Niepełna rodzina to niepełne wychowanie

Niepełna rodzina to niepełne wychowanie
Chłopiec, nie mając w rodzinie odpowiedniego wzorca męskiego zachowania się, często tworzy sobie wypaczony obraz tzw. prawdziwego mężczyzny (fot. xjasonrogersx / flickr.com)
10 lat temu
Logo źródła: Sygnały troski Beata Krasoń / slo

Do prawidłowego rozwoju psychicznego dziecka jest potrzebne obcowanie zarówno z matką, jak i z ojcem, gdyż ze względu na naturalne różnice między kobietami a mężczyznami zaspokajają oni różne potrzeby dzieci.

Chodzi oczywiście o czynne zaangażowanie się ojca i matki w funkcjonowanie rodziny, a zwłaszcza w proces wychowania dzieci, ponieważ na rozwój dziecka negatywny wpływ ma nie tylko brak ojca czy matki, lecz także rodzic niewykonujący swoich funkcji czy też wykonujący je w sposób niewłaściwy.

Skutki braku ojca

Samotne wychowywanie dzieci przez matki to z wielu względów bardzo trudne zadanie, stwarzające dodatkowo dużo zagrożeń, których często matki nie umieją zauważyć. Między innymi jest to zbytnia koncentracja na dziecku. Matki pozostawione przez partnerów niejednokrotnie czynią z wychowania dziecka jedyny cel swego życia, poświęcają się dziecku i dla dziecka. Często starają się jak najdłuższej utrzymać dziecko w sytuacji zależności emocjonalnej i hamują jego próby usamodzielnienia się. Zdarza się, że czynią z niego ,,zastępczego partnera”, zwierzają mu się ze swoich trosk i problemów, tym samym odbierając dziecku dzieciństwo.

Dzieci wychowywane bez ojców trudniej niż rówieśnicy wychowani w rodzinach pełnych rozwiązują problemy życiowe, wykazują więcej napięć emocjonalnych, mają trudności w nawiązywaniu kontaktów, mają mniejsze poczucie bezpieczeństwa i są bardziej agresywne. Brak ojca i nadmierna identyfikacja z matką może u chłopców wychowywanych przez samotne matki przyczynić się do powstawania tendencji homoseksualnych, jak również zaburzeń życia seksualnego w okresie dorosłości.

U dzieci pozbawionych kontaktów z ojcem można zaobserwować niższą motywacje do osiągnięć i mniejszą tendencję do rywalizacji. Na ogół są one mniej cierpliwe i mniej odporne na bodźce negatywne niż ich rówieśnicy. Wynika to z tego, że mężczyzna potrafi lepiej niż kobieta zapewnić w wychowaniu dziecka konsekwentne stosowanie kar i nagród, które jest podstawowym warunkiem zapewnienia dziecku równowagi emocjonalnej.

Chłopiec, żeby stał się mężczyzną, mężem i ojcem, musi obserwować mężczyznę, męża i ojca. Mężowie, którzy w dzieciństwie zostali pozbawieni żywych kontaktów z ojcem, przejawiają wiele symptomów niedostosowania w życiu małżeńskim. Mężczyźni tacy bywają niezrównoważeni, drobiazgowi, wtrącają się do spraw związanych z prowadzeniem domu i przejawiają mniejszą aktywność płciową.

Nieobecność ojca we wczesnym dzieciństwie syna, niemożność naśladowania ojca prowadzi w dorosłym życiu do słabej motywacji osiągnięć, niskiej samooceny, niezdolności do rezygnacji z bieżących nagród dla korzyści, które można osiągnąć w przyszłości. Poza tym brak ojca łączy się ściśle z postawami lękowymi zarówno u dziewcząt, jak i u chłopców. Chłopcy wychowywani tylko przez kobiety są bardziej agresywni i bardziej podatni na wykolejenie niż chłopcy, w których wychowaniu bierze czynny udział ojciec.

Chłopiec, nie mając w rodzinie odpowiedniego wzorca męskiego zachowania się, często tworzy sobie wypaczony obraz tzw. prawdziwego mężczyzny, najczęściej taki, który proponują media, a który charakteryzuje się nadmierną ilością cech agresywnych. W takiej sytuacji chłopiec przeciwstawia się wszystkim zasadom, które wpaja mu matka, i zachowuje się agresywnie, odrzucając naśladowanie jakichkolwiek zachowań matki, w jego mniemaniu przynależnych tylko kobietom.

Obecność ojca w rodzinie ma także kluczowe znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziewcząt. Zachowanie się ojca wobec córek ma duże znaczenie przede wszystkim dlatego, iż jest on najczęściej pierwszym mężczyzną, z którym kontaktuje się dziewczynka. Z obserwacji jego zachowania kształtuje ona sobie pogląd na mężczyzn w ogóle. Obcowanie z ojcem pozwala poznawać psychikę przedstawiciela płci przeciwnej i go zrozumieć, co rzutuje na jej późniejsze kontakty z mężczyznami, pozwala lepiej zrozumieć męża i synów.

Sposób, w jaki ojciec traktuje córkę, powoduje, że dziewczynka będzie od swojego męża oczekiwała takiego samego traktowania. Nieobecność ojca pozostawia większe ślady w psychice syna niż w psychice córki. Ujemne skutki braku ojca zależą w dużym stopniu od postawy, jaką przyjmie matka wobec byłego męża, i sytuacji, jaka zaistniała.

Skutki braku matki

Matka jest pokarmem, miłością, ciepłem i ziemią. Najbardziej niszczącym skutkiem braku matki jest brak poczucia bezpieczeństwa. Matka poprzez obcowanie ze swoim dzieckiem rozwija i wzmacnia u niego poczucie pewności i miłości. Dzięki temu ono prawidłowo rozwija się pod względem psychicznym. Dla niego najważniejszą osobą jest właśnie matka i nieważne, czy ono ma dwa lata, pięć lub dziesięć. To ona zaspokaja potrzeby biologiczne i psychiczne dzieci, zajmuje się opieką oraz obdarza uczuciem.

Ważność matki jest proporcjonalna do bezradności dziecka. Im więcej opieki potrzebuje dziecko, tym większa jest rola matki. Zerwanie takiej więzi między nimi może prowadzić do bardzo poważnych skutków, np. zaburzeń psychicznych, zahamowania rozwoju intelektualnego, zaburzeń osobowości. Matka stwarza w rodzinie klimat uczuciowy i to od tego klimatu zależy kształtowanie postawy uczuciowej. To kobieta uczy dziecko bogactwa odczuć psychicznych, pozwalając tym samym na lepsze zrozumienie problemów innego człowieka.

Matka kształtuje u dzieci uczucie miłości i inne pozytywne uczucia. Ona uczy kochać i rozumieć innych ludzi. Dzieci wychowywane bez matek mają problemy z odczuwaniem, z wyrażaniem i okazywaniem uczuć. Szczególnie ważne zadanie, jakie ma do spełnienia matka, polega na podtrzymywaniu więzi rodzinnych oraz na kultywowaniu tradycji. Matka tworzy „korzenie” rodziny i dba o nie. Brak matki często skutkuje poczuciem braku przynależności do kogokolwiek, pojawieniem się poczucia, że jestem niczyj, nikt mnie nie chce. Matka jest więc piastunką klimatu emocjonalnego i ciepła w rodzinie. Stara się o zachowanie stałego rytmu życia domowego. Od matki dziecko uczy się wiary i stosunku do religii. Jeśli matki nie ma, dużo trudniej kształtować religijność dziecka.

Dla dziewcząt brak matki to brak wzorca osobowego, od którego przejmą cechy i nauczą się, jak postępować. Zmniejsza to szanse na pomyślne wywiązywanie się z roli żony i matki w dorosłym życiu. Dla syna matka często jest wzorem kobiety. Brak tego wzoru może spowodować trudności w znalezieniu sobie żony. Dla odpowiedniego rozwoju społecznego dziecka duże znaczenie ma stosunek matki do innych ludzi. Małe dziecko obserwuje matkę i jej relacje z innymi. Dziecko dostrzega, że są inni ludzie, których matka kocha i których potrzeby zaspokaja. Zanim samo zacznie nawiązywać kontakty z innymi osobami, uczy się przede wszystkim od matki, jak należy je traktować, jak się do nich odnosić. Jeśli nie ma się od kogo uczyć, to ta sfera może się wcale nie rozwinąć i dorosły człowiek zostaje skazany na samotność.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Niepełna rodzina to niepełne wychowanie
Komentarze (20)
GZ
~Gosc Zygmunt
3 czerwca 2020, 00:17
Stereotypy z XIX wieku. Wynika z artykułu, że Ojciec nie potrafi kochać... Bo tylko matka nauczy dziecko kochać... Aha. A ja myślałem, że jest XXI wiek i psychologia już dawno poszła do przodu dając ludziom prawo do bycia ludźmi... Aaaa, no i ojciec jest od nagrody i kary.... Wychowanie dziecka jak psa. Behawiorystka i koniec. Ech. P.S. Lepszy Ojciec samotny niz psychiczna matka. Lepsza samotna matka niz ojciec alkoholik. Pozdrawiam. A behawior polecam głównie na psy. Choć i miłości też o przeca trzeba...
E
Ewa
28 lipca 2013, 19:46
Nie rozumiem artykulu. Czy to znaczy, że wdowa czy wdowiec ma wpasć w ciezkie kompleksy, ze nie wychowa dzieci na pełnowartościowych ludzi? Samotny rodzic najcześciej nie jest nim z wyboru ale z sytuacji, na która nie miał ( miała) zupelnie wplywu. Po co takich ludzi dołowac?
GZ
~Gość Zygmunt
3 czerwca 2020, 00:21
Prosze się nie przejmować, robić swoje. Art. Do bani. Tym tropem to się myślało lata świetlne temu :) Samotny rodzic nie raz lepszy niż dysfukncyjnya, niby super rodzina, na zewnątrz pięknie, a w środku syf.
R
Rebus
28 lipca 2013, 18:33
Prawda. Przez brak ojca w moim życiu przegrywam życie. A mam ledwie 24 lata.
E
esołpiajel
14 kwietnia 2014, 01:45
A ja nie - nie patrz ma zycie przez pryzmat braku ojca poprostu! Nie powielaj jego nieudacznictwa. BADZ LEPSZY
O
olla
19 lutego 2015, 19:09
Ja tez, w kazdym razie w jakims sensie, ale zawsze walczylam aby mimo wszystko to przezwyciezyc.
WO
WIELKIE OCZYSZCZENIE
9 maja 2012, 08:44
 
WO
WIELKIE OCZYSCZENIE
9 maja 2012, 08:43
Mając za wzorzec swoją Matkę, nie widzisz konieczności zalegalizowania swojego związku. A to nie jest ok Ale mąż też może być partnerem (w sensie przyjacielem). Jesli nim nie jest (jeśli partner nie jest mężem), to rzeczywiście coś nie tak. Cudzołóstwo nie popłaca, nawet w związkach niesakramentalnych (w przeciwieństwie do tego co głoszą księża - nie na ambonie rzecz jasna, tylko w rozmowach osobistych z takimi ludźmi). Ale to już niedługo.. na jesieni 2012 według objawień - przyjdzie do Kościoła WIELKIE OCZYSZCZENIE.
C
cc
8 maja 2012, 21:26
Zgadzam się z velario. Zamiast wspierać samotne matki i pomóc im w wychowaniu dzieci , autor artykułu pisze o samotnym rodzicielstwie w taki sposób, jakby to właśnie oni byli winni całej tej sytuacji. A to właśnie samotni rodzice nie tylko muszą pracować za dwie osoby aby zapewnić byt swoim dzieciom, ale jeszcze włożyć maksimum wysiłku w ich  należyte wychowanie. Do odchodzących i porzucających rodziny nikt nie zgłasza zarzutów, że zrzucili obowiązki wychowawcze na pozostawionych małżonków. Dobrze by było, gdyby zamiast negatywów samotnego rodzicielstwa, autor pokusił się o wskazówki jak uniknąć błędów wychowawczych w niepełnych rodzinach.
Martino
Martino
8 maja 2012, 18:18
Zastanawiam się, i wciąż nie potrafię zrozumieć, po co Deon zamieszcza takie teksty. Znakomita większość osób, które wychowują swoje dzieci samotnie, znalazła się w takiej sytuacji z przyczyn od siebie niezależnych (śmierć albo porzucenie przez partneta). Czy chodzi o to, żeby je zdołować? Wpędzić w poczucie winy? Przekonać, że bez względu na to, jak się będą starały, i tak nie zdołają wychować dzieci na porządnych, wartościowych ludzi? Nawet jeżeli tezy artykułu są w pewnym stopniu słuszne, to jaki ma z nich wypływać wniosek? Że lepiej trwać uparcie i wbrew zdrowemu rozsądkowi w związku z człowiekiem, który zamienia życie całej rodziny w piekło - bo przecież nie może tak być, żeby w rodzinie nie było ojca? Czy jest to wezwanie, by za wszelką cenę po śmierci męża albo po jego odejściu znaleźć sobie nowego faceta, bo inaczej dzieci wykoślawią się psychicznie? Żenujące to i śmieszne.
BK
Boża Królewna
4 kwietnia 2014, 10:54
Jak Wy czytacie, że takie rzeczy znajdujecie w tym artykule...?!
DK
do Kama
8 maja 2012, 17:42
Mając za wzorzec swoją Matkę, nie widzisz konieczności zalegalizowania swojego związku. A to nie jest ok
Z
Zocha
7 maja 2012, 20:59
Nie zdefiniowano w tej dyskusji kto to jest porządny człowiek. Mam kolegę w pracy, który płaci alimenty, raczej nie pije, nie kradnie,...  Uważa się za porządnego człowieka i niektórzy też go za takiego mają. A dla mnie to ćwierć człowieka, porzucił rodzinę bo mu teściowa nie odpowiadała i z finansami nie mógł się dogadać z żoną. Dwoje dzieci pozostało bez ojca, matka też im wiele czasu opoświęcić nie może. On czasem opowiada o synu który ma 15 lat i bardzo złą opinię w miasteczku (daleko stąd). Facet zwala winę na żonę, że syna źle wychowała. On jest porządny bo płaci!!!
Agata
Agata
7 maja 2012, 15:22
 Bzdura, skąd takie wnioski. Nie można z góry zakładać, że posiadanie dwojga rodziców jest lepsze. Owszem, w większości przypadków tak, ale samotne matki też potrafią wychować swoje dzieci na porządnych ludzi a czasami ojciec potrafi tylko być źródłem trosk i problemów w rodzinie, a nie być oparciem i wzorem.
R
ryszard
4 kwietnia 2014, 10:34
Wszystko zalerzy od ludzi jacy są??
S
sama
25 marca 2012, 15:03
Lepsze jest wychowanie przez samą matkę, niz w pelnej rodzinie z ojciem alkoholikiem. Przynajmniej dzieci nie są narażone na awantury, agresję i widok zataczającego się ojca. Tylko szkoda, że tak mało jest pomocy dla rodziców samotnie wychowujących dzieci. Ich obciążenie pracą i obowiązkami jest podwójne.
KJ
kluczem jest ...
24 marca 2012, 14:35
Nasłuchałam się ostatnio o negatywnych skutkach wychowywania dzieci tylko przez matkę. Osobiście takowych nie widzę. Wychowała mnie tylko matka (ojciec alkoholik, nawet go za bardzo nie pamiętam) i wcale mnie nie rozpieszczała. Dzięki niej dowiedziałam się, że szczęście i sukces nie przychodzą same i trzeba na nie sobie samemu/samej ciężko zapracować, a kiedy jest ciężko, nie można się poddawać, bo zawsze znajdzie się jakieś wyjście z sytuacji. Jest dla mnie przykładem kochającej, odważnej, pracowitej kobiety, która nie zgodziła się na to, by jej dzieci dorastały z alkoholikiem. Poświęciła się żeby wychować swoje dzieci na porządnych ludzi. Dziś jestem samowystarczalna, mam wykształcenie, kochającego partnera i zaczynam własną działalność. Dlatego nie rozumiem, jak niby mając za wzorzec tylko matkę można być skazanym na niepowodzenie w życiu. Bujda :) 100 % TAK. Bóg jest MIŁOŚCIĄ. dziecko wychowane w Bogu, w miłości, jest normalne.. a nawet bardziej, bardziej .. Znam fantastycznych, odpowiedzialnych ludzi wychowanych przez jednego rodzica (matkę lub ojca), którzy potrafili stworzyć wspaniały dom rodzinny dla swoich dzieci!! BO kluczem jest MIŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
K
Kama
24 marca 2012, 13:28
Nasłuchałam się ostatnio o negatywnych skutkach wychowywania dzieci tylko przez matkę. Osobiście takowych nie widzę. Wychowała mnie tylko matka (ojciec alkoholik, nawet go za bardzo nie pamiętam) i wcale mnie nie rozpieszczała. Dzięki niej dowiedziałam się, że szczęście i sukces nie przychodzą same i trzeba na nie sobie samemu/samej ciężko zapracować, a kiedy jest ciężko, nie można się poddawać, bo zawsze znajdzie się jakieś wyjście z sytuacji. Jest dla mnie przykładem kochającej, odważnej, pracowitej kobiety, która nie zgodziła się na to, by jej dzieci dorastały z alkoholikiem. Poświęciła się żeby wychować swoje dzieci na porządnych ludzi. Dziś jestem samowystarczalna, mam wykształcenie, kochającego partnera i zaczynam własną działalność. Dlatego nie rozumiem, jak niby mając za wzorzec tylko matkę można być skazanym na niepowodzenie w życiu. Bujda :)
BM
Barbara Magdalena
5 września 2010, 14:56
Paradoksalnie, znacznie lepiej dla sytuacji psychicznej dziecka, gdy ojciec zmarł niż, gdy porzucił żonę i dzieci. Zmarły ojciec istnieje w pamięci; można do niego się odnosić, porównywać; można stawiać go dziecku za przykład i zapewniać, że "tatuś byłby z ciebie dumny". Zmarły może nadal funkcjonować, jako wzór godny naśladowania. W przypadku porzucenia, bólowi towarzyszy jeszcze wiele innych negatywnych emocji. Są to: nienawiść, zazdrość, poczucie odrzucenia itp. Oczywiście, wszystko to również dotyczy (a może i tym bardziej) porzucenia przez matkę. Rozwody są po prostu patologią społeczną i nikt nie wychodzi z nich bez okaleczeń, a zwłaszcza dzieci.
Krzysztof Pachocki
Krzysztof Pachocki
5 września 2010, 14:01
Artykuł pokazuje białe i czarne bieguny .Istota tkwi też w gamie kolorów...zwłaszcza tych ciepłych :)) Muszę się zgodzić. Wielu samotnie wychowywanych wyrosło na porządnych ludzi, i wielu chowanych w ciepełku z tatusiem i mamusią zeszło na psy. No ale artykuł jest pisany pod naczelną szlachetną Tezę Główną. To jak ma być inaczej?

Skomentuj artykuł

Niepełna rodzina to niepełne wychowanie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.