Kochaj bliźniego swego każdego, czyli o spotkaniu z osobami LGBT

Kochaj bliźniego swego każdego, czyli o spotkaniu z osobami LGBT
(fot. depositphotos.com)
1 miesiąc temu
Logo źródła: Blogi Magdalena Witkowska / corkamarnotrawna.blog.deon.pl

Postrzegamy ich przez pryzmat fragmentów telewizyjnych transmisji, klikbajtowych nagłówków artykułów i innych niepotwierdzonych informacji. Ich obraz sprowadzamy jedynie do sfery seksualnej, doszukujemy się «inności», a to wszystko prowadzi nas do wzmacniania podziałów na my vs. oni.

Tymczasem osoby o homoseksualnej orientacji psychoseksualnej po prostu są wśród nas. Tak jak wszyscy chodzą do pracy, próbują rozwijać swoje pasje, zmagają się z tym, co przynosi codzienność. Co zrobić, żeby zamiast kierowania się strachem i niepewnością przed wykreowanym wizerunkiem jakiejś grupy rzeczywiście spotkać się z konkretną osobą? Zapraszam do lektury tekstu, w którym mierzę się fascynującym tematem, jakim jest spotkanie z drugim.  

To będzie tekst o Was, o tym, jak się czujecie

"Będę pracować nad tekstem, w którym będzie mowa o tym, jak nie nadawać ludziom etykiety «inny oznacza zły». To wszystko będzie w kontekście osób LGBT, to będzie o was, o waszym spojrzeniu, o tym, jak się czujecie. To będzie wasz głos. Co o tym myślicie?" Od wysłania tej wiadomości zaczyna się historia tego wpisu. W odpowiedzi na to pytanie dostałam bardzo poruszające i dające mi do myślenia teksty, w których osoby o homoseksualnej orientacji psychoseksualnej opowiedziały mi o elementach swojej codzienności, refleksji i odczuć, które warto, aby przemyślało szersze grono społeczeństwa. Fragmenty tych wypowiedzi znajdują się w tym wpisie.   

Nie ma dla mnie nic cenniejszego niż życie w łasce uświęcającej

"(...) coraz mniej obchodzą mnie te dwa smoki walczące gdzieś na górze. Wiem dobrze, że ani głos mitycznej prawicy, ani mitycznej lewicy nie jest moim głosem, ale nie ma to znaczenia, jeśli mam wokół ludzi, którzy słuchają mojego szeptu w tej sprawie, którzy widzą mój punkt widzenia, ludzie obok mnie, którzy jednocześnie wiedzą o moim homoseksualizmie i o mojej wierze, o tym, że nie ma dla mnie nic cenniejszego niż życie w łasce uświęcającej.

Są obok mnie ci, którzy nie mówią mi, jak mam żyć, ale potrafią przytulić, gdy moje pragnienia są sprzeczne z drogą, jaką świadomie wybrałam. Z jednej strony szanują to, kim jestem, a z drugiej to, jak chce żyć, a co najważniejsze traktują moje dylematy jak NORMALNE pokusy lub krzyże, wspierają na obranej ścieżce i pokazują, że jest to po prostu moja droga w Kościele". (Klaudia) 

Postrzegając osoby LGBT jedynie przez pryzmat jakiegoś wycinka ich egzystencji (na przykład seksualności), odzieramy je z całego bogactwa ich osobowości, sfery duchowej, intelektualnej itd. Przecież żaden heteroseksualista nie chciałby być odbierany jedynie (lub w przeważającym stopniu) w kontekście jakiegoś elementu tego kim jest. Dlatego w spotkaniu z każdą osobą warto zadbać o to, aby wejść w dialog z otwartym umysłem, będąc gotowym na to, że człowiek, którego spotykamy wcale nie musi wpisywać się w schematy, które to my uprzednio skroiliśmy, a teraz wymagamy, aby się w nie wpasował.

Praktyczną pomocą w budowaniu w sobie nawyku otwartego umysłu jest po prostu zadawanie sobie pytań takich jak: kim jest ten drugi człowiek? Jaka jest jego historia? Na jakiej podstawie buduję jego obraz w mojej głowie? Jakie mam wobec niego oczekiwania? Szczery dialog z sobą samym może nas doprowadzić do zaskakujących odkryć, które pokażą nam, że potrafimy wejść w relację ze sporą ilością gotowych etykietek i pomysłów na daną osobę. Skąd w nas to żądanie, aby drugi człowiek spełniał nasze wymagania? Pozostawiam to pytanie do osobistej refleksji czytelników tego wpisu. 

Nie liczę, ile razy mnie zwyzywano

"Kiedy ostatnio czułaś, że ktoś cię uważa za coś obrzydliwego. Że cię nienawidzi? Że nie jesteś bezpieczna? (…) Pierwszy raz zostałam pobita, mając lat 16. Szłam z kolegą, który «wyglądał jak pedał» według ludzi, którzy nas zaatakowali. Zabawne, nie chodziło o mnie. Nie liczę, ile razy mnie zwyzywano za chodzenie z kimś za rękę. Najbardziej mnie wkurza krzyczenie za mną, że by mnie jeden z drugim «naprostowali».  To już nic takiego. Pobita zostałam jeszcze raz, opluta kilka razy".

Pewnie zdecydowana większość (gorąco chcę wierzyć, że wszyscy!) osób czytających te słowa powie, że to ewidentne zło, że to wszystko niedopuszczalne. Niestety wyrządzanie krzywdy osobom homoseksualnym może odbywać się również po cichu, bez fizycznych śladów zranień. Czy także wtedy, gdy krzywda nie zachodzi na drodze przemocy fizycznej potrafimy ją namierzyć i się jej przeciwstawić? W tym samym tekście Ola pisze: "jak boi się dziecko w rodzinie, gdzie ojciec uważa, że do pedałów należy strzelać?"

Sytuacja osób o homoseksualnej orientacji psychoseksualnej jest trudna. Niezrozumienie, wykluczenie i zamknięcie na dialog z jakimi spotykają się oni w swojej codzienności jest doświadczeniem niezwykle obciążającym.

Nasze słowa mają niesłychaną moc. Zupełnie bez przesady mogę stwierdzić, że potrafią one tchnąć w człowieka nowe życie i dać nadzieję, ale można nimi też życie zabierać, ranić, doprowadzać do zniszczenia. Dlatego chcę zwrócić uwagę na naszą niczym nieusprawiedliwioną tolerancję wobec nieprzemyślanego, obelżywego słownika oraz brak świadomości co do tego, jak bardzo słowa mogą zaburzać poczucie bezpieczeństwa drugiej osoby, jej obraz samej siebie oraz samoocenę. Spróbuj sobie, drogi czytelniku i droga czytelniczko wyobrazić, że ktoś uzurpuje sobie prawo do tego, aby cię obrażać, ponieważ jakaś integralna cecha twojej osoby, na którą nie masz wpływu, jest odmienna od tego, co reprezentuje większość. Po prostu spróbuj postawić się w sytuacji takiego człowieka.  

Nie uznajecie mnie za człowieka

"Ta przemoc nie dotknie tylko tego strasznego LGBT, dotknie chłopców, którzy lubią tańczyć i dziewczynki, które lubią samochody… nie mam siły na argumenty i na racjonalne tłumaczenie. (…) Nie mam ochoty o tym myśleć i to też mój przywilej. Naprawdę każecie mi bronić statusu bycia człowiekiem? I na końcu tej walki uznacie, że nim jestem. Dzięki".  

Wokół nas nie brakuje samotności. Czasem doświadcza jej każdy i każda z nas. Dobrym sposobem na walkę z osamotnieniem jest wyjście ku samotności drugiego. Dlaczego to wyjście nie mogłoby być skierowane ku samotności osoby homoseksualnej? Sytuacja osób o homoseksualnej orientacji psychoseksualnej jest trudna. Niezrozumienie, wykluczenie i zamknięcie na dialog z jakimi spotykają się oni w swojej codzienności jest doświadczeniem niezwykle obciążającym. Jak wyglądałaby nasza wspólna rzeczywistość, którą każdego dnia tworzymy, gdybyśmy poprzez dialog i szczerą chęć spotkania z drugim podjęli próby kreowania świata, w którym budowanie mostów stawiamy ponad budowaniem murów? Brzmi utopijnie? Brzmi jak coś, co trudno przekuć w konkret?

Słowa Klaudii uczą mnie, że zaczyna się zwyczajnie, przy filiżance kawy, podczas rozmowy: "Jednak ta akceptacja (siebie, swojej kondycji) nie mogła się odbyć na poziomie krzyczanych dyskusji, a jedynie rozmów prowadzonych szeptem. Chyba po prostu nie obchodzi mnie, co o mnie myśli jeden czy drugi polityk, obchodzi mnie tylko te kilka osób, które o mnie wiedzą i mnie zwyczajnie przyjmują".  

Potrzeba tak niewiele, żeby pokazać drugiemu, że jest ważny (nie mniej i nie bardziej niż inni), że jest akceptowany, że jest wartościowy. Spróbujemy? 

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu corkamarnotrawna.blog.deon.pl.

  

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Jacek Prusak SJ, Sławomir Rusin
23,94 zł
39,90 zł

Dojrzała wiara to zgoda na obcowanie z Tajemnicą

Czy psychologia jest wrogiem wiary? A może doprowadzi do tego, że uwierzę głębiej? Czy wyznacznikiem bliskości z Bogiem są emocje? Co Pismo Święte mówi o orientacji seksualnej?...

Skomentuj artykuł

Kochaj bliźniego swego każdego, czyli o spotkaniu z osobami LGBT
Komentarze (45)
AK
~Arkadiusz Kowalski
25 sierpnia 2020, 10:54
Widziałem na materiałach filmowych polskich i zagranicznych jak również osobiście ludzi z tęczowymi flagami plujących nienawiścią, przeklinających, bluźniących. Widziałem jak znieważali ludzi broniących życia. Jeżeli chcesz zmiany a jesteś osobą homoseksualną zacznij od siebie. Nie słyszałem z waszej strony głosu sprzeciwu wobec fali nienawiści jaką emanujecie na swoich marszach. Wymagasz szacunku więc szanuj innego człowieka, który ma inne poglądy. A dla którego rodzina, którą tworzą mężczyzna i kobieta wraz z dziećmi jest fundamentem społecznym. Jeżeli wasza seksualność jest tylko niewielkim elementem waszego życia to dlaczego marsze są eskalacją waszej seksualności ?
IW
~Ireneusz Warciak
26 sierpnia 2020, 12:09
„Plucie nienawiścią”, znieważanie symboli religijnych i wyuzdane manifestacje są wynikiem braku nagląco potrzebnej natychmiastowej, dobrze zorganizowanej, dostępnej, niestygmatyzującej i skutecznej pomocy w koniecznych do życia prawidłowych relacjach rodzinnych, zawodowych i wspólnotowych. Kościół katolicki uchyla się od niej od dawna w sposób systemowy. To jest wielkie zgorszenie – grzech sodomski. Publiczne wyuzdanie i wieszanie flag psuje wizerunek. Brak prawidłowych relacji zabija. Gdzie jesteście obrońcy życia?
IW
~Ireneusz Warciak
23 sierpnia 2020, 13:22
Obrzydliwe kłamstwo i żerowanie na ludziach mających problemy z ukierunkowaniem swej seksualności. Ci ludzie wymagają natychmiastowej, dobrze zorganizowanej, dostępnej, niestygmatyzującej i skutecznej pomocy w koniecznych do życia prawidłowych relacjach rodzinnych, zawodowych i wspólnotowych. Propaganda kościelna dba o utrzymanie braku takiej pomocy, aby tych ludzi zmarginalizować i wystawić na nienawiść jako rzekomych wrogów cywilizacji. Wszyscy dobrze wiedzą, że ani straszenie „ideologią”, ani politowanie w stylu „szacunku i delikatności” problemu nie rozwiążą. Prawdziwymi niszczycielami cywilizacji są ci, którzy potrzebnej pomocy nie świadczą i/lub rozmyślnie przemilczają jej potrzebę. To jest grzech sodomski.
JP
~Jarosław Piechota
18 sierpnia 2020, 09:11
Nie ma czegoś takiego jak osoby lgbt.
AS
~AN. S.
13 sierpnia 2020, 19:40
Pan Bóg się nie pomylił stwarzając człowieka, stworzył kobietę i mężczyznę a nie homoseksualistę. To próżność i pycha w której trwają oddalając się od Boga. Chrystus chce zebyśmy kochali nawet nieprzyjaciół, miłość jakiej On nas uczy, nie ma jednak nic wspólnego z pobłażaniem, naiwnością, z tolerancją, czy akceptacją wobec czynów ludzi LGBT. Ludzi, ciężko grzesząc twardo wzywał do nawrócenia. " Jeśli się nie nawrócicie wszyscy tak samo zginiecie " (Łk 13,5) Jak taki człowiek może być w Kościele? przecież jego postawa jest odwrotna do tego co głosi Jezus, Jezus nie ma do niego dostępu bo zasłania go grzech sodomski.
AB
~A B
13 sierpnia 2020, 20:48
Nie Pani przeczyta co to jest sodomia. A kto stworzył homoseksualistów? Moim zdaniem skromnym to takie same dzieci Boga jak ja i Pani.
RR
~Robert Ra
13 sierpnia 2020, 11:26
Podoba mi się to wyodrębnienie działów „Kościół”, „Wiara” i „Inteligentne Życie”. Jeśli chodzi o obśmiewanie i rozkładanie katolicyzmu od środka Deon nigdy nie zawodzi.
MS
~Marcin Stradowski
13 sierpnia 2020, 11:25
@ML. Sądzić będzie Bóg, a z czego, to już trzeba poczytać Pismo Święte, a wtedy z pierwszej ręki dowie się Pan co się Bogu podoba, a co nie. Tyle jest tam tekstów na temat homoseksualizmu, że nie trzeba cytować, tyle, że trzeba czytać ze zrozumieniem i otwartym sercem. Jak człowiek nie chce zmiany, do której wzywa go sam Bóg, to zaczyna manipulować nawet tym, co mówi Bóg i się pociesza, że jakieś postępy zrobił, a cała reszta i to znacznie ważniejsza, to już tak ważna nie jest i Pan Bóg przymknie na to oko. Są pewne kryteria, które Bóg określił i jest w Piśmie Świętym napisane jacy ludzie do Królestwa Bożego nie wejdą. Pozostaje unieważnić Pismo Święte, albo napisać na nowo. Tyle, że to nic nie da, bo Bóg powiedział już ostatnie Słowo i można je przyjąć lub nie, ale na własną odpowiedzialność. (Ponowna próba zamieszczenia tego komentarza, który po raz pierwszy został napisany na DEON pod tym artykułem 11 sierpnia 2020 o godz. 10:08, ale z nieznanych przyczyn nie został opublikowany).
AB
~A B
13 sierpnia 2020, 14:38
Akurat na temat homosekaualizmu to tam jest niewiele. Tylko mi o Pawle nie pisz, ani o ST bo gdyby brać ich słowa literalnie to trzeba by się z KK wypisać.
MS
~Marcin Stradowski
13 sierpnia 2020, 15:09
Co ja poradzę, że w dzisiejszych czasach wszystko należy ponownie reinterpretować, a nawet samego Boga. Proponuję najpierw się dokształcić, a potem rozmawiać, bo powoływanie się na samych jezuitów, to dość kiepski pomysł. A o czymś takim jak Katechizm Kościoła Katolickiego słyszałeś? Jego też nie należy brać literalnie? Cenzurowanie Pisma Świętego nie jest drogą do zrozumienia Boga. Chcę Ci pomóc, więc polecam tekst, link: https://www.gosc.pl/doc/5735790.Nauczanie-Kosciola-na-temat-homoseksualizmu Może to pomoże Ci coś zrozumieć, ale jak nie będziesz chciał, to i tak nie zrozumiesz. Problemem nie jest brak tekstów Kościoła o homoseksualizmie tylko występujący u Ciebie problem z czytaniem ze zrozumieniem.
AB
~A B
13 sierpnia 2020, 19:40
Spokojnie, spokojnie.... Katechizm to nie Biblia? Powoływałeś sie na Biblię. I jeszcze jedno - ja Cie za niedouczonego głupka nie mam. Nie podzielam tyljo Twwojego poglądu. No to to, gdzie w tej Biblii?
MS
~Marcin Stradowski
13 sierpnia 2020, 20:10
Przecież sam napisałeś, że u św. Pawła i w Starym Testamencie? Nie pamiętasz? Tyle, że Ty tych tekstów nie czytasz literalnie. OK. Poczytaj jeszcze to: http://www.duchprawdy.co/biblia_o_homoseksualizmie.htm Cytaty: Bóg mówi w Biblii o homoseksualiźmie, że jest to obrzydliwość (Kpł 18,22; 20,13), bezwstyd i zboczenie (Rz 1,27), bezeceństwo i zło (Sdz 19,23), grzech przeciwny naturze (Mdr 14,26; Rz 1,26), a ci którzy się takich czynów dopuszczają plugawią się (Kpł 18,24) i będą wyłączeni spośród swego ludu (Kpł 18,29), a będą ukarani śmiercią (Kpł 20,13) i nie posiądą Królestwa Bożego (1 Kor 6,9)… Wystarczy? Wcześniej dałem link do dokumentów Kościoła, teraz do Pisma Świętego. I co znów trzeba zinterpretować na nowo, bo słowa są niewygodne. Jak nie godzisz się na stanowisko w Piśmie Świętym i dokumentach Kościoła, to już nic więcej nie mam. Twoja decyzja czy akceptujesz stanowisko Kościoła w tej sprawie czy nie. Nic tu więcej zrobić się nie da.
AB
~A B
13 sierpnia 2020, 20:41
Rozumiem, że świnek też nie jesz, też ST. Biskup powinien być mężem jednej zony.... zdaje się, że to znajomy autor no nie. A dlaczego tego nie czytasz literalnie?
MS
~Marcin Stradowski
14 sierpnia 2020, 10:12
A czy Kościół czyta literalnie? Nie czyta, bo w Księdze Kapłańskiej jest napisane, że za homoseksualizm karze się śmiercią. Przesłałem tekst obecnego stanowiska Kościoła w tej sprawie. Tobie chodzi o to, aby drwić i nic więcej. Nie chcesz znać opinii Boga i tyle. A co do literalnego czytania Pisma Świętego w sprawie świnek, to chyba tak czyta Pismo Święte Hołownia. Ja wszystko jem, o mnie się nie martw. Czy to jest Pismo Święte czy współczesne stanowisko Kościoła ws. homoseksualizmu i tak tego stanowiska nie podzielasz, więc szkoda czasu na dalszą dyskusję.
MS
~Marcin Stradowski
14 sierpnia 2020, 10:35
Nie odniosłem się do biskupa jednej żony, tak jeżeli Kościół przywróci możliwość wchodzenia w związki małżeńskie duchownych, to powinien to być mąż jednej żony. Ale Kościół nie może zgodzić się, aby biskup był mężem jednego męża. Tyle, ze ty tego nie rozumiesz, co może podlegać dyskusji (np. czy dopuścić, aby biskup miał żonę), a co nie może podlegać dyskusji (czyli np. zgoda Kościoła na legalizację związków homoseksualnych i błogosławieństwo takich par, tego Kościół zrobić nie może).
AB
~A B
14 sierpnia 2020, 14:15
Ło jej, kiedyś z możliwością orowadzenia zwlok nie dyskutowo, o ludziaxh z sepresja nie dyskutowano a samobójców grzebano pod plotem cmwbtarza, no i co?
AB
~A B
14 sierpnia 2020, 14:47
Jeszcze raz. Kiedyś z możliwoscią prowadzenia sekcji zwłok nie dyskutowano, nie dyskutowano o depresji, nie dyskutowano o krążącej wokół słońca ziemi. Samobójców grzebano pod płotem, wierzono w święte wojny, no i co? Całe szczęście, że znaleźli sie ludzie, ktorzy nie bali sie myśleć. Nie zmienia sie tylko to co powiedzial sam Chrystus, natomiast nauczanie jak najbardziej może ulegać zmianie w kontekście rozwoju nauki i wiedzy jaką posiadamy. Nikogo nie wysmiewam, nie kpię. Św Paweł napisał również, ze kobiety mają siedzieć cicho i mieć nakryte głowy, nie powoduje to we mnie chęci wyśmiania, ani porzucenia naszej wiary, po prostu Pawel nie był Bogiem, był wychowany w takiej kulturze jakiej był, dwa tysiace lat temu przy ówczesnym stanie wiedzy. Nie potrzebnie sie Pan tak unosi, KK mylił sie zbyt wiele razy, żeby nie można było nadal dyskutować nad jego nauczaniem. Tylko tyle.
ML
~M L
14 sierpnia 2020, 20:35
"a co nie może podlegać dyskusji (czyli np. zgoda Kościoła na legalizację związków homoseksualnych i błogosławieństwo takich par, tego Kościół zrobić nie może)." Jezeli by v Polsce takie cos zostalo wprowadzone (a niewatpliwie kiedys zostanie, to jest tylko kwestia czasu), to tak czy siak bedzie chodzilo o malzenstwa (jezeli mowimy o nich a nie zwiazkach partnerskich) cywilne, wiec co do tego kosciolowi? Czy ich bedzie uznawal albo nie (tak jako np. rozwodow), to jego sprawa, ale absolutnie nie ma po co ingerowac do zakonodawstwa panstwa (przypominam, ze Polska wciaz nie jest panstwem wyznaniowym), ktore nikogo nie krzywdzi i nikogo innego niz tych osob nie dotyczy.
MS
~Mariusz Szamocki
12 sierpnia 2020, 23:03
"Prawda was wyzwoli". Bardzo pani dziękuję za wykasowanie moich komentarzy. Boli czy parzy, gdy się pisze prawdę?
RK
~r k
12 sierpnia 2020, 18:01
W maju 2018 papież Franciszek powiedział homoseksualnemu mężczyźnie: „Juan Carlos, to, że jesteś gejem nie ma znaczenia. Takim stworzył cię Bóg, i takim cię kocha i nic mi do tego. Papież cię kocha, jakim jesteś; musisz być szczęśliwym by być tym, kim jesteś”
MS
~Marcin Stradowski
12 sierpnia 2020, 23:01
Papież należy do takich samych ludzi jak o. Szustak i bp Ryś. Powiedzieć to, co podoba się temu, z którym się rozmawia. Nie wiele to ma wspólnego z mówieniem prawdy. Bóg go kocha bezwarunkowo, ale wzywa go do zmiany życia, aby żył w świętości. Bóg nie błogosławi związków homoseksualnych, ale może te fragmenty z Pisma Świętego umknęły naszej elycie wśród duchowieństwa. Tego komentarza też nie zamieścisz DEONie, bo odwołuję się do prawd z Pisma Świętego. Już jeden komentarz odrzuciliście, ale ja tego bez odpowiedzi nie pozostawię. Pozdrawiam DEON i jego strategię niepisania tego, co Bóg zawarł w Piśmie Świętym.
AB
~A B
13 sierpnia 2020, 19:44
No to co napisał Bóg w Piśmie Śwwietym?
MI
~Małgorzata Iksińska
14 sierpnia 2020, 00:08
Przecież już pan Marcin pisał wyżej....i od nowa to samo?...
AB
~A B
14 sierpnia 2020, 14:16
Bog to napisał?
IW
~Ireneusz Warciak
12 sierpnia 2020, 16:46
Zanik poczucia grzechu i odpowiedzialności. Balansowanie między wrogością: „nieuporządkowani”, „zaraza”, a politowaniem: „szacunek, współczucie delikatność”, podczas gdy potrzeba natychmiastowej, dobrze zorganizowanej, łatwo dostępnej, niestygmatyzującej i skutecznej pomocy w nawiązywaniu prawidłowych relacji w rodzinie i innych wspólnotach życia. Eskalacja wyobcowania, na którym bez skrupułów żerują, „politycy”, kler i media. Słowa zamiast czynów. Grzech sodomski wydania potrzebujących wykluczeniu i wyuzdanym manipulatorom.
LS
~Laurencja Sówka
11 sierpnia 2020, 18:53
"O mój Boże". Napisane w cudzysłowie, żeby nie było nieporozumienia, że wtrącam Boga w te sprawy; chociaż ... cisną mi sie na usta słowa modlitwy "Jezu, Ty sie tym zajmij". A teraz do tematu. Krótko ! Dla mnie to jest wręcz, hmm ... , że tak powiem, prawie "obrzydliwe". Może to przyzwyczajenie, tradycja ... Mogą być w naturze wyjątki, owszem, ale nie aż tylko ! Ludzie, co z wami ?! Dla mnie nie do przyjęcia. Sorry .
LS
~Laurencja Sówka
11 sierpnia 2020, 19:49
Pardon ! Ma być : .... ale nie aż tyle !
LD
~Lot de Sodoma
11 sierpnia 2020, 17:47
LGBT to ludzie opętani seksem, całe życie sobie tłumaczą przez pryzmat tego, że wolą tą samą płeć... to jest choroba, oczywiście należy ich kochać - i pomóc się leczyć!!
WP
Wacław Pawłowski
11 sierpnia 2020, 17:32
W całej tej wojnie kulturowej nie chodzi o dobro ludzi LGBT, ale o niszczenie kultury o chrześcijańskich korzeniach. Cyniczni i fanatyczni lewacy traktują tych ludzi tylko jako pionki na szachownicy. I na tej szachownicy wcześniej czy później ich porzucą.
JK
Jacek K
11 sierpnia 2020, 20:52
Nie ma żadnej siły, która mogłaby zniszczyć kulturę chrześcijańską. Mogą ją zniszczyć sami chrześcijanie, jeśli nie będą trwali w więzi z Jezusem. Pierwsi chrześcijanie nie narzekali na cynicznych i fanatycznych Rzymian.
MI
~Małgorzata Iksińska
12 sierpnia 2020, 23:51
Skąd Pan wie, że nie narzekali?
AB
~A B
13 sierpnia 2020, 22:02
Pewnie narzekali jak kazda mniejszość. Jak stali sie wiekszoscia przestali narzekać. Inni zaczeli narzekać na nich. Tak to sie kręci a podobno poznac spoleczenstwo jak traktuje mniejszosci wszystko jedno czy religijne, o innym kolorze skóry, innej orientacji itd..... .
MS
~Marcin Stradowski
11 sierpnia 2020, 16:24
Homoseksualista jest wezwany do świętości, jak każdy inny człowiek. Rzecz w tym, aby walczyć z grzechem i uznać za grzech, to co jest sprzeczne z wolą i Prawem Bożym. Osoba ze sklonnosciami homoseksualnymi, ale nie poddając się tym sklonnosciom i żyjąc w czystości, może osiągnąć świętość. Nie może osiągnąć swietosci, ta która żyje w związku homoseksualnym, neguje uznawanie tego za grzech i nie decyduje się na życie w czystości. Kościół powinien pomagać takim osobom osiągnąć świętość, ale na warunkach, które wymieniłem. Podobnie sprawa się ma z innymi złymi sklonnosciami, uznanymi za grzech. Homoseksualizm nie jest wyjątkiem. A że chodzi o zbawienie i życie wieczne, to chyba warto zawalczyć. Kto mówi, nie ważne jak żyjesz, Bóg Cię kocha, ten chyba nie czytał Pisma świętego. Bóg Cię kocha bezwarunkowo, ale ważne jest jak żyjesz, a Bóg chce abyś był święty i jak do świętości dazysz w słowie i czynie, jesteś na dobrej drodze do zbawienia.
LS
~Laurencja Sówka
11 sierpnia 2020, 19:01
No, tak tylko , że najpierw trzeba wierzyć w to co napisałeś. Ciekawe czy "tacy" się szczerze np. spowiadają ? Jeżeli tak, to czy dostają rozgrzeszenie ?! Czy przyjmują komunię św. ? Logicznie myśląc powinni nie chodzić do kościoła ... Eh, mam to wszystko gdzieś ... Na razie u nas wszyscy zdrowi ! Dzięki Ci Panie Boże !
ML
~M L
11 sierpnia 2020, 19:44
A moze jednak warto zwracac uwage na kazdego czlowieka z jego indywidualnymi doswiadczeniami i starac sie ich zrozumiec zamiast natychmiastowego szufladkowania i latwych osadow. Otoz ja na przyklad jestem gejem, zyje w dlugoletnim, wiernym zwiazku, dzieki i wylacznie ktoremu, poprzez wplyw mojego partnera, zostalem ochrzciony i czlonkiem Kosciola (bo pochodze z Czech, gdzie sie wiekszosc dzieci nie chrzci i cale moje otoczenie lacznie z cala rodzina bylo niewierzace). Na szczescie to nie Pan mnie bedzie sadzil, wiec moze zostawimy oceny na temat tego, kto zostanie zbawiony komus innemu.
BT
~Brat Twój
11 sierpnia 2020, 22:21
Bracie! Niech Pan obdarza Cię swoją łaską!
ME
~Margo Em
12 sierpnia 2020, 23:58
Proszę Pana,ale pismo święte wyraża się jasno o zachowaniach homoseksualnych. Nie o ludziach, podkreślam,ale o czynach. Więc jeśli Słowo Boże zaczynamy traktować wybiórczo ( a deklaruje się Pan jako ochrzczony) to tu właściwie kończy się jakakolwiek dyskusja, bo Pan nie uznaje autorytetu Słowa Bożego. Pozdrawiam
ML
~M L
13 sierpnia 2020, 11:17
1) Jezeli juz mowa o wybiorczym traktowaniu Pisma, to najpierw bym sie zastanowil, czy sam go nie traktuje wybiorczo, zanim sie zacznie oskarzac innych. 2) co do tego, co jest pomiedzy mna i partnerem, to mam absolutnie czyste sumnienie - kochamy sie, wspieramy i jestesmy sobie wierni (np. w tym roku pomagalem partnerowi przekonac strate najblizszej osoby, po ktorej faktycznie zostal sam bez kogokolwiek bliskiego - ale zapewne to tez wedlug wielu zlo). O takich relacjach, jakie sa pomiedzy nami, Pismo nie mowi nawet slowa, w tych popularnych fragmentach dotyczacych kontaktow pomiedzy mezczyznami - mimochodem ciekawe, ze nie ma nawet slowa o kobietach, ktore przeciez tez moga byc homoseksualne - chodzi o takie rzeczy, jak przemoc, prostytucja czy "odskakiwanie" sobie do mezczyzn od kobiet. Inna sprawa to oficjalne nauczanie Kosciola, ale to jest akurat zmienne, wiec do niego tez czasami warto podchodzic z dystansem i krytycznym umyslem.
ML
~M L
13 sierpnia 2020, 11:40
Mimochodem polecam ten wywiad, bardzo mi brakuje jakiegos sensownego podejscia duszpasterskiego, zamiast nieustannego skupiania sie na sferze seksualnosci (nasze zycie naprawde nie polega na seksie, jak sobie wielu wyobraza), pietnowania, powtarzania mantry o grzesznym zachowaniu, wykluczania niestety takze przez wielu ksiezy i hierarchow Kosciola czy nawet symbolicznej i fizycznej przemocy (czasami sie tak naprawde zastanawiam, co mi ma kosciol - ten z malej litery - do zaoferowania, jezeli praktycznie zawsze pierwsza rzecza, ktora slysze, jest - w lepszym przypadku - automatyczne osadzanie i straszenie pieklem i nie wiadomo czym i w gorszym przypadku bezposrednia agresja, wyzywanie od zboczencow, zarazy, ideologii itp.) https://magazynkontakt.pl/ojciec-kusmierski-nie-mozna-wykluczyc-zmiany-nauczania-kosciola-o-homoseksualizmie/
AB
~A B
13 sierpnia 2020, 19:46
Margo Em - co takiego PŚ pisze o homoseksualiznie.
ME
~Margo Em
14 sierpnia 2020, 00:13
A B zadajesz to pytanie i pod innym artykułem i choć pada odpowiedź,ponawiasz je. Nie rozumiem.
ME
~Margo Em
14 sierpnia 2020, 00:17
M L: dużo słów i udowadniania czegoś,czego nie trzeba udowadniać. Powiedzmy sobie szczerze: teksty z Pisma Świętego znasz. To,co dzieje się w twojej sypialni to też fakty tobie znane. I tylko ty możesz to sobie w prawdzie zestawić. Nam tu już nic do tego,chyba że potrzebujesz modlitwy,to śmiało.
AB
~A B
14 sierpnia 2020, 14:20
Argumenty ad personam, po co? ST czytamy w kontekscie NT inaczej nie ma sensu bez Chrystusa, no to , gdzie napisał?
ML
~M L
14 sierpnia 2020, 20:56
Naprawde ciekawa ta fascinacja moja sypialnia i nieustanna potrzeba zagladania do niej. Moze juz w koncu Pan (nie jestesmy na ty, wiec sie prosze do tego stosowac) zrozumie, ze moje zycie partnerskie nie ogranicza sie wylacznie do sypialni, ale polega na czyms zupelnie innym (jak mowil kardynal Schönborn - co np. patrzyc na to, co dzieje sie w jadalni, czy to nie jest wazniejsze?). Ja mam sumienie akurat pod tym wzgledem czyste. Nie mial bym go, jakbym z powodu oficjalnego nauczania kosciola po moim chrzcie swojego partnera, ktory ma ogromna zasluge na tym, ze do niego doszlo, bez wzgledu na to ze go kocham calym sercem, odrzucil i pozostawil w samotnosci (szczegolnie patrzac na to, ze zmagal sie w zyciu z wieloma trudnosciami). To by bylo podle i okrutne.
ME
~Margo Em
18 sierpnia 2020, 19:30
Proszę wskazać w moim komentarzu "fascynację Pańską sypialnią i nieustanną potrzebą zaglądania do niej". Doprawdy,wniosek mocno wydumany. Moja uwaga a propos sypialni odnosi się naturalnie do tego iz Pismo Święte czyny (podkreślam: czyny)homoseksualne wyraźnie neguje,a te mają miejce w sypialni,w delikatnym ujęciu,żeby się już nie rozdrabniać:) Pozdrawiam:)

Skomentuj artykuł

Kochaj bliźniego swego każdego, czyli o spotkaniu z osobami LGBT
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.