mi uwierzył? Roześmiałby się.

Niektórzy ludzie potrafią sobie tak zepsuć opinię, jak nie potrafiłby tego nawet ich największy wróg. Co mu powiedzieć?

Jak wyjaśnić, co ta "wstrętna pani", która znów wystartowała swoim samochodem, żeby móc dręczyć młodych małżonków i ich dzieci, jak wyjaśnić, co ta wstrętna pani robi i dlaczego to robi... Jak wyjaśnić i nie osądzać, a przy tym nie mówić o jej poczynaniach tak, żeby wyjść na głupca, że kogoś się obmawia...
- BABCIU, TA PANI NIE JEST BABCIĄ, PRAWDA?
Milczałam.
Co na to odpowiedzieć. Ludzie mogą robić różne rzeczy. Babcie nie.
Ludzie mogą robić także wstrętne rzeczy. Babcie nie mogą.
Wnuk jeszcze nie spotkał w swoim życiu "baaaaardzo wstrętnej babci", dopiero tę Agnieszkę.
Są babcie, które niejako starają się zepsuć opinię pozostałym babciom.
Jakoś...
Wstydziłam się za tę babcię.
Jak dodać wnukowi nadziei, że to naprawdę jest tylko wyjątek i że babcie są poza tym piękne, a nie wstrętne, dobre, a nie złe, łagodne, a nie wrzeszczące w furii?
- Idę do kolegów - powiedział wnuk.

Kolegami nazywa ogólnie również dzieci mieszkające w domu, z którego wybiegła ta wrzeszcząca pani. Zastanawiałam się, czy nie powinnam go zatrzymać. Mają tam chyba kłopoty.
A dzieciom pewnie nie będzie przyjemnie, że ktoś słyszał ich tak brzydko mówiącą babcię.
- Muszę ich odbabciować - powiedział wnuk - żeby nie były smutne...
- Odbabciować?
- Odbabciować.
Pozwoliłam mu więc, żeby założył buty i ruszył na swoje odbabciowywanie.
Jak bardzo niektóre babcie są nieprzewidujące...
Aureola, jaką niektóre dzieci, często mylnie, przyznają swoim babciom, nie powinna gasnąć, jest to światło, które nie tylko rozświetla dzieciństwo, świeci także aż do późnej dorosłości i potrafi wydobyć z mroku mądre i cudowne wartości, które z nagiej ludzkiej egzystencji czynią rzeczywiste, prawdziwe życie...
Babcie powinny być światłem, które świeci na drodze.
Ale co zrobić z takimi paniami jak Agnieszka? Co z takimi, które bryzgają błotem na jasny "obraz babć"?

Wnuk założył eleganckie buciki, umie je sobie szybko zasznurować, a ile czasu kiedyś na to trawiliśmy... Zatrzymał się w drzwiach i patrzył na mnie.
- Babcie są jak aniołowie... a to... - wnuk zamyślił się.
Czekałam w napięciu, co powie, i byłam wdzięczna, że powie to za mnie.
- To nie jest babcia - myślał głośno wnuk, jakby mówił do swojego Anioła Stróża, który postępowaniem tej "wstrętnej pani" też być może zdumiewa się ze smutkiem.
Dzieci mówią czasem tak, jakby nie mówiły do ludzi, ale jakby rozmawiały ze swoim Aniołem Stróżem.
- To nie jest babcia - powiedział wnuk - to jest teściowa.
Zamyślił się. I powtórzył to. Świszcząco...
- To jest teśśśśściowa.
A wypowiedział to tak, jakby był już od stu lat żonaty i miał taką teściową, jak ta pani Aga.
Energicznie pokiwał główką na potwierdzenie swoich słów.
A potem z godnością ruszył w nowych bucikach, poszedł pocieszyć swoich pewnie zapłakanych kolegów.
A ja zdałam sobie sprawę, że ta pani skalała jasny obraz tych wszystkich wspaniałych teściowych, które poznałam.
Także mojej wspaniałej teściowej.
I postanowiłam, że będę się starała "nie odbaciowywać" obrazu świata, jaki wnuk sobie stworzył.

Będę babcią. Nie "teściową".
My, babcie, nie jesteśmy aniołami...
Babcie nie są aniołami, tylko starają się wykonywać ich pracę.
To znaczy: te prawdziwe babcie.
Są babciami: dźwigają to wspaniałe słowo z dumą i uroczyście...
I nie przestają mu oddawać czci.
Jak smutnie wyglądałby świat, gdyby nie rozświetlały go babcie...
Moje babcie świecą mi przez całe życie, choć ich doczesna wędrówka tak dawno się skończyła.
Ludzie odchodzą... nie gasną...
Człowiek musi odejść.
Nie musi zgasnąć.
I można być babcią, a nie tym wstrętnym stworem, którego wnuk określił słowem "teściowa".
Być może na tym polega tajemnica owych kobiet, które potrafią swoim bliskim upiększyć życie.
- Babciu, ty zawsze będziesz babcią, prawda? - zawołał wnuk w drzwiach.
Uśmiechnęłam się do niego.
I zastanawiałam się, co mam mu upiec jutro na niedzielny deser, żeby osłodzić mu trochę niemiłe wrażenie, jakie pozostawiła po sobie pewna pani.
I zaproszę...
Zaproszę też jego kolegów.

Żeby zobaczyli... szyld z napisem babcia całkiem czysty. Czysty... I słodki.
Babcie nie są aniołami, tylko starają się wykonywać ich pracę...

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Babcie nie są aniołami
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.